czwartek, 30 kwietnia 2026

"Kolekcjoner lalek" Katarzyna Bonda



Tytuł: Kolekcjoner lalek
Autor: Katarzyna Bonda
Cykl: Policjantka Lena Silewicz
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Muza
Czyta: Filip Kosior
Długość: 10 godz. 5 min.
Ocena: 5/6




W swojej czytelniczej karierze mam już za sobą kilka pozycji Katarzyny Bondy, jednak miałam trochę przerwy od lektury jej książek. Ostatnio moją uwagę przykuł opis pierwszego tomu najnowszej serii „królową polskiego kryminału” z młodą policjantką Leną Silewicz w roli głównej – zapraszam na recenzję Kolekcjonera lalek!

W warszawskiej willi znanego finansisty zostały znalezione zwłoki jego pasierbicy. Lena Silewicz wie, że jest za młoda i za mało doświadczona, żeby pozwolono pracować jej przy tej sprawie. Jest jednak zbyt zdeterminowana, więc nie waha się użyć wszelkich możliwości, by dołączyć do śledczych. Okazuje się, że na Nocnego Łowcę poluje nie tylko policja, ale również znany podcaster, który skutecznie utrudnia śledztwo. Kiedy Lena odkrywa kolejne elementy tej układanki, rozdrapuje stare rany. Wiele lat temu jej świat zatrząsł się w posadach. Teraz śniony w dzieciństwie koszmar nagle się urzeczywistnia i staje się o wiele bardziej przerażający niż kiedyś.                                                                                                                                                 opis wydawcy

Kolekcjoner lalek jest pozycją, której byłam naprawdę ciekawa, bo wcześniej czytane przeze mnie książki Katarzyny Bondy w większości przypadły mi do gustu. Byłam ciekawa jak wypadnie historia oraz postać młodej funkcjonariuszki z policyjnej rodziny. Moim zdaniem pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo ciekawy i jednocześnie naprawdę dość dobrze zrealizowany. Nie jest idealnie, mogło by być nieco lepiej, nieco więcej napięcia i zaskoczenia, ale pomysł jest naprawdę ciekawy i dobrze zrealizowany. No i postaci – Lena Silewicz  jako kolejna kobieta jako główna bohaterka powieści kryminalnej. Młoda, ambitna, z dość idealistycznym, podejściem do swojej pracy. Nieco sztampowo – młoda kobieta wstępuje do policji chcąc dorównać ojcu i braciom, ten typ kobiety która trzymając się z facetami odsuwa od siebie praktycznie całkowicie swoją naturalna kobiecość, bo przecież ona taka nie jest. Momentami nieco  mnie irytowała swoim idealistycznym podejściem, ale jednak ją polubiłam. Bohaterów jest dość sporo, są różnorodni, dość wyraziści, hardzi. Całość wykreowana w taki sposób, że całość wciąga od samego początku. Szczególnie w formie audiobooka w rewelacyjnej interpretacji niezawodnego Filipa Kosiora. Jego głos ma ciężar, napięcie i tę rzadką umiejętność nadawania postaciom charakteru bez teatralnej przesady. Nie czyta – on prowadzi słuchacza przez ciemny korytarz tej opowieści, czasem szepcząc, czasem przyspieszając puls, czasem zostawiając złowrogą ciszę. Zakończenie nie jest wybitnie zaskakujące, dość łatwe do przewidzenia, jednak nie zmienia to faktu, że dość dobrze się bawiłam podczas tej lektury. No i wielki plus za podjęcie tematu wykorzystania seksualnego oraz realnych konsekwencji tego czyny, a całość przedstawione w naprawdę dobry, dość prawdziwy sposób pokazujący jak to wpływa na psychikę i życie. 

Chce, żeby mówili o nim cały czas. Żeby gazety pełne były zdjęć jego lalek, które sobie przywłaszcza. Żeby opisywano go epitetami: najgroźniejszy, najbrutalniejszy i bezkarny. To mu schlebia.

Kolekcjoner lalek to powieść, która ma dość solidne tempo, co chwilę odsłaniając nowe tropy i kolejne wątki, które początkowo mogą sprawiać wrażenie zbędnych lub wrzuconych na siłę. Z czasem jednak wychodzi na jaw, że ten pozorny nieład jest zamierzony, a Katarzyna Bonda świadomie prowadzi czytelnika przez misternie skonstruowaną intrygę. Nie jest idealnie, ma swoje niedociągnięcia, to fakt, ale całość to całkiem dobra pozycja, a niezła główna bohaterka zwiastuje kolejną dobrą serię. Nie zmienia to faktu, że chętnie sięgnę po kolejne tomy tej serii. 

Czasami to, co nas najbardziej przeraża, jest naszym przeznaczeniem i po prostu musimy się z tym zmierzyć. Są tylko dwie opcje: strach zniszczy ciebie albo ty go pokonasz. Wtedy rozpływa się jak zapach w powietrzu, a walka czyni cię silniejszym i odporniejszym na ciosy. Im dłużej jednak spychasz lęk w głąb nieświadomości, tym częściej i intensywniej powraca, a jego cienie odzywają się w najmniej oczekiwanych momentach.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

"Wspaniała śmierć" Emma Ångström




Tytuł: Wspaniała śmierć
Autor: Emma Ångström
Wydawnictwo: Wydawnictwo LeTra
Ilość stron: 184
Ocena: 1/6







Od lat skandynawskie kryminały są uważane za jedne z najlepszych na świecie, po prostu klasyka sama w sobie. sama wiele takich książek już przeczytałam, dlatego nie znając wcześniej w ogóle twórczości Emmy Ångström postanowiłam w ciemno zabrać się za jej książkę pt. Wspaniała śmierć. W końcu przyszedł czas na jej recenzję.

Pewnego dnia Julii rozpada się cały świat. Ułożone małżeństwo, troje dzieci, harmonijny dom – wszystko zostaje przekreślone nagłym zniknięciem jej męża, Henrika. Julia pozostaje bez żadnego wytłumaczenia, wskazówek ani przypuszczeń. Podobnie zaangażowana w śledztwo policja, która pozbawiona wszelkich poszlak wkrótce utyka w martwym punkcie dochodzenia. W międzyczasie wychodzi na jaw, że perfekcyjne życie Julii było zbudowane na bardzo niestabilnych fundamentach, a jej zaginiony mąż mógł być kimś innym, niż przez wszystkie lata zakładała. Co więcej, kobieta zaczyna podejrzewać, że życiu jej i jej dzieci może grozić bardzo poważne niebezpieczeństwo…                                                                                             opis wydawcy

Wspaniała śmierć jest pozycją, po którą sięgnęłam zupełnie w ciemno licząc na ciekawą i wciągającą lekturę, okazało się jednak, że zupełnie się przeliczyłam. Już na początku książka mnie nie porwała, ale dawałam jej szansę i zupełnie zmęczyłam się do końca. Sam pomysł na fabułę wydaje się mieć potencjał, jednak zupełnie niewykorzystany, zmarnowany. Akcja toczy się bardzo powoli, w sposób przewidywalny, w moim odczuciu zupełnie bez intrygi czy zaskoczeń, a finał całej powieści zupełnie bez niespodzianek, do przewidzenia od samego początku. Styl pisarski jednak jest nieskomplikowany, prosty, nie ma w nim nic fascynującego, zresztą jak w całej książce. Sytuacji nawet nie ratują bohaterowie – nie ma zbyt ich wielu, ale są  bardzo sztampowi, jednowymiarowi i zupełnie bez wyrazu. Moim zdaniem to przykład powieści, która chce być czymś więcej, niż jest w stanie udźwignąć - jakiś tam potencjał, ale zdecydowanie wieje nudą.

Wspaniała śmierć to książka, która mnie do bólu zanudziła – na szczęście to tylko 184 strony. Pozycja jest zupełnie nijaka, zupełnie nieoryginalny, naprawdę nie ma się czym zachwycać. Moim zdaniem zdecydowanie szkoda czasu – są zdecydowanie lektury do przeczytania… 

niedziela, 12 kwietnia 2026

"Mieszkanie na ostatnim piętrze" Agata Zamarska

Tytuł: Mieszkanie na ostatnim piętrze
Autor: Agata Zamarska
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Olga Żmuda
Długość: 9 godz. 32 min.
Ocena: 2/6


Poza więzami krwi, niewiele nas łączyło. Nawet w dzieciństwie nie byłyśmy ze sobą szczególnie blisko, a wydarzenia kolejnych lat pokazały, że nigdy nie zostaniemy przyjaciółkami.



Po kilku reportażach i trudniejszych książkach postanowiłam sięgnąć po coś lżejszego do lektury i podczas przeglądania dostępnych audiobooków, na którejś z platform streamingach postanowiłam sięgnąć po polski thriller autorstwa Agaty Zamarskiej pt. Mieszkanie na ostatnim piętrze. Zapraszam na recenzję!

Po tragicznej śmierci siostry Karolina wraca z Londynu, żeby zająć się sprzedażą odziedziczonego mieszkania. Powrót do rodzinnego miasta nie jest dla niej łatwy, a wspomnienia kryjące się w murach starej warszawskiej kamienicy nie należą do najlepszych. Nie bez powodu Karolina przed laty zerwała kontakty z bliskimi… Teraz jednak żałuje, że nie miała szansy, by naprawdę poznać siostrę. Ma nadzieję, że przyjaźń z niektórymi mieszkańcami kamienicy – samotną matką Tamarą i popularnym autorem horrorów Filipem – pozwoli jej lepiej zrozumieć Monikę. Szybko okazuje się, że wykreowany przez nowych znajomych obraz siostry całkowicie rozmija się z wyobrażeniami Karoliny. Kolejne wydarzenia sprawiają, że kobieta zaczyna wątpić w dobre intencje sąsiadów. Stopniowo nabiera przekonania, że wszyscy coś przed nią ukrywają. W pewnym momencie pojawia się pytanie: czy śmierć Moniki na pewno była zwykłym wypadkiem?                                                                                                                                           opis wydawcy

Mieszkanie na ostatnim piętrze jest książką, względem której nie miałam jakiś większych oczekiwań – po prostu potrzebowałam jakiejś lżejszej lektury, która będzie mi towarzyszyć w formie audiobooka. Jedyne czego się spodziewałam, że to będzie bardziej powieść obyczajowa niż kryminalna lub thriller, co w sumie okazało się być prawdą. Niby jest jakaś tajemnica i zagadka kryminalna, ale w moim odczuciu wydaje się być ona jedynie drobnym akcentem, ale nie wiedzie tutaj prymu. Zdecydowanie największy nacisk jest tutaj położony na relacje pomiędzy bohaterami, a nie na intrygę czy zagadkę. Owych bohaterów nie ma tutaj również zbyt wielu – ledwie garstka i to w dodatku są mało wyraziści, tacy niezbyt wyróżniający się, jakby bez charakteru, po prostu zupełnie nijacy i bez charakteru czy pazura. W pewnym momencie już się zmuszałam do tego, żeby skończyć słuchać tego audiobooka – o ile lektorka wypadła naprawdę całkiem dobrze, tak fabuła (mimo dość ciekawego pomysłu) jest po prostu nudna i przewidywalna. Tempo tej książki jest naprawdę słabe – zamiast stopniowo przyspieszać i budować coraz większe napięcie, akcja zaczyna się rozciągać i powtarzać. Pojawia się sporo scen, które niewiele wnoszą do fabuły, przez co historia momentami stoi w miejscu, a pewne wątki wydają się być zupełnie niedomknięte. Jeszcze powolne, wręcz rozciągnięte tempo fabuły miałoby sens, gdyby autorka zgłębiała najgłębsze meandry ludzkiego umysłu, a lektura pokazywałaby bohaterów w zdecydowanie rozbudowany sposób pod kątem psychologicznym – tutaj jednak tego brakuje. No i największe rozczarowanie, czyli finał – do bólu przewidywalne, nic nie wnoszące, zupełnie nie zapadające w pamięć. 

Mieszkanie na ostatnim piętrze w moim odczuciu to książka zwyczajnie nudna, zupełnie nie zapadająca w pamięć, brakuje tu w sumie wszystkiego – pazura, zwrotów akcji, napięcia, aspektu psychologicznego, barwnych postaci… Pomysł na fabułę miał potencjał, który okazał się być zupełnie zmarnowany. W moim odczuciu jest to pozycja co najwyżej przeciętna, wręcz słaba – po prostu wieje nudą i nie ma się nad czym zachwycać, nawet w kategorii lekkich czytadeł. W moim odczuciu zdecydowanie szkoda czasu. Nuda, brak, zaskoczenia, przewidywalność i niepodomykane wątki. 

czwartek, 2 kwietnia 2026

Podsumowanie marca 2026

Marzec był dość intensywnym miesiącem – zarówno czytelniczo, ale też życiowo.

Praca w MOPSie zaczęta w lutym, ale jednak marzec był pierwszym pełnym miesiącem w niej, wdrażanie się w obowiązki, nowe przypadki i papierologię stosowaną. Plus morze różnych innych prywatnych spraw… Dużo spotkań z ludźmi - tych pięknych z dużą ilością śmiechu i herbaty, ale także trudnych. I 2 spotkania, które pokazały mi jaką matką nigdy by nie chciała być...

W pewnym sensie dzięki tej pracy więcej czytam niż w poprzednich miesiącach – 45 min w autobusie w jedną stronę do pracy, a ponadto książki pomagają chociaż trochę uciec od rzeczywistości przypadków z jakimi pracuję.

A marcu udało mi się przeczytać 7 książek.
Wśród nich: 4 ebooki, 2 papierowe i 1 audiobook.

Kwaśne jabłka. O przemocy wobec dzieci
Sekretny dom
Mieszkanie na ostatnim piętrze
Dom obok
Wspaniała śmierć
Zagubiony
Pomsta

W tym miesiącu na blogu pojawiło się 6 postów,
z czego 4 recenzje, ponadto stosik i podsumowanie lutego.

I zapraszam do zapisywania się na urodzinową wymiankę książkową 

Wciąż i nieustannie w kieckach.
2 razy w tym miesiącu ubrałam spodnie, a brrr...
Zdecydowanie kiecki ❤️


Szydełkowe spotkanie krakowskie ❤️
Hadzia handmade zaprasza

Jeden z elementów pracy.
Przynajmniej jest ekspres i dobra kawa ❤️


A Wam jak minął marzec?
cieszycie się z wiosny?

niedziela, 22 marca 2026

"Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach" Monika Białkowska

Tytuł: Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach
Autor: Monika Białkowska
Wydawnictwo: WAM
Liczba stron: 336
Ocena: 4.5/6

W strachu, który tam panuje, traci się ludzkie odruchy. Głośno mówię, że to życie miało wszystkie znamiona sekty. Przemoc emocjonalna. Forsowanie swojej wizji z argumentem "woli Bożej". Odcięcie od świata zewnętrznego. Całkowita kontrola w najdrobniejszych rzeczach, w prywatności. I ostracyzm, kiedy odchodzisz.


Od 15 lat prowadzę Dzieło Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych, co sprawia, że znam osobiście wiele sióstr zakonnych z najróżniejszych zgromadzeń – cudownych wspaniałych kobiet, ale również wiele takich, które rozbiły się z oczekiwaniami i powołaniem. No i ostatnio naprawdę coraz chętniej sięgam po literaturę faktu. Dlatego właśnie postanowiłam sięgnąć po reportaż autorstwa Moniki Białkowskiej pt. Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach. Zapraszam na moją opinię!

„Zdradziły Jezusa i Kościół" – to zwykle słyszą siostry zakonne, które postanowiły odejść ze swoich zgromadzeń. Często towarzyszy temu izolacja albo w najlepszym wypadku niezrozumienie. A co jeśli to one zostały zdradzone? 

W wielu zgromadzeniach żeńskich w Polsce siostry przeżywają prawdziwe piekło. Miłość, jaką żywią do Jezusa i Ewangelii, bywa bezwzględnie wykorzystywana przez przełożone. Wszelkie protesty spotykają się z wyszydzeniem i przemocą. Siostry często są wycieńczone psychicznie i fizycznie, nieraz bliskie samobójstwa. Dlatego postanawiają odejść.

Monika Białkowska, teolożka i dziennikarka, rozmawiała z byłymi siostrami zakonnymi, które postanowiły zawalczyć o własną godność i zdrowe życie duchowe. Ta książka, pisana z wnętrza Kościoła, kończy zmowę milczenia wokół patologii w żeńskich zakonach. Istnieją w zakonnym życiu przestrzenie, w których szczególnie łatwo o nadużycia i krzywdę. Jeśli nie zaczniemy o nich mówić, będą istnieć nadal i wciąż będą prowadzić kolejne kobiety na terapię albo na skraj samobójstwa. Tym właśnie przestrzeniami trzeba się dziś zająć – nie z niechęci do życia zakonnego, ale z troski o jego przyszłość, świętą i wolną od nadużyć. Z troski o kobiety, które to życie wybrały – o ich wolność, ich bezpieczeństwo, ich zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe.                                                                                                     opis wydawcy

Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach to pozycja, której byłam naprawdę ciekawa – wynika to  moich osobistych doświadczeń związanych z siostrami zakonnymi, ale również po lekturze takich książek jak Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium, Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica czy Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos. Jestem po prostu ciekawa wielu perspektyw i spojrzeń. Zaczęłam czytać tę książkę i od samego początku się wciągnęłam w opowiedziane historie, wywiady z bohaterkami tego reportażu. Muszę przyznać, że w tych opowieściach w sumie niewiele mnie zaskoczyło, a w sumie większość z nich potwierdza moje obserwacje z przebywania z zakonnicami (np. trzy lata katolickiej szkoły z internatem prowadzonej przez siostry) – chociażby w kwestii tego, że w powielanych sloganach o woli Bożej tak naprawdę nie ma ani krztyny Boga i jego miłosierdzia. O tym wspomina jedna z bohaterek tego reportażu:

Nie wiem czy w zakonnej "woli Bożej" w ogóle jest obecny Bóg i Jego wola. Myślę, że nie. Jest to pojęcie tak wyświechtane, nadużywane, ze Pan Bóg jest najwyżej daleko w tle. Możesz być osobą niewierzącą i zewnętrznie żyć tymi "wolami Bożymi", nakazami, zakazami... Naprawdę spotkałam niewierzące siostry, choć kiedyś wydawało mi się to sprzecznością.
Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach to książka, która pokazuje jak wygląda klasztorny świat od środka, jakie tam panują mechanizmy dalekie od aktualnej wiedzy (chociażby psychologicznej). Muszę przyznać, że spodziewałam się nieco większej ilości kontrowersyjnych treści – mnie realnie nic nie zszokowało, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że osobiście miałam okazję obserwować klasztorne życie od środka i to w różnych zgromadzeniach. Książka jest napisana w sposób jasny, przystępny i nie oczerniający nikogo – przynajmniej w moim odczuciu. To po prostu historie zranionych kobiet, których marzenia i oczekiwania bardzo boleśnie zderzyły się z zakonną rzeczywistością. 

Nie ma w klasztorze możliwości konfrontacji. Nie wpuszcza się nikogo, kto nie jest "swój". Nie dociera praktycznie żadna myśl z zewnątrz. Nawet spowiednik jest wybierany przez przełożoną. Każdy prywatny kontakt ze światem masz totalnie odcięty. Przez to, że jest to zamknięte środowisko, drobiazgi typu jabłko, śmietana czy zakładka na kocu naprawdę urastają do rozmiarów czegoś na miarę sensu życia, zaczyna się wydawać, że od nich zależy jeśli nie twoje zbawienie, to przynajmniej twoje dopuszczenie do ślubów. I na tej podstawie ocenia się czy masz powołanie.

Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach to moim zdaniem pozycja potrzebna – zwłaszcza tym dziewczynom, kobietom, które rozważają tę drogę życiową. To trochę takie spojrzenie w klasztorną klauzurę. Mimo że ten reportaż nie wstrząsnął mną jakoś wyjątkowo mocno, ale mam świadomość że dla wielu osób, zwłaszcza mocno wierzących i zapatrzonych w kościelną hierarchię ta książka może być zdecydowanym szokiem. Nie każdego może zainteresować, to fakt faktem.


czwartek, 19 marca 2026

Pierwsze stosiki w 2026 (#1/2026)

Witajcie kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnymi stosami książkowymi ❤️
Kolejne zdobycze upolowane w kilku miejscach - ostatnio zdecydowanie odkrywam kupowanie na Vinted książek - w kupowaniu ciuchów na tej platformie już dawno przepadłam. No i w końcu do mojego mieszkanka doszły kolejne regały ❤️


Brutalna prawda o toksycznych ludziach
Odwaga bycia nielubianym
zamówienie z Allegro

Doktor Jekyll i pan Hyde
Pies
Sodoma
kupione na Vinted

Plac zabaw
Ataraksja
Pasożyt
zdobycze z kochanego Dedalusa


Psychopatologia życia codziennego
Psychologia snu dla początkujących
Callas, moja rywalka
kupione w supermarketach 

Podejrzana
Książka kupiona w ciemno w katowickiej księgarni
Taka randka w ciemno na podstawie samego opisu książki

Dzielnica cieni
Szafarz
Lato tajemnic
Freud. Miłość i psychoanaliza
zakupy z Empiku

Z racji 15 urodzin bloga - zapraszam na wymiankę książkową ❤️


A co nowego u Was na półkach?
Co nowego czytacie?

poniedziałek, 16 marca 2026

"Boska proporcja" Piotr Borlik

Tytuł: Boska proporcja
Autor: Piotr Borlik
Cykl: Agata Stec i Artur Kamiński
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Czyta: Filip Kosior
Długość: 9 godz. 57 min.
Ocena: 5/6


Matka to skarb, a miejsce skarbu jest głęboko pod ziemią.





Z twórczością Piotra Borlika miałam już przyjemność się zapoznać, dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po kolejną książkę spod jego pióra. Tym razem ciekawa duetu policjantki i psychologa sięgnęłam po kryminał pt. Boska proporcja z Agatą Stec i Arturem Kamińskim rozwiązującymi sprawę w interpretacji Filipa Kosiora jako cudownego lektora audiobooków. 

W zamkniętej dla zwiedzających palmiarni Parku Oliwskiego zostają znalezione zaaranżowane w sposób równie makabryczny jak piękny zwłoki dziewczyny. Człowiek odpowiedzialny za remont obiektu znika, a na miejscu zbrodni jako jeden z pierwszych pojawia się Robert Mazur - zabójca po wyroku będący pod stałą kontrolą terapeuty. Sprawę bada komisarz gdańskiej policji Agata Stec, której alkohol, kac i pobudka w obcym łóżku nie są obce. Żyje pracą, przeklina i całkiem nieźle radzi sobie w środowisku zdominowanym przez mężczyzn, choć nieustannie, jako przełożona grupy śledczej, musi znosić seksistowskie przytyki. Agata nie przepada za pracą zespołową, a za jedynego przyjaciela uważa starszego brata - znanego psychologa Artura Kamińskiego, którego potajemnie wciąga w kulisy śledztwa, licząc na jego doświadczenie w pracy z psychopatycznymi jednostkami. Elegancki i powściągliwy, otaczający się pięknymi i drogimi przedmiotami, wyczulony na rytuały Kamiński to przeciwieństwo porywczej siostry. Ta sprawa stanowi autentyczne wyzwanie dla jego nieprzeciętnego intelektu.                                                                                                         opis wydawcy

Boska proporcja jest pozycją, za którą zabrałam się z wielką ciekawością. Nie dość, że byłam ciekawa współpracującego duetu policjantki i psychologa, ale muszę przyznać, że byłam też bardzo zaciekawiona samym opisem i tym czego w ogóle mogę się spodziewać po akcji tej książki. No i muszę przyznać, że pomysł na fabułę jest w tej pozycji naprawdę świetnie przemyślany i wykreowany. Naprawdę ciekawy motyw z wykorzystaniem ciągu Fibonacciego w literaturze kryminalnej. Jednak mam trochę zastrzeżeń co do kreacji postaci. Sam pomysł na współpracujący z sobą duet między policjantką a psychologiem jest naprawdę w porządku, ale… zniszczony funkcjonariusz policji czy inny pracownik wymiaru sprawiedliwości nadużywający alkoholu to już temat wyjątkowo często przemielony w literaturze kryminalnej, nawet jeżeli chodzi o kobietę prowadzącą śledztwo. Fenomen tego, jak przyjęła się Chyłka? No i mnie jako psychologa mierzi mnie trochę spłycone przedstawienie pracy psychologa i psychoterapeuty – cały proces profilowania jest przedstawiony w sposób bardzo uproszczony, psycholog przejawia zbyt nonszalancką pewność w stawianiu diagnoz na podstawie znikomej ilości danych, co sprawia, że zawód psychologa to niczym osoba czytająca w myślach. Jednak muszę przyznać, że mimo wszystko książka zdecydowanie mnie zaskoczyła – zarówno meandrami ludzkiego umysłu, jak i kryminalną historią. Nie jest to jakoś wybitnie napisana pozycja, ale spędziłam z nią naprawdę miło czas. 

Nikt jednak nie miał odwagi powiedzieć prawdy na głos: w Trójmieście grasowało dwóch różnych morderców, z czego jeden był psychopatycznym artystą, a drugi zwykłym psycholem.

Boska proporcja to powieść, która z powodzeniem łączy elementy thrillera psychologicznego z kryminałem i refleksją nad naturą piękna oraz obsesji. Osobiście chętnie jeszcze sięgnę po inne książki spod pióra Piotra orlika, ale też chętnie sięgnę po kolejne zagadki kryminalne rozwiązywane przez Agatę Stec i Artura Kamińskiego – chociażby po to, żeby przekonać się jak autor poprowadzi te postacie w następnych częściach. Wciągająca pozycja z ciekawą zagadką kryminalną i podłożem psychologicznym. Mogłoby być nieco więcej zaskoczeń, jednak i tak uważam, że czas spędzony z Boską proporcją był naprawdę dobrze wykorzystany.

Na własnej skórze się przekonał, czym grozi pozostawienie mentalnej pępowiny, która z roku na rok coraz ciaśniej owija się wokół szyi i trzyma na uwięzi niczym smycz. Niematerialna, lecz tak mocna, że musiał ją odciąć jakże materialnym, twardym ostrzem.

sobota, 14 marca 2026

"Zanim powiesz żegnaj" Harlan Coben, Reese Witherspoon

Tytuł: Zanim powiesz żegnaj
Autor: Harlan Coben, Reese Witherspoon
Wydawnictwo: Albatros
Czyta: Filip Kosior
Długość: 9 godz. 46 min.
Ocena: 1.5/6


Ból nigdy nie odchodzi. I nigdy nie pozwala ci odejść. Po prostu uczysz się z nim żyć.





Jeszcze w czasach liceum zawzięcie zaczytywałam się w powieściach Harlana Cobena. Chociaż dzisiaj nie sięgam po jego powieści tak często – sympatia do jego twórczości pozostała. Dlatego z chęcią sięgnęłam po jego książkę napisaną w duecie z Reese Witherspoon pt. Zanim powiesz żegnaj w postaci audiobooka w interpretacji niezawodnego Filipa Kosiora. 

Maggie McCabe zawsze żyła na krawędzi. Tylko człowiek z nerwami ze stali może zostać chirurgiem wojskowym, a tylko geniusz – zdobyć w tym zawodzie taką renomę jak ona. Ale wysoki prestiż nie ochronił jej przed tragedią. Pozbawiona prawa wykonywania zawodu Maggie traci w życiu cel, ale nie pasję. Gdy dotyka dna, z niespodziewanej strony nadchodzi ratunek – były kolega po fachu, obecnie elitarny chirurg plastyczny świadczący usługi najbogatszym ludziom na świecie, prosi ją o przysługę. W tajemniczej, zamkniętej klinice, ociekającej luksusem i dysponującej najnowszymi technologiami, o których zwykli ludzie jeszcze nie słyszeli, pewien człowiek potrzebuje pomocy. Maggie należy do niewielu lekarzy na świecie, którzy mogą jej udzielić. Zgadza się wkroczyć do świata niewypowiedzianego bogactwa i dotrzymać swojej części umowy. Kiedy jednak jej pacjent nagle znika bez śladu, Maggie wie, że musi uciekać, chyba że sama chce podzielić jego los…                                                                                                                                         opis wydawcy

Zanim powiesz żegnaj to tytuł, który zapowiadał się dobrze – tajna klinika dla światowych elit, procedury medyczne na granicy legalności i motyw połączenia bogactwa z medycyną. Pomysł na fabułę całkiem poprawny, chociaż nic wybitnie wyróżniającego się. Cała akcja rozwija się dość powoli, zdecydowanie brakuje tutaj budowania napięcia, intrygi, dreszczyku emocji czy galopującego tempa wydarzeń… No i bohaterowie, którzy w moim odczuciu są wykreowani naprawdę płytko, jednowymiarowo, bez żadnych większych zaskoczeń, po prostu sztampowi i bez szału czy jakiegokolwiek kolorytu. Książka jest napisana w sposób charakterystyczny dla Cobena – krótkie rozdziały, prosty język i duża liczba dialogów sprawiają, które sprawiają, że pozycje spod jego pióra oczyta się naprawdę szybko. Jednak nawet to w połączeniu z cudownym głosem Filipa Kosiora nie uratowało sytuacji – Zanim powiesz żegnaj to książka, przy której zwyczajnie się wynudziłam i zupełnie nic mnie w niej nie zaskoczyło. 

Zastanawiasz się, co czyni bohatera? Oczywiście, że altruizm. Ale jest też ego, lekkomyślność i poszukiwanie mocnych wrażeń.

Zanim powiesz żegnaj to w moim odczuciu pozycja zupełnie słaba i niezapadająca w pamięć – po prostu nudne czytadło stworzone na kanwie dość sztampowego pomysłu. Jak dla mnie to pozycja jakich wiele. Nie wiem czy ja się starzeję czy Coben słabiej pisze, ale już chyba coraz mniej nam po drodze. W jego książkach i tak najbardziej lubiłam rozmowy z Myronem Bolitarem, a jego współpracownikiem Winem – tutaj tego nie uraczymy. Nie polecam, moim zdaniem ta pozycja to zdecydowana strata czasu. 

Nie ma czegoś takiego jak odkrycie bez konsekwencji. Ważne jest to, co człowiek postanowi z tym zrobić.

piątek, 6 marca 2026

"Kwaśne jabłka. O przemocy wobec dzieci" Piotr Mieśnik, Magda Mieśnik

Tytuł: Kwaśne jabłka. O przemocy wobec dzieci
Autor: Piotr Mieśnik, Magda Mieśnik
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 352
Ocena: 100000/10 - MUSISZ PRZEZYTAĆ



Przy traumie czas nie leczy ran. Odgrywa wręcz odwrotną rolę.






W ostatnich latach oraz częściej zaczytuje się w reportażach, a wyjątkowo lubuję się tematach przemocy, wykorzystywania itp. O Kwaśnych jabłkach słyszałam już jakiś czas temu, jednak dopiero teraz, kiedy sama zaczęłam pracę w MOPS-ie zabrałam się za lekturę tej pozycji. Zapraszam na recenzję książki Piotra Mieśnika i Magdy Mieśnik pt. Kwaśne jabłka. O przemocy wobec dzieci.

Każdego roku w wyniku przemocy w polskich domach jest zabijanych 20-40 dzieci, to tak, jakby co roku ze szkoły znikała jedna klasa! Kacper, żył lat 3. Klaudia, żyła lat. 5 Leon, żył lat 4. Eliza, żyła lat 5. Marcel, żył lat 2. Nikodem, żył lat 3. Zuzia, żyła lat 3. Kamilek, żył lat 8. Michał, żył lat 6. Oskar, żył lat 4. Zginęli z rąk matek, ojców, opiekunów. Dorosłych.

To niewidzialni i niesłyszalni bohaterowie reportażu Magdy i Piotra. Zaledwie kilkoro spośród tysięcy dzieci, które stały się ofiarami przemocy we własnych domach. To oczywiście tylko część danych o przemocy, tej, która zyskała rozgłos medialny. Większość dzieci cierpi w milczeniu. Autorzy w swoim reportażu oddają głos również ekspertom i specjalistom, którzy na co dzień stykają się z przypadkami przemocy wobec dzieci. Z ich rozmów wyłania się schemat funkcjonowania, który prowadzi do tragedii.

Brak kompetencji, bieda, zaburzenia, uzależnienia, traumy wyniesione z dzieciństwa. Do tego niedziałające przepisy, zaniechania ze strony urzędników, pracowników socjalnych i służb, które mają obowiązek chronić dzieci. Powtarzalność i schematyczność przypadków pozwalają na to, żeby wyprzedzić ruch. I tylko od nas zależy, czy go wykonamy. Skrzywdzone dzieci nigdy nie zapominają tego, co się stało. Trauma wraca, ciało pamięta. Na zawsze.                                                                                                                                                    z opisu wydawcy

Kwaśne jabłka. O przemocy wobec dzieci… Nawet nie wiem od czego mam zacząć. Naprawdę. Zaczęłam czytać tę książkę z nastawieniem z serii – fajnie, kolejny reportaż, ciekawe czy dowiem się z niego czegoś nowego. Z każda kolejną stroną wciągałam się w tę pozycję coraz bardziej i nie mogąc się od niej oderwać, ale jednocześnie co jakiś czas musiałam przerywać lekturę, bo to wszystko było po prostu za mocne. Te wszystkie historie, które się wydarzyły naprawdę (i tak naprawdę wciąż i nieustannie wydarzają w czterech ścianach) wbijały mnie za każdym razem w fotel miejskiego autobusu. A wszystko miałam połączone z historiami równie realnymi ukrytymi w kartotekach MOPS-u, w które równolegle się wdrażałam. Autorzy w swoim reportażu przytoczyli kilka historii przemocy wobec dzieci, historii prawdziwych, a tym Kamilka, którego śmierć przyczyniła się do powstania tzw. Ustawy kamilkowej. W tym reportażu historie dzieci przeplatają się z rozmowami z ludźmi, którzy walczą o dobro dzieci i są specjalistami z różnych – lekarzami, terapeutami, ale też założycielką Fundacji Gajusz. W moim odczuciu autorzy napisali tę pozycję w bardzo przemyślany, rzeczowy i obrazowy sposób, ale bez szukania jakiejś dramy czy rozgłosu. Nie znajdziemy tu zbędnej sensacyjności , emocjonalnego szantażu czy jakiejkolwiek. Wstrząs wynika po prostu z faktów, a nie z literackich zabiegów. Właśnie dlatego książka działa tak silnie – czytelnik ma poczucie, że obcuje z prawdą, której nie da się zignorować. Dla mnie osobiście wstrząsające było to, że: 30 procent złamań u dziecka poniżej trzeciego roku życia to wynik celowego działania. U dzieci poniżej roku to połowa przypadków. Fakty, rozmowy, opisy. Wszystko naprawdę wstrząsające. Jednak w moim odczuciu najbardziej wstrząsająca i szokująca jest (poza oczywistą przemocą) ślepota ludzi wokół – rodzin, sąsiadów, przyjaciół pracowników instytucji, którzy tak widzieli, żeby nie widzieć i się nie wychylać. Jednocześnie ci sami ludzie zauważą każdą plamę błota na klatce czy peta wyrzuconego na chodnik. A ludzkiej tragedii już nie… To książka, która wstrząsa i zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony.

Również cisza w domu jest przemocą wobec dziecka. Krzyk, przezywanie, wyzywanie. Nawet wtedy gdy to rodzice się kłócą i wyzywają nawzajem, to też jest przemoc wobec niewinnego dziecka.

Kwaśne jabłka. O przemocy wobec dzieci to książka wstrząsająca do głębi i wbijająca w fotel. Momentami wydająca się być „za mocna”, ale tak naprawdę za mocne są historie, które pisze życie. Autorzy tą książką zmuszają do refleksji nad odpowiedzialnością dorosłych – zarówno rodziców, opiekunów, pracowników instytucji, ale też tych sąsiadów, którzy przykładają szklankę do ściany, żeby usłyszeć małżeńską kłótnię zza ściany, ale już nie usłyszeć krzyków dziecka. Nie jest to lektura „przyjemna” – i właśnie taka nie powinna być. To książka ważna, odważna i boleśnie prawdziwa. Taka, która nie tylko wbija w fotel, ale także zmusza do zadania sobie pytania, czy jako społeczeństwo robimy wystarczająco dużo, by chronić dzieci. Polecam każdemu! Zdecydowanie każdemu! A w szczególności każdemu, kto pracuje z dziećmi czy rodzinami – nauczycielom, pedagogom, lekarzom, pracownikom instytucji. 

Gdy mówi rodzicom, że zabiera dzieci, reagują agresją, obojętnością, śmieją się. Niektórym trzeba je wyrywać z objęć. Gdy pojechał do kobiety, u której wcześniej zabezpieczył dwoje dzieci, a ona urodziła kolejne i opiekowała się nim pod wpływem alkoholu, usłyszał: - A chuj, zabieraj, zrobię sobie następne.

środa, 4 marca 2026

Podsumowanie lutego 2026



Ja wiem, że luty jest krótkim miesiącem, ale ten przeleciał mi wyjątkowo szybko.
Pobyt mojej babci w szpitalu.
Gotowanie jedzenia do słoików dla rodziny.
3 (no w sumie to 2.5) weekendy ze zjazdami na uczelni – 2.5 lutowego weekendu, bo jeden zjazd był 31.01-1.02, ale jednak 3 weekendy pod rząd poświęcone na uczelnię, na szczęście w wersji online.
Wybór tematu pracy dyplomowej na studiach podyplomowych. Wybór padł na Znaczenie diety w terapii zaburzeń depresyjnych. 
Pierwsze walentynki z Nim ❤️
Nowa praca❤️Pierwsza praca jako psycholog, druga praca w budżetówce… No i całe wdrażanie się.
Pierwsza w życiu wizyta w sądzie – odbiór zaświadczenia o niekaralności. 
No… sporo się działo, mózg mi dymi…

W lutym udało mi się zapoznać się z 3 książkami
Wśród nich są:
-2 audiobooki
-1 ebook

Skazany
Boska proporcja
Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach

Na blogu pojawiły się w lutym 4 posty: podsumowanie, 2 recenzje i informacja o wymiance na którą serdecznie zapraszam.

Nie wiem na co wykorzystam ten notes,
ale nie mogłam się powstrzymać ❤️

Malowanie po numerach w końcu skończone ❤️

Nowy wiosenny kubeczek


Czytam wszędzie...



Jak Wam minął luty?
Ile książek udało się Wam przeczytać?

Pozdrawiam
Asia

poniedziałek, 16 lutego 2026

Wymianka urodzinowa - 15 urodziny bloga (i moje 33.)!

 



W marcu 2011 powstał blog Bo ja lubię kawę i książki.
Tak więc... 
W marcu 15 urodziny bloga, a w kwietniu - moje urodziny (już 33!).

Zapraszam na urodzinową wymiankę!

Zabawa dotyczy wszystkich - nie tylko dla posiadaczy blogów.
Nie będzie typowych par - A wysyła do B, a B do A, ale będzie miks.
Dostaniesz paczkę od kogoś innego, do którego wysłałeś!

Każdy uczestnik wymianki - poza paczą od wylosowanej osoby, dostanie paczuszkę ode mnie!!!

Zapisy: do 5 kwietnia br.
Losowanie: do 6 kwietnia br.
Wysyłka paczek: do 19 kwietnia br.

Zapisy mailowo!
e-mail: hadziczka13@wp.pl

Wiadomość powinna zawierać:
~preferencje książkowe
~listę kilku książek, na które polujesz
~imię i nazwisko oraz adres korespondencyjny
~kilka słów o sobie
~odpowiedź na pytanie czy zgadzasz się na wysyłkę paczki za granicę

Przesyłka powinna zawierać:
~oczywiście książkę lub książki, które nie muszą być nowe, lecz zadbane;) oczywiście wg preferencji drugiej osoby. Ilość książek - dowolna 
~jakieś umilacze czytania – słodycze, herbatki czy inne tego typu rzeczy;)
~kilka słów od siebie

Paczkę wysyłamy z potwierdzeniem nadania.
Zdjęcie/skan nadania wysyłacie do mnie;)


Będzie mi bardzo miło jak udostępnisz linka/baner do wymianki na swoim blogu/profilu w SM


PS. Można się zgłaszać NIE mieszkając w Polsce ;)

niedziela, 15 lutego 2026

"Upadek Olivera" Liz Nugent






Tytuł: Upadek Olivera
Autor: Liz Nugent
Wydawnictwo: Wielka Litera
Czyta: Sławomir Grzymkowski
Długość: 7 godz. 19 min.
Ocena: 1.5/6






Nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością irlandzkiej pisarki Liz Nugent, jednak kiedyś moją uwagę przykuł jej tytuł thriller psychologiczny pt. Upadek Olivera w formie audiobooka w interpretacji Sławomira Grzymkowskiego. W końcu przyszedł czas na recenzję. Zapraszam!

Ujmujący, elegancki, wiarygodny. Ukryty psychopata… Życie Olivera Ryana jest jak z obrazka – idealny dom, perfekcyjna żona, komfort i harmonia. Aż do pewnego wieczora, gdy po jak zawsze wykwintnej kolacji przygotowanej przez żonę Alice, Oliver brutalnie ją bije, tak że kobieta zapada w śpiączkę. Najbliższe mu osoby zaczynają spekulować, co popchnęło go do tak okrutnego i całkowicie niewytłumaczalnego czynu. Zaskakujące szczegóły zaczynają ujawniać: jego próżna i wyjątkowo pusta kochanka Moya; właścicielka francuskiej winnicy Véronique, która z chwilą, gdy zatrudniła Olivera, straciła wszystko; przyjaciel Alice, Barney, od dzieciństwa kochający ją nieodwzajemnioną miłością, oraz kumpel Olivera, Michael, który od lat zmaga się ze wstydliwymi pragnieniami. Kolejne sekrety Olivera są tak brutalne jak jego haniebny czyn i ujawniają psychopatę, który wyłania się z ruin swojej przeszłości naznaczonej porzuceniem, wstydem i przemocą.                                                                                                                                  opis wydawcy

Upadek Olivera jest książką, byłam jej ciekawa zwiedziona obietnicami wizerunku ukrytego psychopaty, ale jednocześnie nie spodziewałam się zbyt wiele. Spodobał mi się sam pomysł na fabułę, dlatego skusiłam się na tę pozycję. W moim odczuciu jednak mógłby wykorzystany zdecydowanie lepiej. Autorka prowadzi narrację z różnych perspektyw, co wyjątkowo lubię w literaturze – dzięki temu poznajemy głos samego Olivera, jego kochanki, ludzi z przeszłości oraz osób, które znalazły się w przestrzeni jego życia. Język jakim jest napisana ta pozycja jest prosty, momentami wręcz surowy – to zdecydowanie pasuje do tematu, ale jednak nie zawsze pomaga w budowaniu napięcia czy stopniowaniu intrygi. Jesteśmy świadkami scen, które (chyba) powinny poruszać, ale jednak wypadają dość chłodno, surowo, jakby opis był ważniejszy niż przekazanie emocji. Ponadto inne fragmenty powieści są moim zdaniem zbytnio i zbędnie przeciągnięte, przez co całe tempo powieści, jej akcji i intrygi bywa naprawdę nierówne. Początek intryguje i przykuwa uwagę, całość w większości zdecydowanie nuży, a zakończenie – choć jest jak najbardziej logiczne – wcale nie zaskakuje czy szokuje. Naprawdę super, że w ogóle jest pokazany obraz osobowości psychopatycznej, ale jednak mam wrażenie, że autorka podchodzi to tematu bez większego zgłębiania się. Najbardziej barwną postacią jest zdecydowanie Oliver, ale nawet w nim tego kolorytu jest niewiele – wszystkie postacie są sztampowe, niewyróżniające się. 

Upadek Olivera to książka, która zasadniczo ma ciekawy pomysł na fabułę, ale całość jest moim zdaniem zrealizowana w sposób dość słaby i niewyróżniający się. Doceniam pomysł, konstrukcję narracji i próbę zmierzenia się z trudnym tematem, ale brakuje mi złożoności postaci, napięcia i emocjonalnej siły. Generalnie lubię thrillery psychologiczne, ale ta pozycja jest w moim odczuciu zwyczajnie nudna i zupełnie niezapadająca w pamięć. Moim zdaniem zdecydowanie szkoda czasu. 

poniedziałek, 9 lutego 2026

"Wściekły kucharz. Cała prawda o zdrowym jedzeniu i modnych dietach" Anthony Warner





Tytuł: Wściekły kucharz. Cała prawda o zdrowym jedzeniu i modnych dietach
Autor: Anthony Warner
Wydawnictwo: Buchmann
Ilość stron: 384
Ocena: 4/6






Lubię różne dietetyczne i jedzeniowe klimaty – nie ukrywam. Zawsze lubiłam gotowa, kiedyś wylądowałam na studiach technologia żywności i żywienie człowieka (nieskończone), aktualnie robię studia podyplomowe z psychodietetyki. To właśnie z powodu takich zainteresowań podczas przeszukiwań bibliotecznych półek moją uwagę zwrócił jeden tytuł – Wściekły kucharz. Cała prawda o zdrowym jedzeniu i modnych dietach autorstwa Anthony’ego Warner. W końcu przyszedł czas na recenzję tej pozycji!

"Wściekły kucharz" to popularnonaukowe opracowanie największych mód jedzeniowych napisane w wyjątkowo złośliwy sposób. Autor rozprawia się w nim m.in. z olejem kokosowym, dietą paleo czy superfoodsami. W swoich sądach opiera się na badaniach naukowych i swoim biochemicznym wykształceniu. W książce nie oszczędza nikogo. Szydzi z modnych blogerów, kucharzy celebrytów i nas samych, którzy dajemy sobie naiwnie wmówić, że pijąc zielone koktajle, trafimy do nieba. Nie trafimy. Za to damy zarobić tym, którzy za modami stoją.                                                                                                      opis wydawcy

Instagram

Wściekły kucharz. Cała prawda o zdrowym jedzeniu i modnych dietach to książka, w której autor rozprawia się z najróżniejszymi jedzeniowymi czy dietetycznymi modami, trendami podając konkretne argumenty dlaczego akurat ten nurt w żywieniu nie ma sensu. Anthony Warner pokazuje w bardzo ironiczny i humorystyczny sposób, że jedzenie to nie żadna czarna magia, a tak naprawdę tylko biologia i chemia, no i to, że zdrowe odżywianie się nie polega na eliminowaniu wszystkiego po kolei, lecz na rozsądku i umiarze. Autor w tej książce zachęca do krytycznego myślenia, do tego by nie wierzyć ślepo celebrytom, influencerom i samozwańczym ekspertom z social mediów. W tym kontekście ta pozycja może dość mocno otrzeźwić osoby, które niczym młode pelikany łykają wszystkie dietetyczne nowinki i mody, nieważne jak absurdalne się wydają. O ile sama lubię ironię, jednak jego „wściekłość” momentami może się nie każdemu spodobać i przez niektórych może zostać odebrana jako się w przesadny sarkazm i pogarda wobec ludzi, którzy wierzą w modne diety. Dla mnie – jako osoby, która ma jednak jakąś żywieniową wiedzę i względnie krytyczne myślenie (tak myślę) – ta książka to nic odkrywczego, a żadne obalanie jedzeniowych mitów nie zapadło mi wyjątkowo mocno w pamięć. Jednak uważam, że dla przeciętnego czytelnika, który niekoniecznie interesuje się tematyką jedzeniową i nie ma większej wiedzy w tym zakresie – może być to zdecydowanie ciekawa lektura.

Wściekły kucharz. Cała prawda o zdrowym jedzeniu i modnych dietach to pozycja zdecydowanie potrzebna na rynku wydawniczym wśród zmieniających się trendów dotyczących jedzenia. Może zachęcić do krytycznego myślenia i zdroworozsądkowego podejścia do diet. Dla mnie osobiście nic odkrywczego ani wyjątkowo ambitnego, ale pozycja zdecydowanie potrzebna. 

poniedziałek, 2 lutego 2026

Podsumowanie stycznia 2026


W 2025 nie było w ogóle miesięcznych podsumowań - w tym roku do tego do tego wracam!

Nie wiem jak Wam - mi styczeń przemknął tak niepostrzeżenie?
Były 2 zjazdy w ramach studiów podyplomowych, weekendowa wizyta Taty w Krakowie i wspólne wyjście do teatru na Folwark Zwierzęcy, no i urodziny M. 

W tym miesiącu udało mi się zapoznać z 5 książkami

Wśród nich:
- 3 audiobooki
- 2 ebooki

Trzeci znak
Złotowłosa
Tańcząc na prochach zmarłych
Alter
Zanim powiesz żegnaj

Na blogu pojawiły się 4 posty - podsumowanie 20255 oraz 3 recenzje. 

Ileż ja mam recenzji do nadrobienia!

Nowe kubki
(Kliknij w zdjęcie, aby powiększyć)

Takie tam "kilka" kompletów kredek - łącznie 9 na zdjęciu.
Najwięcej sztuk w komplecie - 120.
Najdroższy zestaw kosztował mnie ok. 350 zł
i to wcale nie jest ten największy komplet

Kolejna edycja słoika wdzięczności

Przyznać się - ktoś w ogóle tęsknił za takimi podsumowaniami?
I za moją częstszą pisaninką?

A w lutym wyczekujcie czegoś super z okazji 15 rocznicy założenia bloga!

Jak Wam minął początek roku?

Pozdrawiam
Asia



 

sobota, 31 stycznia 2026

"Pomoc domowa" Freida McFadden

Tytuł: Pomoc domowa
Autor: Freida McFadden
Cykl: Millie Calloway
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czuta: Filip Kosior
Długość: 7 godz. 39 min.
Ocena: 5.5/6


Tylko pamiętaj, posiadanie pracy i dachu nad głową jest ważne, ale kontakty międzyludzkie są jeszcze ważniejsze.




Thrillery psychologiczne mają to do siebie, że albo wciągają od pierwszych minut, albo męczą i ciągną się w nieskończoność, ale nie zmienia to faktu, że lubię po nie sięgać. Tak swoją to już zboczenie zawodowe jako psychologa? Nie znając wcześniej żadnej książki Friedy McFadden postanowiłam w końcu zapoznać się z jej twórczością, a na pierwszy rzut postanowiłam wziąć pozycję pt. Pomoc domowa w formie audiobooka w interpretacji Filipa Kosiora – lektora o cudownym głosie.

Każdego dnia Millie sprząta luksusową willę Winchesterów, odbiera ich córkę ze szkoły i przygotowuje rodzinną kolację. Potem samotnie wraca do swojego małego pokoju na poddaszu. Z pozoru życie Niny Winchester jest idealne: garderoba pełna markowych ubrań, szybki samochód, perfekcyjny mąż. Ale Millie widzi to, czego inni nie dostrzegają. Bałagan, który Nina tworzy dla własnej satysfakcji. Kłamstwa, które opowiada o swojej córce. Cienie, które coraz mocniej przygniatają Andrew Winchestera. Wystarczy jeden błąd. Jedna chwila słabości, gdy Millie spróbuje życia, które nigdy nie było jej. I wtedy fasada idealnej rodziny pęka. Drzwi pokoju na poddaszu zatrzaskują się. I można je otworzyć tylko od zewnątrz. Ale Winchesterowie nie wiedzą, kim naprawdę jest Millie. I nie mają pojęcia, do czego jest zdolna…                                                                                                                                opis wydawcy

Pomoc domowa to książka, o której w sumie nie wiedziałam nic zanim się za nią zabrałam, przeczytałam jedynie opis wydawcy i wiedziałam, że lektorem tego audiobooka jest cudowny Filip Kosior. Zaczęłam słuchać tej powieści i w sumie do połowy akcja powoli się rozwija, autorka buduje intrygę, napięcie i tworzy mroczny obraz historii i bohaterów, żeby w dalszej części zaskoczyć zwrotami akcji, jakich mało. Pomysł na fabułę nie jest może jakiś wyjątkowo nowy i odkrywczy, jakbym to już gdzieś spotkała, ale wykorzystany i poprowadzony przez autorkę w genialny sposób. W moim odczuciu Freida McFadden doskonale wodzi czytelnika za nos i jakby się trochę bawiła naszymi emocjami i wyobrażeniami o bohaterach. Gdy momentach, kiedy wydawało mi się, że już wszystko zrozumiałam i przejrzałam – przychodził zwrot, który wszystko przewrócił wszystko co się dało. To jest zdecydowanie na plus! Postaci w tej powieści nie ma zbyt wielu, ale moim zdaniem są wykreowani rewelacyjnie – są barwni, zaskakujący, niejednoznaczni i skrywający swoje mroczne sekrety. Styl autorki jest nieskomplikowany, dość dynamiczny – książka jest napisana w taki sposób, że trudno się od niej oderwać, a zakończenie naprawdę zaskakujące i zostawiające niedosyt w postaci otwartej furtki do kontynuacji historii w postaci kolejnych tomów. To zdecydowanie pozycja, która nie tylko straszy sytuacją, ale też dość głęboko (jak na thriller) bawi się psychologią postaci i naszymi schematami myślenia.

Ale żadna kobieta nie lubi być porównywana do innej, zwłaszcza na niekorzyść. Jest idiotą, jeśli tego nie wie. Ale w końcu większość mężczyzn to idioci.

Pomoc domowa to książka, która zdecydowanie zapadła mi w pamięć – to thriller psychologiczny pierwsza klasa. Z wielką chęcią sięgnę po kolejne tomy tego cyklu z Millie Calloway, a także inne książki Friedy McFadden, żeby przekonać się, czy inne pozycje autorki również trzymają poziom. Zdecydowanie polecam Pomoc domową! A teraz mogę już bez wyrzutów sumienia zobaczyć ekranizację tej książki. 

niedziela, 25 stycznia 2026

"Światła w popiołach" Remigiusz Mróz

Tytuł: Światła w popiołach
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Seweryn Zaorski
Tom: piąty
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Paweł Małaszyński
Długość: 10 godz. 31 min.
Ocena: 2/6


Sytuacja wydawała się zbyt skomplikowana, by ubrać ją w jakiekolwiek słowa.



Przyznaję się bez bicia, że zdecydowanie nie nadążam za powieściami wydawanymi przez Remigiusza Mroza – nie wiem nawet czy którykolwiek z czytelników nadążał. Sama nie należę do największych fanek tego pisarza – lubię postać Chyłki (też nie jestem na bieżąco), kilka innych przeczytałam, chociaż w moim odczuciu wszystko jest bez większego szału. Polubiłam Seweryna Zaorskiego i dlatego postanowiłam skończyć cykl z jego udziałem, więc przyszedł czas na moją opinię na temat piątego tomu pt. Światła w popiołach.

Wiele lat temu w trakcie licealnej imprezy w Żeromicach doszło do tragedii – dwoje nastolatków spłonęło w starym, porzuconym pustostanie. Sprawa została zakwalifikowana jako wypadek i odcisnęła się na lokalnej społeczności tak silnym piętnem, że nikt do niej nie wraca. Do czasu. Pewnego dnia w okolicy bowiem odnajduje się zwęglone ciało, które sprawia wrażenie, jakby zostało wyniesione z dawnych zgliszczy i przeniesione w czasie. Czy należy do jednej z rzekomych ofiar? A jeśli tak, to jakim cudem ta wówczas przeżyła? I kto po tylu latach zamordował ją w tak upiorny sposób? Odpowiedzi poszukuje wracająca po urlopie macierzyńskim Kaja Burzyńska. Do pomocy zaś musi zaangażować mężczyznę, z którym od przeszło roku nie była sam na sam. I który nie ma pojęcia, że jest ojcem jej nowo narodzonego dziecka.                                                                                                               opis wydawcy

Światła w popiołach to pozycja, po której nie spodziewałam się zbyt wiele – fakt faktem, że pierwszy tom pt. Listy zza grobu bardzo mi się bardzo spodobał, drugi (Głosy zza światów) też był naprawdę całkiem w porządku, ale im dalej w las tym gorzej... Przynajmniej w moim odczuciu. Pomysł na fabułę jest naprawdę intrygujący – jest mroczna tajemnica, do tego dramatyczne wydarzenia z przeszłości, które kładą się cieniem na teraźniejszości. Bohaterowie próbują rozwikłać zagadkę i jednocześnie uporać konsekwencjami dawnych decyzji. W tym momencie dla mnie zaczyna się niemały zgrzyt – jest niewiele kryminalnej intrygi i wartkiej akcji, a większość akcji kręci się wokół relacji Seweryna i Burzy, co sprawia, że Światła w popiołach zdecydowanie bardziej klasyfikują się jako powieść obyczajowa niż kryminalna. Nawet jeśli mamy traktować tę pozycję jako obyczajówkę – to ta relacja jest już tutaj taka… mdła, bez werwy czy charakterystycznego kolorytu. Główni bohaterowie też wydają się w tym tomie tacy mdli, jakby stracili na swoim charakterze i wyrazistości, co sprawia, że cała pozycja jest dla mnie mocno średnia. No i mąż Kai – autor go kreuje w tak naiwny sposób, że wszystko wydaje się być wręcz nieprawdopodobne. Styl i pióra w tej pozycji są charakterystyczne dla Mroza – nieskomplikowane, przystępne w odbiorze, lekkie, w sumie nie mam tutaj nic do zarzucenia. 

Światła w popiołach to powieść, przy której się po prostu nudziłam w porównaniu do poprzednich części (zwłaszcza dwóch pierwszych) - zdecydowanie brakowało w niej kryminału, a zdecydowanie za dużo było tu obyczajówki czy romansidła. Zdecydowanie za mało tajemnicy, intrygi i napięcia, a za dużo flaków z olejem… Dla wiernych fanów Remigiusza Mroza będzie to zapewne kolejny punkt do odhaczenia na liście przeczytanych tytułów. Dla tych, którzy szukają jego najlepszej formy – raczej nie będzie to idealny wybór. Ja wcale nie jestem zachwycona…