sobota, 16 maja 2026

"Pomsta" Maciej Kaźmierczak

Tytuł: Pomsta
Tytuł: Maciej Kaźmierczak
Cykl: Robert Foks
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 432
Ocena: 1.5/6

Gdyby policji udawało się znaleźć kogoś tylko dlatego, że wie, jak wygląda twarz sprawcy, to świat byłby piękniejszy. Albo wręcz przeciwnie. Zależy, do czego ta wiedza byłaby ostatecznie wykorzystywana.




O twórczości Macieja Kaźmierczaka czytałam w otchłaniach Internetu już jakiś czas temu, a opisy jego książek zaciekawiły mnie na tyle, że postanowiłam sprawdzić o co ten cały szum. Mój wybór padł w ciemno na pierwszy tom serii o z komisarzem Robertem Foksem w roli głównej, a jego tytuł to Pomsta. Zapraszam na recenzję!

Kto i dlaczego zabija pochodzące z bogatych domów nastolatki? Jaki udział ma w tym warszawska mafia, dilerzy narkotyków i handlarze ludźmi?

Warszawa, Złote Tarasy. Młoda dziewczyna zostaje dźgnięta nożem i wyrzucona przez barierki. Komisarz Robert Foks jest przekonany, że ta niecodzienna egzekucja to dopiero początek. Wkrótce dostaje informację o zaginięciu córki swojego byłego partnera, a to oznacza, że zaczął się wyścig z czasem. Gdy pojawia się kolejna ofiara, sprawy zaczynają się komplikować jeszcze bardziej. Morderca postanawia pogrążyć komisarza i wplątać go w kolejną zbrodnię. Robert Foks, bezkompromisowy warszawski glina, już wie, że aby schwytać seryjnego mordercę, będzie musiał złamać wiele zasad.                                                                                                                                                            opis wydawcy
Pomsta to pozycja, której byłam zwyczajnie ciekawa, ale bez żadnych większych oczekiwań, po prostu chciałam poznać twórczość nowego autora. Za rozpoczęcie tej lektury zbierałam się chyba trzy razy – albo mi coś czytnik zastrajkował, albo nie wzięłam czytnika do komunikacji miejskiej, albo zwyczajnie wydarzyło się coś innego. Z ciekawością zaczęłam czytać i w sumie skończyłam bardzo szybko, ale z dość sporym niedosytem. Niby nie oczekiwałam nie wiadomo czego, ale cała książka wydała mi jakaś taka… sztampowa. Powieść kryminalna jakich wiele. Połamany glina z mroczną przeszłością, który po trupach próbuje rozwikłać sprawę, morderca, który próbuje się w jakiś sposób odegrać na komisarzu – motyw stary jak świat i wielokrotnie wałkowany w kryminałach. No po prostu to brzmi jak zbyt często odgrzewany kotlet. W moim odczuciu w Pomście nie ma niczego nowego czy odkrywczego, niczego co by mnie zafascynowało, urzekło czy zaciekawiło – zabrakło czegoś niebanalnego, odkrywczego, a także intrygi, napięcia czy jakiś nietuzinkowych bohaterów. Fakt, autor miał jakiś tam pomysł – fakt nieco powtarzalny i sztampowy, ale miał, a do tego próbował na mroczny klimat i próbował stworzyć historię o konsekwencjach nienawiści czy obsesji. Jest kilka scen rzeczywiście buduje napięcie i pokazuje potencjał tkwiący w tej opowieści. Pojawiają się momenty, w których czytelnik może poczuć emocje bohaterów i zainteresować się ich losem. Są takie fragmenty, ale jednak problem polega jednak na tym, że jest ich zdecydowanie zbyt mało, by uratować całość.

Pomsta to książka, którą się rozczarowałam, mimo tego, że nie miałam względem niej jakiś wielkich oczekiwań. Sztampowe postacie, szablonowy pomysł na fabułę, brak emocji, intrygi i elementu zaskoczenia. Jeszcze kiedyś dam szansę twórczości Macieja Kaźmierczaka, ale raczej już więcej nie sięgnę po serię z komisarzem Frostem. Skończyłam z naprawdę sporym niedosytem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)