Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller medyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller medyczny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 sierpnia 2023

"Wysłuchaj mnie" Tess Gerritsen

Tytuł: Wysłuchaj mnie
Autor: Tess Gerritsen
Cykl: Rizzoli/Isles
Tom: trzynasty
Wydawnictwo: Albatros
Czyta: Marcin Popczyński
Długość: 7 godz. 55 min.
Ocena: 4/6


Traumy pozostawiają ślady. Są jak blizny na umyśle, które nigdy nie znikają.




Od lat uwielbiam twórczość Tess Gerritsen – konkretnie od momentu, kiedy będąc w liceum w jakimś centrum taniej książki upolowałam jedną z jej książek z cyklu Rizzoli/Isles pt. Grzesznik. Od tamtego czasu przepadłam i zakochałam się w twórczości autorki, a duet z tego cyklu jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych w literaturze sensacyjnej/kryminalnej. Kiedy wyszedł trzynasty tom tej serii pt. Wysłuchaj mnie – nie mogłam się powstrzymać od zabrania się od razu za tę powieść. Wybór padł na audiobooka w interpretacji Marcina Popczyńskiego.

Tym razem w centrum wydarzeń znajdzie się lubiana przez czytelników matka Jane, Angela, która podejrzewa, że jej nowi sąsiedzi coś ukrywają. I wcale nie są tak nieskazitelni, jak się wydaje. Matka wie najlepiej, ale kto by jej słuchał… Detektyw bostońskiego wydziału zabójstw Jane Rizzoli i lekarka sądowa Maura Isles prowadzą śledztwo w sprawie pozornie bezsensownego brutalnego morderstwa. Sofia Suarez, lubiana przez wszystkich sąsiadów wdowa, z zawodu pielęgniarka, została pobita na śmierć we własnym domu. W miarę postępów w śledztwie staje się jasne, że zabita kobieta musiała coś ukrywać. Billingi wykazują, że w ostatnich dniach życia wielokrotnie dzwoniła na te same zastrzeżone numery, wykonała też wiele połączeń na niemożliwe do namierzenia telefony na kartę. Sprawa staje się jeszcze bardziej zagmatwana, gdy Jane odkrywa związek pomiędzy między Sofią a ofiarą wypadku drogowego sprzed kilku miesięcy ‒ potrącenia, którego sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia. W co właściwie była zamieszana Sofia? Jedno jest pewne: jej zabójca zrobi wszystko, by ten sekret nie został ujawniony. […] Pochłonięte sprawą Sofii Jane i Maura nie zauważają, że coś bardzo złowrogiego dzieje się na ich własnym podwórku. Czy starsza pani Rizzoli zdoła przekonać córkę i jej współpracowniczkę, by potraktowały poważnie jej obawy, zanim będzie za późno?                                                                                                                                                                                   opis wydawcy

Wysłuchaj mnie to książka, która pokazała mi jak bardzo stęskniłam się za duetem Rizzoli i Isles oraz wszystkimi bohaterami pobocznymi – nawet zaczęłam się zastanawiać nad powtórnym przeczytaniem całego cyklu. Po kilku słabszych książkach Gerritsen (jak chociażby Kształt nocy) tę pozycję odebrałam bardzo pozytywnie. Jak to zazwyczaj bywa u autorki (zwłaszcza w tym cyklu) – łączy ona w sposób dość umiejętny wątki kryminalne ze społeczno-obyczajowymi. Tak było również było i w tej książce, ale moim zdaniem jednak mogłoby być ciut większa przewaga wątku kryminalnego, trochę bardziej rozbudowany. Wśród książek autorki są pozycje, które przypadły mi zdecydowanie bardziej do gustu (np. Sobowtór czy wspomniany już Grzesznik), a wszystko za sprawą bardziej dopracowanego (moim zdaniem) pomysłu na fabułę – tutaj nie jest źle, ale mogło by być lepiej. W tej pozycji nie mogło również zabraknąć również mojej ulubionej bohaterki drugoplanowej – Angeli, która ma cudownie ironiczny sposób bycia z prześmiewczymi komentarzami, które dodały pozycji świeżości i jej teksty niejednokrotnie wywołały na mojej twarzy uśmiech. Książka jest napisana w sposób dość lekki, nieskomplikowany i bardzo przyjemny w odbiorze, co w połączeniu z głosem Marcina Popczyńskiego sprawiło, że książkę słuchało mi się wręcz błogo. 

Ale każdy ma prawo postępować po swojemu. Nawet jeśli jest to niewłaściwe.

Wysłuchaj mnie to lekka powieść kryminalno-społeczna, która dość szybko wciąga, a ponadto wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika, dzięki błyskotliwym wymianom zdań pomiędzy silnymi, kobiecymi bohaterkami. Mogła być większa przewaga wątku kryminalnego nad społeczno-obyczajowym, ale nie zmienia to faktu, że Wysłuchaj mnie było pozycją, z którą spędziłam naprawdę miło czas. Moim zdaniem naprawdę warto sięgnąć po książki Gerritsen – zwłaszcza z tej serii, ale polecam nie popełniać mojego błędu i zacząć od pierwszego tomu pt. Chirurg. 

(...) ludzie za bardzo polegają na instynkcie. Na przeczuciach. W ten sposób wpadamy w kłopoty, bo ufamy najbardziej prymitywnym reakcjom naszego mózgu.

sobota, 6 maja 2023

"Przejdź przez wodę, krocz przez ogień" Christian Unge




Tytuł: Przejdź przez wodę, krocz przez ogień
Autor: Christian Unge
Cykl: Tekla Berg
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Wielka Litera
Ilość stron: 496
Ocena: 4.5/6






Kiedy szukałam autorów do wyzwania Abecadła z pieca spadło w ubiegłym miesiącu natrafiłam na Christiana Unge – szwedzkiego lekarza, który zadebiutował książką pt. Jeżeli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze. Z racji tego, że lubię kryminały i thrillery medyczne, a szczególnie te skandynawskie postanowiłam się zabrać się za twórczość tego autora wybór padł na pierwszy tom cyklu z lekarką Teklą Berg pt. Przejdź przez wodę, krocz przez ogień.

Tekla Berg jest lekarzem w sztokholmskim szpitalu. Odważna, niekiedy kontrowersyjna w metodach leczenia, doskonale radzi sobie w pracy pod presją. Nie boi się podejmować śmiałych decyzji, mimo że te mogą potencjalnie zagrozić jej karierze. Tekla ma też dwie tajemnice - nękającą ją fotograficzną pamięć, którą kontroluje starannie wymierzanymi dawkami amfetaminy, i ukochanego brata, który zaginął i nikt nie potrafi tego wyjaśnić. Gdy w mieście wybucha budynek mieszkalny, Tekla dociera na miejsce katastrofy jako jedna z pierwszych. Prawdopodobnie był to atak terrorystyczny. Rannym, któremu pomaga lekarka, jest mężczyzna z rozległymi poparzeniami ciała i twarzy. Być może to jeden z terrorystów. Jednak nie to najbardziej niepokoi Teklę. Mężczyzna wydaje się dziwnie znajomy i wywołuje lawinę najgorszych wspomnień.                                                                                                       opis wydawcy

Przejdź przez wodę, krocz przez ogień to thriller medyczny, którego byłam niezwykle ciekawa, ale także bardzo spragniona tego gatunku, bo dość dawno nie miałam z nim kontaktu. Zaczęłam czytać tę pozycję i wciągnęłam się dość mocno już od samego początku i pochłonęłam równie szybko, co w moim ostatnim zastoju czytelniczym jest zdecydowanym progresem. Sam pomysł na fabułę spodobał mi się już od samego momentu przeczytania opisu wydawcy, a lektura to tylko potwierdziła, chociaż trzeba przyznać, że historia jest dość mroczna i pokręcona. No i pełna narkomanów. Akcja toczy się dość szybko, a kolorytu dodają dość barwne (mroczne) postacie – z główną bohaterką na czele. To właśnie ona – Tekla Berg – wiecznie naćpana lekarka z fotograficzną pamięcią jest postacią zdecydowanie intrygującą i specyficzną, ale ja ją naprawdę polubiłam. 

Przejdź przez wodę, krocz przez ogień jest książką, którą skończyłam czytać dość szybko i z nieco mieszanymi odczuciami. Nie jest to arcydzieło literatury sensacyjnej, kryminalnej czy pokrewnej, ale generalnie całkiem ciekawy dobry kawałek literatury. Całość jest naprawdę dość poprawnie zrealizowanym pomysłem fabularnym, choć mogłoby być nieco lepiej dopracowane (ale to już trochę czepianie się. Książka ma odpowiednią dawką napięcia, ale moim zdaniem trochę za mało medycyny w thrillerze medycznym, nie zmienia to jednak faktu, że z chęcią sięgnę po kolejne tomy cyklu z Teklą Berg. Polecam – całkiem dobra pozycja. 

Książka bierze udział w wyzwaniu

niedziela, 27 marca 2022

"Psychopata" Klaudia Muniak




Tytuł: Psychopata
Autor: Klaudia Muniak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ilość stron: 304
Ocena: 4.5/6








Klaudia Muniak jest prekursorką thrillera medycznego w polskiej literaturze, a jednocześnie jest z wykształcenia biotechnologiem. Na recenzje jej książek trafiłam coraz częściej na różnych blogach, aż w końcu osobiście postanowiłam się przekonać o tym jak pisze – wybór padł na pozycję pt. Psychopata. 

W ośrodku naukowo-badawczym BCT trwają testy nad nowoczesną, nieinwazyjną metodą zwalczania nowotworów mózgu. Maja Lipska, młoda badaczka, odnosi spektakularne sukcesy. Po bankiecie kończącym jedną z konferencji budzi się na ławce w parku. Z przerażeniem odkrywa, że nie ma pojęcia co robiła przez ostatnie trzydzieści sześć godzin. W tym samym czasie w Krakowie dochodzi do brutalnych morderstw młodych kobiet. Wszystkie poszlaki wskazują na działanie seryjnego zabójcy. Śledztwo prowadzi partner Mai, któremu nie podoba się jej lekkomyślne zachowanie. Kiedy pewnego dnia na terenie ośrodka BTC zostaje odnalezione ciało jednej z pracownic, wydaje się, że to kolejna ofiara „krakowskiego nożownika”. Jednak Maja nie czuje przerażenia. Ekscytuje ją zbrodnia. Fascynuje ją widok krwi. W jej głowie pojawiają się instynkty, których nigdy wcześniej nie odczuwała. Czy myśli, których nie może pohamować mają związek z amnezją, której doznała? Czy odkryje prawdę o tym, co się wtedy naprawdę stało?                                                                                       opis wydawcy

Psychopata jest książka, której recenzje mignęły mi niejednokrotnie w blogosferze, ale jakoś nie miałam względem niej jakiś szczególnych oczekiwań, zaczęłam czytać i od razu się wciągnęłam w jej lekturę. Lubię klimaty medyczne, nie bez przyczyny lubię thrillery medyczne Tess Gerritsen, dlatego byłam ciekawa, jak to wyjdzie w polskim wykonaniu. Pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy, akcja mogłaby być nieco bardziej napięta, ale całość jest całkiem w porządku. Podczas lektury spodziewałam się nieco innego zakończenia, było zaskakujące, ale w nieco negatywny sposób. Muszę przyznać, że w książce było widać wykształcenie biotechnologiczne autorki, sporo szczegółów, ale z dopasowanym językiem pod czytelnika, bez nadmiernego żargonu i skomplikowanego słownictwa. Jedynie czego bym się pozbyła – to nadmiar erotycznych opisów, rodem jakby z literatury erotycznej. No i postacie mogłyby być bardziej dopracowane, bardziej barwne, ale nie zmienia to faktu, że książka wypadła całkiem nieźle. 

Psychopata jest książką, którą mogę polecić – nie jest to jakieś wybitne arcydzieło, ale czytało mi się całkiem przyjemnie. Wciągnęłam się w nią dość szybko i praktycznie równie prędko ją przeczytałam. W moim odczuciu nie jest to tylko thriller medyczny, ale również psychologiczny (może bardziej neuropsychiologiczny). Z chęcią sięgnę niedługo po inne książki Klaudii Muniak sprawdzić, jak spodobają mi się jej pozostałe pozycje. Generalnie całkiem ciekawa pozycja. 

Książka bierze udział w wyzwaniu

sobota, 21 marca 2020

"Zapach śmierci" Simon Beckett

Tytuł: Zapach śmierci
Autor: Simon Beckett
Cykl: Dr David Hunter
Tom: szósty
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 440
Ocena: 5/6


Śmierć czasem tak działa. Bywa, że dopiero kiedy jest już za późno, zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele ktoś dla nas znaczył.





Simon Beckett to pisarz, po którego twórczość nie sięgałam od kilku lat, ale pierwsze części serii z doktorem Davidem Hunterem przeczytałam dość szybko i równie szybko polubiłam – zarówno postać, jak i styl pisarza. Ostatnio zobaczyłam, że wyszła szósta część tej serii i bardzo się ucieszyłam. Czym prędzej się zabrałam za czytanie Zapachu śmierci zupełnie nieświadoma, że nie przeczytałam tomu wcześniejszego.
Pewnego letniego wieczoru David Hunter – antropolog sądowy – odbiera telefon od dawnej znajomej z pracy. Kobieta potrzebuje opinii w pilnej sprawie. W opustoszałym, czekającym na rozbiórkę szpitalu Świętego Judy gdzie bywają bezdomni, dilerzy i narkomani znaleziono częściowo zmumifikowane ciało. Nawet Hunter nie potrafi określić, od jak dawna mogło tam leżeć. Wiadomo tylko jedno: to ciało młodej ciężarnej kobiety. Po zapadnięciu się podłogi strychu wychodzi na jaw kolejny z mrocznych sekretów szpitala. Oczom policjantów ukazuje się ukryta sala zastawiona łóżkami. W niektórych nadal ktoś leży… Pozornie prosta z początku sprawa przeradza się w obłąkańczy koszmar. Nikt z otoczenia Huntera nie może czuć się bezpiecznie… Szpital upomni się o kolejne ofiary.
                                                                    opis wydawcy
Zapach śmierci jest książką, na której przeczytanie bardzo się cieszyłam, tym bardziej, że stęskniłam się za Simona Becketa i wykreowanym przez niego Davidem Hunterem. Zaczęłam czytać i przepadłam… Weszłam w świat, który był mi tak bliski lata temu i było mi z tym naprawdę dobrze. Były momenty z życia głównej postaci, o których pomyślałam sobie – hej, coś tutaj nie gra, coś brakuje, jak to się stało? Nie nadążam. Okazało się po prostu, że przeoczyłam tom wcześniejszy – piąty i zwyczajnie go nie przeczytałam, stąd ten głos w mojej głowie. Jednak dla całej fabuły i zagadki kryminalnej nie ma to praktycznie żadnego znaczenia. Pamiętam jak pewnego popołudnia weszłam do dawnego szpitala Bonifratów we Wrocławiu, gdzie były zarówno opuszczone sale szpitalne jak i wynajmowane pokoje dla studentów. To było lekko przerażające i fascynujące. Tak samo jak z tą książką. Wszystko owiane mrokiem, tajemnicą i grozą. Styl i język, jakim jest napisana książką na naprawdę dość dobrym poziomie. Ciekawy i dobrze zrealizowany pomysł , a do tego odpowiednia dawka intrygi i tajemnicy. W książkach Becketta jest bardzo ciekawie i dobrze pokazana praca antropologa sądowego od kuchni, co mnie urzekło od samego początku i od razu to polubiłam. I między innymi za to tak cenię twórczość autora. Również za to, że dba o ciekawe kreacje bohaterów. Pierwsze części cyklu zapadły w mojej pamięci naprawdę dobrze, choć minęło kilka lat - ten wypada praktycznie równie dobrze, choć nie jest idealna. Zresztą stworzyć idealną książkę naprawdę trudno. Ale jak najbardziej ciekawa pozycja. 
Ludziom zwykle wydaje się, że natychmiast rozpoznaliby zapach śmierci. Że rozkładowi towarzyszy szczególna, charakterystyczna woń, paskudny trumienny odór. Mylą się.
Czy polecam Zapach śmierci? Zdecydowanie. Nawet, jeżeli nie znacie wcześniejszych książek Simona Becketta. O ile na Zimnych ogniach się zawiodłam – tutaj naprawdę wszystko na odpowiednim poziomie. Język, styl, dawka intrygi, bohaterowie – wszystko jak trzeba i jak należy. W tej książkę znalazłam to, za czym tak tęskniłam w literaturze i to właśnie tego było mi trzeba. Naprawdę polecam twórczość Simona Becketta.

poniedziałek, 16 maja 2016

"Mumia" Tess Gerritsen

Tytuł: Mumia
Autor: Tess Gerritsen
Cykl: Rizzoli/Isles
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Ocena: 3/6



Czasami nie dostrzegamy osoby, która mogłaby nas uczynić najbardziej szczęśliwymi, choć ta czeka cierpliwie.






Tess Gerritsen jest jedną z bardziej znanych amerykańskich pisarek, a także jedną z moich ulubionych autorek thrillerów medycznych. Z racji tego, że co roku wydaje nową książkę, co jakiś czas mogę dawkować sobie kolejne pozycje jej autorstwa. Szczególnie polubiłam te z duetem Rizzoli & Isles, więc w końcu przyszedł czas na przeczytanie Mumii.

Pani X, mumia przypadkowo znaleziona w bostońskim Crispin Museum, to medialna sensacja. Archeolodzy, z Josephine Pulcillo na czele, szacują jej wiek na 2000 lat. Jakie jest więc ich zdziwienie, kiedy podczas tomografii komputerowej odkrywają w zmumifikowanym ciele kulę… Całkiem współczesną. A mumią zaczynają się zajmować nie muzealnicy, ale lekarka sądowa Maura Isles i detektyw Jane Rizzoli. Szybko okazuje się, że w nieuporządkowanych magazynach muzeum ktoś przechowywał własne zbiory… Policja znajduje tam zwłoki kilku kobiet. Tymczasem Josephine Pulcillo znika. Rozpoczyna się pełen fałszywych tropów wyścig z czasem. Czy kobiecy duet śledczy zdoła rozwiązać zagadkę sięgającą daleko w przeszłość…?

Mumia to już siódmy tom książek z Jane Rizzoli oraz Maurą Isles w roli głównej... Jest to duet, który naprawdę bardzo lubię i na podstawie książek z ich udziałem został stworzony serial pt. Partnerki, jednak jest on dość luźno powiązany z książkami. Wracając do książki – jest dość przyjemną lekturą, z odpowiednia dawką intrygi, pewną dawką humoru. Pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy – rzekomo starożytna mumia, która okazuje się być współczesnym trupem.... Szkoda tylko, że autorka tutaj się nie popisała z jego realizacją – wszystko jest pogmatwane, wiele osób (nawet zbyt wiele) kryje się pod fałszywymi nazwiskami... Wszystko takie przekombinowane i jakby trochę przedobrzone. Nie do końca mi to podeszło... Tn thriller jest mało medyczny - zdecydowanie bardziej wieje tutaj archeologią....
Nigdy nie lekceważ snów — powtarzała jej matka. — To głosy, które mówią o tym, co już wiesz, szepczą radę, której nie wzięłaś pod uwagę.


Podsumowując Mumię jest to jedna ze słabszych książek autorki, mimo ciekawego pomysłu. Dla osób, które pragną dopiero zapoznać się z twórczością Tess Gerritsen proponuję inne pozycje, chociażby Sobowtóra czy Chirurga...

czwartek, 28 sierpnia 2014

"Zabawa w Boga" Robin Cook

Tytuł: Zabawa w boga
Autor: Robin Cook
Wydawnictwo: Rebis
Ocena: 2/6



Otaczająca go cisza była przerażająco głucha, nie wiedział skąd się wzięła ogarniająca go nagle niemoc. Czuł, że zaczyna go paraliżować narastający strach.







Robin Cook to jeden z najbardziej z rozpoznawalnych twórców thrillerów medycznych, a przygodę z jego twórczością rozpoczęłam od Epidemii, a teraz po raz kolejny sięgnęłam po książkę jego autorstwa, ponieważ lubię dawkę medycznych szczególików w jego wydaniu.

Zabawa z Boga to opowiada historię Cassandry Kingsley, która rozpoczęła właśnie wymarzony staż na psychiatrii, a za męża ma szanowanego kardiochirurga i wydawałoby się, że ma wszystko co mogłaby sobie tylko zamarzyć. Okazuje się, że w bostońskim szpitalu Memorial Hospital, w którym pracują, dochodzi do tajemniczych zgonów, do których dochodzi po zazwyczaj udanych operacjach serca. To dziwny zbieg okoliczności czy coś więcej? Jeżeli to drugie, to kto za tym stoi? Kto się bawi w boga?

Każdy, kto poddaje się operacji, musi się liczyć również z możliwością jej niepowodzenia, nikt jednak nie traktuje tego zbyt poważnie. Jeśli kupujesz los na loterii, zawsze robisz to z myślą o wygranej.

Zabawa w Boga to niedługa pozycja, po której nie oczekiwałam zbyt wiele, poza tym, że mnie wciągnie i trzymać w napięciu, ale jednak mimo tego mnie nie zachwyciła. Medyczne informacje są lekko przeterminowane – choćby te na temat cukrzycy Cassandry. Kto w dzisiejszych czasach wstrzykuje insulinę strzykawkami? Ale jakich nowinek można oczekiwać po książce napisanej w 1983 roku? Fabularnie książka nie jest zbyt porywająca ani wciągająca – przeczytałam ją bez zupełnego entuzjazmu, a do tego tak bardzo przewidywalna. Już mniej więcej w połowie zaczęłam podejrzewać, jakie będzie zakończenie, no i niestety autor mnie nie zaskoczył swoją wersją końcówki tej historii. Wcale nie zachwyca czy wciągająca, a wręcz przeciwnie – książka nudzi swą przewidywalnością, brakiem intryg, zagadek oraz mdławymi i niezbyt wyróżniającymi się bohaterami. Pomysł lekarza bawiącego się w Boga jest ciekawy, szkoda tylko, że tak zmarnowany, bo sama książka nie zapada w pamięć i nie wzbudza większego podziwu i zdecydowanie nie należy do pozycji, którą można komuś polecić, chyba że naprawdę nie ma nic lepszego do czytania (w co szczerze wątpię;).

piątek, 8 sierpnia 2014

"Klinika śmierci" Harlan Coben

Tytuł: Klinika śmierci
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 512
Ocena: 4/6


Gniew to marnowanie energii. Gniew mąci umysł, uniemożliwia racjonalne myślenie.






Książki Harlana Cobena nie są arcydziełami i często czytając je mam wrażenie, że „to już gdzieś było”, a później przeczytane pozycje z jego bibliografii zlewają mi się w jedno i mieszają nie zapadając za bardzo w pamięć. Takie ot lekkie czytadła. Właśnie jak chcę się odprężyć – sięgam po jego książki. Tak też było z Kliniką śmierci, po którą sięgnęłam w ramach „odmóżdżenia” w trakcie przygotowań do kampanii wrześniowej.

O czym opowiada Klinika śmierci? Poznajemy tam parę -  Sarę Lowell i Michaelaa Silvermana. Spodziewają się dziecka, kiedy Michael trafia do szpitala z silnymi bólami brzucha, które według lekarzy mają być objawami strasznej choroby jaką jest AIDS. Jednak również okazuje się, że w szpitalu dzieją się dziwne rzeczy. Jaki związek ma wynalezienie lekarstwa na AIDS z różnymi, tajemniczymi zgonami, jakie tam mają miejsce? Co tam takiego się dzieje? Czy dla Michaela są rzeczywiście jakieś szanse na wyzdrowienie? 

Klinika śmierci została wydana po raz pierwszy w 1991 roku, jednak w Polsce dopiero w 2011 roku, a ja niedawno dorwałam ją w nowym wydaniu w wersji kieszonkowej i w takiej ją właśnie przeczytałam. Znając już Cobena – nie oczekiwałam po niej majstersztyku i książki, która powali na kolana. I tego też nie dostałam. Bo to generalnie nie ten typ literatury. Przez większość lektury miałam nieustające skojarzenia z Epidemią Robina Cooka (choć ta pozycja jest o wiele lepsza – przynajmniej wg mnie) – podobny motyw, epidemia, szpital i te sprawy. Klinika śmierci to pierwszy thriller medyczny w dorobku Cobena, ale także druga pozycja w jego bibliografii. Trochę widać w tej książce brak twórczej wprawy, życiowego doświadczenia i medycznej wiedzy, ale książkę czytało mi się naprawdę lekko i przyjemnie, a także jest to jedna z bardziej zapadających w pamięć pozycji Harlana Cobena. Ciekawy pomysł na fabułę i prowadzenie akcji i mógłby być on zdecydowanie lepiej wykorzystany. No i zabrakło trochę naukowo – lekarskich szczególików (w końcu to thriller medyczny) i mogłoby być trochę więcej intrygi czy napięcia. Naprawdę mogłoby być lepiej.

Klinika śmierci to lekkie czytadło, od którego nie powinno wymagać się zbyt wiele, bo sam autor wydaje się być daleki od szczytu swoich pisarskich możliwości. Fakt, płodzi dość sporo, ale ilość nie zawsze idzie w parze z jakością. Tak, można przeczytać, jako coś miłego i przyjemnego do poczytania na plaży lub podczas podróży, ale są lepsze książki z gatunku thrillera medycznego, nie oszukujmy się. Najogólniej tragedii nie ma, ale do majstersztyku daleko i lektura tej książki to nie będzie zupełne marnotrawstwo czasu. 

środa, 23 kwietnia 2014

"Nosiciel (Opary szaleństwa)" Tess Gerritsen

Tytuł: Nosiciel (Opary szaleństwa)
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 416
Ocena: 5.5/6



Za dwa tygodnie nadejdzie najkrótszy dzień w roku. A potem dni znowu zaczną się wydłużać, ziemia zacznie się obracać ku światłu i ciepłu. Ku nadziei.






Tess Gerritsen to amerykańska pisarka, która zasłynęła ze swoich thrillerów medycznych i romansów kryminalnych i jednocześnie należy do grona moich ulubionych autorów. Jedna z jej książek - Nosiciel jest w Polsce znana także jako Opary szaleństwa.

Tranquility to niewielkie miasteczko w stanie Maine, gdzie przeprowadza się lekarka Claire Elliot wraz ze swoim nastoletnim synem. W mieście dochodzi do różnych dziwnych zdarzeń, które trudno zrozumieć – napady agresji czy wandalizmu, a także wiele innych zjawisk, do których mieszkańcy nie są przyzwyczajeni. Kiedy wiele osób z obrażeniami trafia do dr Elliot jej nowi pacjenci powinni jej ufać i poddać się jej metodom, ale jak to bywa w małej mieścinie są nieufni i przywykli do działania poprzedniego lekarza. Co dzieje się w tym miasteczku? Czy syn dr Elliot też da się ponieść fali agresji? Co ją tak naprawdę spowodowało? Jak lekarka poradzi sobie z tą sytuacją? Jaką tajemnicą jest owiane tamto miasteczko? 

Tess Gerritsen

Nosiciel to książka, którą dostałam od mojego kochanego Księcia z bajki i krótko po jej otrzymaniu zabrałam się za jej lekturę. Twórczość Tess Gerritsen ceni zwłaszcza za serię Rizzoli & Isles, której bohaterki podbiły moje serce, ale jednak po pozostałe jej książki również chętnie sięgam. Nosiciel przedstawia ciekawą, niebanalną historię, która zapewnia świetną zabawę podczas jej lektury, zwłaszcza, że i bohaterowie ciekawie wykreowani. Pojawiają się wątki miłosne czy jakieś inne z ich życia osobistego, ale wszystko jest zachowane w rozsądnych proporcjach z pozostałymi wydarzeniami w książce i zasadniczą akcją. Napisana lekkim i nieskomplikowanym językiem charakterystycznym dla autorki, która właśnie nim zachwyca wielu czytelników. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona zakończeniem, co ostatnio rzadko mi się zdarza – spodziewałam się zupełnie czegoś innego! Z Nosicielem spędziłam czas naprawdę miło i przyjemnie, a także ani chwili się nie nudziłam podczas lektury! Na tle innych książek Gerritsen jest ona bardzo medyczna – odnoszę wrażenie, że jakby bardziej kręciła się wokół medycyny niż inne jej książki. No może poza Dawcą. Łacińskie nazwy pasożytów czy chorób, rozmowy lekarzy o objawach, badaniach czy sposobach leczenia, a przede wszystkim zawikłana zagadka – to jest to co lubię w thrillerach medycznych, a w tej książce wyjątkowo widać, długoletnie studia i doświadczenie lekarskie autorki, które nabyła przed tworzeniem książek. I tu tkwi jej geniusz – przedstawić medyczne zagadki w przejrzysty sposób. Styl, fabuła, zaskakujące zakończenie, pomysł na książkę – cud, miód i orzeszki


Nosiciel to książka, która zapewne zadowoli wielu czytelników, nawet tych bardziej wyrafinowanych w doborze lektur z tego gatunku. Za każdym razem sięgając po książki Tess, wiem, że czeka mnie świetna przygoda i spora dawka wrażeń, tak było i tym razem. Nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie – jestem zachwycona, zwłaszcza zakończeniem! Gerritsen w pełnej krasie, którą mogę polecić z całego serca. Nie wiem na ile wyryje mi się w pamięci, ale na pewno jeden z lepszych medycznych thrillerów, jakie miałam okazję czytać.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Ostatni, który umrze

Tytuł: Ostatni, który umrze
Autor: Tess Gerritsen
Seria: Rizzoli&Isles
Tom: dziesiąty
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 432
Ocena: 5.5/6


Oto co naprawdę oznacza miłość: umysł pod wpływem narkotyków. Adrenaliny, dopaminy, oksytocyny i serotoniny. Opiewane przez poetów chemiczne szaleństwo.





Detektyw Rizzoli i doktor Isles po raz kolejny wkraczają do akcji mając do rozwiązania kolejną, niełatwą zagadkę, która zaprząta głowy bostońskich policjantów. Tak, oto przedstawiam Wam nową książkę Gerritsen zatytułowaną Ostatni, który umrze.

Dziwna szkoła dla ofiar przemocy, dla młodzieńców, którym zamordowano kogoś z bliskich. A w niej trójka dzieci, które  jakimś cudem i dziwnym zbiegiem okoliczności przeżyły, kiedy ktoś atakował ich rodzinę. I to dwukrotnie. Najpierw w ciągu tygodnia zostały zamordowane rodziny całej trójki, później, po dwóch latach morderca wraca, żeby zaatakować ich rodziny zastępcze. Lecz kim jest ten tajemniczy zabójca? Kim jest tytułowy ostatni, który umrze? Dlaczego akurat te rodziny? Dlaczego akurat te dzieci muszą przeżywać taką tragedię? Czym sobie zasłużyły? Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem?

Angie Harmon jako Jane Rizzoli oraz
Sasha Alexander jako Dr Maura Isles
w serialu Partnerki
Ostatni, który umrze to kolejna książka Gerritsen, którą miałam okazję przeczytać i już kolejna, która trafiła na moją półkę za sprawką mojego Księcia z bajki. Przyznam szczerze, że ta pozycja niezwykle mnie zaintrygowała już samym tytułem, bo cóż może się za nim kryć? Bardzo cenię sobie twórczość Tess Gerritsen, choć miewa swoje gorsze i lepsze momenty. Jednak wiem, że za każdym razem podczas lektury jej książek, nie będę się nudzić i miło spędzę z nimi czas. Tak i musiało być z jej najnowszą pozycją. Co w niej takiego? Sam pomysł na książkę uważam z niezmiernie ciekawy – zagadka, która kręci się wokół trójki dzieci i ich rodzin, w jakiejś tajemniczej i dziwnej szkole silnie związanej z przemocą i morderstwami. Przede wszystkim trzeba przyznać, że jest to pomysł wykorzystani dość dobrze. Co charakterystyczne dla Tess, skonstruowała ciekawą intrygę, którą dawkuje czytelnikowi stopniowo i umiejętnie, niezbyt skomplikowanym językiem, ale jednocześnie nie za prostym – istny złoty środek jak na tego typu książki. Przede wszystkim podobało mi się wykreowanie głównych bohaterów – silnych, charakterystycznych, wzbudzających sympatię czytającego. Już od samego początku polubiłam detektyw Jane Rizzoli i jej przyjaciółkę, lekarkę sądową – Maurę Isles, lecz w tej części doszli jeszcze inni bohaterowie – chociażby owa trójka dzieci, które ocalały z tragedii. Jedynie jedna postać nie do końca przypadła mi do gustu – morderca, który wydaje się być nijaki, mdły, bez pomysłu, a jego motywy nie wyjaśnione do końca. I to właśnie on jest najgorzej wykreowaną postacią, przynajmniej moim zdaniem. No cóż... bywa. Jednak nie zmienia to faktu, że Ostatni, który umrze to dobrze skonstruowana powieść, która trzymająca w napięciu i wciąga czytelnika w swoje zagadki, sprawiając że czas spędzony z nią, na pewno nie będzie czasem zmarnowanym. Intrygi i zagadki trzymające w napięciu do ostatniej strony, zwroty akcji, postacie, które raz są przyjaciółmi innymi razem wrogami... Zdecydowanie polecam książkę wszystkim fanom twórczości autorki, ale także tym, którzy dopiero planują się z nią zapoznać i nie wiedzą od  czego zacząć. Naprawdę warto po nią sięgnąć.

poniedziałek, 30 września 2013

Mutant

Tytuł: Mutant
Autor: Robin Cook
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 320
Ocena: 6/6


Moralność nie może rządzić nauką, bo jest względna i stąd zmienna. A nauka nie. Moralność opiera się na człowieku i społeczeństwie, które z biegiem lat się zmienia, przechodzi z jednej kultury w inną. Co jest dla jednych zakazane, dla innych jest święte.





Kojarzycie z różnych mediów prezentowane dzieci rozwijające się nader szybko nazywane jako genialnymi? Takie, które w wieku 3 lat potrafią sprawnie i płynnie czytać, w dodatku w kilku językach, a w podstawówce rozwiązują skomplikowane zadania matematyczne na poziomie szkoły średniej czy wyższej? A może takie dziecko uczynić by motywem przewodnim książki? Co powiecie na coś takiego?

Mutant to jedna z naprawdę wielu książek niepodważalnego mistrza thrillera medycznego, a w niej poznajemy Marshę i Victora, którzy są rodzicami chłopca o niewiarygodnie wysokim ilorazie inteligencji, co zadziwia ich samych, a także wszystkich wokoło, jednak (mimo dumy) zaczynają się o niego coraz bardziej martwić. W tym momencie wychodzi na jaw mnóstwo nieodkrytych i mrocznych sekretów i tajemnic, które wyjaśnią wiele spraw, ale jednak pytania pozostają. Czy człowiek może być Stwórcą i może tak manipulować genami, żeby otrzymać dziecko o swoich wymarzonych cechach? Co z takiego czegoś może wyniknąć? Czy to jest zgodne z prawami rządzącymi wszechświatem? Czy to jest zgodne z naturą ludzką? Czy takie wydarzenia są w ogóle możliwe? 

Mutant jest książką wręcz genialną w swym gatunku, w końcu jego autorem jest mistrz thrillera medycznego, a jego zalet jest naprawdę wiele. Jakie? Przede wszystkim ciekawy pomysł na fabułę, który podejmuje niezwykle ważny temat manipulacjami genami oraz o niebezpieczeństwach zabaw w Stwórcę. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie genetyka jest niezwykle fascynującym, interesującym i wciąż nie do końca zbadanym działem biologii. O tych jego cechach pisze także Cook w swojej książce. W niej znajdziemy wiele przesłanek dotyczących manipulacjami genetycznymi wbrew woli pacjentów, a jedynie dla swoich własnych celów. W końcu, w ten sposób człowiek może poczuć się Bogiem. Mutant jest pozycją, w której jest zawartych wiele szczegółów z dziedziny medycyny, co czyni ów thriller niezwykle medyczny. Jednak te wszystkie detale nie czynią tej książki niezrozumiałą, bowiem książka jest napisana przyjemnym i nieskomplikowanym językiem, co dodatkowo sprawia, że czyta się ją niezwykle lekko i z wielką radością. Delikatne rozpoczęcie, akcja trzymająca w odpowiednim napięciu, a do tego wyjątkowo poruszające zakończenie, które sprawiło, że w kącikach oczu pojawiły się łzy. Choć w pewnym momencie zaczynałam się domyślać o co może w tym wszystkim chodzić, jednak skończenie lektury wywołało u mnie prawdziwego kaca książkowego. To trzeba przyznać - wartościowa książka. Zdecydowanie polecam ją każdemu, kto interesuje się biologią, genetyką czy genialnymi dziećmi. Prawdziwy smakowity kąsek dla wszystkich fanów medycznej wiedzy czy ciekawostek. Niezwykle ciekawa, fascynująca, tajemnicza, a także zmuszająca do myślenia. 

niedziela, 10 marca 2013

"Szepty zmarłych" Simon Backett

Tytuł: Szepty zmarłych
Autor: Simon Beckett
Cykl: David Hunter
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 320
Ocena: 5/6

Chociaż nikt nie podał powodu spotkania, wszyscy dobrze wiedzieliśmy, dlaczego tu jesteśmy. Problem, nawet niezwerbalizowany, wywoływał niemal namacalne napięcie w niedużym pokoju.





Wcześniej czytałam Chemię śmierci oraz Zapisane w kościach, autorstwa Simona Becketta, ostatnio miałam chrapkę na kontynuację przygód doktora Davida Huntera, a mój Książe z bajki, jakby czytając w moich myślach, postanowił mnie obdarować właśnie tę książką w dniu Walentynek, a taką ochotę na nią miałam, że nie kazała na siebie długo czekać na półce.

Szepty zmarłych są już trzecią częścią serii do dr.Hunterze, a jej akcja toczy się rok po wydarzeniach opisanych w poprzednim tomie, a ich miejscem jest Amerykański Ośrodek Badań Antropologicznych w Tennessee inaczej nazywany jest Trupią farmą, gdzie David zostaje zaproszony przez swojego przyjaciela Toma. Zadaniem naszego antropologa jest ustalenie przyczyny śmierci mężczyzny znalezionego w jednej z chatek. Ciało jest na dalszej drodze rozkładu niż wskazuje na to czas przebywania ciała w owym domku. Ciało jest zbyt rozłożone, nawet na to, że przebywało w bardzo ciepłym pomieszczeniu. David próbuje znaleźć przyczynę śmierci mężczyzny, który wcale nie okazuje się być osobą, której dane znaleźli. Podczas rozwiązywania zagadki pojawiają się kolejne ciała. Kim jest morderca i czy go znajdą?  Czy antropolog Hunter znajdzie przyczynę śmierci ofiar?  

Simon Beckett
Szepty zmarłych, moim zdaniem, są częścią o wiele lepszą niż Zapisane w kościach. O wiele więcej medycznych szczegółów, choć akcja wcale jakoś nie trzyma mocno w napięciu. Mogłoby dziać się w niej więcej, a wszystko szybciej. Simon Beckett stworzył dość ciekaw klimat, choć według mnie najlepszą częścią z tej serii jest Chemia śmieci, która jest jednocześnie początkiem. Tam jest wszystko zharmonizowane – akcja toczy się płynnie, w sprawnym tempie, odpowiednia ilość wątków i szczegółów medycznych, druga cześć jest jakby spadkiem formy i jakoś nie przemówiła do mnie ani nie zachwyciła. Odniosłam wrażenie jakby w Szeptach zmarłych autor postawił bardziej na antropologię aniżeli na rozbudowaną i trzymająca w napięciu akcję. Tego tu trochę zabrakło. Jak Chemię śmierci i Szepty zmarłych spokojnie można klasyfikować do thrillerów medycznych, tak pozycją Zapisane w kościach  miałam z tym niemały problem. Ale generalnie książka spisała się dość dobrze i jestem ciekawa jak w moich oczach zaprezentuje się Wołanie grobu. Czy polecam? Na pewno pierwszą część radze przeczytać i jeżeli spodoba się Wam ten styl i klimat – spokojnie możecie brnąć dalej.  

Tytuły części serii o dr.Hunterze
Szepty zmarłych
Wołanie grobu

poniedziałek, 18 lutego 2013

Dolina umarłych

Tytuł: Dolina umarłych
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Ocena: 5.5/6


Wierzę, że każde doświadczenie, każda zła decyzja czegoś nas uczy. Dlatego nie powinniśmy bać się popełniania błędów.








Nigdy nie ukrywałam, że Tess Gerritsen to jedna z moich ulubionych autorek. I mój Książe z bajki doskonale o tym wie i któregoś dnia zaskoczył mnie obdarowując mnie właśnie tą książką, tak po prostu i bez okazji. No i bez wahania zabrałam się za jej czytanie.

Dolina umarłych jest już kolejną częścią, w której występuje Jane Rizzoli i Maura Isles. Wszystko zaczyna się, gdy na listopadowej konferencji patologów w Jackson Hole, Maura spotyka dawnego znajomego z czasów studenckich, on proponuje wypad w pobliskie góry wraz ze wspólnymi znajomymi. Awaria samochodu sprowadza ich do tajemniczej i opustoszałej wioski. Kilka niemal identycznych domostw zostawionych w pośpiechu, pustka i… ciała jej mieszkańców. Królestwo Boże, bo tak nazywa się ta osada, nie okazuje się być bezpiecznym schronieniem. W Maurze budzi się jej naukowy instynkt i próbując ratować przyjaciela, postanawia także odkryć co tam się wydarzyło, ale w między czasie zostaje wyprowadzona przez pewnego chłopca daleko w las… A co z Jane? Kiedy telefon jej przyjaciółki już kolejną godzinę jest poza zasięgiem, zaczyna się o nią martwić i wraz z mężem, agentem FBI, wszczynają jej poszukiwania. Odnajdują spalone ciała i zakładają, że to Maura. Rizzoli przyjęła już do wiadomości, że to jej przyjaciółka i wzięła udział w jej pogrzebie, ale jednak po czasie trafia na nowy trop w sprawie… Co się stało w Królestwie Bożym? Jaki naprawdę los spotkał Maurę?

Dolina umarłych moim zdaniem wyróżnia się na tle innych książek Gerristen. Historia, niezbyt medyczna, co wydaje mi się chyba jedynym  minusem książki, za to wielką zaletą jest świetna scenografia niczym z horroru, opuszczona wioska przypomina mi tę z filmu Silent Hill. Gerritsen nie zawiodła i trzyma czytelnika w ciągłym napięciu, od pierwszej do ostatniej strony powieści, ale to takie w jej stylu. Przyznam szczerze, że brakowało mi trochę Bostonu, którego klimat oddaje w swoich książkach, ale nie jest to jakimś minusem, opuszczona wioska świetnie to rekompensuje. I tak musze przyznać, że nie wiem czy to nie jest najlepsza książka Tess jaką kiedykolwiek czytałam. Kobieta trzyma poziom!!! Polecam! I dziękuję Księciowi za cudowną ksążkę:*

czwartek, 7 lutego 2013

Recepta Coreya

Tytuł: Recepta Coreya
Autor: Michael Palmer
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 256
Ocena: 2/6


– Niezły był z pana przeciwnik, doktorze Corey – powiedział, patrząc na kałuże krwi, która coraz szerzej rozlewała się na płytach podłogi. – W ostatnich dniach nauczyłem się podziwiać pańska zaradność. Według mnie z kim innym naprawdę mógłby pan wygrać.




Recepta Coreya jest moim kolejnym spotkaniem z twórczością Michaela Palmera. Po odsłuchaniu Ostatniego chirurga, postanowiłam wypożyczyć z biblioteki właśnie dzisiejszą pozycję znanego autora twórcy thrillerów medycznych, porównywany do Cooka. Książkę przeczytałam szybko i bez emocji…

Luke Corey jest lekarzem i popadł w dość spore tarapaty. Otóż umierająca pacjentka prosi go o to, żeby wziął od niej tajemniczy klucz przyczepiony plastrem do przegubu dłoni kobiety i dostarczył go jej córce. On postanawia spełnić życzenie niewiasty, która jednak zmarła. Od tego momentu wokół niego zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Lekarz jest śledzony, któregoś dnia zostaje potrącony, a jego mieszkanie splądrowane. Mimo tych wydarzeń, wśród tych niebezpieczeństw, odnajduje córkę zmarłej i razem próbują znaleźć schowek na dokumenty, do którego otwarcia ma posłużyć ów klucz. Podczas kilku dni trafiają na ślad afery, która nie dość, że może mieć wpływ na ich życie, a także na losy całego kraju. A jaki ona ma związek z owym kluczem, skrytką i zmarłą pacjentką?

Receptę Coreya przeczytałam szybko, ale nie dlatego, że była taka ciekawa, ale dlatego, żeby skończyć jak najszybciej i mieć ją już z głowy. Pozycja w żadnym razie mnie nie zachwyciła. Język prosty, a sposób pisania wcale mnie nie zachwycił. Historia, moim zdaniem, ma duży i zarazem niewykorzystany potencjał. Pomysł jest naprawdę w porządku, szkoda, że autor nie zrobił z niego naprawdę dobrej książki. Ostatni chirurg podobał mi się o bardziej. Recepta Coereya nie zaskoczyła ani trochę, ani nie trzymała w napięciu. Także jest w niej niewiele typowo medycznych wątków. Aż boję się myśleć jak spodoba mi się Krytyczna terapia skoro w ocenach książek Palmera jest tendencja spadkowa… Jak na razie nie wiem na jakiej podstawie autor jest określany jako mistrz thrillera medycznego. Na tą zdecydowanie szkoda czasu.

A jeżeli ktoś nie lubi wychudzonych kobiet to zapraszam TU i zachęcam właśnie do polubienia mojego zdjęcia;)

środa, 16 stycznia 2013

Ostatni chirurg

Tytuł: Ostatni chirurg
Autor: Michael Palmer
Wydawnictwo: Albatros
Czyta: Wiktor Zborowski
Czas trwania: 12 h 12 min.
Ocena: 3.5/6

Czy był seryjnym gwałcicielem? Psychotycznym zabójcą? Rozpaczliwie szukała jakiegoś wytłumaczenia zachowania napastnika. Starając się zachować spokój, usiłowała sobie przypomnieć, czy czytała o kimś takim w gazecie albo słyszała w wiadomościach.




Michael Palmer jednoznacznie kojarzy mi się z Krytyczną terapią. Co prawda książki nie czytałam, ale widziałam film, który wywarł na mnie dość spore wrażenie, zwłaszcza chyba jedyną rolą Hugh Granta, w której nie grał faceta ba siłę poszukującego kobiety (moja recenzja filmu TUTAJ). W końcu postanowiłam zabrać się za twórczość tego autora. Wybór padł na Ostatniego chirurga w formie audiobooka.

Na początku książki jesteśmy świadkami opisów kilku morderstw. Część z nich wygląda na samobójstwa, część na nieszczęśliwe wypadki. Wśród tej pierwszej grupy jest pielęgniarka Belle Coates. Choć wszystkie dowody wskazują na to, że dziewczyna popełniła samobójstwo, jednak jej siostra Jillian, również pielęgniarka, czuje, że ona nie rak zginęła, czuje, że to było morderstwo. Zaczyna szperać w rzeczach siostry i trafia na subtelny trop pozostawiony przez zmarłą i tak trafia do doktora Nicka Garritiego, który pracuje dla Fundacji „Pomocne Dłonie” w Baltimore i to właśnie tam zajmuje się leczeniem bezdomnych z tamtych okolic. Trafia także na ślad nieudanej operacji w szpitalu Shelby Stone Memorial sprzed kilku lat. No i okazuje się, że wszyscy, którzy brali w niej udział – lekarze, pielęgniarki – giną właśnie w dziwnych okolicznościach. Czy to rzeczywiście samobójstwa i nieszczęśliwe wypadki czy morderstwa? Do czego dojdzie Jilian i Belle? Czy odkryją powiązanie pomiędzy tymi śmierciami a ową operacją?

Jak w ciągu ostatnich dni towarzyszył mi właśnie Ostatni chirurg. Hmmm… Pomysł na książkę jest dość.. specyficzny. Jest grupa ludzi zaangażowana w pewną sprawę, a później zdarzają im się różne dziwne rzeczy. Czyż to nie jest powtarzalny motyw? Podczas osłuchiwania książki momentami gubiłam się w fabule i nie wiedziałam kto był kim i w ogóle nie miałam pojęcia co się dzieje. No jak dla mnie było to trochę zawiłe (a może to tylko wina audiobooka?). Język dość prosty, a sama pozycja nie niesie ze sobą jakiś specjalnych wartości. No generalnie książkę można mianować mianem czytadła, z różnymi zawiłymi medycznymi zagadkami, a których aż się zgubić z tego wszystkiego. Jeżeli ktoś ma ochotę na jakiś thriller medyczny to stwierdzam, że są dużo lepsze pozycje w tym gatunku. W tym miejscu polecam chociażby Dopuszczalne ryzyko czy Śmiertelny strach Cooka albo Dawcę Gerritsen. No generalnie nie zachwyciła mnie, ale ostatnio z biblioteki wypożyczyłam następną i zapewne przeczytam ją na dniach. Jeszcze kilka słów lektorze. Z Wiktorem Zborowskim czytającym audiobooka miałam już kontakt przy książce pt. Ciało autorstwa Tess Gerritsen, więc nie miałam problemu z przyzwyczajeniem się do jego głosu, który moim zdaniem bardzo dobrze pasuje do tej książki. Czyta wyraźnie, dobitnie, lektorowi nie mam nic do zarzucenia, bardzo dobry.

Wyzwanie: PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU! 2,5 cm

poniedziałek, 22 października 2012

"Chirurg" Tess Gerritsen

Tytuł: Chirurg
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 336
Ocena: 6/6



Zdarzają się jeszcze tacy ludzie jak ja. Poruszamy się w tłumie, normalni pod każdym względem – może nawet bardziej niż inni, bo nie daliśmy się owinąć jak mumie sterylnymi bandażami cywilizacji.





Tess Gerritsen należy do moich ulubionych autorek (i tego nie da się ukryć), a jej książka pt. Chirurg jest pierwszą z serii o znanym już duecie Isles & Rizzoli. I jest zdecydowanie książką głęboko zapadającą w pamięć. Moim zdaniem jest zdecydowanie najlepszą książką Tess, jaką czytałam.

Przez Boston przechodzi fala brutalnych mordów na kobietach. Ich sprawca przed śmiercią wycina kobietom macice, i to w dodatku bez znieczulenia. Morderca zostaje nazwany Chirurgiem, a policja ustala, że do serii podobnych mordów doszło już wcześniej, z tym, że jedna z kobiet uszła z życiem, zabijając jednocześnie swojego oprawcę. Więc jakim cudem po dwóch latach może wystąpić fala takich samych mordów? Teraz policja ma za zadanie ustalić kim jest zbrodniarz, co pamięta owa lekarka, która przeżyła napad Chirurga. Co łączyło wszystkie kobiety? Jak zbrodniarz wybierał swoje ofiary? Dlaczego jest taki brutalny i bezlitosny? Dlaczego akurat kobiety i wycinanie im macic?

Jedna z wielu książek Tess Gerritsen, które już czytałam, jedna z lepszych chyba. Ba! Jak już wspominałam wcześniej, uważam, że jest to chyba jej najlepsza książka. Bardzo zapada w pamięć z powodu dużej ilości przemocy i brutalności w niej. Podczas,kiedy w głośnikach piosenki Erosa Ramazottiego a obok kubek gorącej czekolady, zastanawiam się skąd bierze się wśród ludzi tyle nienawiści i agresji. Skąd u ludzi bierze się taka chęć gwałtu, a przecież Gwałt to nie seks, a seks to nie miłość. Chirurgu widzimy charakterystyczny dla Gerristen sposób pisania, wprowadzania czytelnika do takiego świata, że czyta książkę z otwartymi szeroko oczami, sprawdzając czy za rogiem nie czai się jakiś szaleniec z nożem. Autorka tak wymyśliła fabułę, że książka na długo nie daje o sobie zapomnieć, choć język wcale nie jest trudny.

Kolejną o książką o znanym duecie jest recenzowana już przeze mnie książka pt. Skalpelchoć Chirurg bardziej zapada w pamięć.Można by kolokwialnie rzec, że ryje psychikę.

wtorek, 16 października 2012

Epidemia

Tytuł: Epidemia
Autor: Robin Cook
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 292
Ocena: 5,5/6



Pomimo iż trwał przy swej poprzedniej diagnozie, był teraz wyraźnie zaniepokojony. To nie wyglądało na typowy przypadek malarii.





Robin Cook jest znanym, amerykańskim pisarzem, uznawanym za mistrza thrillera medycznego, a to wszystko dzięki temu, że czerpie ze swojego doświadczenia zdobytego podczas pracy lekarza i podejmuje się trudnych tematów związanych ze środowiskiem służby zdrowia, chociażby zwracąc uwagę na niebezpieczeństwa grożące ze strony medycyny czy spragnionych sławy i fortuny lekarzy, a także porusza porusza temat ich etyki zawodowej. Zaś w Epidemii - swojej najbardziej znanej książce - podejmuje problem zagrożenia wykorzystaniem zdobyczy medycyny w złych celach.

Założyciel kliniki w Los Angeles zapada na nietypową chorobę, ale nikt nie podejrzewa, że może być to początek epidemii, która wybucha w kilku miastach w USA. Choroba paraliżuje szpitale, w których liczba ofiar rośnie lawinowo. Podczas, gdy z owych zarażonych placówek nie może nikt wchodzić ani wychodzić, okazuje się, że przyczyną owej epidemii jest groźny wirus Ebola. Za rozwiązanie zagadki, dlaczego choroba na taką skalę ma miejsce jest odpowiedzialna dr.Blumenthal, która dopiero zaczyna swoją karierę w Głównym Centrum Epidemiologicznym. Próbuje dojść do tego co było przyczyną epidemii, powstrzymać ją, zanim dojdzie do tragedii, choć już i tak jest wystarczająco dużo ofiar. Jest bardzo dociekliwa i dojdzie do tego, co stoi u podstaw szerzącej się w zastraszającym tempie choroby, a wynik jej dochodzenia będzie zaskakujący.

Epidemia jest uznawana za klasyczne i najbardziej znane dzieło Robina Cooka, które już w 1995 roku zostało zekranizowane. Jest to pierwsza książka jego autorstwa, którą przeczytałam, choć już kolejna, którą recenzuję i może to właśnie ją najbardziej pamiętam, choć tak naprawdę nie wybiła się niczym szczególnym. Jest w niej rzeczywiście bardzo dużo medycznych szczegółów, za co bardzo sobie cenię autora. W każdej z jego książek, z którą miałam przyjemność się zapoznać, zawsze było ich dużo. Sama interesuję się medycyną i obracam się w kręgu lekarzy, więc tematyka etyki lekarskiej, chorób, zagrożeń, zakażeń itp. w książkach bardzo mnie zawsze fascynowała, a Epidemia zaspokoiła ten głód medycznych wrażeń. Robin Cook pisze dobre thrillery medyczne i na pewno sięgnę po jeszcze jakieś książki, zwłaszcza, że na półce czaka na mnie Coma i Mutant, choć momentami miałam wrażenie, że pisze według jakiegoś schematu. Książka godna polecenia każdemu fanowi gatunku (choć nie tylko), ale także wszystkim głodnym wiedzy z kategorii medycyny czy biologii podanej w formie thrillera.

sobota, 6 października 2012

"Chemia śmierci" Simon Beckett

Tytuł: Chemia śmierci
Autor: Simon Beckett
Cykl: David Hunter
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 336
Ocena: 5.5/6



Byłbym szczęśliwy, gdybym już nigdy w życiu nie musiał oglądać żądnych zwłok.






Dr.David Hunter, wybitny antropolog, zmęczony dużym miastem przyjeżdża do niewielkiego Manham. Miasteczko jest spokojne i ciche przez 3 lata, do czasu gdy dzieci znajdują zmasakrowane zwłoki Sally Palmer - znajomą "nowego" lekarza. Policja prosi go o pomoc. A po czasie zostają znalezione kolejne zwłoki. Przy każdym takie znalezisko jest w książce okraszone opisami tego, co się dzieje z ludzkim ciałem po śmierci, opisy fetoru, larw itp. W żadnej książce nie znalazłam tyle z medycyny sądowej.

Chemia śmierci nie jest mistrzostwem, przyznaję. Spotkałam się wcześniej z różnymi jej ocenami. Mi jednak czytało się jej dość przyjemnie, ot co, takie ciekawe czytadło. Spotkałam się z opinią, że jest to kalka wielu innych książek. Czy to prawda? Nie wiem. Zdecydowanie warto przeczytać i z pewnością  sięgnę po drugą część opowieści o dr.Davidzie Hunterze. Bardzo mi się podobała spora ilość szczegółów z dziedziny medycyny sądowej i to głównie za to taka ocena.



Cytaty z książki

Zły sen. Zły i jak zawsze tak plastyczny, że po przebudzenie zdawało się iluzją, a sen rzeczywistością. Właśnie to było najokrutniejsze.
Kara może spotkać nas w każdej chwili. I nie nam podważać jej zasadność. Nie nam krzyczeć, że to niesprawiedliwe.

Ciągle zachęcam do polubienia mojej strony na Facebooku;)

niedziela, 16 września 2012

Autopsja


Tytuł: Autopsja
Tytuł: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 352
Ocena: 4,5/6

Żaden puder nie pokryje tych obrzęków i wybroczyn.

Od samej początku znajomości twórczości Tess Gerritsen bardzo polubiłam duet Rozzoli&Isles, więc książki z owymi bohaterkami czytam bardzo chętnie.

We wcześniejszych książkach Gerritsen poznaliśmy już lekarkę sądową, Maurę Isles, która sądziła, że w pracy nic jej już nie zaskoczy. Zapakowana w plastikowy worek piękna kobieta otwiera nagle oczy w prosektorium, po czym z zimną precyzją zabija ochroniarza i bierze zakładników. Jednym z nich jest detektyw Jane Rizzooli, będąca w 9 miesiącu ciąży. Lecz jak nazywa się bezimienna kobieta, która dokonuje rozróby w szpitalu? Co jest jej motywem? Maura Isles próbuje dociec prawy i uratować znajomą panią detektyw. Maura i mąż uwięzionej, ciężarnej Jane, agent FBI Gabriel, łączą siły, by odkryć tożsamość zabójczyni. Okazuje się, że zastrzelony ochroniarz nie był pracownikiem szpitala i nikt z personelu go nie znał. W trakcie śledztwa wchodzimy w świat gwałtów i sprzedaży żywym towarem… Co to wszystko ma ze sobą wspólnego? Przeczytaj, się dowiesz;)

Jedna z wielu książek Tess Gerritsen, które już czytałam.  Porównywalna do Klubu Mefista, choć bardziej wpisuje się w pamieć. Ciekawy język, sposób pisania, który wciąga w akcję, w to co się dzieje w książce z naszymi bohaterami. Co chwilę coś się dzieje, aż chce się czytać… Choć moim zdaniem nie najlepsza. Zdecydowanie warto przeczytać, szczególnie polecam początkującym fanom thrillerów. Nawet jeżeli niewiele jest w niej wątków medycznych.


Cytaty z ksiażki


Dla człowieka, który cierpiał przez całą noc, świt jest zawsze rozczarowaniem.
Wyzywające milczenie byłby skruszył, lecz milczenia ofiary nie potrafił pokonać.
Patrzyła jak część jej duszy umiera, bo tak się dzieje z ludźmi, którzy przeżyli piekło.


piątek, 31 sierpnia 2012

Sobowtór

Tytuł: Sobowtór
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 336
Ocena:5/6

Przed domem doktor Maury Isles zostają odnalezione zwłoki zastrzelonej bliźniaczo do niej podobnej kobiety. Jak się później okazuje jest to jej siostra bliźniaczka. Zaraz po urodzeniu zostały rozdzielone i każda z nich adoptowana. Jane Rizzoli prowadzi śledztwo w sprawie owego morderstwa, a Maura próbuje dowiedzieć się, kim byli jej biologiczni rodzice. Podczas swoich poszukiwań odnajduje swoją matkę. W więzieniu, gdzie trafiła za zabójstwo dwóch kobiet. A Maura postanawia się z nią spotkać. Jaka naprawdę okaże się jej matka? Czy odnajdzie morderce swojej własnej siostry? Czy to miała być zamordowana Maura czy jej bliźniaczka? Celowe zabójstwo czy nieszczęśliwy zbieg okoliczności? Czy jest bezpieczna? Czy w końcu dowie się, co zdarzyło się tamtego feralnego wieczoru pod jej domem? Przeczytaj, a się dowiesz:D

Od pierwszej książki autorstwa Tess, którą przeczytałam ("Grzesznik") pałam do jej twórczości wielką sympatia. Choć na półce mam niewiele książek, to przeczytałam już kilka;) Ta jest akurat tą, którą czytało się przyjemnie (chyba jak wszystkie). Można w niej zaobserwować różne figle jakie płata los, jak los może zaskoczyć, jaki może być brutalny... Choć moim zdaniem Tess ma lepsze książki w swoim dorobku;)

Wahałam się pomiędzy 4,5 a 5, ale jednak z sympatii do autorki jest 5;)


Cytaty z książki
To ciekawe, że nasze najważniejsze życiowe decyzje są zwykle najmniej logiczne. Na przykład wybór współmałżonka.
Nigdy nie jesteśmy tak odporni jak myślimy.
Czasem jedyny sposób, żeby nie dać się skrzywdzić mężczyźnie, to go zastrzelić... albo się ukryć.
Przypominam o Candy;)

piątek, 3 sierpnia 2012

Milcząca dziewczyna


Tytuł: Milcząca dziewczyna
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 432
Ocena: 5,5/6

W ciemnym zaułku bostońskiego Chinatown zostaje znaleziona odcięta ostrym narzędziem, niemal amputowana, kobieca ręka. Na dachu sąsiedniego budynku zostaje odkryte ciało ofiary z podciętym gardłem, a na jej sportowym ubraniu zostaje znaleziony kosmyk siwych włosów, kosmyk, który nie jest ludzki...  Jedynym tropem jest GPS w samochodzie ofiary, a w nim dwa adresy. Jednym z nich jest adres szkoły walki pewnej kobiety, której mąż zginął 19 lat wcześniej w masakrze w restauracji Czerwony Feniks, gdzie zginęło jeszcze kilka innych osób. Jakie jest powiązanie pomiędzy zabójstwem owej kobiety a tą masakrą sprzed lat? Do kogo należały odciski dziecięcych bucików w krwi w restauracji? Czy kucharz rzeczywiście popełnił samobójstwo? Jaki związek ma z tym wszystkim właścicielka szkoły walki? A może tego dokonał Małpi Król z chińskich legend? Już dobrze znany i świetnie skonstruowany przez autorkę duet Jane & Rizzoli rozwiąże tą zagadkę...

Najnowsza książka Tess Gerritsen, która bardzo wciąga już od pierwszej strony, a czas przy niej płynie zdecydowanie szybciej... Niesamowity thriller, w którym nic nie jest tak jakby się na początku wydawało... a w przygotowaniu następna książka tej autorki <zaciera ręce>



Cytaty z książki

Kiedy widzisz, co jeden człowiek może wyrządzić drugiemu, zaczynasz się zastanawiać, co to znaczy być człowiekiem.
Myślimy, że można uwolnić się od bagażu takich wspomnień, ale to niemożliwe. Przeszłość zawsze gdzieś się czai, czeka by dopaść w nocnych koszmarach. Wyskakując jak diabeł z pudełka, kiedy najmniej się tego spodziewamy.




I zapraszam na Candy do BlueEyedGirl


Wyjeżdżam jutro rano zabierając ze sobą trochę książek.
Wracam 20 sierpnia:)