Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Remigiusz Mróz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Remigiusz Mróz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 stycznia 2026

"Światła w popiołach" Remigiusz Mróz

Tytuł: Światła w popiołach
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Seweryn Zaorski
Tom: piąty
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Paweł Małaszyński
Długość: 10 godz. 31 min.
Ocena: 2/6


Sytuacja wydawała się zbyt skomplikowana, by ubrać ją w jakiekolwiek słowa.



Przyznaję się bez bicia, że zdecydowanie nie nadążam za powieściami wydawanymi przez Remigiusza Mroza – nie wiem nawet czy którykolwiek z czytelników nadążał. Sama nie należę do największych fanek tego pisarza – lubię postać Chyłki (też nie jestem na bieżąco), kilka innych przeczytałam, chociaż w moim odczuciu wszystko jest bez większego szału. Polubiłam Seweryna Zaorskiego i dlatego postanowiłam skończyć cykl z jego udziałem, więc przyszedł czas na moją opinię na temat piątego tomu pt. Światła w popiołach.

Wiele lat temu w trakcie licealnej imprezy w Żeromicach doszło do tragedii – dwoje nastolatków spłonęło w starym, porzuconym pustostanie. Sprawa została zakwalifikowana jako wypadek i odcisnęła się na lokalnej społeczności tak silnym piętnem, że nikt do niej nie wraca. Do czasu. Pewnego dnia w okolicy bowiem odnajduje się zwęglone ciało, które sprawia wrażenie, jakby zostało wyniesione z dawnych zgliszczy i przeniesione w czasie. Czy należy do jednej z rzekomych ofiar? A jeśli tak, to jakim cudem ta wówczas przeżyła? I kto po tylu latach zamordował ją w tak upiorny sposób? Odpowiedzi poszukuje wracająca po urlopie macierzyńskim Kaja Burzyńska. Do pomocy zaś musi zaangażować mężczyznę, z którym od przeszło roku nie była sam na sam. I który nie ma pojęcia, że jest ojcem jej nowo narodzonego dziecka.                                                                                                               opis wydawcy

Światła w popiołach to pozycja, po której nie spodziewałam się zbyt wiele – fakt faktem, że pierwszy tom pt. Listy zza grobu bardzo mi się bardzo spodobał, drugi (Głosy zza światów) też był naprawdę całkiem w porządku, ale im dalej w las tym gorzej... Przynajmniej w moim odczuciu. Pomysł na fabułę jest naprawdę intrygujący – jest mroczna tajemnica, do tego dramatyczne wydarzenia z przeszłości, które kładą się cieniem na teraźniejszości. Bohaterowie próbują rozwikłać zagadkę i jednocześnie uporać konsekwencjami dawnych decyzji. W tym momencie dla mnie zaczyna się niemały zgrzyt – jest niewiele kryminalnej intrygi i wartkiej akcji, a większość akcji kręci się wokół relacji Seweryna i Burzy, co sprawia, że Światła w popiołach zdecydowanie bardziej klasyfikują się jako powieść obyczajowa niż kryminalna. Nawet jeśli mamy traktować tę pozycję jako obyczajówkę – to ta relacja jest już tutaj taka… mdła, bez werwy czy charakterystycznego kolorytu. Główni bohaterowie też wydają się w tym tomie tacy mdli, jakby stracili na swoim charakterze i wyrazistości, co sprawia, że cała pozycja jest dla mnie mocno średnia. No i mąż Kai – autor go kreuje w tak naiwny sposób, że wszystko wydaje się być wręcz nieprawdopodobne. Styl i pióra w tej pozycji są charakterystyczne dla Mroza – nieskomplikowane, przystępne w odbiorze, lekkie, w sumie nie mam tutaj nic do zarzucenia. 

Światła w popiołach to powieść, przy której się po prostu nudziłam w porównaniu do poprzednich części (zwłaszcza dwóch pierwszych) - zdecydowanie brakowało w niej kryminału, a zdecydowanie za dużo było tu obyczajówki czy romansidła. Zdecydowanie za mało tajemnicy, intrygi i napięcia, a za dużo flaków z olejem… Dla wiernych fanów Remigiusza Mroza będzie to zapewne kolejny punkt do odhaczenia na liście przeczytanych tytułów. Dla tych, którzy szukają jego najlepszej formy – raczej nie będzie to idealny wybór. Ja wcale nie jestem zachwycona… 

wtorek, 14 listopada 2023

"Ekstradycja" Remigiusz Mróz

Tytuł: Ekstradycja
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: jedenasty
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Krzysztof Gosztyła
Długość: 11 godz. 45 min.
Ocena: 2/6


Prawda jest gówno warta. Dowody natomiast bezcenne.



Osobiście nie ukrywam, że nie nadążam za książkami wydawanymi przez Remigiusza Mroza oraz mnogość serii, które stworzył. Nie ukrywam również, że cykl, który najbardziej lubię jest właśnie ten z Chyłką, z którym i tak jestem trochę w tyle. W końcu zabrałam się za tom jedenasty (z aktualnie wydanych siedemnastu) pt. Ekstradycja - w formie audiobooka w interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Minęło kilka miesięcy, od kiedy Joanna Chyłka uciekła z kraju. Ślad po niej zaginął i mimo że wystawiono za nią Europejski Nakaz Aresztowania, służby nie potrafią odnaleźć żadnego tropu. Przez cały ten czas nie skontaktowała się z nikim w Polsce i nawet Kordian nie wierzy już w to, że Chyłka kiedykolwiek znajdzie sposób, by nawiązać z nim kontakt. Oryński tymczasem przyjmuję sprawę człowieka, który wybudził się po półtorarocznej śpiączce w klinice. Ukrainiec, Witalij Demczenko, jest oskarżony o to, że wtargnął do jednej z restauracji na Powiślu i zastrzelił trzy osoby. Motywu nigdy nie ustalono, nie udało się też odnaleźć narzędzia zbrodni ani świadków. W dodatku Witalij nie pamięta niczego, co wydarzyło się przed tym, zanim znalazł się w stanie wegetatywnym. Pamięta jedno: że ma dla Oryńskiego wiadomość od Chyłki.                                                                                                          opis wydawcy

Ekstradycja jest już jedenastym tomem cyklu z Chyłką i Zordonem w rolach głównych – z większością tej serii zapoznałam się w formie audiobooków. Tom poprzedni – Wyrok – mnie nie zachwycił, jednak moja dziwna sympatia do duetu prawników sprawił, że zabrałam się w końcu za Ekstradycję. Sam pomysł na wątek kryminalny w tej pozycji jest dość słaby – brakuje w niej intrygi, dopracowania historii, a historia zdecydowanie mało wciągająca i fascynująca. Moim zdaniem pierwsze skrzypce tutaj zdecydowanie gra powrót Chyłki i układanie na nowo jej relacji z Kordianem. Uwielbiam ten duet, to jak Mróz wykreował te postacie, jednak odnoszę wrażenie, że z tomu na tom zdecydowanie za bardzo się na nich skupia, zamiast na tworzeniu wątków kryminalnych i intrygi. Są błyskotliwe i sarkastyczne rozmowy między dwójką głównych bohaterów (i to nawet sporo), co naprawdę ratuje sytuację, ale zdecydowanie brakuje ciekawszych i wciągających pomysłów na fabułę, a w szczególności wątki kryminalne, tajemnice czy budowanie napięcia. Plus ciągłe wałkowanie Langera – jest ona ciekawą postacią, ale jak w każdym tomie wyskakuje jak królik z kapelusza to robi się to już nudne. 

Idź za głosem serca, Zordon. Ale zabierz ze sobą głowę.

Ekstradycja jest moim zdaniem tomem nieco ciekawszym od poprzedniego, ale jednak nadal nie ma tutaj miejsca na zachwyty. Moja dziwna sympatia do Chyłki i Zordona nadal trwa, chociaż czasami sama sobie się dziwię. Sięgnę po kolejne części cyklu, ale zdecydowanie bardziej z ciekawości co Mróz wymodził i czy jest jakaś szansa na powrót do poziomu z pierwszych części tej serii. Ten tom jest dla mnie zwyczajnie słaby, a i bez znajomości wcześniejszych można się nie połapać o co chodzi. Jak dla mnie znaczny spadek poziomu względem początku. 

Bez Chyłki nic nie miało sensu, każde zdarzenie wydawało się nieistotne, a wszystkie emocje stały się jedynie namiastką tych prawdziwych. Świat zdawał się zwykły, ludzie nijacy, wszystkie podejmowane decyzje zaś nic nieznaczące.

niedziela, 26 lutego 2023

"Wyrok" Remigiusz Mróz

Tytuł: Wyrok
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: dziesiąty
Wydawnictwo: Czwarta strona
Czyta: Krzysztof Gosztyła
Długość: 12 godz. 43 min.
Ocena: 1.5/6


Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi, zrób z nich schody.





Remigiusz Mróz to w sumie najbardziej płodny pisarz w Polsce i sam z siebie się śmieje, że tylko jego książkami można zrealizować wyzwanie 52 książki w rok. Osobiście mi najbardziej do gustu przypadła seria z Chyłką w roli głównej, chociaż przyznaję bez bicia, że mam w tej kwestii pewne zaległości – aktualnie przyszedł czas na 10. tom tej serii pt. Wyrok w formie audiobooka w interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Po zdanym egzaminie adwokackim, świeżo upieczony mecenas Oryński ma zastąpić Chyłkę jako główna siła napędowa kancelarii Żelazny & McVay. Pierwsza sprawa, jaką poprowadzi, niechybnie zaważy na całej jego przyszłości zawodowej. Kordian nie ma jednak żadnego wyboru – zostaje zmuszony przez Piotra Langera, by podjąć się obrony pewnego chłopaka w Poznaniu. Co ich łączy? I dlaczego Langerowi tak zależy na jego obronie? Siedemnastolatek oskarżony jest o wyjątkowo krwawe zabójstwo dwóch kolegów ze szkoły, które łudząco przypomina sposób działania Sadysty z Mokotowa. Nie ma alibi, plącze się w zeznaniach, a dowody przemawiają przeciwko niemu. Nawet Chyłka jest przekonana, że tej sprawy nie da się wygrać…                                                                                                                                                    opis wydawcy

Wyrok jest książką, po którą sięgnęłam mając lekki kryzys czytelniczy, na co twórczość Remigiusza Mroza sprawdza się naprawdę świetnie – nigdy nie mam względem jego twórczości większych oczekiwań, zawsze wiem, że dostanę coś lekkiego i mało wymagającego, co w momentach kryzysu jest plusem. Zaczęłam słuchać i w pewnym momencie zaczęłam się nudzić…  Zordon w końcu został mecenasem, Chyłka wciąż buja się ze swoją chorobą, a Langer wciąż mąci i próbuje poprzewracać życie tej dwójki. No i wątek kryminalny w moim odczuciu jest zdecydowanie w tle, a prym wiedzie życie prywatne duetu Chyłka-Zordon i Langera próbującego namieszać. Całość jest napisana w sposób prosty, nieskomplikowany, lekko wulgarny – tak bardzo charakterystyczny dla autora, w szczególności dla tej serii. No i sam pomysł na fabułę zdecydowanie mnie nie porwał ani nie zachwycił, a do tego jego realizacja jest taka sobie. Co prawda pod koniec nastąpił zwrot akcji, ale w moim odczuciu autor zafundował tak duże natężenie absurdu, że aż głowa mała. 

I pamiętaj, żeby nie zamartwiać się rzeczami, na które nie masz wpływu, bo spłacasz wtedy odsetki kredytu, którego nie zaciągnąłeś.

Wyrok jest już dziesiątym tomem serii z Chyłką i w moim odczuciu autor już zdecydowanie powinien już pomyśleć nad zakończeniem tej serii – pierwsze tomy całkiem spoko, ale odnoszę wrażenie, że im dalej w las tym większy bełkot, coraz większe opary absurdu i mniej kryminału w kryminale, a i chyba pomysły na fabułę się powoli kończą. Nie wiem, czy odważę się sięgnąć po kolejne tomy serii, bo sama się zastanawiam, dlaczego ja wciąż sięgam po kolejne części. Odnoszę wrażenie, że autor się już wypalił – przynajmniej w tej serii. Jak dla mnie ta książka jest naprawdę bardzo słaba i momentami aż wręcz żałosna i absurdalna.

Ścieranie się ze mną na sali sądowej to trochę tak, jak cała ta sprawa z akceptowaniem plików cookies. Nic nie zrozumiesz, a na końcu i tak się na wszystko godzisz.

piątek, 16 grudnia 2022

"Umorzenie" Remigiusz Mróz

Tytuł: Umorzenie
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: dziewiąty
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Krzysztof Gosztyła
Długość: 10 godz. 45 min.
Ocena: 3.5/6


Dzień, w którym umrzesz, zacznie się tak samo jak każdy inny.





Remigiusz Mróz to autor to autor, który zdobył sobie całe rzesze wiernych czytelników, a jednocześnie mam wrażenie, że jego twórczość albo się kocha albo nienawidzi. Osobiście mam do niego dość ambiwalentny stosunek, ale serię z Chyłką jakoś wyjątkowo darzę sympatią, chociaż doskonale wiem, że zdecydowanie nie należą do kryminałów jakoś wybitnie wysokich lotów. W końcu przyszedł czas na dziewiąty tom duetu Zordon i Chyłka pt. Umorzenie.

Idealna rodzina. Szczęśliwe małżeństwo, kochająca żona i oddany mąż, dla którego dwójka dzieci jest całym światem. Wydawało się, że nic nie zakłóci idylli, którą cieszyli się Skalscy. Do czasu. Pewnej nocy sąsiedzi słyszą krzyki dochodzące z domu, a kiedy policjanci zjawiają się na miejscu, odnajdują bestialsko zamordowanych matkę z dziećmi. Jedyny trop wiedzie do głowy rodziny, mimo że mężczyzna nigdy nie podniósł ręki na bliskich. Dlaczego zabił? Co takiego sprawiło, że z idealnego męża zmienił się w potwora? Joanna Chyłka ma świadomość, że ze względu na stan zdrowia, każda sprawa może okazać się tą ostatnią. Decyduje się bronić oskarżonego, mimo że ten od razu przyznaje się do popełnienia okrutnej zbrodni. Sprawa wydaje się z góry przegrana, gdyby nie jeden, istotny fakt – sprawca ma żelazne alibi, które przeczy jego winie. Sam jednak twierdzi, że zostało ono sfabrykowane.                                                                                                                             opis wydawcy

Umorzenie to jest moim dziewiątym spotkaniem z duetem Zordon-Chyłka i już nie wiem, które z twórczością autora, więc wiedziałam czego mniej więcej można się spodziewać. Dwójka prawników dostała nową sprawę, która nawiązuje do innej książki Mroza nie należącej do żadnego cyklu pt. Hasztag – pojawia się Tesa będąca główną bohaterką owej pozycji, a obserwowanie jej relacji z Chyłką sprawiały mi sporo radochy. W sumie błyskotliwe, sarkastyczne dialogi pani mecenas z Zordonem i innymi bohaterami są chyba najlepszą częścią tej książki i całej serii. Chociaż jak dla mnie było za dużo Tesy, a za mało Chyłki… W moim odczuciu sam pomysł na fabułę jest zdecydowanie niezbyt odkrywczy, dość sztampowy – taki bardzo w stylu twórczości autora. Ponadto odnoszę wrażenie, że z tomu na tom jest coraz mniej kryminału, a coraz więcej wątku obyczajowego – tutaj aktualnie pierwsze skrzypce gra choroba pani mecenas i jej związkowe przepychanki z Zordonem. No i do tego styl i język pisarski są charakterystyczne dla autora – nieskomplikowany, dość przyjemny w odbiorze, a w połączeniu z głosem Krzysztofa Gosztyły sprawiło, że książkę słuchało mi się całkiem przyjemnie. Szkoda tylko, że pomysł na fabułę taki sztampowy. 

W dodatku jestem niedokofeinowana. Czuję się, jakbym miała słabe połączenie Wi-fi z rzeczywistością.

Umorzenie to kolejna książka Remigiusza Mroza i kolejna z niezbyt oryginalnym pomysłem na fabułę, za to dość z ciekawymi bohaterami (tak jest zarówno w tym cyklu z Chyłką, jak i Sewerynem Zaorskim). Jak dla mnie pachnie to trochę produkcją taśmową albo jakimś ghostwritnigem, ale co się dziwić, skoro autor pisze w takim tempie kilku książek rocznie. Podsumowując tę część – dość przeciętna, z niezbyt ciekawą historią, bez szału i fajerwerków. Takie czytadło. Co prawda mam w planach kolejne części, ale bez oczekiwania cudów, a z potrzebą i chęcią sięgnięcia po jakieś niezobowiązujące czytadło. 

Życie jest trochę jak film, to wszystko. Spoiler jest taki, że wszyscy umrzemy. suspens taki, że nigdy nie wiadomo kiedy.

poniedziałek, 11 lipca 2022

"Obrazy z przeszłości" Remigiusz Mróz

Tytuł: Obrazy z przeszłości
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Seweryn Zaorski
Tom: czwarty
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Paweł Małaszyński
Długość: 12 godz. 2 min
Ocena: 2.5/6


Nigdy nie jest za wcześnie, by zmienić przeszłość ani za późno, by zmienić przyszłość.



Z twórczości Remigiusza Mroza wyjątkowo lubię cykl z Joanna Chyłką oraz właśnie ten z Sewerynem Zaorskim. Dlatego właśnie krótko po skończeniu trzeciej części pt. Szepty spoza nicości sięgnęłam praktycznie od razy za jej kontynuację. Zapraszam na recenzję czwartego tomu pt. Obrazy z przeszłości.

Dwadzieścia lat temu w Żeromicach zaginęła jedna z mieszkanek – prowadzący postępowanie policjanci nigdy nie ustalili, co stało się z dziewczyną, a śledczy nie odnaleźli żadnego tropu, który pozwoliłby wyjaśnić zagadkę. Pierwsze ślady pojawiły się dopiero dwie dekady później, kiedy w okolicznych lasach zaczęto odkrywać rzeczy mogące należeć do zaginionej. Jedną z nich odnajdują Seweryn Zaorski i Kaja Burzyńska, zupełnie nieświadomi tego, że ma ona związek z nierozwiązaną sprawą z przeszłości. Fakty, które zaczynają się z niej wydobywać, malują niespodziewany i przerażający obraz zbrodni, które miały na zawsze pozostać nieodkryte...                                                                                                                               opis wydawcy

Obrazy z przeszłości to książka, której byłam naprawdę ciekawa (szczególnie tego, kto okaże się ojcem dziecka Burzy), ale wiedziałam, że fajerwerków nie można się po nich oczekiwać – w końcu twórczość Mroza nie jest literaturą wyjątkowo wysokich lotów. Muszę przyznać, że sporym paradoksem jest poziom przestępczości w Żeromicach, który dorównuje najgorszym dzielnicom Nowego Jorku. Tak samo jak paradoksem jest naiwność/głupota męża Burzyńskiej, który w ogóle nie skapnął się, że jego żona miała romans i to w tak małej miejscowości. Nie zmienia to faktu, że za to pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy – zaginięcia powiązane z obrazami i to wszystko na przestrzeni lat. Wykorzystany – mógłby być zdecydowanie lepiej. Chciałabym napisać, że jest całkiem w porządku, ale w moim odczuciu mogłoby być inne proporcje między wątkiem kryminalnym a obyczajowym – jak dla mnie za mało tu kryminału, a z a dużo obyczajówki, ale to moje odczucia i spostrzeżenia. Do tego naprawdę sporo paradoksów, absurdów, a przede wszystkim za dużo opisanych czułości między Sewerynem a Burzą, co właśnie jest tą zbyt rozbudowaną warstwą obyczajową. No i za dużo wodolejstwa i gadaniny o niczym co by nawiązywało do fabuły. A szkoda. Za to z ciekawszych motywów to na pewno odkrywanie tajników pracy patomorfologa, obrazy i zakodowane wiadomości na ich tyłach.

Największym oszustwem w historii ludzkości było przekonanie dzieci, że dorośli wiedzą, co robią.

Obrazy z przeszłości to w moim odczuciu chyba najsłabsza część tego cyklu. Niewykorzystany pomysł, za dużo wodolejstwa i skupiania się na relacji Zaorski-Burzyńska. Zakończenie jest otwarte, niejednoznaczne – daje nadzieję na kontynuację, jestem ciekawa jak będzie ona wyglądać, chociaż nie wiem czy będę się spieszyć z polowaniem na nią (o ile autor ją napisze). W sumie nie polecam – jako samodzielną książkę nie ma sensu czytać, jako kontynuacja co najwyżej przeciętna. W moim odczuciu zdecydowanie szkoda czasu.

Jeśli mogłabyś wymazać wszystkie błędy, które popełniłaś, wymazałabyś też całe swoje doświadczenie, które z nich płynęło. Zapamiętuj je jednak jako lekcje, a nie rozczarowania.

piątek, 25 marca 2022

"Kontratyp" Remigiusz Mróz

Tytuł: Kontratyp
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: ósmy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Krzysztof Gosztyła
Długość: 12 godz. 49 min.
Ocena: 2.5/6


Pozory mylą. W końcu, żeby kogoś ocenić, wystarczy chwila, ale trzeba całego życia, żeby go zrozumieć.




Ostatnio zawzięcie nadrabiam twórczość Remigiusza Mroza, a z racji tego, że szczególnie darzę sobie sympatią serię z Joanną Chyłką – wybór padł na kolejny tom tego cyklu, zwłaszcza, że kolejne części wyrastają jak grzyby po deszcze. Zapraszam na recenzję kolejnego etapu przygód Chyłki i Zordona zatytułowaną Kontratyp. 

W drodze na Annapurnę, jeden z najgroźniejszych szczytów na świecie, ginie troje polskich wspinaczy. Ekipy ratunkowe odnajdują jedynie przysypane śniegiem, poskręcane liny, ale nie trafiają na żaden inny ślad po grupie. Kilka tygodni później jedyna członkini wyprawy pojawia się na granicy nepalsko-tybetańskiej, po czym zostaje zatrzymana. Polscy śledczy przewożą ją do kraju, gdzie ma odpowiadać za zabójstwo – okazuje się bowiem, że aby przeżyć w górach, doprowadziła do śmierci swoich towarzyszy. Co wydarzyło się w drodze na Annapurnę? I skąd śledczy mają dowody obciążające wspinaczkę? Oprócz znalezienia odpowiedzi na te pytania, Joanna Chyłka musi zmierzyć się z własnymi problemami i groźbami od człowieka twierdzącego, że to on niegdyś zaatakował ją kwasem…                                                                                                                                                          opis wydawcy

Kontratyp jest tą częścią serii, w której w końcu Chyłka i Zordon są w końcu w związku, a nie krążą wokół siebie jak dwa nieufne koty (w końcu!). Choć niedawno skończyłam Testament, który mnie nie zachwycił – nie czekałam zbyt wiele, żeby zabrać się za jej kontynuację, byłam ciekawa co tym razem Remigiusz Mróz wymyślił w tej serii. Co prawda góry to nie mój konik, ale byłam ciekawa co tym razem autor zaserwował po motywach górskich, które pojawiały się z serii z Frostem. Naiwnie wierzyłam, że ten tom okaże się lepszy od swojego poprzednika, szkoda, że i Kontratyp zupełnie mnie nie zachwycił – moim zdaniem zdecydowanie za bardzo przekombinowany. Zakończenie całkiem niezłe i zaskakujące, ale całość fabuły jak dla mnie dość kiepska, zwłaszcza pomysł, żeby Chyłka udała się na wyprawę na Annapurnę. Jak dla mnie cała historia jest ewidentnie wydumana i naprawdę bardzo nieprawdopodobna. Całość ma potencjał, ale zupełnie niewykorzystany.

Kobiety pozorują orgazmy, żeby być w związku, a faceci pozorują bycie w związku, by miewać orgazmy. To fundamentalna różnica.

Kontratyp jest już kolejną częścią, z którą zapoznałam się w formie audiobooka w interpretacji Krzysztofa Gosztyły, który sprawdza się jak najbardziej w tej roli. Liczyłam na książkę, która spodoba mi się bardziej niż Testament, ale szkoda, że tak nie wyszło. W moim odczuciu jest nieco lepiej, ale nadal nie rzuca na kolana. Zabiorę się pewnie za kolejny tom, żeby się przekonać, jaka będzie kontynuacja. Sam Kontratyp jest dla mnie przekombinowany i zbyt wydumany, który wypada dość przeciętnie. Nie polecam, choć naprawdę się cieszę, że Chyłka i Zordon w końcu się ze sobą zeszli, zamiast krążyć wokół siebie.

Staliśmy się tak wygodniccy i stworzyliśmy sobie tak głębokie poczucie komfortu i bezpieczeństwa, że doszło do pewnego absurdu. Zaczęliśmy budować specjalne parki rozrywki, escape roomy i sale tortur, by móc się wystraszyć. Nie wspominając już o oglądaniu i czytaniu horrorów.

Książka bierze udział w wyzwaniu

niedziela, 6 marca 2022

"Testament" Remigiusz Mróz

Tytuł: Testament
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: siódmy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Krzysztof Gosztyła
Długość: 12 godz. 54 min.
Ocena: 2/6


Ciąża jest jak awans w pracy. Nigdy nie wiesz, ile razy trzeba dać dupy, żeby doszedł do skutku.





Twórczość Remigiusza Mroza wciąż bije rekordy popularności, choć moim zdaniem jego książki są bardzo nierówne = od pozycji napisanych na dość dobrym wysokim poziomie, aż po dno i trzy metry mułu, przynajmniej moim zdaniem. Osobiście ze stworzonych przez autora serii najbardziej lubię tę z Joanną Chyłką w roli głównej, dlatego ze sporą dawką sympatii do głównej bohaterki zabrałam się za siódmą część pt. Testament.
Znany warszawski ginekolog niespodziewanie otrzymuje ogromny spadek od jednej ze swoich pacjentek, choć przyjął ją w gabinecie tylko raz. W skład masy spadkowej wchodzi zapuszczona nieruchomość, która lata temu po reprywatyzacji stała się własnością kobiety. Kiedy lekarz jedzie na miejsce, czeka go kolejne zaskoczenie – odnajduje zwłoki w stanie zaawansowanego rozkładu, a niedługo potem ginekologiem interesuje się policja, gotowa aresztować go za przestępstwo. Lekarz chce, by reprezentowała go Joanna Chyłka, która jakiś czas temu była jego pacjentką. Mecenas waha się, jest bowiem zaabsorbowana obroną kogoś innego. Kiedy jednak okazuje się, że ginekolog może pomóc w wyciągnięciu tej osoby z więzienia, natychmiast się zgadza. Nie wie, jak wiele sekretów drzemie w rodzinnej przeszłości spadkodawczyni…                                                                                                    opis wydawcy
Testament miał być książką do lekkiego posłuchania przy sprzątaniu, zakupach i ogarnianiu rzeczywistości, przy okazji miała sprzyjać niemyśleniu o wojnie u naszych wschodnich sąsiadów. Wiedząc, że Mróz jest bardzo niestabilny w swojej twórczości i tak w ogólności nie tworzy literatury wysokich lotów – nie spodziewałam się pozycji, która mnie powali na kolana i nie wiadomo, jak zachwyci. W moim odczuciu sam pomysł na fabułę jest dość przeciętny, wręcz marny – bez potencjału, bez zachwytów… Wieje nudą, a do tego cała historia jest wyjątkowo sztampowa i ciągnie się jak flaki z olejem. Autor ma zdecydowanie lekkie pióro, a do tego głos Krzysztofa Gosztyły, sprawiły, że dość szybko przebrnęłam przez książkę, ale sama treść zupełnie mnie nie zachwyciła. Mnóstwo krążenia wokół zasadniczego tematu, Chyłka i Zordon wciąż wokół siebie tańczą, Joanna twardzielka cały czas stara się uporać ze stratą Pasożyta, a do tego intrygi i napięcia praktycznie nie ma, co ze sztampowym i nudnym pomysłem daje raczej dość mierny wynik. Jasne, są owe błyskotliwo-aroganckie dialogi, które lubię, ale zdecydowanie nie ratują sytuacji.

James Bond ma licencję na zabijanie, a my na kłamanie. Tylko dla niepoznaki nazywamy ją dyplomem ukończenia studiów prawniczych.

Testament jest w moim odczuciu częścią jedną ze słabszych, bez pomysłu i polotu, a do tego co chwilę natrafiamy na jakieś kolejne lokowanie produktu. Sięgnę zapewne po kolejny tom z Joanną Chyłką w roli głównej, żeby przekonać się jak wypadnie, ale nie jest to część, którą będę polecać. Zdecydowanie za mało kryminału w kryminale, zbyt mało intrygi przy dość słabym pomyśle na fabułę. Tym razem wypada raczej słabo. Nie jest tak beznadziejnie jak w serii z Wernerem, ale dalej jest miernie. 

Jak usłyszę, że nie mam prawa być kurewsko przybita, bo są tacy, którzy mają gorzej, wytłumaczę panu, że to tak, jakby zabronić szczęśliwemu się radować, bo są tacy, którzy mają lepiej.

Książka bierze udział w wyzwaniu

niedziela, 13 lutego 2022

"Szepty spoza nicości" Remigiusz Mróz

Tytuł: Szepty spoza nicości
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Seweryn Zaorski
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Filia
Długość: 13 godz. 46 min.
Czyta: Andrzej Chyra
Ocena: 2.5/6


Wszystko, co robili, było w gruncie rzeczy złe - a mimo to żadne z nich nigdy nie miało najmniejszych wyrzutów sumienia.



Nie da się ukryć, że ostatnio dość mocno nadrabiam książki napisane przez Remigiusza Mroza, za którego książkami zdecydowanie nie nadążam. To, że mogłabym czytać więcej (tak w ogólności) – to swoją drogą. Po kolejnych tomach z Chyłką w roli głównej – tym razem zabrałam się za trzecią część serii z Sewerynem Zaorskim pt. Szepty spoza nicości. Zapraszam na recenzję!

Seweryn Zaorski po raz ostatni wraca do Żeromic, by sprzedać dom i na dobre zostawić za sobą tragiczną przeszłość. Formalności trwają dłużej, niż powinny – i wszystko wskazuje na to, że ktoś z premedytacją chce zatrzymać go w okolicy. Tego samego dnia policja otrzymuje anonimową wiadomość, że w lasach Roztocza nieopodal miasteczka znajdują się poćwiartowane zwłoki brutalnie okaleczonego mężczyzny. Zaorski nie ma zamiaru się mieszać, ale kiedy o pomoc prosi go Kaja Burzyńska, nie potrafi odmówić.                                                                                                                                                                           opis wydawcy

Szepty spoza nicości to książka, za którą się zabrałam będąc dość mocno zaintrygowana tym, co się mogło wydarzyć po tragicznych wydarzeniach Głosów z zaświatów. Po raz kolejny Andrzejem Chyrą jako lektorem, który w tej roli spisał się naprawdę bardzo dobrze. Muszę jednak przyznać, że w miałam trudności z wciągnięciem się w historię, nie wywoływała za bardzo we mnie emocji. W sumie niewiele napięcia i intrygi, a do tego dość przewidywalne zakończenie. Cały ten wątek kryminalny dość słaby i naciągany, jakby zupełnie nie trzymający się kupy.  A do tego ten romansowy - zupełnie żenujący i w sumie trochę zbędny (przynajmniej w tym wykonaniu). Moim zdaniem zdecydowanie autor postawił zbyt duży nacisk na wątek relacji między Sewerynem a Burzą. Moim zdaniem zupełnie zabrakło autorowi pomysłu na kontynuację serii – już sama koncepcja na książkę nie powala, a ponadto jeszcze realizacja pozostawia wiele do życzenia. 

Informacje, które mieli, stanowiły jedynie cichy szept spoza nicości. Ledwo słyszalny, ginący gdzieś w odmętach czasu. Powinni być wdzięczni, że udało im się usłyszeć tak.

Szepty spoza nicości to moim zdaniem książka przeciętna, a wręcz słaba – najsłabsza z serii z Sewerynem Zaorskim. Jestem ciekawa, czy autor napisze kontynuację tej serii, ale znając Remigiusza Mroza – pewnie tak, w końcu trzeba wyrabiać normę kilku książek rocznie. Ta pozycja to w moim odczuciu to bardzo banalna i naiwna historia dla niezbyt wymagającego czytelnika. Z gorszych książek Mroza w moim odczuciu to chyba tylko cykl z Damianem Wernerem. 

niedziela, 30 stycznia 2022

"Oskarżenie" Remigiusz Mróz

Tytuł: Oskarżenie
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: szósty
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 564
Ocena: 5.5/6


[...]nikt nie potrzebuje prawa. Dobrym ludziom jest zupełnie zbędne, a skurwysyny i tak znajdą sposób, by je ominąć.





Mimo że zastój czytelniczy zdecydowanie mi minął – wciąż nadrabiam twórczość narodowego grafomana Remigiusza Mroza. Tym bardziej, że jako tło do mojego szydełkowania chciałam skończyć tvnowską Chyłkę – nadrabiam serię o zbuntowanej pani mecenas i jej towarzysza Zordona. W końcu przyszedł czas na szósty tom pt. Oskarżenie. Zapraszam na recenzję!

Od serii brutalnych morderstw pod Warszawą minęły cztery lata. Sprawcę ujęto, skazano, a potem osadzono w więzieniu. Dowody wskazujące na dawną legendę „Solidarności” były nie do podważenia. Mimo to pewnego dnia mecenas Joanna Chyłka otrzymuje list od żony skazańca, w którym kobieta twierdzi, że odkryła nowe dowody na niewinność męża. Prawniczka przypuszcza, że to jedna z wielu spraw, którym nie warto poświęcać uwagi… Przynajmniej do czasu, aż kobieta ginie, a materiał DNA jednej z ofiar zabójcy zostaje odnaleziony w innym miejscu przestępstwa. W dodatku wszystko wydaje się w jakiś sposób związane z Kordianem Oryńskim...                                                                                                                                          opis wydawcy

Oskarżenie to kolejna z pozycji Mroza, która nie musiała zbyt długo czekać na swoją kolej po skończonej lekturze Inwigilacji – nie mogłam się doczekać do dalej się stanie po pobiciu i oblaniu Chyłki kwasem pod koniec poprzedniego tomu. No i co się wydarzy dalej z egzaminem Zordona. Tym razem po raz kolejny za Mroza zabrałam się w formie e-booka – czytadła (choć w większości całkiem niezłe), to jednak czytadła, a do tego autor wydaje tyle książek, że nie miałabym gdzie trzymać wszystkich jego książek. Pomysł na fabułę wydaje mi się naprawdę ciekawy – Solidarność i odniesienia do PRL-u, ksiądz pedofil (po raz kolejny w książkach Mroza), Langer oraz kolejne perypetie relacji Chyłka-Zordon. Tutaj dość ciekawie wszystko rozwiązane, choć rzucanie kłód pod nogi Kordianowi wydaje mi się taką zapchajdziurą. Autor zdecydowanie nie zwalnia i nie zawodzi ze swoimi genialnymi, zabawnymi dialogami Chyłki i Zordona, co niezwykle cieszy moje serduszko. Odnoszę wrażenie, że wraz z rozwojem serii autor trochę bardziej zmienił proporcje kryminalno-obyczajowe na rzecz tych obyczajowych, ale ja wciąż wyjątkowo lubię ten duet. W Oskarżeniu autor nie zawiódł mnie z intrygą, zwrotami akcji i pomysłem na fabułę, choć styl pisarski i język nie należą do górnolotnych. 

Bo nawet jeśli zrobimy absolutnie wszystko. co w naszej mocy, niejednokrotnie towarzyszy nam poczucie, że mogliśmy zrobić więcej.

Oskarżenie jest ciekawą pozycją, która mnie zdecydowanie wciągnęła. Książka jest napisana w sposób dość dobry i naprawdę ciekawy, bardzo przyjemnie mi się ją czytało, co tylko potwierdza moją teorię, że pozycje Remigiusza Mroza są bardzo nierówne. Osobiście uważam, że to jedna z lepszych tomów serii o Chyłce, ale moim zdaniem bez znajomości wcześniejszych tomów można się pogubić w tym o co chodzi. Zdecydowanie polecam przeczytać.

sobota, 16 października 2021

"Hashtag" Remigiusz Mróz

Tytuł: Hashtag
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Szymon Bobrowski, Agnieszka Więdłocha
Długość: 11 godz. 7 min.
Ocena: 4/6




Ludzie się nie zmieniają jedynie ich maski niszczeją i zaczynają prześwitywać.





Ostatnio na zastój czytelniczy zaserwowałam sobie nadrabianie twórczości Remigiusza Mroza, co zresztą widać po ostatnich postach na blogu. Było nadrabianie serii o Chyłce, ale w końcu postanowiłam zabrać się za wydaną 3 lata temu „luźnej” książki, takiej nienależącej do żadnego cyklu – w końcu przyszedł czas na opinie o niej. Zapraszam na recenzję książki pt. Hasztag. 

"Twoja paczka już na ciebie czeka!" – brzmiała wiadomość, która wydawała się zwykłą pomyłką. Tesa nie spodziewała się żadnej przesyłki, niczego nie zamawiała w sieci – a nawet gdyby to zrobiła, z pewnością nie wybrałaby dostawy do paczkomatu. Jeśli nie musiała, nie wychodziła z domu. Postanowiła jednak sprawdzić tajemniczą przesyłkę – i okazało się to największym błędem, jaki kiedykolwiek popełniła. Wpadła bowiem w spiralę zdarzeń, która miała zupełnie odmienić jej życie… Gdy Tesa na nowo odkrywa swoją przeszłość, przez media społecznościowe przetacza się nowy trend. Kolejni internauci zamieszczają wpisy z hashtagiem #apsyda. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że osoby te od lat uznawane były za zaginione…                                                                                                                                                                        opis wydawcy

Hashtag to już kolejna książka Mroza, za którą się zabrałam i już doskonale wiem, czego można się spodziewać po jego twórczości. Już świetnie wiem, że jego książki są bardzo nierówne, a ponadto są zwyczajne czytadła – przestałam inwestować w papierowe wydania jego pozycji, zwyczajnie się zapoznaję z nimi w ramach pakietu Legimi czy Storytel. I tutaj taka dygresja – w Hashtagu można było znaleźć lokowanie produktu w postaci portali z audiobookami, które słuchała główna bohaterka. Także i ja właśnie zabrałam się za tę lekturę w formie audio w interpretacji Szymona Bobrowskiego (który notabene gra w serialu Chyłka) i Agnieszki Więdłochy. Muszę przyznać, że pomysł na książkę jest dość ciekawy i jednocześnie całkiem znośnie wykorzystany – nie brakowało intrygi, zwrotów akcji mogłoby być więcej, zresztą mogłaby się posuwać nieco szybciej. Jako studentkę psychologii decydowanie podobały się tutaj zamieszczone wątki psychologiczne – problemu samoakceptacji spowodowanej otyłością Tesy (tym bardziej, że sama mam zdecydowaną otyłość), obsesje, fugi dysocjacyjne. Muszę jednak przyznać, że postać głównej bohaterki mnie momentami irytowała – jako osoba z problemami z wagą i związana z psychologią częściowo rozumiem jej zachowania, jednak w moim odczuciu była zbyt ciamajdowata, taka głupiutka, niedojrzała… Taka trochę ofermowata, robiąca z siebie ofiarę losu.  Niby chodziła na terapię, ale zachowywała się jakby w ogóle nic do niej nie trafiało. Domyślam się, że naprawdę istnieją takie osoby, ale nie zmienia to faktu, że mnie momentami serio irytowała. W książce pojawia kilku bohaterów, ale nie ma ich jakiejś mnogości, a książka jest pisana z dwóch perspektyw (stąd też dwa głosy – męski i kobiecy) – Tesy i jej byłego wykładowcy, co było ciekawym doświadczeniem. Całość książki jest napisana w sposób bardzo lekki, autor dość mocno (nie wiem na ile celowo) wciskał wszędzie nazwy różnych produktów – jak chociażby nazwy portali z audiobookami, poza tym co chwilę nazwa batonika, marki samochodu itd. Jednak muszę przyznać, że zaskoczenie mnie zaskoczyło – może nie kompletnie i na amen, ale bardzo dobrze, że autor zafundował choć tutaj dawkę zaskoczenia i niedopowiedzeń. 

Chciałam coś znaczyć. Chciałam zaistnieć. Chciałam stać się idealna. Śmierć wydawała się doskonałym środkiem do osiągnięcia tych wszystkich celów. (...) Wszystkie moje przywary natychmiast by znikły. Po śmierci rozkłada się bowiem nie tylko ciało, ale także ludzka mierność. Przestałabym być nijaka, moje wady zostałyby przyćmione wyolbrzymionymi atutami.

Podsumowując Hashtag – nadal jest to czytadło i nie należy do literatury wysokich lotów, jednak książkę słuchało mi się dość miło. Mimo nieco irytującej postaci głównej bohaterki, dość mocno wciągnęłam się w lekturę. Myślę, że książka (nawet jak na czytadło) zapadnie mi w pamięć. Nie jest arcydziełem, ale na tle innych książek Mroza, czy nawet innych thrillerów psychologicznych plasuje się całkiem w porządku. Osobiście mogę polecić w kategorii psychologicznych czytadeł, ale pod warunkiem, że nie ciamajdowatość Tesy nie będzie wywoływać zbyt wielkiej irytacji. 

sobota, 25 września 2021

"Inwigilacja" Remigiusz Mróz

Tytuł: Inwigilacja
Autor: Remigiusz Mróz
Seria: Joanna Chyłka
Tom: piąty
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Krzysztof Gosztyła
Długość: 13 godz. 42 min.
Ocena: 4.5/6


Kiedy życie rzuca Ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody. Zajdziesz wysoko.



Inwigilacja to kolejna książka Mroza, którą przeczytałam w ostatnim czasie. Mam jakiś wyjątkowo spory zastój czytelniczy i mało co mnie wciąga. W tym przypadku Mróz jest bezpieczny – albo wciągnie i spędzie miło czas albo będzie słabo i szybko przebrnę przez lekturę, bo nie lubię zostawiać książek nieskończonych i niedoczytanych. Jak było z Inwigilacją? Zapraszam na recenzję. 

Chłopak, który zaginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem, i mimo że rodzice rozpoznają w nim syna, on sam utrzymuje, że nie ma z zaginionym nic wspólnego. Sytuację komplikuje fakt, że po przejściu na islam i powrocie do Polski mężczyzna znalazł się na celowniku służb. Gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach terrorystyczny, zwraca się o pomoc do prawniczki, która niegdyś zasłynęła obroną pewnego Roma. Joanna Chyłka niechętnie podejmuje się sprawy. Słynie bowiem nie tylko z ciętego języka, ale także z niechęci do obcych. W dodatku nie jest przekonana, czy jej nowy klient w istocie nie planuje zamachu…                                                                                                             opis wydawcy

Po słabej czwartej części pt. Immunitet – nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać po kolejnej części przygód Chyłki, choć zakończenie czwartego tomu i wieść o Joannie w ciąży tak mnie zaintrygowała, że czym bardziej zabrałam się za Inwigilację. Zwłaszcza, że chciałam jak najszybciej zobaczyć kolejny sezon tvnowskiego serialu, a wiadomo, że najpierw książka, a dopiero później ekranizacja. Tutaj po raz pierwszy testowałam nową dla mnie opcję Legimi – przełączenie się z ebooka na audiobooka podczas lektury. Ciekawe doświadczenie, muszę przyznać – w sumie jakieś 2/3 książki przeczytałam w formie ebooka, a później przełączyłam się na audiobooka w świetnej interpretacji Krzysztofa Gosztyły. Jak język czy styl Mroza zasadniczo się nie zmieniły od wcześniejszego tomu, tak o wiele bardziej spodobał mi się pomysł na fabułę i jego całkiem znośna realizacja – mogłoby być lepiej, ale i tak jest całkiem w porządku. Temat terroryzmu i inwigilacji już przełkowany wielokrotnie w rzseczywistości, ale zdecydowanie lepszy niż walki psów. No i jeszcze na linii Chyłka-Zordon iskrzy bardzo mocno i wyjątkowo dużo się dzieje, zwłaszcza, że obydwoje pokonali swój point of no return. No uwielbiam Chyłkę, po prostu – jej riposty, teksty, no cudo. 

Na moment zaległa ciężka cisza. Chyłce przyszło do głowy, że zazwyczaj w przypadku braku tropu z czasem przepada też „o” w samym słowie „trop”. I zastępuje je „u”.

Inwigilacja jest tomem zdecydowanie lepszym od poprzedniej części – ciekawsza dla mnie tematyka, bardziej interesująca fabuła, więcej napięcia, chociażby w relacji Chyłka-Zordon. Już nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za kolejną część, a ja z książek Mroza zdecydowanie mogę polecić tę serię, choć ma też swoje słabe momenty – jak chociażby Immunitet. 

Państwo powinno być jak lekarz (...). Jest oczywiste, że musi znać historię choroby, by pomóc pacjentowi. W konsekwencji musi więc badać, zbierać informacje, wnikać w sferę osobistą... ale tylko do pewnego stopnia. Żeby lekarz wyleczył zapalenie gardła, nie musi rozcinać nam otrzewnej i zaglądać do środka.

sobota, 28 sierpnia 2021

"Immunitet" Remigiusz Mróz

Tytuł: Immunitet
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: czwarty
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 648
Ocena: 2/6


Nie wgłębiaj się zbyt w umysł psychopaty, bo możesz już z niego nie wyjść.




Ostatnio mam mega zastój czytelniczy, ale jak coś czytam – to Mroza. Nadrabiam jego książki, których wydaje od groma i - przyznaję się bez bicia - nie nadążam, żeby czytać je zaraz po premierach. Z racji tego, że chyba najbardziej polubiłam serię o Chyłce – zapraszam na recenzję czwartego tomu tego cyklu pt. Immunitet.

Najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje publicznie oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym nic go nie łączy. Ofiara pochodzi z innego miasta i nigdy nie spotkała swojego rzekomego oprawcy, mimo to prokuratura zaczyna zabiegać o uchylenie immunitetu. Spisek na szczytach władzy? Polityczna zemsta? A może sędzia jest winny? Oskarżony zwraca się o pomoc do znajomej ze studiów, Joanny Chyłki. Nie wie, że prawniczka, która niegdyś brylowała w salach sądowych, teraz zmaga się z chorobą alkoholową i upiorami z czasów młodości. Razem zaczynają odkrywać tropy prowadzące do miejsc, gdzie zasady prawa nie sięgają… opis wydawcy

Immunitet to już czwarta część z serii o Chyłce i – jak dotychczas – część najbardziej polityczno-sądowa. W końcu chodzi o sędziego Trybunału Konstytucyjnego. No i w moim odczuciu – tom najsłabszy wśród tych, które dotychczas przeczytałam z tego cyklu. Fabuła niezbyt mnie wciągnęła, ale może właśnie dlatego, że nie przepadam za tematami polityczno-prawniczymi, jakoś nigdy mnie nie ciągnęło w kierunku studiów prawniczych, a polityka – brrr… Do tego jeszcze kolejny mało przyjemny temat – walki psów… Ponadto jak dla mnie mało zwrotów akcji, sam pomysł na fabułę – zupełnie nie wyszukany i niezbyt ciekawy… Przyznam szczerze, że momentami wręcz się zmuszałam, żeby skończyć tę książkę, praktycznie tylko dlatego, żeby być na bieżąco z serią i tym co się dzieje u Chyłki i Zordona (a na zakończenie jest małe zaskoczenie i niespodzianka, ale nie będę spojlerować).  Język i styl pisarski Mroza – no cóż, charakterystyczny dla niego, nieskomplikowany, lekki, dość prosty, momentami wulgarny – to ostatnie w większości przypadków pasujące do postaci jaką jest główna bohaterka, na szczęście obyło się bez nadużywania wulgaryzmów. Choć momentami całość napisana zbyt prosto… Taka cena za grafomanię…

Nie mogła powiedzieć, by miejsce pracy miała dobrze zorganizowane. Stanowiło raczej antytezę tego, co proponowała japońska koncepcja 5S, leżąca u podwalin korporacyjnej egzystencji. Sortowanie, systematyka, sprzątanie, standaryzacja, samodyscyplina. To miało zapewniać najwyższą efektywność pracy, przynajmniej według guru zarządzania, Takashiego Osady. Według Chyłki lepiej sprawdzała się koncepcja 1B. Jeden burdel.

Podsumowując już Immunitet – po trzech dość ciekawych i wciągających częściach, czwarty jest zwyczajnie słaby, przynajmniej w moim odczuciu. Książka przekombinowana, zbyt upolityczniona, gniotowata. Chyłkę, jako postać, nadal bardzo lubię i uważam, że jest wykreowana naprawdę ciekawie, ale ta część wypadła dość słabo… Nie warto tracić czasu. Zabrałam się już tom kolejny i jestem ciekawa jak akcja się rozwinie, ale wydaje mi się, że bez problemu nadążałabym za fabułą pomijając Immunitet. Utwierdzam się tylko w przekonaniu, że twórczość Mroza to pisarstwo średnich lotów, dość sztampowe, niewymagające… Ot, takie grafomańskie czytadła, w których kocha się pół Polski. 

- Gdzie masz respirator? - zapytała.
- Co?
- Urządzenie ratujące życie. Ekspres do kawy, Zordon.

sobota, 26 czerwca 2021

"Głosy z zaświatów" Remigiusz Mróz

Tytuł: Głosy z zaświatów
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Seweryn Zaorski
Tom: drugi
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Andrzej Chyra
Długość: 12 godz. 16 min.
Ocena: 4/6


W końcu ten, kto pyta, jest idiotą tylko przez kilka minut. A ten, kto nie pyta, przez cały żywot.



Twórczość Remigiusza Mroza jest dosłownie wszędzie, naczelny grafoman kryminalny w tym kraju nie zwalnia tempa i wciąż wydaje kilka książek rocznie, a w dodatku każdą z innej serii. Przyznam szczerze, że ja już naprawdę dawno przestałam za nimi nadążać. Chcąc nadrobić tvnowski serial oparty na serii o Chyłce – kontynuowałam tę serię (wiadomo – najpierw książka, później film. Kto też tak ma?), a teraz chciałam zobaczyć, jak rozwinie się wątek Zaorskiego, stąd sięgnęłam po drugą część z nim w roli głównej. Zapraszam na recenzje Głosów z zaświatów. 

Seweryn Zaorski stara się na nowo ułożyć sobie życie, kiedy do zakładu patomorfologii w Żeromicach zaczynają trafiać ciała małych dzieci z okolicy. Nikt nie potrafi rozwiązać zagadki śmierci młodych ofiar, nic bowiem nie wskazuje na to, by zostały zamordowane. Seweryn jest jednak przekonany, że może stać się głosem tych, którzy mówią już jedynie z zaświatów. Kto i dlaczego zabija niewinne dzieci? I jaki związek ma to z tajemniczymi wiadomościami, które Zaorski zaczyna otrzymywać? Tymczasem Kaja Burzyńska musi zmierzyć się nie tylko z komplikującym się życiem rodzinnym, ale także z upiornym wołaniem tych, których ma na sumieniu. I tych, którzy domagają się sprawiedliwości…                                                                                                                                                           opis wydawcy

Głosy z zaświatów jest drugą częścią cyklu i już kolejną książką Mroza, z jaką zapoznałam się w formie audiobooka. Szkoda tylko, że ten sam cykl czytają różni lektorzy – Listy zza grobu czytała Marcin Dorociński, a tę część Andrzej Chyra. Obydwoje sprawdzili się naprawdę dobrze w swojej roli, ale wolę jak jeden cykl czyta jeden lektor. Takie moje zboczenie. Remigiusz Mróz w tej części podejmuje wiele trudnych tematów - Dzieci Zamojszczyzny, tragedii w Czarnobylu, pedofilia księży, stąd też nie jest książka dla każdego, chociażby z racji tematu pedofilii i opisanych scen związanych z gwałtami na dzieciach. Trochę sztampowe, że autor jako pedofila wybrał księdza, w końcu owa parafilia występuje w każdym zawodzie, ale Mróz tłumaczy w posłowiu skąd ten wybór – zwyczajnie wykreowaniem postaci Zaorskiego i jego zaufania do ludzi. Przyznam szczerze, że jak okazało się w tej serii postać księdza – od początku przypuszczałam, że dojdzie go do połączenia z pedofilią.

Głosy z zaświatów to książka całkiem interesująca, choć zdecydowanie bardziej wolę serię o Chyłce – nie ukrywam. Styl i język autora – typowy dla niego, nieskomplikowany, dość prosty, momentami zbyt wulgarny jak dla mnie. Zabrakło intrygi, zabrakło zwrotów akcji, choć autor podjął ciekawe, ambitne tematy to moim zdaniem Mróz nie wykorzystał potencjału, ale tak to jest jak się pisze książki stawiając na ilość, a nie na jakość. Podsumowując już – nie polecę ani nie odradzę. W moim odczuciu pierwsza część pt. Listy zza grobu wyszła nieco lepiej, ale Głosy… i tak są o niebo lepsze niż Wotum nieufności czy Nieodgadnioną… No i zdecydowanie nie jest to książka dla każdego, zresztą jak w ogóle książki Mroza. Czasami mam wrażenie, że jego książki albo się kocha albo nienawidzi, ale jak dla mnie to i tak czytadła, za którymi trudno nadążyć. Nie zmienia to faktu, że z chęcią sięgnę po kontynuację przygód Zaorskiego pt. Szepty spoza nicości i jestem ciekawa czy tylko na trzech tomach się skończy.

Książka bierze udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło

niedziela, 28 marca 2021

"Rewizja" Remigiusz Mróz

Tytuł: Rewizja
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 628
Ocena: 5/6

Joanna także czuła, że jest dokładnie tam, gdzie chce być. Z żalem pomyślała o czekającej ją przyszłości, ale miała świadomość, że jest zbyt późno, by cokolwiek zmienić.



Choć uważam, że Remigiusz Mróz to grafoman i jego twórczość nie jest zbyt wysokich lotów, to jednak wyjątkowo stęskniłam się za Chyłką. Kolejne sezony tvnowskiego serialu i wyzwanie Abecadło z pieca spadło w końcu zmotywowało mnie do sięgnięcia po kolejny, trzeci tom serii o bezkompromisowej i zarozumiałej pani prawnik pt. Rewizja. Przede mną na ten moment dziesięć tomów serii o Chyłce a tymczasem zapraszam na recenzję.

Żona i córka robotnika z Ursynowa giną tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach. Ich polisa na życie jest tak duża, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie spieszy się z jej wypłaceniem. Pogrążony w żałobie mężczyzna spodziewa się problemów, ale to, co go spotyka, przechodzi jego najśmielsze obawy... Ubezpieczyciel odmawia wypłaty, twierdząc, że to robotnik zamordował rodzinę. Zaraz potem prokuratura stawia mu zarzuty, a on rozpoczyna walkę o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu prawniczka, która niedawno pogrzebała całą swoją karierę.                                                                                opis wydawcy

Rewizja jest częścią nieco obszerniejszą od swoich dwóch poprzedniczek, ale mi to zupełnie nie przeszkadza, bo – jak już wspominałam – stęskniłam się za główną bohaterką i tą serią. Brakowało mi trochę dialogów między Chyłką a Zordonem, ale nie ma co się dziwić, skoro duet jest rozdzielony. Byłam ciekawa co tym razem zaserwował w tym wypadku Remigiusz Mróz zaserwował w swojej powieści. Pojawia się dawka intrygi (choć mogłoby być ich więcej), pojawia się temat Romów i związanym z tym morzem stereotypów i dyskryminacji. Pojawia się choroba alkoholowa Chyłki, stawiający się Zordon i jest epizod z moim ukochanym Wrocławiem (romskie koczowisko), a nawet nazwa ulicy, przy której mieszkałam kilka lat. Styl i język autora są w moim odczuciu zwyczajnie przeciętny, niewyróżniający się, o czym wspominałam już niejednokrotnie. Do tego mnogość dialogów przyspiesza i ułatwia czytanie. W moim odczuciu mogło być więcej intrygi, napięcia i zwrotów akcji, a autor mógłby poświęcić więcej uwagi śledztwu niż życiu osobistym bohaterów. No ale cóż, takie uroki prozy Mroza. Nie będę pisać peanów na cześć autora, bo nie jest to arcydzieło – drugoplanowi bohaterowie mogliby być bardziej dopracowani, język i styl na wyższym poziomie, więcej intrygi. Ale jednak mam wrażenie, że seria o Chyłce i tak jest na dość dobrym poziomie, jak na Mroza. No i podoba się humor dialogów Chyłki.

- Wypadło mi coś.
- Najwyraźniej. Mózg.

Rewizja jest w moim odczuciu lepsza Kasacji, a porównywalna poziomem do Zaginięcia. Nie jest to literatura wyjątkowo wysokich lotów, bardziej takie czytadło, ale moim zdaniem cykl o Chyłce jest chyba najlepszą serią w wykonaniu tego autora. Warto sięgnąć po tę pozycję, ale wcześniej zdecydowanie warto by przeczytać wcześniejsze części. Nie jest to arcydzieło, ale zdecydowanie całkiem dość ciekawy, kawał literatury, a pozycję czytało mi się naprawdę przyjemnie. 

Pewnych rzeczy po prostu się nie wybacza. Czy Hitlera by oszczędzono, gdyby nie zabił się w tamtym bunkrze i dzień po podpisaniu kapitulacji stał się dobrym człowiekiem? Nie, podobnie jak nie powinno się wybaczać ojcom, którzy z życia swoich córek zrobili holocaust.

Książka bierze udział w wyzwaiu Abecadło z pieca spadło. 

niedziela, 28 lutego 2021

"Enklawa" Remigiusz Mróz jako Ove Løgmansbø

Tytuł: Enklawa
Autor: Remigiusz Mróz jako Ove Løgmansbø
Cykl: Vestmanna
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 400
Ocena: 5/6

Pomyślał, że psychika ludzka ma niepokojącą konstrukcję. Pozostawiona sama sobie sprawia, że człowiek uparcie się zadręcza. Myśli nieustannie zdają się wracać do najgorszych chwil, mimo że tych dobrych też jest pod dostatkiem.

 

Trylogia autorstwa Ove Løgmansbø swego czasu podbijała blogosferę książkową, a później huknęło informacją, że rzekomy syn Polki i Farera to tak naprawdę nasz rodzimy Remigiusz Mróz, co spowodowało jeszcze większe zainteresowanie tym cyklem. Sama byłam ciekawa tego eksperymentu pisarskiego mroźnego pisarza, czy Polak da radę napisać skandynawski kryminał. Minęło trochę czasu od premiery, a ja w końcu postanowiłam się zabrać za pierwszą część pt. Enklawa.

Wyspy Owcze. Jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Od 1988 roku zdarzyło się tutaj tylko jedno morderstwo, a mieszkańcom pojęcie przestępstwa jest właściwie nieznane. Farerzy żyją spokojnie, zajmując się swoimi sprawami i przejmując jedynie tym, by liczba turystów w sezonie nie spadła. Pewnej nocy wszystko się zmienia. W niewyjaśnionych okolicznościach znika w porcie nastolatka. Społeczność Vestmanny szybko organizuje poszukiwania, ale okazują się one bezskuteczne. Po dziewczynie nie ma śladu, a sprawa zaczyna przyciągać zainteresowanie zarówno mediów, jak i duńskiej policji. Życie w Vestmannie zmieni się na zawsze, gdy na jaw zaczną wychodzić mroczne sekrety zamkniętej społeczności.                                                                                                                              opis wydawcy

Enklawę zaczęłam czytać w ramach wyzwania Abecadło z piecaspadło i nie mając względem tej książki wielkich oczekiwań, bo znam już w końcu twórczość Mroza i w moim odczuciu najoględniej nie są to arcydzieła powalające na kolana. Po lekturze Enklawy odnoszę wrażenie, że jak na twórczość Mroza jest to książka inna, wyróżniająca się i sumarycznie całkiem niezła. Sięgnęłam po nią, bo miała mieć niepowtarzalny klimat i mrożącą krew w żyłach historii – okazało się, że nie do końca tak było. Mimo, że pozycja jest napisana w dość dobrym stylu, to jednak zdecydowanie bardziej jest to thriller psychologiczny aniżeli kryminał – nie ma mnóstwa trupów, rozlewu krwi i morza intrygi, ale za to wiele więcej psychologii, portretów psychologicznych postaci. Sami bohaterowie dają się lubić i są naprawdę ciekawie wykreowani. A co zadziwiające – odnoszę wrażenie, że autorowi wyjątkowo dobrze udało się oddać skandynawski klimat, za co naprawdę należy mu się pochwała. Okładkę projektował Mariusz Banachowicz, czyli ten sam grafik, który stworzył piękne okładki dla innych książek autora (np. serii o Chyłce i Zordonie).

Enklawa to książka, która naprawdę mi się spodobała, jest napisana w trochę innym stylu aniżeli inne książki Remigiusza Mroza, co jest miłą odskocznią. Sama chętnie sięgnę po kolejne tomy serii, a ja mogę polecić ten pierwszy tom, bo naprawdę całkiem niezła książka. Nadal nie jest to literatura mega wyjątkowo wysokich lotów, ale ciekawy pomysł, lekko mroczny klimat, a całość tworzy dość lekki, interesujący kryminał, który okazał się bardziej thrillerem psychologicznym. 

Książka bierze udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło 

piątek, 3 kwietnia 2020

"Listy zza grobu" Remigiusz Mróz

Tytuł: Listy zza grobu
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Seweryn Zaorski
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Marcin Dorociński
Długość: 11 godz. 23 min. 
Ocena: 5/6


Najwyraźniej niepotrzebnie zakładał czarny scenariusz. Może nadal rozumował jak mieszkaniec dużego miasta, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie.



Listy zza grobu to książka Remigiusza Mroza otwierająca nowy cykl, którego głównym bohaterem jest patomorfolog Seweryn Zaorski. Jeżeli chodzi o serie mroźnego pisarza zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu ta o Joannie Chyłce, ale generalnie jestem zdania, że jego twórczość to zdecydowanie bardziej grafomaństwo niż ambitna literatura. Nie zmienia to faktu, że byłam ciekawa co tym razem wyszło spod pióra autora i co jeden z najpopularniejszych pisarzy pokaże w nowym cyklu.
Dwadzieścia lat po śmierci ojca Kaja Burzyńska wciąż otrzymuje od niego wiadomości. Zadbał o to, przygotowując je zawczasu i zlecając coroczną wysyłkę tego samego, pozornie przypadkowego dnia. Po czasie Kaja traktuje to już jedynie jako zwyczajną tradycję – aż do momentu, gdy w listach zaczyna dostrzegać drugie dno… Tymczasem do miasteczka po dwudziestu dwóch latach wraca Seweryn Zaorski. Patomorfolog i samotny ojciec dwójki dzieci kupuje zrujnowany dom rodzinny Kai i rozpoczyna remont. W zniszczonym garażu odnajduje zamurowaną skrytkę z materiałami, które rzucają nowe światło na sprawę sprzed dwóch dekad…
                                                           opis wydawcy
Listy zza grobu są książką, za którą zabrałam się w formie audiobooka w interpretacji Marcina Dorocińskiego, który sprawdził się w tej roli naprawdę dobrze – to trzeba przyznać. Tak w ogóle to aktor w moim odczuciu ma całkiem miły i przyjemny dla ucha głos, więc tym milej się słuchało. Pomysł na książkę jest – muszę przyznać – dość ciekawy, zwłaszcza na grafomańskie zapędy Mroza. I na jego możliwości – równie ciekawie zrealizowany, co mnie zaskoczyło. Książka podejmuje wiele wątków, w tym między innymi choroby psychicznej i leczenia w szpitalu psychiatrycznym oraz tajnych, mrocznych stowarzyszeń. Język i styl pisarski zdecydowanie w klimacie autora – lekki, niewygórowany, nieskomplikowany, sprawiający ze zapoznawanie z książką przebiega szybko, lekko i przyjemnie. Akcja toczy się w odpowiednim, dość szybkim tempie - nie ma zbyt wiele miejsca na nudę, co rusz pojawia się jakaś nowa zagadka do rozwiązania serwując dawkę intrygi na odpowiednim poziomie. Jest obyczajowo, jest trochę psychologii, jest trochę intrygi, znajdzie się zaskoczenie, choć zakończenie (przynajmniej częściowo) było do przewidzenia. 
Najlepiej pamiętać, że śmierć to całkiem normalna sprawa. Jeszcze sto lat temu każdy, kto przekraczał prędkość stu kilometrów na godzinę, prawdopodobnie moment później był martwy. Zanim wynaleziono środki odkażające, większość ran zadanych trudnymi narzędziami pewnie była śmiertelna. I kilka tysięcy lat zabrało nam sprawdzenie metodą prób i błędów, które rzeczy nadają się do jedzenia, a które są śmiertelne. Nie wspominając o tym, ilu ludzi odwaliło kitę dlatego, że nie byliśmy świadomi istnienia alergii na orzechy.
Listy zza grobu są książką ciekawą jak na twórczość Remigiusza Moza, trochę inną, ale jednak intrygującą. Mi przypadła do gustu, ale nie zmienia to faktu, że w moim odczuciu autor jest istnym grafomanem, dla którego wydaje się być najważniejsza ilość wydanych książek, a nie ich jakość. Jednak Listy zza grobu są ciekawe i mogę polecić, a ja jestem ciekawa kolejnej części, z a którą niebawem się zapewne zabiorę. 


sobota, 15 lutego 2020

"Iluzjonista" Remigiusz Mróz

Tytuł: Iluzjonista
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Gerard Edling
Tom: drugi
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Robert Jarociński
Długość: 12 godz. 50 min
Ocena: 4/6


Zło kryło się w każdym, jedyna różnica między przestępcą, a przykładnym obywatelem była tak, że pierwszy podjął działanie, a drugi nie.




Iluzjonista to jedna z najnowszych książek autorstwa Remigiusza Mroza. Czy zupełnie najnowsza – nie mam zupełnie pojęcia, bo powiem szczerze, że już nie do końca nadążam za kolejnymi wydawanymi przez niego książkami. W tak zawrotnym tempie pisze. A że postać Gerarda Edling w Behawioryście wydała mi się na tyle ciekawą osobowością, że bez większego wahania sięgnęłam po kontynuację jego przygód zawartych w Iluzjoniście właśnie. 
W 1988 roku Gerard Edling prowadził śledztwo, które zakończyło się ujęciem i skazaniem sprawcy serii zagadkowych zabójstw. Z racji ich tajemniczego charakteru, w kronikach kryminalnych morderca nazywany był Iluzjonistą – długo zwodził śledczych, a zabójstw dokonywał tak, by dowody wskazywały na inne osoby. Jego ofiar nie łączyło nic poza tym, że na ich skórze znajdował się wypalony znak zapytania. Ponad trzydzieści lat później na jednym z opolskich kąpielisk odnalezione zostaje ciało z podpisem Iluzjonisty, a sposób działania sprawcy łudząco przypomina czarną serię, która niegdyś wstrząsnęła miastem. Prowadzenie dochodzenia utrudnia fakt, że akta dawnej sprawy zaginęły, a osoby z nią związane albo milczą, albo znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Jedynym, który może pomóc prokuraturze, jest wydalony ze służby Edling, skrywający własne tajemnice związane z dawnymi wydarzeniami… 
                                                                        opis wydawcy
Iluzjonista jest książką podzieloną na dwie płaszczyzny czasowe, co wyjątkowo lubię podczas lektury. Tutaj dodaje to na tyle smaczku, ponieważ dzięki akcji dziejącej się w przeszłości można poznać młodego Edlinga – jeszcze przed wydarzeniami z Behawiorysty, z czasów początku jego kariery. Iluzjonista jest książką dla mnie na tyle ciekawą, że dzieje się w Opolu, które znam dość dobrze – pochodzę z Opolszczyzny, więc stolica najmniejszego województwa jest mi o tyle bliska i znana. Muszę przyznać, że fabularnie ta książka generalnie dość  mocno mi się spodobała – nawet bardziej od poprzedniej części, choć nie byłam na to nastawiona. Jest odpowiednia ilość napięcia, zagadek, a nawet pojawia się zaskoczenie (co u Mroza nie zawsze jest takie oczywiste). Fakt, były rzeczy, których się domyśliłam, ale jednak mniej niż zazwyczaj w twórczości Remigiusza. Podoba mi się, że autor z fabułę zaangażował bardziej Emila – syna głównego bohatera, ten pomysł i rozwiązanie naprawdę niczego sobie. Jak dla mnie jak najbardziej na tak jestem, jeżeli chodzi o wykorzystanie samego pomysłu iluzji, sztuczek magicznych itp. Jak dla mnie bardzo sprawnie połączenie zagadek kryminalnych i przedstawień iluzjonistycznych. Naprawdę w porządku. Natomiast język i styl pisarski jest jak najbardziej charakterystyczny dla Mroza – lekki, nieskomplikowany, niewymagający… Mógłby być na trochę wyższym poziomie, no ale cóż… I tak nie ma tragedii. 
Każdy dobry iluzjonista zdawał sobie sprawę, że publiczność uwielbia brać udział w przedstawieniu. Nie wszyscy bezpośrednio, wystarczyło, by jeden widz został wywołany na scenę, a każdy inny czuł, jakby się na niej znalazł. Element uczestnictwa publiki był warunkiem koniecznym dobrego przedstawienia – i ten człowiek z pewnością o tym wiedział.
Iluzjonista  jest książką, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Ciekawy pomysł i naprawdę dość dobrze wykorzystany – zwłaszcza jak na grafomaństwo i wiele niedopracowanych pomysłów Remigiusza Mroza. Tutaj naprawdę do niewielu rzeczy można się przyczepić – pomysł mógłby być bardziej dopracowany, bardziej zaskakujące i mniej przewidywalne zakończenie czy bardziej wartka akcja, ale jednak jest naprawdę dość ciekawa książka. Nie jest to literatura jakiś bardzo wysokich lotów, ale jest naprawdę w porządku.