Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2025

"Toksyczna pozytywność. Jak zachować zdrowy rozsądek w świecie ogarniętym obsesją bycia szczęśliwym" Whitney Goodman

Tytuł: Toksyczna pozytywność. Jak zachować zdrowy rozsądek w świecie ogarniętym obsesją bycia szczęśliwym
Autor: Whitney Goodman
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 344
Ocena: 5.5/6

Prawdziwa empatia wymaga od nas słuchania, rozumienia i odczuwania tego, co się dzieje, abyśmy mogli zaproponować adekwatne rozwiązanie.



Jesteśmy otoczeni wszechobecnym uśmiechem i pokazywaniem wszystkiego z jak najbardziej pozytywnej strony, w rzeczywistości czy social mediach często widujemy napisy w klimacie good vibes only i nie ma miejsca na inne emocje niż radość, szczęście czy ekscytacja. Mnie osobiście nie do końca to przekonuje, więc dlatego tak zafascynowałam się tytułem Toksyczna pozytywność. Jak zachować zdrowy rozsądek w świecie ogarniętym obsesją bycia szczęśliwym autorstwa Whitney Goodman. Ściągnęłam na czytnik i czym prędzej zabrałam się a lekturę. 

Każdego dnia jesteśmy poddawani presji, aby być pozytywnymi. Nieustannie wmawia się nam, że kluczem do szczęścia jest wyzbycie się negatywnych emocji. Nawet w obliczu choroby, straty, rozstania czy innych trudności, nie ma miejsca na wyrażanie prawdziwych uczuć. A co, jeśli to właśnie ta wszechobecna pozytywność u wielu z nas jest przyczyną niepokoju, przygnębienia czy wypalenia? W tym pokrzepiająco szczerym przewodniku uznana terapeutka Whitney Goodman przybliża najnowsze badania i zestawia je z konkretnymi przykładami oraz historiami pacjentów, które ukazują, jak szkodliwa dla nas jest toksyczna pozytywność.

POZWÓL SOBIE DOŚWIADCZAĆ TEGO, CO CZYNI NAS LUDŹMI – DOBREGO I ZŁEGO.                                                                                                                                                           z opisu wydawcy

Toksyczna pozytywność jest książką, którą byłam naprawdę bardzo zainteresowana, dlatego zaczęłam jej lekturę z wielką ciekawością, a szczególnie ciekawa byłam tego, jakie autorka ma podejście do tematu i jak go zrealizuje, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że sama jestem terapii, a ponadto studiuję psychologię. Pozycja ta jest napisana w sposób bardzo ludzki, obrazowy i nieskomplikowany, a tezy autorki są poparte przykładamy z życia pacjentów autorki, co zdecydowanie ułatwia odniesienie się do tego, o czym pisze Goodman. W tej książce terapeutka pokazuje, że odczuwanie i pokazywanie emocji czy odczuć innych niż te good vibes only jest najzupełniej normalne, a wręcz konieczne, żeby pozostać w zdrowiu psychicznym. Mimo że mam trochę wiedzy psychologicznej i naczytałam się trochę książek z tematyki psychologii to jednak i tak jestem zadowolona po tej lekturze – przypomniała mi o wielu sprawach.

Gdybyś nie czuł lęku, już zapewne byś nie żył. Gdybyś nie doświadczał smutku, nie wiedziałbyś, co jest dla ciebie ważne. Gdybyś nie narzekał, nic nigdy nie zmieniałoby się na lepsze.

Toksyczna pozytywność. Jak zachować zdrowy rozsądek w świecie ogarniętym obsesją bycia szczęśliwym to moim zdaniem książka bardzo potrzebna, zwłaszcza dla tych, którzy mają problem z odczuwaniem i okazywaniem emocji takich jak smutek, żal czy złość. Sama książka nie zastąpi terapii, kiedy ta jest konieczna, ale zdecydowanie może pomóc i otworzyć oczy na wiele spraw. Mogłaby być nieco bardziej napisana, ale w moim odczuciu jest to książka bardzo ważna i potrzebna, a wielu osobom może naprawdę pomóc. Moim zdaniem zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję - jako przypomnienie lub odkrycie czegoś nowego. 

Emocje nie mają nic wspólnego z intelektem. Nie da się ich przegnać siłą myślenia ani zaprzeczać ich istnieniu. Emocje nie zawsze mówią prawdę i czasami źle je interpretujemy, ale pojawiają się z jakiegoś konkretnego powodu. Wmawianie sobie, że nie powinieneś czegoś czuć, nie zmieni rzeczywistości.

środa, 26 czerwca 2024

"Nie zaczęło się od Ciebie" Mark Wolynn

Tytuł: Nie zaczęło się od Ciebie
Autor: Mark Wolynn
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 272
Ocena: poza skalą


Jeżeli członkowie naszej rodziny zginęli lub ucierpieli podczas wojny, a także jeżeli byli sprawcami wojennej przemocy, możemy odziedziczyć prawdziwe pole minowe traum.




Rynek wydawniczy jest zapełniony mnóstwem poradników psychologicznych, spora część z nich jest dość banalna i mało odkrywcza. Jednak moją uwagę przykuł jeden tytuł – nie dość, że dość często mi ją polecano, a przede wszystkim z racji tego, że temat tej książki jest dla mnie wyjątkowo ciekawy. Chodzi tu o pozycję Nie zaczęło się od Ciebie autorstwa Marka Wolynn – ściągnęłam ją na czytnik i w sumie od razu zabrałam się za jej lekturę. Zapraszam na kilka słów na jej temat.

Depresja, zaburzenia lękowe, chroniczny ból, obsesje mogą mieć zupełnie inne podłoże niż sądziliśmy do tej pory. Ich korzenie mogą sięgać do czasów naszych rodziców, dziadków, a nawet pradziadków. Najnowsze badania dowodzą tego, co wielu badaczy wcześniej przeczuwało - traumatyczne doświadczenia mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie. Książka czerpie z badań czołowych ekspertów zajmujących się zagadnieniem zespołu stresu pourazowego, m.in. Rachel Yehudy i Bessera van der Kolka. Nawet jeśli osoba, która doświadczyła traumy od dawna nie żyje albo historia tego doświadczenia została zapomniana lub przemilczana, ślady emocjonalne tego zdarzenia mogą wciąż być żywe. Często są głęboko ukryte, zakodowane w genach i języku i mogą odgrywać dużo większą rolę, niż do tej pory przypuszczano.                                                                                                                                                                             opis wydawcy

Nie zaczęło się od Ciebie jest pozycją, której byłam naprawdę ciekawa – nie tylko z racji studiów psychologicznych i chęci poszerzenia własnej wiedzy, a także jako formę autoterapii czy chęci zrozumienia własnej rodziny i pewnych mechanizmów czy schematów, które w niej występują. Książka jest napisana w sposób przystępny, zrozumiały i niezbyt skomplikowany, co sprawia, że jest dostępna nie tylko dla specjalistów, ale także dla szerszego grona czytelników. Autor używa licznych przykładów i studiów przypadków, żeby zilustrować swoje tezy, co dodatkowo wzbogaca lekturę i czyni ją bardziej obrazową i zrozumiałą. Moim zdaniem jest to wyjątkowa w swoim podejściu do tematu – nie dość, że łączy naukowe badania z praktycznymi poradami, jak radzić sobie z owymi dziedziczonymi traumami. Autor dość mocno nawiązuje do działalności Berta Hellingera, który rozwinął metodę ustawień rodzinnych/systemowych, które wzbudzają wiele kontrowersji, chociażby tym, że nie są one sesjami terapeutycznymi, a bardziej psychodrama. Nie zmienia to faktu, że jest to dość ważna i ciekawa książka, która naprawdę bardzo mi się spodobała, chociaż nie ukrywam, że po natrafieniu na nazwisko Hellingera nabrałam do tej książki pewnej dozy sceptycyzmu. 

To co nieświadome jest uparte, powtarza się i potrafi wyważyć drzwi, żeby zostać usłyszane. Jedynym sposobem, by je usłyszeć, zaprosić do pokoju, jest zaprzestanie prób narzucenia mu czegokolwiek, przede wszystkim własnych pomysłów, i wysłuchanie tego, co niewypowiedziane, ale wszędzie obecne, w mowie, w uczynkach, w snach i w ciele.

Nie zaczęło się do Ciebie to moim zdaniem ważna i wnikliwa książka, która może zmienić sposób, w jaki postrzegamy i rozumiemy problemy psychiczne i emocjonalne, ale też traumy międzypokoleniowe. W moim odczuciu należy podejść do niej z pewnym dystansem i nie brać jej jako 100% pewnik, ale nie zmienia to faktu, że uważam, że jest to książka, którą zdecydowanie warto przeczytać i się zapoznać. Naprawdę otwiera oczy na wiele spraw i pomaga zrozumieć wiele schematów i zachowań w rodzinach. 

Wiele rodzin, które doświadczyły tragedii i cierpienia, woli nie wracać do bolesnej przeszłości. Rodzice, sądząc, że nie należy narażać dzieci na niepotrzebny ból, wolą trzymać usta zamknięte. Sądzą, że im mniej wie dziecko, tym lepiej jest chronione i odizolowane od cierpienia. (...). Niestety, milczenie na temat przeszłości wcale nie chroni kolejnych pokoleń. To co ukryte przed okiem i umysłem, rzadko kiedy znika. Przeciwnie, często wraca w zachowaniu naszych dzieci i objawach, których doświadczają.

sobota, 6 stycznia 2024

"Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne" Ewa Kempisty-Jeznach

Tytuł: Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne
Autor: Ewa Kempisty-Jeznach
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 192
Ocena: 3.5/6



Im szybciej świat się zmienia tym częściej potrzebujemy chwili wytchnienia.




Połączenie umysłu i ciała, cała psychosomatyka fascynują mnie niezmiennie od kilku lat, psychologiczne studia tylko owo zainteresowanie i fascynację tylko wzmocniły. Stres, zwłaszcza ten przewlekły, jest właśnie jednym (i największym) z tych psychicznych przyczyn wielu somatycznych objawów. Sama niejednokrotnie u siebie zauważałam najróżniejsze organiczne reakcje na stres – przemożny ból pleców czy pokrzywka, a ich kumulacja miała w ubiegłym roku. To właśnie z powodu własnej fascynacji oraz własnych doświadczeń z chęcią sięgnęłam po książkę autorstwa Ewy Kempisty-Jeznach pt. Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne. 

Umysł i ciało pozostają w absolutnej symbiozie. Upraszczając – jeśli masz zdrowy umysł, to i twoje ciało ma się dobrze. I odwrotnie – kiedy ciało zdrowe, to i umysł jest w dobrej kondycji. Jednak są ludzie, u których opisana zależność nie występuje. Każdy z nas tylko do pewnego momentu zachowuje kontrolę nad swoim ciałem i psychiką, a stres, którego doświadcza człowiek współczesny, sprawia, że granica między kontrolą a jej utratą jest cieńsza niż kiedykolwiek. Jej przekroczenie może objawić się chorobami psychosomatycznymi i autoimmunologicznymi. Do tej pory chorobami cywilizacyjnymi nazywaliśmy nadciśnienie, otyłość i cukrzycę. Teraz dołączyły do nich nowe, które autorka nazywa: „chorobami wyzwań”. Z chorobami cywilizacyjnymi mają jednak wspólny mianownik: są związane ze zmianą stylu życia. Z tym, że staliśmy się pokoleniem trzech krzeseł: biurowego, samochodowego i fotela przed telewizorem, a nasza dieta bazuje na produktach pełnych konserwantów, hormonów, wypełniaczy, które zmieniają mikroflorę jelitową. Ewa Kempisty-Jeznach pokazuje, jak reaguje ciało człowieka na działania otaczającego nas świata. Stres, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym, zanieczyszczenie środowiska naturalnego, zaczynając od powietrza i wody pitnej, a skończywszy na spożywanym jedzeniu, zmieniły nasze zdrowie. Autorka opisuje na przykładach swoich pacjentów codzienną pracę współczesnego lekarza skonfrontowanego z nowym rodzajem chorób, zwanych psychosomatycznymi. Uchyla nam drzwi swojego gabinetu, ukazując, jak za różnymi objawami ciała pacjentów nie skrywa się choroba organiczna, tylko głośny krzyk duszy człowieka. Tę książkę powinien przeczytać każdy, kto chce zrozumieć, jak działa jego ciało wobec współczesnych wyzwań i nie chce przeoczyć pierwszych sygnałów psychosomatyki. Konsekwencją niedostrzeżenia tych zmian mogą być bowiem przedłużające się objawy bólowe, zespół wypalenia, a nawet depresja.                                                                                                                                                                                opis wydawcy

Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne to książka, którą zainteresowałam się już jakiś czas temu i dość długo czekała na mnie na czytniku, a jednak dopiero ostatnie własne doświadczenia zmotywowały mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Książka jest podzielona na kilkanaście rozdziałów, w których autorka omawia najróżniejsze przykłady objawów somatycznych stresu takich jak pokrzywka, problemy z potencją/libido, problemy żołądkowe itp. W każdym z nich autorka pokazuje również najróżniejsze historie swoich pacjentów, którzy chodzili od lekarza do lekarza, żeby dojść do tego, dlaczego mają takie, a nie inne objawy somatyczne, żeby na końcu z wielkim zdziwieniem dowiedzieć się, że wszystkiemu winny jest stres. Całość jest napisana w sposób bardzo prosty, nieskomplikowany, często pobieżny. Moim zdaniem zabrakło większego zgłębienia tematów i przyczyn poszczególnych objawów somatycznych. Według mnie autorka tylko zahaczyła o każdy z tematów, a jednocześnie nieco zarozumiale i z wyższością podchodzi do innych specjalistów, co moim zdaniem jest mocno nieprofesjonalne i po prostu słabe. 

[...] alergia jest chorobą reakcji ciała i duszy. Joga, medytacje i hipnoza mogą pomóc alergikom. To nie żart. Naukowcy twierdzą, że w niektórych przypadkach skóra jest wentylem, przez który wypuszczamy emocje duszy.

Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne to książka, która dla mnie jest zdecydowanie zbyt mało odkrywcza, a autorka zbyt pobieżnie i zarozumiale podchodzi do tematu, który jest zdecydowanie bardzo ważny, ale potraktowany zbyt mało dogłębnie. Nie zmienia to jednak faktu, że moim zdaniem ta książka nada się bardzo dobrze dla laików w temacie – tych, którzy nie mają wielkiej wiedzy psychologicznej czy dla osób które dopiero planują zacząć zgłębiać temat psychosomatyki i nie wiedzą od czego zacząć. Moim zdaniem bardzo dobrze, że takie książki pojawiają się na rynku wydawniczym, bo wielu osobom (w tym lekarzom różnych specjalizacji) może otworzyć oczy na problem objawów psychosomatycznych. 

Stres, którego doświadczamy w miejskiej dżungli, bardzo krótko ma charakter adrenalinowy. Homo technicus siedzi zgarbiony w „ołpenspejsie'" przed laptopem i dostaje nowy „task". Przez chwilę czuje się podekscytowany i zmotywowany - oczami wyobraźni widzi sukces i kilka zer na koncie. Niestety, kiedy pojawiają się pierwsze trudności związane z realizacją zadania, mobilizacja mija, a miejsce stresu adrenalinowego zajmuje stres kortyzolowy, który jest stresem przewlekłym. On nie trwa godzinę, dwie, trzy, tylko dni i miesiące...

niedziela, 18 czerwca 2023

"To tylko myśl" Amy Johnson

Tytuł: To tylko myśl
Autor: Amy Johnson
Wydawnictwo: Wilcza
Ilość stron: 256
Ocena: 4.5/6



Nie ma czegoś takiego jak brak pewności siebie, a jedynie myślenie pozbawione wiary we własne możliwości.






Z racji własnych zainteresowań, terapii oraz studiów psychologicznych – często sięgam po różnego rodzaju literaturę psychologiczną. Za mną już niejedna lektura, a do tego własna terapia, ale jednak nie zmienia to faktu, że z racji tego, że w moim życiu ostaniu sporo różnych rzeczy się działo – postanowiłam sięgnąć po książkę Amy Johnson pt. To tylko myśl, żeby wspomóc choć trochę własną terapię w ogarnianiu siebie samej i pracę z własnymi przekonaniami. 

Uwielbiają odtwarzać przeszłość i przepowiadać przyszłość. Przyglądasz się swoim wadom i myślisz, że to one Cię definiują. Tymczasem… no właśnie, to tylko myśl! Potrafi ranić i sprawia, że cierpisz, bo się z nią utożsamiasz. Gdy próbujesz z nią walczyć, zewsząd słyszysz radę: w takim razie myśl pozytywnie! Doskonale jednak wiesz, że pozytywne myślenie bywa trudne, a nawet nieosiągalne, i nieraz, pozornie cali w skowronkach, jedynie oszukujemy innych i siebie. Nie musisz myśleć pozytywnie na siłę. Nie musisz okłamywać siebie. Kiedy zrozumiesz, jak działa Twój umysł, nieprzydatne i hałaśliwe myśli, które zaprzątają Ci głowę, zejdą na dalszy plan. Twoja świadomość stanie się cicha i głęboka, a ty przypomnisz sobie, czym jest prawdziwy spokój ducha. Nieosiągalny cel zarezerwowany dla wybranych? Nie, to prawdziwa natura każdego z nas i nie musisz robić nic szczególnego, by do niej dotrzeć. Ta książka ci to uzmysłowi. Psycholog Amy Johnson oferuje podejście oparte na starożytnej mądrości i nowoczesnej neuronauce, aby pomóc Ci zmienić negatywne nawyki myślenia i pogodzić się z wewnętrznym krytykiem. Tutaj nie ma żadnej metody pięciu kroków. Wystarczy po prostu zajrzeć po(na)d jazgot myśli. Twoje myśli nie są tobą.                                                                                                                           opis wydawcy

 To tylko myśl to książka, której byłam bardzo ciekawa (jako studentka psychologii i osoba w terapii), ale jednocześnie w ogóle nie znałam ani postaci dr Amy Johnson ani jej twórczości. Całość jest napisana w sposób bardzo przyjemny, przejrzysty i zrozumiały dla czytelnika, a jednocześnie bez zbędnego naukowego żargonu. Dla mnie jako osoby, która ma już dość sporą psychologiczną (tak sądzę po własnych studiach i terapii) wiedzę – widzę, że książka była dla mnie czymś pośrednim między mega powtórzeniami, a czymś odkrywczym. Po prostu część spraw z tej książki były dla mnie na tyle nowe, że nie wpadłam na to, żeby o tym nawet pomyśleć (nawet będąc w terapii). Napisana jest w sposób nieskomplikowany, przejrzysty oraz dość klarowny oraz przyjemny w odbiorze. Wszystko bez zbędnego naukowego żargonu i trudnych do zrozumienia przez przeciętnego czytelnika zwrotów. I właśnie wydaje mi się, że do takiego czytelnika jest skierowana ta pozycja – niewprawionego w psychologicznych bojach, bez większej psychologicznej wiedzy, bez wcześniejszego większego zgłębiania się w takie tematy.

Kiedy twój umysł zdecyduje, na przykład, że się boisz, wkracza efekt potwierdzenia i oto wszędzie dostrzegasz dowody. Oczywiście, przydarza ci się też wiele doświadczeń, które są związane z lękiem, ale nie zauważasz ich, lekceważysz je lub traktujesz jako fart.

 To tylko myśl to książka, którą zdecydowanie mogę polecić jako pomoc osobom, które mają natłok myśli i nie potrafią sobie z nimi poradzić. Myślę, że również może się przydać tym, którzy po prostu ciekawi tego, jak z innej perspektywy można spojrzeć na swoje myśli. Mi osobiście książka naprawdę się podobała, choć nie była jakoś wyjątkowo mocno odkrywcza, ale to zdecydowanie kwestia już mojej zdobytej wiedzy. Myślę, że jest naprawdę godna uwagi, idealna dla osoby, która chce zacząć swoją przygodę z literaturą psychologiczną. 

Świadomość, że życie przepływa przez ciebie, zdejmuje z twoich barków ogromny ciężar. Możesz mieć dużo mniej na głowie, łatwiej dzięki temu dostrzec, czym jest życie po(na)d warstwą rozmów umysłu. Życie jest wspaniałą grą, pod warunkiem, że zdajesz sobie sprawę, że grasz w grę. Kiedy dostrzeżesz, że życie cię żyje, twoje doświadczenie zyskuje zabezpieczenie. Nic nie jest tak poważne ani zależne od ciebie, jak się wydaje. Życie jest gotowe ci pomóc nawet wtedy, gdy twój umysł twierdzi, że jest inaczej.

niedziela, 22 stycznia 2023

"Uwięzieni w słowach rodziców. Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie" Agnieszka Kozak, Jacek Wasilewski

Tytuł: Uwięzieni w słowach rodziców. Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie
Autor: Agnieszka Kozak, Jacek Wasilewski
Wydawnictwo: Onepress
Ilość stron: 376
Ocena: poza skalą – koniecznie przeczytaj


Jeżeli dziecko wierzy, że Wróżka Zębuszka przynosi pieniążek pod poduszkę albo że Mikołaj istnieje, wierzy też, że jest debilem, jeśli ojciec mu to często powtarza.




Lubię sięgać po książki związane z psychologią – zarówno poradniki, jak i reportaże, które nawiązują do mniej czy bardziej trudnych tematów nawiązujących do jakiś zagadnień psychologicznych. Co prawda z poradników często nie dowiaduję się niczego wybitnie odkrywczego i nowego (studia psychologiczne tak bardzo), ale Uwięzieni w słowach rodziców to pozycja, która korciła mnie już od kiedy po raz pierwszy natrafiłam na jakąś wzmiankę o niej. W końcu się za nią zabrałam i zapraszam na recenzję. 

Słowa, które niszczą. Słowa, które budują. Od początku swojego życia funkcjonujemy wśród słów. To one nas stwarzają i kształtują, kiedy jesteśmy małymi i większymi dziećmi - istotami najbardziej wrażliwymi i bezbronnymi wobec przekazu ze strony rodziców, dziadków, opiekunów w przedszkolu i szkole. Słowa nadają nam tożsamość, słowami jesteśmy ubierani albo w siłę i poczucie własnej wartości, albo w oczekiwania społeczne, które wynikają z lęku, unieruchamiają. Słowa tworzą wzorce myślenia i działania, z którymi każdy z nas nieświadomie idzie przez życie. Takie słowa są jak zaklęcia. Mogą odebrać głos, bo "dzieci i ryby głosu nie mają". Mogą zamrozić emocje, bo "chłopaki nie płaczą". Mogą zasłonić potrzeby - "nie rób kłopotu". Mogą zabrać odwagę wyrażania siebie, gdy wciąż słychać "nie wydziwiaj". Mogą uśpić w nas życie na długie lata. Na szczęście wobec tych słów-zaklęć nie jesteśmy bezbronni. Uświadomiwszy sobie, które fatalne sformułowanie steruje akurat nami, możemy je z siebie zrzucić, odwołując się do innych, uzdrawiających słów; możemy stworzyć dla siebie nową rzeczywistość i stać się w pełni sobą. Bo słowa mają moc. Niszczącą lub uzdrawiającą. I tylko od nas ostatecznie zależy, do których się odwołamy.                                                                                                                                       opis wydawcy

Mój Instagram - zapraszam

Uwięzieni w słowach rodziców. Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie to książka, której byłam bardzo ciekawa, bo sama doskonale zdaję sobie sprawę, że słowa mają moc. Ta pozycja, która jest podzielona na kilka rozdziałów, w każdym z nich jest omawiane jedno zdanie-zaklęcie, które zapewne wielu z nas słyszało w dzieciństwie (lub co gorsza wypowiedziało do swojego dziecka). Autorzy omawiają je po kolei pokazując jednocześnie, jak można sobie poradzić w życiu, mimo słyszanych w dzieciństwie tych magicznych, raniących zdań – pokazują różne sposoby i mechanizmy, jakie uaktywniają te słowa. Autorzy pokazują jak wielką moc mają powtarzane bezwiednie frazy, ale bez zbędnego obwiniania w nich kogokolwiek – wskazują powtarzające się mechanizmy przekazywane z pokolenia na pokolenie oraz jak ważną rolę pełni terapia i przerwanie tej międzypokoleniowej sztafety raniących słów uznawanych za powszechne i normalne. Całość jest napisana w sposób naprawdę przystępny dla czytelnika – bez naukowego żargonu, obrazowo i jasno, ale również bez przegięcia w drugą stronę. Dla mnie jako osoby w trakcie studiów psychologicznych i w terapii była dość mocno odkrywcza, więc wydaje mi się, że dla osób bez żadnej wiedzy psychologicznej czy dopiero na początku psychologicznej drogi może być naprawdę wartościowa i odkrywcza. 

Kiedy coś, co jest mówione sprawia przykrość i jest obracane w żart, powoduje to, że osoba gubi się w tym, co słyszy, i przestaje wierzyć w to, że słyszy to, co faktycznie jest mówione.

Uwięzieni w słowach rodziców. Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie jest w moim odczuciu książką ważną i potrzebną, a przy tym naprawdę dobrze napisaną. Otwiera oczy na to, jak wielką moc mają słowa.  Zdecydowanie i każdemu mogę ją polecić – naprawdę warta uwagi. Naprawdę warto. 

Rodzic, który sam uważa, że nie jest wystarczający, nie potrafi zobaczyć swojego dziecka jako takiego, które jest wystarczająco dobre, kompletne, zasługujące na uznanie.

Słowo stwarza i kształtuje nas, kiedy jesteśmy najbardziej wrażliwi i bezbronni. Słowo nadaje nam tożsamość, słowami ubieramy człowieka albo w siłę i poczucie własnej wartości, albo w oczekiwania społeczne, które wynikają z lęku przed oceną. Słowami ubieramy drugą osobę albo w zbroję do walki czy lekkość działania, albo w lęk, który unieruchamia. Lęk, który zatrzymuje intencję do działania, rozwoju, odkrywania nowego. To, co mówimy do dziecka, daje mu tożsamość, będącą rezerwuarem, z którego będzie korzystało w dorosłym życiu.

środa, 31 sierpnia 2022

"Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą" Jennifer Ashton, Sarah Toland

Tytuł: Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą
Autor: Jennifer Ashton, Sarah Toland
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 352
Ocena: 1/6



To, co robimy ze sobą codziennie, ma ogromny wpływ na nasze zdrowie.






Chętnie sięgam po różnego rodzaju poradniki psychologiczne – lubię sięgać po nowych autorów ciekawa tego, co mają do powiedzenia. Jedną z takich książek jest Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą, za którą zbierałam się za nią chyba dwa czy trzy razy, bo chodziła już za mną od dłuższego czasu. Aż w końcu przyszła na nią pora, więc zapraszam na recenzję. 
„W nadchodzącym roku skupię się na zadbaniu o siebie i swoje życie”. Doktor Jennifer Ashton każdy nowy rok rozpoczyna – jak wielu ludzi – od postanowień noworocznych. W książce „Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą” prezentuje roczny plan poprawy kondycji emocjonalnej i zdrowotnej. Znalazła na to skuteczny sposób! Na każdy miesiąc wyznaczyła jedno zadanie - od rezygnacji z alkoholu, przez ograniczenie cukru i mięsa w diecie, nawadnianie organizmu, poprawienie jakości snu, poprawienie pracy aż po cyfrowy detoks. Skupienie się na konkretnym aspekcie życia sprawia, że trwanie w postanowieniu jest znacznie łatwiejsze, a trzydziestodniowy okres to właśnie tyle, ile potrzeba, by wyrobić nawyk. Jennifer Ashton przetestowała cały program na sobie, dzięki czemu w każdym z rozdziałów znajdziemy część tydzień po tygodniu opisującą jej osobiste doświadczenia. Oprócz tego czytelnicy zostają zapoznani z naukowymi dowodami na zasadność podjęcia danego wyzwania i korzyściami z niego płynącymi, a także konkretnymi poradami dotyczącymi wdrożenia go w życie.                                                                                                                                      opis wydawcy
Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą to książka, której byłam ciekawa, ale nie miałam względem niej żadnych większych oczekiwań, bo nie znałam wcześniej twórczości żadnej z autorek. Zaczęłam czytać, ale z każdą stroną, z każdym rozdziałem byłam tą pozycją coraz bardziej zażenowana i rozczarowana. Pseudonaukowy bełkot o odczuciach autorki dotyczących różnych wyzwań przypudrowany ogólnikowymi frazesami o naukowcach czy badaczach. Fajnie, że autorki pokazują, jak ważne są takie sprawy jak większa ilość ruchu, robienia odpowiedniej ilości kroków czy picia odpowiedniej ilości wody, ale wszystko opisane odczuciami autorki i wodolejstwem niż jakimiś konkretnymi argumentami, badaniami (choćby własnymi badaniami krwi, jako dowodu na poparcie tego, że jest lepiej) czy dowodami naukowymi. Każde wyzwanie, którego podjęła się autorka – kwitowała ona stwierdzeniem, że dzięki temu można poczuć się zdrowiej i lepiej. Książka jest napisana w sposób bardzo prosty, momentami wręcz niepoważny, dziecinny – zresztą jak cała pozycja, przynajmniej w moim odczuciu. Marnie napisana pisanina o wszystkim i o niczym, lanie wody i żadnych konkretnych rad.
Masz siebie tylko jedną/jednego, rozwijasz się i zmieniasz codziennie niczym przepiękny i kunsztowny ogród. I niczym ogród możesz pozwolić sobie błądzić w celu odnalezienia światła albo nauczyć się, jak się pielęgnować, żeby wydobyć z siebie całe piękno.
Jak być szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą to książka, która w moim odczuciu mówi o wszystkim i o niczym, ale na pewno nie o tym, co sugerowałby tytuł. W moim odczuciu jest to marnie napisane wodolejstwo niepoparte zupełnie niczym.... Moim zdaniem jest to książka, na którą zdecydowanie szkoda czasu – nie wniosła do mojego życia zupełnie nic, poza straconym czasem. Nie polecam – na rynku jest wiele lepszych książek poradnikowych. 

Książka bierze udział w wyzwaniu

piątek, 6 maja 2022

"Nie odkładaj życia na później" Joanna Godecka





Tytuł: Nie odkładaj życia na później
Autor: Joanna Godecka
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 224
Ocena: 1.5/6







Czasami z chęcią sięgam po psychologiczne poradniki dotyczące różnych dziedzin życia, takie zboczenie zawodowe. Od jakiegoś czasu na wirtualnej półce na czytniku czekała na mnie książka Joanny Godeckiej pt. Nie odkładaj życia na później i w końcu przyszedł na nią czas. 

Stres. Stan wzmożonego napięcia nerwowego, będący reakcją na działanie negatywnych bodźców fizycznych lub psychicznych. Powszechne zjawisko uważane za jedną z chorób cywilizacyjnych XXI wieku, które dotyka 98% osób. Aż blisko 1/4 światowej populacji boryka się z nim codziennie. Wśród najpopularniejszych źródeł stresu wymienia się kłopoty finansowe, nadmiar pracy i obowiązków, problemy zdrowotne bliskich, a także te mniej oczywiste: tłok, korki, hałas, i zgiełk miasta. Rzeczywistość pokazuje, że nie tylko boimy się stawiać czoło nieprzyjemnym emocjom, ale też przejawiamy tendencję do zamartwiania się na zapas, zajadania stresu słodyczami, ukrywania kompleksów pod drogimi ubraniami oraz gromadzenia niepotrzebnych przedmiotów. Stres to tylko jeden z czynników, które nie pozwalają normalnie funkcjonować, żyć tu i teraz. Pozostałe to rozpamiętywanie przeszłości, pracoholizm, samotność, pośpiech, życie w wiecznej prowizorce. Joanna Godecka czerpiąc z doświadczenia wyniesionego z własnego gabinetu, opisuje metody psychologiczne mające ułatwić zdiagnozowanie problemów i oczyszczenie życia z tego wszystkiego, co jest w nim zbędne. Książka zawiera również liczne ćwiczenia, które pomagają cieszyć się chwilą i pokazują, jakie zmiany warto wprowadzić w życie, by zaczęło przynosić więcej radości, przyjemności i satysfakcji.                                                                                z opisu wydawcy

Nie odkładaj życia na później to książka, która nie należy do zbyt obszernych, ale z zaciekawieniem po nią sięgnęłam - nie słyszałam ani nie czytałam wcześniej ani o tej pozycji ani autorce. Osobiście byłam zaintrygowana tytułem i opisem, zaczęłam czytać zafascynowana, bo sama niejednorodnie nie radziłam sobie ze stresem. Zaczęłam czytać i muszę przyznać, że dość mocno się nią rozczarowałam – już od samego początku. Książka napisana w sposób bardzo prosty i nieskomplikowany sposób – w moim odczuciu zdecydowanie zbyt prostym. Temat, jaki autorka podejmuje w tej książce, jest zdecydowanie ważny i potrzebny, ale zrealizowany dość marnie – autorka w tej pozycji podaje rady, które można wyczytać w kolorowych pisemkach albo jakiś marnych forach. Pojawiły się przykłady z życia, ale całość napisana w sposób zupełnie miałki, nijaki i niewciągający. Ani zabawnie, ani ciekawe, a poza tym nie przeczytałam w tym poradniku nic odkrywczego, ciekawego czy mądrego…

Nie odkładaj życia na później to książka wypadła dość słabo. Mimo intrygującego tytułu całość wypada jako przeciętny (wręcz marny) i nieporywający poradnik. Myślę, że gdyby to była moja pierwsza (lub jedna z pierwszych) książek psychologicznych i nie studiowałabym psychologii – ocena byłaby wyższa. Czy polecam? Komuś, kto nie ma wiedzy psychologicznej (z książek czy ze studiów) – może się spodobać, ale generalnie szkoda czasu. Ja się zdecydowanie wynudziłam...


Książka bierze udział w wyzwaniu

Abecadło z pieca spadło

środa, 16 marca 2022

"Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek" Karyl McBride

Tytuł: Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek
Autor: Karyl McBride
Wydawnictwo: Wydawnictwo JK
Ilość stron: 304
Ocena: poza skalą



Z wielu powodów zasłużyłaś na to, aby być dumna z siebie – jednym z nich jest praca, którą wykonałaś już podczas realizowania drogi do wyzdrowienia.




Od dobrych kilku lat mam nietypową przyjaciółkę – depresje, a jej oswajanie zaczęło się od najróżniejszych psychologicznych książek, jak np. Psychologia odżywiania się. Po miesiącach terapii i kilkunastu lekturach – już praktycznie wyszłam na prostą, ale po książki psychologiczne nadal z chęcią sięgam. Z polecenia terapeutki sięgnęłam po pozycję pt. Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców i później po nitce trafiłam na książkę Karyl McBride pt. Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek i dzisiaj zapraszam na jej recenzję. 

Córki narcystycznych matek, pozbawione w dzieciństwie bezwarunkowej miłości i krzywdzone nieustanną krytyką, jako dorosłe kobiety nie potrafią przezwyciężyć pustki emocjonalnej, rozczarowania i smutku. Silny strach przed odrzuceniem może prowadzić do tworzenia niezdrowych relacji, problemów z doborem partnera, kompulsywnego perfekcjonizmu i nieprzerwanej samokrytyki. Ta książka uzmysłowi ci, jak narcyzm matki wpłynął na różne aspekty twojego życia, ale też – przede wszystkim! – wskaże sposoby przezwyciężenia trudności, a nawet pomoże odnaleźć drogę zrozumienia i przebaczenia. Doświadczona terapeutka rodzinna, dr Karyl McBride, w wyjątkowo empatyczny sposób wyjaśnia córkom toksycznych matek, jak odzyskać kontakt z własnymi emocjami, stworzyć mechanizmy obronne i w pełni powrócić do zdrowia, nie powielając wyniszczających schematów z dzieciństwa, a także jak uzdrowić ich relacje zarówno z niezdolnym do empatii rodzicem, jak i z innymi ludźmi…                                                                                                                                                                                       opis wydawcy

Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek jest książką, która zdecydowanie otwiera oczy na wiele spraw, szczególnie jak ktoś ma trudną relację z matką – jak ja. Pozycja jest napisana w sposób zrozumiały i łatwy w odbiorze, a ja czytałam ją z zapartym tchem i zmieniła nieco moje spojrzenie. Myślę, że osoba, która wcześniej nie miała kontaktu ze studiami psychologicznymi, terapią i książkami typu Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców – zdecydowanie bardziej może zmienić spojrzenie po jej lekturze, która może wywołać o wiele większe wrażenie. Autorka opisuje w tej pozycji różne typy narcystycznych matek, a także podaje konkretne rady i patenty jak sobie radzić w takich relacjach, a do tego pokazuje problem w dużo szerszej perspektywie.

Czytając książki o więzach matki z córką, zawsze doznawałam intensywnego poczucia straty i obawiałam się, że jestem w tym cierpieniu odosobniona. Eksperci pisali o złożoności tych związków, o przesyceniu ich konfliktem i ambiwalencją, a ja odczuwałam coś zgoła innego – pustkę, brak empatii, znudzenie i brak poczucia bycia kochaną.

Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek jest książką zdecydowanie wartą przeczytania, która zdecydowanie otwiera oczy, a także jest świetną pozycją prowadzącą uzdrowienia relacji przede wszystkim z samą sobą, a także z matką – o ile to możliwe (bo nie zawsze jest to możliwe). Myślę, że praktycznie każda kobieta znajdzie w niej coś dla siebie. I pamiętaj - jesteś wystarczająco dobra. 

Zaakceptuj ograniczenia swojej matki oraz odbądź żałobę po takiej matce, której nie miałaś, a którą pragnęłaś mieć. Oddziel się psychicznie od swojej matki i przeformułuj negatywne przekazy, które przyswoiłaś, nadając im pozytywny sens. Rozwiń i zaakceptuj własną tożsamość, uczucia i pragnienia. Wypracuj nową, inną, zdrową relację z matką. Podejmij pracę nad identyfikacją swoich cech narcystycznych i postanów, że nie przekażesz ich swoim dzieciom.

Książka bierze udział w wyzwaniu

piątek, 11 lutego 2022

"Na luzie. Jak stawiać czoło niedźwiedziom, korkom i innym stresującym rzeczom" Brian King

Tytuł: Na luzie. Jak stawiać czoło niedźwiedziom, korkom i innym stresującym rzeczom
Autor: Brian King
Wydawnictwo: Marginesy
Czyta: Grzegorz Halama
Długość: 8 godz. 2 min
Ocena: 3/6


Naucz się reagować na rzeczy, które miały miejsce, a nie na coś, co prawie się wydarzyło albo mogło się wydarzyć.



Osobiście miewam różne tendencje do zamartwiania i przejmowania się, a stresu w moim życiu nie brakuje (a kto żyje bez stresu?). No i jeszcze depresja, jako moja wieloletnia przyjaciółka. Z racji magisterskich i egzaminacyjnych stresów i dzięki wyzwaniu Abecadło z pieca spadło – zabrałam się w końcu za książkę doktora psychologii i komika Briana Kinga pt. Na luzie. Jak stawiać czoło niedźwiedziom, korkom i innym stresującym rzeczom w formie audiobooka w interpretacji Grzegorza Halamy.

W tym błyskotliwym przewodniku po świecie stresu King, psycholog i komik, przedstawia praktyczne techniki radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i radzi, jak nauczyć swój mózg bardziej pozytywnego myślenia. W tym celu szczegółowo objaśnia zjawisko stresu, tłumaczy, czym on jest, skąd się bierze, a także jaki ma wpływ na cały organizm. Autor dogłębnie analizuje przyczyny i przejawy stresu w codziennym życiu, zwracając przy tym uwagę na źródła lęku, niepewności, negatywnego nastawienia i przyczyny tłumienia emocji. Pokazuje, jak wszystkie te zagadnienia łączą się w większą całość. Z tych rozważań dowiemy się, dlaczego negatywne emocje i stres prowadzą do zaburzeń lękowych, depresji, nadciśnienia, otyłości, uzależnień oraz wielu innych problemów zdrowotnych. Techniki Kinga pomagają zmienić w mózgu chemię, która wpływa na humor, wytrzymałość i odporność na stresujące sytuacje. Optymizm, poczucie wdzięczności i akceptacja nic nie kosztują, a mogą znacząco poprawić jakość życia. Ta wyjątkowa książka nie nuży suchym medycznym żargonem – znajdziesz w niej wiele zmieniających życie porad oraz zabarwionych humorem instrukcji, a także mnóstwo zabawnych, zapadających w pamięć anegdotek, dzięki którym nauczysz się, jak wrzucić na luz i nie zwariować w tym zmiennym, stresującym świecie.                                                                                                                                                                                    opis wydawcy

Na luzie. Jak stawiać czoło niedźwiedziom, korkom i innym stresującym rzeczom jest książką, o której nigdy wcześniej nie słyszałam, ale przykuła moją uwagę podczas przeglądania dostępnych pozycji w ramach pakietu Legimi. Audiobooka słuchało się naprawdę dobrze, a Grzegorz Halama zdecydowanie tu pasował do tej pozycji, świetnie się spisał w roli lektora. Książka jest zdecydowanie napisana ze sporą dozą humoru i okraszona morzem anegdotek i historii z życia autora. Jednak szkoda, że to owe anegdotki dominowały w tej pozycji i w sumie niewiele jest sposobów i strategii radzenia sobie ze stresem. Jest kilka rad, które można wykorzystać, ale daleko tu do dobrego, porządnego, psychologicznego poradnika – zdecydowanie bardziej jest to opowieść o życiu komika napisana w gawędziarskim stylu. Na luzie jest książką napisaną w sposób prosty, a podczas słuchania audiobooka rzeczywiście miałam wrażenie, jakbym słuchała wystąpienia autora – komika. Mało poradnika, rad, strategii, a ciągłe porównywanie do córeczki autora czy jego żony bywało momentami irytujące, tak samo jak ciągłe przytaczanie spotkania z niedźwiedziem jako sytuacji stresogennej (w normalnym życiu raczej inne sytuacje częściej stresują przeciętnego czytelnika). 

Podsumowując książkę Na luzie. Jak stawiać czoło niedźwiedziom, korkom i innym stresującym rzeczom, stwierdzam, że jest ona zwyczajnie przeciętna. Choć humorystyczna i lekka – to jako poradnik o radzeniu sobie ze stresem jest po prostu średnia i nie powalająca na kolana. Dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie miał kontaktu z tematyką stresu i radzenia sobie z nim – to może być ciekawa, pomocna i przydatna lektura. Dla mnie jako studentki piątego roku psychologii – zupełnie bez szału. W moim odczuciu generalnie zupełnie przeciętna i nieporywająca. 

Książka bierze udział w wyzwaniu

środa, 17 listopada 2021

"Jedz jak geniusz" Max Lugavere



Tytuł: Jedz jak geniusz
Autor: Max Lugavere
Wydawnictwo: Kompania Mediowa
Ilość stron: 380
Ocena: 5.5/6






Max Lugavere po latach badań, rozmów z najważniejszymi naukowcami i neurologami, odkrył ważne połączenie między dietą, stylem życia a działaniem mózgu. W swojej książce Jedz jak Geniusz przedstawia praktyczne sposoby na wyeliminowanie tzw. mgły mózgowej, optymalizację zdrowia i osiągnięcie szczytowej sprawności umysłowej. Znajdziesz w niej bezcenne spostrzeżenia na temat tego, jak usprawnić działanie swojego mózgu. A przede wszystkim co jeść, żeby:
- poprawić pamięć i jasność umysłu
- odmłodzić wiek swojego mózgu
- czuć się bardziej szczęśliwym
- zapamiętywać więcej i szybciej się uczyć
Po tym, jak u matki autora zdiagnozowano demencję, Lugavere zawiesił swoją karierę medialną i postanowił dowiedzieć się wszystkiego na temat mózgu i jego wydajności. Przez ponad pół dekady zajmował się najnowszymi badaniami, rozmawiał z dziesiątkami czołowych naukowców i lekarzy z całego świata oraz odwiedzał najlepsze wydziały neurologiczne w Stanach Zjednoczonych – wszystko w nadziei, że zrozumie stan, w którym znajdowała się jego matka.                                                                                                                z opisu wydawcy

Jedz jak geniusz to książka, która mnie zachwyciła w dobie pseudoporadników podających morze oczywistych prawd lub tych głupkowatych rad, które mówią, że depresję leczy się jedzeniem makaronu lub braniem się w garść. Nie dość, że pozycja jest poparta wieloletnimi badaniami autorami, to do nich skłoniła je choroba (demencja) matki, więc widać to po książce, że włożył w nie całe serce i energię. Autor pisze chociażby o tłuszczach – zarówno tych demonizowanych, czy jak najbardziej pożądanych zawierających morze nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6. Pisze także o wpływie jedzenia na zahamowanie działań neurodegeneracyjnych mózgu czy na organizm tak w ogólności, na co przywołuje nie tylko swoje badania, a także najróżniejsze badania przeprowadzane przez naukowców i badaczy. Poza stricte jedzeniem autor pisze także o ich składnikach, jak witaminy, przeciwutleniacze kwasy tłuszczowe czy polifenole, a także o powiązaniach jedzenia z innymi sferami życia – takimi jak chociażby sen. Poza samą teorią autor podaje również garść przepisów na dania, które dostarczą nam spore dawki odpowiednich składników. A na końcu książki znajduje się indeks rzeczowy, a w po nim możemy szukać w książce interesujących nas zagadnień np. przejedzenie, endotoksyna bakteryjna czy poszczególne choroby – naprawdę super sprawa.  Czy wiecie, że żeby schudnąć nie wystarczy sam deficyt kaloryczny? Organizm musi być wyspany i musi mieć odpowiednią ilość mikroskładników – najlepiej właśnie z jedzenia, a nie magicznych napojów czy cukierków. Czy wiecie, że jedzenie może wpływać na naszą odporność? Czy wiecie, że większość Polaków i generalnie w naszym klimacie ma spore niedobory witaminy D? Czy wiecie, że jedzenie wpływa na naszą kondycję pamięć, koordynację, kondycję?

 Całość recenzji do przeczytania na portalu Polacy nie gęsi.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję

czwartek, 7 października 2021

"Gó*** prawda! Jak nie wpadać w pułapki myślowe" Alexandra Reinwarth

Tytuł: Gó*** prawda! Jak nie wpadać w pułapki myślowe
Autor: Alexandra Reinwarth
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 352
Ocena: 3/6


Równie wyzwalającym uczuciem jest wiedza, że jesteśmy odpowiedzialni za własne szczęście, jest również też odkrycie, że nie jesteśmy odpowiedzialni za szczęście innych osób.




Gó*** prawda! Jak nie wpadać w pułapki myślowe zainteresowały mnie przede wszystkim z racji psychologicznych zainteresowań (i studiów) oraz tego, że bardzo mi się spodobała poprzednia książka Alexandry Reinwarth pt. Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne. Ta wcześniejsza mnie wręcz zachwyciła, pozycję o pułapkach myślowych znalazłam pod choinką, aż w końcu się za nią zabrałam – zapraszam więc na recenzję!

Uważasz, że podejmujesz racjonalne decyzje?
Jesteś w błędzie – rządzą tobą emocje!
Wiesz, że czegoś lepiej nie robić, ale i tak się na to decydujesz.
Zamartwiasz się tym, na co nie masz wpływu.
Potajemnie zerkasz na wyświetlacz komórki partnera.
Wydajesz więcej niż zarabiasz.

Tak samo jest, kiedy potrzebujesz odmiany w życiu – wiesz, co trzeba zrobić, próbujesz, ale nic się nie zmienia. Wpadasz w te same pułapki: chcesz zmienić swoje działania, a nie jesteś świadoma, że to twoje emocje ostatecznie decydują. Możesz to zmienić!

Przeczytaj tę książkę, aby:
okiełznać swoje emocje i nauczyć się je obsługiwać,
rozpoznać szkodliwe schematy i się od nich uwolnić,
w końcu skutecznie realizować swoje plany.
Naucz się odróżniać to, co wiesz, od tego, co ci się wydaje, a twoje życie stanie się prostsze! 

                                                                               opis wydawcy

Gó*** prawda! Jak nie wpadać w pułapki myślowe tak w skrócie jest książką o tym, jak się wykręcamy, oszukujemy samych siebie i w jakie pułapki wpadamy w postrzeganiu siebie i innych. Można w niej znaleźć opisane zjawiska znane w psychologii - takie jak widzenie tunelowe, taktyka opóźniania gratyfikacji czy błąd atrybucji. To się naprawdę ceni, żeby zwykłego czytelnika przybliżyć do psychologicznych zagadnień i zrozumienia samych siebie. Muszę jednak przyznać, że jako studentka psychologii się trochę rozczarowałam pod tym względem – zagadnienia owszem są wspominanie, ale jednak opisane w sposób dość płytki i… jakby niedokładny, jakby na odczepnego. Są przykłady z życia autorki, co jest na plus, ale w tym wszystkim jest mało konkretna, a poszczególne pułapki opisane pobieżnie. A szkoda, naprawdę szkoda, bo tu jest naprawdę potencjał. Przynajmniej tyle, że książka jest napisana w sposób lekki i przyjemny w odbiorze, szkoda tylko, że nie wciągnęła mnie jak wcześniejsza książka autorki, a momentami wręcz zanudziła, ale to może wynikać z wiedzy zdobytej na studiach. 

Kiedy zmagamy się z negatywnymi emocjami, wychodzimy z tych zmagań silniejsi, co nie następuje, gdy je odsuwamy od siebie, przemilczamy lub udajemy, że ich nie ma. Tuszowanie błędów jest błędów, nieprzyznawanie się do strachu rodzi jeszcze większy strach, a unikanie bólu jest formą cierpienia. To co przydaje nam wielkości jako ludziom, rodzi się ze zmagań z negatywnymi doświadczeniami – czyli alleluja i do przodu.

Gó*** prawda! Jak nie wpadać w pułapki myślowe to książka dobra dla laików, którzy są ciekawi, dlaczego wciąż wpadają w te same schematy i pułapki. Wydaje mi się, że osoby choć trochę oczytane w literaturze psychologiczno-poradnikowej tak popularnej teraz – będą się nudzić, a każdy kto ma choć trochę wiedzy psychologicznej – będą się nudzić tym bardziej. Dla laików – jak najbardziej mogę polecić. Jak dla mnie najzwyklejszy w świecie przeciętniak...

sobota, 7 listopada 2020

"Jak sobie poradzić z toksyczną matką?" Magda Meyer

Tytuł: Jak sobie poradzić z toksyczną matką?
Autor: Magda Meyer
Wydawnictwo: Ridero
Ilość stron: 163
Ocena: 5/6



Emocje są zatem prawdziwe i niezależne od woli, tyle że czasem dotyczą innych doświadczeń niż aktualne.




Po lekturze pozycji pt. Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców zaczęłam szukać kolejnych książek o podobnej tematyce i w poszukiwaniu tego przeszukiwałam czeluści Internetu. Tak natknęłam się na pozycję Magdy Meyer pt. Jak sobie poradzić z toksyczną matką i od razu zabrałam się za czytanie.

„Jak sobie poradzić z toksyczną matką”, to podręcznik podzielony na dwadzieścia rozdziałów, z których każdy porusza odrębne zagadnienie. Dowiesz się czym jest obowiązek, kiedy masz do czynienia z manipulacją i jak sobie z nią radzić, jak opanować stres w relacjach międzyludzkich, co to znaczy być asertywnym i dlaczego warto. Każdy rozdział zakończony jest ćwiczeniami, które nauczą Cię praktycznie wykorzystać zawartą tu wiedzę. Zapraszam Cię do zmian!                                                                                                    opis wydawcy

Jak sobie poradzić z toksyczną matką to książka, której byłam ciekawa, ale nie miałam względem niej jakiś większych oczekiwań. Książka nie jest obszerna, ale w moim odczuciu ciekawa i zdecydowanie warta przeczytania. Pozycja zawiera rady, które dotyczą córek toksycznych matek, bo w takich relacjach najczęściej występuje toksyczność (zdecydowanie częściej niż w relacjach matka-syn, ojciec-syn czy ojciec-córka), ale zdecydowaną większość z tych wskazówek można zastosować w innych relacjach i płaszczyznach – nie tylko toksycznych. Autorka w książce pokazuje różne mechanizmy, dlaczego pojawia się toksyczność, dlaczego są takie a nie inne reakcje, co jest pomocne w zrozumieniu wielu spraw i sytuacji. Rady nie są wyimaginowane czy wyssane z palca, ale są bardzo pomocne i takie życiowe. Autorka pokazuje przede wszystkim, że są różne typy toksycznych matek (choć można to odnieść również do innych osób i relacji), co może otworzyć oczy na to, że toksyczna matka to nie tylko stereotypowa i przysłowia melina. Ponadto są różne ćwiczenia, które w moim odczuciu są zdecydowanie przydatne i pożyteczne, pomagają otworzyć oczy i postawić granice, a wszystko napisane naprawdę przystępnym językiem. 

Pamiętaj też, że mówiąc, czego od kogoś oczekujesz, musisz być precyzyjna. Precyzyjna oznacza, że powinno być jasne to, co druga osoba ma konkretnie zrobić. Powiedz: „chciałabym żebyś pukała, gdy wchodzisz do mojego pokoju” (to jest jednoznaczne), zamiast „chciałabym, żebyś szanowała moją prywatność” (kwestia, co znaczy szanować czyjąś prywatność może być bardzo różnie rozumiana).

Jak sobie poradzić z toksyczną matką to książka, którą zdecydowanie mogę polecić. Merytorycznie jest napisana naprawdę dość dobrze, bez jakiś bzdur jak w Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz Pawlikowskiej czy Zwalczyć negatywne myślenie Pralonga. Szczególnie, że zwarte w książce rady można odnieść również do innych relacji niż tylko do matki. Warto sięgnąć, zwłaszcza, że nie jest byt obszerna. Polecam!

Skąd więc pomysł, że jeśli ktoś urodził to jest z tego powodu autorytetem we wszystkich możliwych kwestiach?

piątek, 9 października 2020

"Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców" Lindsay C. Gibson

Tytuł: Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców
Autor: Lindsay C. Gibson
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Ilość stron: 256
Ocena: 5.5/6

 

Zasadniczo istnieje jedna metoda zapewnienia miłości i troski, lecz wiele sposobów, na jakie można skazać dziecko na życie z niezaspokojoną potrzebą miłości.

 


Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców to książka, po którą sięgnęłam z polecenia swojej terapeutki. Kobieta znając moją historię stwierdziła, że będzie to pozycja dla mnie. Nie trzeba było mnie długo namawiać, wszak jako studentka psychologii, lubię zgłębiać różne, najróżniejsze tematy.

Osoby wychowywane przez niedojrzałych emocjonalnie, niedostępnych i egoistycz­nych rodziców często doświadczają utrzymujących się uczuć złości, samotności, zdrady i porzucenia. W dzieciństwie ich potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane, a zachowanie rodziców wymuszało wzięcie na siebie odpowiedzialności w stopniu odpowiednim dla dorosłych. Autorka tej przełomowej książki udowadnia, że można sobie poradzić nawet z trudną przeszłością i zacząć się cieszyć życiem.
Lindsay C. Gibson dzieli trudnych rodziców na cztery typy i ujawnia destrukcyjny wpływ, jaki wywierają na psychikę i życie emocjonalne swoich dzieci. Opierając się na licznych przykładach, pokazuje, jak wyleczyć cierpienie wynikające z przeszłych doświadczeń oraz jak odzyskać swoje prawdziwe „ja". Książka ta uczy, w jaki sposób kontrolować reakcje na zachowania niedojrzałych rodziców i unikać rozczarowań, a także budować nowe, pozytywne relacje. To doskonała pozycja zarówno dla osób chcących poradzić sobie z trudnym dzieciństwem, jaki specjalistów - psychologów i psychoterapeutów.
                                                  opis wydawcy

Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców to książka, którą zdecydowanie mogę polecić i to w dodatku każdemu, bo prawda jest taka, że nie ma rodziców idealnych, a chyba każdy ma jakieś nie do końca przerobione traumy. Dlaczego warto sięgnąć? Autorka pokazuje różne mechanizmy, jakimi kierują się niedojrzali emocjonalnie rodzice, a także dzieli ich na cztery typy (każdy z nich jest również opisany). Autorka pokazuje jak, jako już dorośli ludzie możemy radzić sobie z tym jak niedojrzałość naszych rodziców na nas wpłynęła, a także pokazuje skąd to wynika. Widzę, że Lindsay C. Gibson włożyła dość sporo pracy w napisanie tej książki analizując różne zachowania rodziców, ale jednocześnie nie zalewa morzem naukowej terminologii, a dodatkowo wszystko jeszcze obrazuje to przykładami zaczerpniętymi z życia. Mi to akurat bardzo pomogło; zobaczyłam, że nie jestem sama z niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami (zwłaszcza matką). W moim odczuciu bardzo dobre jest również to, że autorka pokazuje techniki jak sobie radzić w takim otoczeniu i z takimi sytuacjami, daje konkretne ćwiczenia – to już nasza kwestia czy je wykorzystamy. Napisana naprawdę przystępnym językiem, ale jednocześnie nie jest obszerna objętościowo, ale jest naładowana wiedzą, technikami i radami.

Nie wiem, czy jest na świecie człowiek, który osiągnąłby 100% dojrzałości emocjonalnej i dodatkowo miał wszystko świetnie przepracowane, ale właśnie po to są takie książki jak Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców. Moim zdaniem lektura obowiązkowa dla każdego. Nie tylko dla zranionych przez niedojrzałych rodzicieli, ale dla każdego, żeby zrobić sobie swoisty rachunek sumienia z dojrzałości emocjonalnej i traktowania innych. Polecam, zdecydowanie!

Książka bierze udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło.

piątek, 18 września 2020

"Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz" Beata Pawlikowska

Tytuł: Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz
Autor: Beata Pawlikowska
Wydawnictwo: Edipresse
Ilość stron: 352
Ocena: 0/6


Szukasz miłości wszędzie poza sobą. Tymczasem najważniejsza i najbardziej potrzebna miłość znajduje się W TOBIE. 




Nie dość, że studiuję psychologię to jeszcze sama od lat walczę z depresją, stąd u mnie takie zainteresowanie książkami związane z tą tematyką. Były Twarze depresji, były książki zaginionego w Tatrach księdza Grzywocza czy fabularyzowane z depresją w tle jak na przykład Pamiętnik samobójczyni Magdaleny Grochowalskiej. O niezbyt trafnych wypowiedziach dotyczących depresji w wykonaniu Beaty Pawlikowskiej już słyszałam, ale byłam ciekawa jej książki, dlatego postanowiłam dać jej szansę i sięgnęłam po pozycję pt. Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz

Rozpacz była dla mnie czymś tak codziennym, że uznałam to za część rzeczywistości. Rozpacz tak wielka, że umierałam w duszy wiele razy i ze zdumieniem odkrywałam fakt, że wciąż żyję. Depresja to wielka pustynia pełna łez. Ale to jest tylko stan przejściowy. Można to zmienić. Trzeba tylko zrozumieć czym jest depresja, skąd się bierze i jaki jest jej mechanizm działania. To właśnie zrozumiałam. Wymyśliłam narzędzia. Zastosowałam. Zwyciężyłam. Ty też możesz.
                                                                           opis wydawcy

O zgrozo!

Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz to książka, do której podchodziłam dość sceptycznie i wraz z wgłębianiem się w lekturę widziałam, że było to dobre podejście. Choć i tak się nią rozczarowałam… Całość przekazu Pawlikowskiej jest napisana co prawda bardzo lekko, co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko, ale jednak sama treść jest po prostu słaba, błędna wręcz, a do tego niebezpieczna. Autorka wszystko odnosi do podświadomości, która ma bezsprzecznie sporą rolę w życiu człowieka, o czym mówi głównie cały nurt psychodynamiczny w psychologii, więc ten fakt jako taki niebezpieczny nie jest. Jednak depresja to coś więcej niż podświadomość, to także zaburzenia w wydzielaniu serotoniny, co leczy się lekami. A autorka uważa, że leki nie są potrzebne w leczeniu depresji – co zresztą widać, a do tego ani słowa nie ma o pójściu do specjalisty czy farmakoterapii i psychoterapii w leczeniu depresji, tylko uważa, że człowiek sam sobie może z tym poradzić. Z chwilową chandrą – jasne. Z depresją – nie ma szans. Widać z jej strony zdecydowane bagatelizowanie tematu oraz brak wiedzy na temat zaburzeń depresyjnych. A jest to wyjątkowo niebezpieczne. Osoba depresyjna z myślami samobójczymi przeczyta sobie książkę Pawlikowskiej, w której mówi ona, że leki są niepotrzebne – taka osoba może odstawić leki, bez konsultacji z lekarzem, a to może być tragiczne w skutkach. Ale w Polsce o tym się nie mówi, że rocznie więcej ludzi umiera śmiercią samobójczą niż w wyniku wypadków komunikacyjnych. Po co. Ale taka Beata Pawlikowska może polać sobie wodę na temat wychodzenia z depresji bez specjalistów nie mając chyba pojęcia o powadze choroby. 

Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz – owszem możesz, ale z pomocą specjalistów i we wsparciu bliskich, a nie przy pomocy wyświechtanych frazesów Pawlikowskiej. Ja jestem zdecydowanie na NIE. No po prostu nie. Nie dość, że istne wodolojestwo, które nie daje żadnych konkretnych rad, a jest wręcz niebezpieczne. Nie, nie, nie. Ja się na to zdecydowanie nie zgadzam. Odradzam. Szkoda czasu, zdrowia i pieniędzy na tą książkę pełną zupełnie głupich i niebezpiecznych frazesów, które nawet nie są motywujące… Omijać szerokim łukiem. Dno i trzy metry mułu.

Książka bierze udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło

niedziela, 13 września 2020

"Zwalczyć negatywne myślenie" Joël Pralong



Tytuł: Zwalczyć negatywne myślenie
Autor: Joël Pralong
Wydawnictwo: W drodze
Ilość stron: 128
Ocena: 1/6






Jako osoba studiująca psychologię i sama zmagająca się z całym morzem najróżniejszych negatywnych myśli postanowiłam sięgnąć po książkę Joëla Pralonga, która rzekomo miałaby w tym pomóc. Czas więc na recenzję pozycji pt. Zwalczyć negatywne myślenie, którą przeczytałam całkiem niedawno. 

Książka dla wszystkich udręczonych myślami...i deszczową pogodą Nasze myśli – zarówno negatywne, jak i pozytywne – dostarczają nam materiału do oceniania innych i siebie. Wywierają na nas wpływ i, w taki lub inny sposób, popychają do działania. Kształtują naszą osobowość i kierują naszym zachowaniem. Książka Joëla Pralonga nie oferuje ani żadnej techniki, ani nowej „sztuczki” pokazującej sposób uwolnienia się od niepokoju. Autor chciałby zaprosić czytelnika do tego, aby za przykładem dawnych mnichów, pozwolił Bogu „oddychać” w sobie. Nauczanie ojców pustyni chce zaprowadzić nas do hezychii, oznaczającej z gr. „równowagę, odpoczynek, pokój, łagodność, wewnętrzną ciszę, samotnię”.
                                                                     opis wydawcy

Zwalczyć negatywne myślenie to książka, której lektura zajęła mi niewiele czasu, ale jednocześnie jest niezbyt obszerna, bo czym w końcu jest niecałe 130 stron. I na tym chyba plusy tej książki się kończą, bo muszę przyznać, że bardzo się na niej rozczarowałam. Przesłanie całej książki jest takie, że Bóg i lektura Pisma Świętego są najskuteczniejszym lekiem na depresję i negatywne myśli – nie terapia, nie leki, a właśnie religia. Wiara może być pomocna, jak najbardziej, ale jako dodatek do leczenia czy jego element, a nie zamiast leczenia. Bóg nie zastąpi psychoterapii, tak samo jak nie zastąpi leków na anginę czy operacji ratujących życie. Ta książka jest na tyle niebezpieczna, że osoby depresyjne czasami mają problem podjąć leczenie z racji samej choroby, a po lekturze takiej pozycji, stwierdzą, że leczenie w postaci psychoterapii i leków jest im niepotrzebne, bo w końcu do Bóg ma ich wyleczyć… Może jest i napisana w sposób dość przystępny i naszpikowany cytatami z Biblii, ale uważam, że sama w sobie jest zwyczajnie niebezpieczna i wprowadza czytelnika w błąd, a całość zamiast pomagać zwalczać negatywne myślenie – irytuje. I mówię to jako osoba wierząca. 

Zwalczyć negatywne myślenie to książka, którą zdecydowanie odradzam i nie polecam. Może i krótka, ale wprowadza w błąd irytuje, a jej lektura może zrobić więcej szkody niż pożytku – np. w postaci odstawienia leków czy psychoterapii przez osobę depresyjną co może skończyć się tragicznie… Dobrze, że nawet jej nie kupowałam, tylko przeczytałam w ramach Legimi... Szkoda czasu, nawet jak na tę długość. Zdecydowanie odradzam. 


wtorek, 21 lipca 2020

"Jak żyć bez lęku. 101 sposobów, aby się uwolnić od niepokoju, fobii, ataków paniki" Tanya J. Peterson



Wydawnictwo: Zwierciadło
Ilość stron: 240
Ocena: 5/6

 




Życie w ciągłym pędzie oraz zmartwienia codzienności sprawiają, że u każdego czasem pojawi się strach, uczucie niepokoje czy lęk – to nieuniknione. W końcu jesteśmy ludźmi i jak każdy odczuwamy emocje (z wyjątkiem ludzi cierpiących na aleksytymię, czyli nieodczuwanie emocji). Nie pozbędziemy się problemów ani niepokoju, ale można nauczyć się radzić sobie z tym i uświadomić sobie, że lęk jest tak naprawdę tylko konstruktem psychicznym, że lęk jest irracjonalny, ponieważ wynika z wyobrażonego, nieprawdziwego niebezpieczeństwa, a nie z tego realnego, prawdziwego. M.in. o tym, a przede wszystkim jak radzić sobie z lękiem i niepokojem pisze Tanya J. Peterson w swojej książce zatytułowanej Jak żyć bez lęku. 101 sposobów, aby się uwolnić od niepokoju, fobii, ataków paniki. 

Lęk i niepokój mogą nas osaczać, zniechęcać do działania i ograniczać nasze decyzje. Kiedy natrętne myśli i rozedrgane emocje zyskują nad nami kontrolę, często nie umiemy sobie z nimi poradzić. Książka prezentuje plan, który pomoże Ci uwolnić się od pułapki, jaką jest życie w ciągłym napięciu. […] Przestań walczyć z lękiem i podejmij skuteczne działania, by żyć autentycznie. Wykorzystaj metody zawarte w poradniku, zapanuj nad niepokojem i zacznij żyć pełnią życia. Już teraz rozpocznij nowy rozdział w swoim życiu! 
                                                                               opis wydawcy

Jak żyć bez lęku. 101 sposobów, aby się uwolnić od niepokoju, fobii, ataków paniki jest książką niezbyt obszerną, ale w moim odczuciu bardzo potrzebną i dobrze napisaną. Jest podzielona na kilka rozdziałów dotyczących różnych obszarów życia, a każdy z nich zawiera konkretne rady i techniki pomagające radzić sobie ze stresem i lękiem. Mając już wiedzę jakie mam i sama będąc po terapii – widzę, że te techniki mają naprawdę sens. Nie każda technika jest dla każdego i o tym pisze sama autorka, ale książka zdecydowanie może pomóc otworzyć oczy i spojrzeć na swój lęk i niepokój szerzej, z innej perspektywy. Niestety sama książka nie pomoże wyleczyć się z fobii czy ataków paniki, bo do tego jest potrzebna terapia, ale może być do tego pierwszym krokiem, chociażby z tego względu, że autorka pisze również o formach terapii takich jak terapia poznawczo-behawioralna czy o technice mindfulness. Całość napisana jest w sposób dość prosty, zrozumiały, bez zasypywania naukowym słownictwem i terminologią psychologiczną, a autorka w książce daje konkretne rady i zadania jak można sobie poradzić w danych sytuacjach, co może tylko pomóc zbudować swój pozytywny obraz i poczynić pierwsze kroki w walce z lękiem i niepokojem. 

Jedna z tabelek z książki


Jak żyć bez lęku. 101 sposobów, aby się uwolnić od niepokoju, fobii, ataków paniki jest książką, którą zdecydowanie mogę polecić. Po raz kolejny zaznaczam, że nie każda z technik będzie idealna dla każdego oraz przy fobiach i atakach paniki książka nie wyleczy z tego, ale jest zdecydowanie dobrym początkiem i pozycją wartą przeczytania. W końcu jak pisałam we wstępie – każdy doświadcza lęku, niepokoju, a zawsze można znaleźć jakąś technikę lub sposób, które pomogą poradzić sobie z owymi niezbyt miłymi odczuciami. Jedyne do czego mogę się przyczepić to właśnie fakt, że tytuł sugeruje, że z fobii czy ataków paniki można wyleczyć się przy pomocy jednej książeczki, co niekoniecznie jest prawdą.