Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2026

"Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach" Monika Białkowska

Tytuł: Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach
Autor: Monika Białkowska
Wydawnictwo: WAM
Liczba stron: 336
Ocena: 4.5/6

W strachu, który tam panuje, traci się ludzkie odruchy. Głośno mówię, że to życie miało wszystkie znamiona sekty. Przemoc emocjonalna. Forsowanie swojej wizji z argumentem "woli Bożej". Odcięcie od świata zewnętrznego. Całkowita kontrola w najdrobniejszych rzeczach, w prywatności. I ostracyzm, kiedy odchodzisz.


Od 15 lat prowadzę Dzieło Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych, co sprawia, że znam osobiście wiele sióstr zakonnych z najróżniejszych zgromadzeń – cudownych wspaniałych kobiet, ale również wiele takich, które rozbiły się z oczekiwaniami i powołaniem. No i ostatnio naprawdę coraz chętniej sięgam po literaturę faktu. Dlatego właśnie postanowiłam sięgnąć po reportaż autorstwa Moniki Białkowskiej pt. Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach. Zapraszam na moją opinię!

„Zdradziły Jezusa i Kościół" – to zwykle słyszą siostry zakonne, które postanowiły odejść ze swoich zgromadzeń. Często towarzyszy temu izolacja albo w najlepszym wypadku niezrozumienie. A co jeśli to one zostały zdradzone? 

W wielu zgromadzeniach żeńskich w Polsce siostry przeżywają prawdziwe piekło. Miłość, jaką żywią do Jezusa i Ewangelii, bywa bezwzględnie wykorzystywana przez przełożone. Wszelkie protesty spotykają się z wyszydzeniem i przemocą. Siostry często są wycieńczone psychicznie i fizycznie, nieraz bliskie samobójstwa. Dlatego postanawiają odejść.

Monika Białkowska, teolożka i dziennikarka, rozmawiała z byłymi siostrami zakonnymi, które postanowiły zawalczyć o własną godność i zdrowe życie duchowe. Ta książka, pisana z wnętrza Kościoła, kończy zmowę milczenia wokół patologii w żeńskich zakonach. Istnieją w zakonnym życiu przestrzenie, w których szczególnie łatwo o nadużycia i krzywdę. Jeśli nie zaczniemy o nich mówić, będą istnieć nadal i wciąż będą prowadzić kolejne kobiety na terapię albo na skraj samobójstwa. Tym właśnie przestrzeniami trzeba się dziś zająć – nie z niechęci do życia zakonnego, ale z troski o jego przyszłość, świętą i wolną od nadużyć. Z troski o kobiety, które to życie wybrały – o ich wolność, ich bezpieczeństwo, ich zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe.                                                                                                     opis wydawcy

Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach to pozycja, której byłam naprawdę ciekawa – wynika to  moich osobistych doświadczeń związanych z siostrami zakonnymi, ale również po lekturze takich książek jak Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium, Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica czy Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos. Jestem po prostu ciekawa wielu perspektyw i spojrzeń. Zaczęłam czytać tę książkę i od samego początku się wciągnęłam w opowiedziane historie, wywiady z bohaterkami tego reportażu. Muszę przyznać, że w tych opowieściach w sumie niewiele mnie zaskoczyło, a w sumie większość z nich potwierdza moje obserwacje z przebywania z zakonnicami (np. trzy lata katolickiej szkoły z internatem prowadzonej przez siostry) – chociażby w kwestii tego, że w powielanych sloganach o woli Bożej tak naprawdę nie ma ani krztyny Boga i jego miłosierdzia. O tym wspomina jedna z bohaterek tego reportażu:

Nie wiem czy w zakonnej "woli Bożej" w ogóle jest obecny Bóg i Jego wola. Myślę, że nie. Jest to pojęcie tak wyświechtane, nadużywane, ze Pan Bóg jest najwyżej daleko w tle. Możesz być osobą niewierzącą i zewnętrznie żyć tymi "wolami Bożymi", nakazami, zakazami... Naprawdę spotkałam niewierzące siostry, choć kiedyś wydawało mi się to sprzecznością.
Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach to książka, która pokazuje jak wygląda klasztorny świat od środka, jakie tam panują mechanizmy dalekie od aktualnej wiedzy (chociażby psychologicznej). Muszę przyznać, że spodziewałam się nieco większej ilości kontrowersyjnych treści – mnie realnie nic nie zszokowało, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że osobiście miałam okazję obserwować klasztorne życie od środka i to w różnych zgromadzeniach. Książka jest napisana w sposób jasny, przystępny i nie oczerniający nikogo – przynajmniej w moim odczuciu. To po prostu historie zranionych kobiet, których marzenia i oczekiwania bardzo boleśnie zderzyły się z zakonną rzeczywistością. 

Nie ma w klasztorze możliwości konfrontacji. Nie wpuszcza się nikogo, kto nie jest "swój". Nie dociera praktycznie żadna myśl z zewnątrz. Nawet spowiednik jest wybierany przez przełożoną. Każdy prywatny kontakt ze światem masz totalnie odcięty. Przez to, że jest to zamknięte środowisko, drobiazgi typu jabłko, śmietana czy zakładka na kocu naprawdę urastają do rozmiarów czegoś na miarę sensu życia, zaczyna się wydawać, że od nich zależy jeśli nie twoje zbawienie, to przynajmniej twoje dopuszczenie do ślubów. I na tej podstawie ocenia się czy masz powołanie.

Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach to moim zdaniem pozycja potrzebna – zwłaszcza tym dziewczynom, kobietom, które rozważają tę drogę życiową. To trochę takie spojrzenie w klasztorną klauzurę. Mimo że ten reportaż nie wstrząsnął mną jakoś wyjątkowo mocno, ale mam świadomość że dla wielu osób, zwłaszcza mocno wierzących i zapatrzonych w kościelną hierarchię ta książka może być zdecydowanym szokiem. Nie każdego może zainteresować, to fakt faktem.


sobota, 31 maja 2025

"Jest OK. To dlaczego nie chcę żyć?" Marek Sekielski, Małgorzata Serafin

Tytuł: Jest OK. To dlaczego nie chcę żyć?
Autor: Marek Sekielski, Małgorzata Serafin
Wydawnictwo: Agora
Ilość stron: 344
Ocena: poza skalą



To jest najtrudniejsze - przyznać przed samym sobą, że nie daje się rady.







Lubię sięgać po książki, które podejmują temat depresji – nie dość, że kończę psychologię, to jeszcze sama mam tę przypadłość. Lubię poznawać historie innych ludzi, ich perspektywę, myśli i pragnienia. Za mną już Twarze depresji czy Żyletkę zawsze noszę przy sobie – teraz przyszedł czas na książkę autorstwa Marka Sekielskiego i Małgorzaty Serafin pt. Jest OK. To dlaczego nie chcę żyć?.

Bohaterowie tej książki są wspaniałymi i wrażliwymi ludźmi, którzy po latach zmagania się ze sobą doszli do ściany. Stanęli nad przepaścią. Można tu dorzucić jakiekolwiek inne określenie, ale prawda jest taka, że to, co czuje osoba w depresji, trudno ubrać w słowa. Jednak naszym rozmówcom to się udało. Szczerze i bardzo intymnie opowiedzieli o swoim życiu z depresją. Podzielili się wspomnieniami z najtrudniejszych momentów, w których choroba popchnęła ich w stronę samobójstwa. Ale zebrane w książce rozmowy to również dowód na to, że z depresji da się wyjść. Że jest nadzieja na wyzdrowienie, choć wewnątrz ledwo tli się wola życia.                                                                                                                                                                                                    z opisu wydawcy

Jest OK. To dlaczego nie chcę żyć? Jest książką, która jest trudna, a szczególnie trudna może być dla osób, które po raz pierwszy spotykają się z tematyką depresji. Marek Sekielski i Małgorzata Serafin dobrali do swojej książki różne osoby z różnymi historiami, co daje dość szeroki obraz depresyjnych perypetii, wiele z obrazów depresji. Pytania są zadawane w sposób delikatny i z taktem, ale jednocześnie są bardzo odważne. Odpowiedzi są szczere i pokazują, jak kręte mogą być depresyjne drogi, a także to, że nawroty się pojawiają – nawet w najlepiej zaleczonej depresji. Mimo trudnego tematu – książka jest napisana w sposób przystępny i dość łatwy do zrozumienia dając jednocześnie dość szeroki obraz różnych obrazów depresyjnych. Moim zdaniem niezwykle ważne jest to, jak różne historie są przedstawione w tej książce – na pytania odpowiadają takie osoby jak modelka, sportowiec, prawniczka, dziennikarz czy uczennica – co pokazuje, że ta choroba może dotknąć dosłownie każdego. Wszystko przedstawione pokazane obiektywnie, bez stygmatyzacji czy oceny, co jest niezwykle ważne. 

Dlatego uważam, że wszyscy ludzie, którzy żyją na świecie, są megabohaterami, bo się nie zabili, bo walczą każdego dnia dalej. Życie w tym świecie jest, kurwa, wyczynem.

Jest OK. To dlaczego nie chcę żyć? To moim zdaniem książka niezwykle trudna i ważna. Na mnie, jako osobie depresyjnej i psychologowi in spe, zrobiła niemałe wrażenie, a dla osób w sporym kryzysie psychicznym czy takich, którzy nie znają w ogóle tematów związanych z depresją ta książka może być nie małym szokiem i wstrząsem. Oceny nie ma, bo jest poza skalą, ale z racji tematu – zdecydowanie warta przeczytania i polecenia. 

Wśród wielu beznadziejnych, coachingowych powiedzonek mam jedno ulubione: co nas nie zabije, to nas wzmocni - kwintesencja głupoty różnej maści motywatorów. Powiedzcie to mądrale gwałconym dzieciom, ofiarom dziecięcej przemocy, alkoholowym rodzinom, dzieciom niechcianym, niesłuchanym, nieakceptowanym. Powiedzcie ofiarom terroru psychicznego i popierzonych rodziców, którzy zawsze wiedzą co jest dla ich dziecka najlepsze. 

poniedziałek, 28 czerwca 2021

"Gwałt polski" Maja Staśko, Patrycja Wieczorkiewicz

Tytuł: Gwałt polski
Autor: Maja Staśko, Patrycja Wieczorkiewicz
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
Ilość stron: 356
Ocena: poza skalą


Wybaczenie może unieważnić ofiarę, zaś oprawca może je odczytać jako przyzwolenie na powtarzanie swoich zachowań – „nic się nie stało”. Wybaczenie może także oznaczać dla sprawcy „wymazanie jego czynów”, brak poczucia winy i podjęcia działań związanych ze skruchą lub naprawieniem krzywd.


Od jakiegoś czasu jestem jedną z tych, które dołączyły do akcji #metoo i przestałam ukrywać fakt, że doświadczyłam molestowania jako 14-latka, a później związku z wymuszaniem seksu, czyli tzw. rape date (gwałt na randce). To właśnie między innymi dlatego tak wstrząsnęła mną książka Molestowane. Historie bezbronnych. Aktualnie ciekawa kolejnych historii sięgnęłam po kolejną, inną pozycję z podobnego klimatu, a mianowicie po książkę pt. Gwałt polski autorstwa Mai Staśko i Patrycji Wieczorkiewicz i zapraszam na recenzję

W 2019 roku polska policja wszczęła około dwa i pół tysiąca postępowań w sprawie zgwałcenia. Tylko w trochę więcej niż połowie z nich stwierdzono przestępstwo, a wykryto ponad tysiąc sto sprawców. Ofiarami w przeważającej części są kobiety. Ile z nich nie zgłasza przestępstwa organom ścigania? Ile nie ma przestrzeni i możliwości, by opowiedzieć o tym, co je spotkało? […] Maja Staśko i Patrycja Wieczorkiewicz oddają głos osobom zgwałconym. Historie Marty, Renaty, Julii, Magdy, Dawida czy Heart, to tak naprawdę historie, w których zawierają się tysiące innych, podobnych. To opowieści mieszkanek wsi i mniejszych miejscowości, pracownic fizycznych, bezrobotnych i wielodzietnych matek, osób niepełnoletnich, aktywistek, studentek, ale i kobiet dojrzałych. I choć składające się na książkę teksty poparte są analizą akt sądowych czy rozmowami z rodziną i przyjaciółmi skrzywdzonych, to najważniejsze w nich są narracje ich samych. W historiach tych, choć rożnych, autorki rozpoznają mechanizmy i schematy, które rządzą myśleniem skrzywdzonych, policji, sądów, mediów i społeczeństwa.                                                                                                      opis wydawcy

Gwałt polski to książka bardzo ważna, zdecydowanie - zresztą tak jak Molestowane. Historie bezbronnych. W obu książkach jesteśmy świadkami wielu historii – tych anonimowych, jak i podpisanych imieniem. Historie dotyczące zarówno gwałtu i molestowania są wstydliwe, zwłaszcza, że żyjemy w społeczeństwie w jakim żyjemy. Historie przedstawione w Gwałcie… bardzo dobitnie pokazują jak bardzo nasza społeczność bagatelizuje i deprecjonuje gwałt i molestowanie. W części z tych historii pojawia się argumentacja oprawców pozwalająca ich (chociaż częściowo) zrozumieć – jedni (ci w małżeństwach kościelnych) argumentują to cytatami z Pisma Świętego, ale nie tylko ci – w końcu argument z serii „w końcu jesteśmy z związku” uważają za najwyższą wartość, inni argumentują tym, że brak sprzeciwu to zgoda. Ofiary boją się zgłaszać gwałt – historie zawarte w tej książce pokazują z jakich powodów tak się dzieje. Przede wszystkich – nikt im nie chce uwierzyć, od najbliższych po przedstawicieli organów ścigania. Całe mnóstwo sugerujących pytań, przerzucania winy na ofiary – jakby rzeczywiście szorty albo dekolt były odpowiedzialne za gwałt. Jednocześnie autorki zachowały delikatność, pokazały jak różne są ofiary, gwałty i ich przyczyny, a także konsekwencje.

Około 92% kobiet nie zgłasza gwałtu organom ścigania. Z 10% zgłoszonych spraw aż 67% kończy się umorzeniem. 30%-40% sprawców, których winę uda się udowodnić, otrzymuje karę w zawieszeniu. Oznacza to, że do więzienia idzie mniej niż 2,5% wszystkich gwałcicieli.

Gwałt polski to książka zdecydowanie warta przeczytania. Książka jest napisana w sposób zrozumiały, przejrzysty, nieskomplikowany, ale jednocześnie niewulgarny i niechamski. Autorki pokazują wiele najróżniejszych historii, a także rozmowy ze specjalistami i merytorycznym komentarzem, a także opatrzone statystykami policyjnymi. Jak dla mnie książka jest poza skalą, bo zbyt emocjonująca, ale zdecydowanie warta przeczytania, choć wcale nie jest łatwa. Książka pokazuje różne perspektywy, jednocześnie pokazując jak często występuje PTSD u ofiar gwałtów i jak bardzo pokrętni mogą być oprawcy… A mnie osobiście najbardziej oburza wykorzystywanie argumentu Boga czy Biblii do gwałtu, a także (równie bardzo) argumentu z serii szantażu emocjonalnego. Uważam, że książka jest zdecydowanie warta przeczytania i szczerze ją polecam.

Gdy ktoś zostanie okradziony, może powiedzieć „zostałem okradziony”, a media piszą o kradzieży, a nie o „domniemanej kradzieży”. Podobnie jest z pobiciami. Gdy pojawia si temat gwałtu, czytamy „zdarzeniu”, rzekomym zdarzeniu”, „stosunku seksualnym”, „seksie”, „aferze”, „seksaferze”, „kontrowersji”. Słowo „gwałt” nie pada, dopóki nie zapadnie prawomocny skazujący wyrok.

Książka bierze udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło.

poniedziałek, 27 lipca 2020

"Molestowane. Historie bezbronnych" Katarzyna Borowska, Anna Matusiak-Rześniowiecka





Tytuł: Molestowane. Historie bezbronnych
Autor: Katarzyna Borowska, Anna Matusiak-Rześniowiecka
Wydawnictwo: Wielka Litera
Ilość stron: 304
Ocena: 6/6







Według Wikipedii molestowanie to naruszające godność osobistą poprzez natrętne i uporczywe naprzykrzanie się, najczęściej bliskie napastowaniu i nieakceptowane przez społeczeństwo. Każdy chyba wie, że jest to sprzeczne z wszelkimi normami społecznymi, jednak wciąż i nieustannie jest tematem tabu. My – ofiary często się boimy o tym mówić, bo wciąż wiąże się z napiętnowaniem ofiary (paradoks, prawda?) oraz wciąż słyszymy, że nam się wydaje, że sobie coś wymyśliłyśmy. Dodatkowo mnóstwo tekstów z serii Gdybyś ubierała się mniej wyzywająco i do tego wszechobecna ślepota i udawanie, że się nie widzi tego co się dzieje z ofiarami. Nami. Tak, sama jestem jedną z takich ofiar, dlatego tak bardzo mnie zainteresowała książka Katarzyny Borowskiej i Anny Matusiak-Rześniowieckiej pt. Molestowane. Historie bezbronnych.
Miały 3 latka, 5 lat, 12... Robił to ojciec, wujek, dziadek, siostra, matka, ktoś obcy. Niektóre z nich były uwodzone, mamione obietnicą opieki, namiastką miłości, przekonaniem, że są ważne. Inne mają za sobą brutalne, zbiorowe gwałty. Dziś idą własnymi ścieżkami, często są kobietami sukcesu, ale łączy je jedno. Odważyły się opowiedzieć o tym, że w dzieciństwie były wykorzystane seksualnie, a nikt nie dawał wiary ich słowom. Że to nie molestujący, nie gwałciciele byli winni, ale one – winne rozpadu rodziny, wstydu przed sąsiadami. Bo dobrych dzieci przecież nie spotykają złe rzeczy…
                                                              opis wydawcy
Molestowane. Historie bezbronnych jest książką napisaną w formie wywiadów z kilkunastoma kobietami, które doświadczyły molestowania, a pytania zadawały obydwie autorki, choć szkoda, że żadna z nich nie jest z wykształcenia psychologiem, ale jednak na koniec każdej rozmowy jest zamieszczony komentarz psychologa, który wyjaśnia pewne skróty pojawiające się w rozmowie oraz różne schematy i mechanizmy, które uaktywniają się w opowiedzianych historiach i kierują do takich wzorców zachowania, zarówno wśród ofiar i prześladowców. Każda z rozmówczyń ma już przepracowaną swoją traumę – w mniejszym czy większym stopniu – oraz każda z nich pokazuje, jak wiele zranień powoduje molestowanie, jak bardzo skrzywiona jest ich psychika po tych wydarzeniach. Autorki zadawały najróżniejsze pytania – o to jak do tego doszło, jak sobie radzą po latach, kto był oprawcą, ale także takie, czy odczuwały przyjemność, podczas gdy oprawca się z nimi zabawiał. Może wydawać się, że takie pytania nie są na miejscu, ale padały one do kobiet, które już miały swoje traumy w dużej mierze przerobione z psychologiem, a może ono pomóc w zrozumieniu, że jednak molestowanie seksualne pobudza fizyczność, potrafi rozbudzić. Badania pokazują, że dziewczynki molestowane seksualnie wcześniej dojrzewają płciowo, właśnie przez ową fizyczną stymulację. Pokazuje najróżniejsze historie, najróżniejsze drogi i dość stereotypowe reakcje rodziny, najbliższych… Choć w moim odczuciu autorki do wyboru bohaterów do książki też podeszły dość stereotypowo – małe dziewczynki. Taki był zamysł, że ma być to książka napisana przez kobiety, o kobietach, dla kobiet? Nie mam pojęcia. Myślę, że warto by było pokazać, że ofiarami molestowania mogą być również te płci męskiej, a także te po 18 roku życia.

Molestowane. Historie bezbronnych są książką skonstruowaną bardzo dobrze i w moim odczuciu jest pozycją bardzo ważną i potrzebną. Po lekturze tej książki przyszła mi taka myśl, że gdyby była lepsza edukacja seksualna – molestowanie nie byłoby takim tematem tabu. Nie umniejszam zła, jakie wyrządzili prześladowcy – na widok tego swojego wciąż mam dreszcze i odruch wymiotny, choć minęło już kilkanaście lat. Jednak mówienie o tym, że jest dotyk zarówno dobry, jak i ten zły, nie piętnowanie ofiar, nie zwalanie na nich winy (częste, nawet po latach). Jednak czy to jest możliwe w kraju, w którym wciąż się powtarza, że seks jest dla kobiety obowiązkiem małżeńskim, a przyjemność ma odczuwać przede wszystkim mężczyzna, a kobiecie po co orgazm? Tak, to wszystko wciąż słychać i to również wśród młodego pokolenia, niestety… 

Molestowane. Historie bezbronnych to książka zdecydowanie warta sięgnięcia i przełamująca niekwestionowane tabu. Ja polecam z całego serca, choć mówienie, że tak trudna książka jest rewelacyjna brzmi dość niedorzecznie, jednak zdecydowanie warto. Naprawdę polecam. Ale lojalnie ostrzegam – wzbudza emocje. Szczególnie u mnie – takiej, jak te opisane w książce i zbierałam się za napisanie tej recenzji chyba trzy razy… 

poniedziałek, 15 czerwca 2020

"Young power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat" Justyna Suchecka



Tytuł: Young power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat
Autor: Justyna Suchecka
Wydawnictwo: Znak emotikon
Ilość stron: 192
Ocena: 2.5/6

 




Lubię ludzi, tak w ogólności. Zwłaszcza, jeżeli mają mnóstwo pomysłów, tryskają energią, są kreatywni i zwalczają przeciwności losu, a do tego są wyjątkowo młodzi. O takich właśnie osobach opowiada debiutancka książka Justyny Sucheckiej pt. Young power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat. 

Są tacy jak ty – współczesne polskie dzieci i nastolatki swoją pomysłowością zadziwiają dorosłych i udowadniają, że nie trzeba czekać, żeby zmienić świat. Zobacz, jak to się robi! Młodzi, odważni, zaangażowani, wytrwali! Udowadniają, że nie trzeba czekać, żeby zmienić świat.  
Piotrek narysował robota z tyłu zeszytu do polskiego. Chyba każdy tak czasem robi. Ale on zaszył się potem w garażu rodziców i wprowadził pomysł w życie. Po tygodniach stukania, wiercenia i skręcania - na podwórko wjechał podobny do marsjańskiego łazika robot: ALISA. Urządzenie potrafi wwiercić się w ziemię, pobrać próbkę i natychmiast ocenić jej skład. Dzięki niemu rolnicy w kilka minut mogą się dowiedzieć, jak najlepiej zadbać o glebę pod uprawy. Kira wpadła na pomysł „latającego plecaka", jadąc ze szkoły zatłoczonym metrem. Zobaczyła unoszący się pod sufitem balonik i pomyślała, że na pewno da się wykorzystać hel w produkcji plecaków. Stworzyła projekt takiego plecaka, który zdobył tysiące głosów i zwyciężył w konkursie na pomysły biznesowe. A to był dopiero początek!
                                                                         opis wydawcy

Y
oung power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat
jest książką bardzo kolorową i pełną fotografii, do każdej opowiedzianej historii jest zdjęcie jej bohatera. A historie są najróżniejsze i opisane w bardzo lekki i przyjemny w odbiorze sposób, a język i styl wydają mi się być skierowane do młodzieży. Pomysłu tych młodych ludzi są naprawdę różne, ale w moim odczuciu łączy je jedno – są to opowieści o dzieciach, w których nie brakuje pieniędzy, a wręcz bogatych, o takich tzw. bananowych dzieciach, dla których nie ma wakacji bez wyjazdu za granicę, no i koniecznie musi być najnowszy model telefonu. Jasne, dzieciaki z pomysłami, ale niektóre w moim odczuciu niezbyt odkrywcze…  Pomysł na taką pozycję jest dość ciekawy i motywujący (np. do nauki czy ćwiczeń), ale mnie nie do końca przekonuje, ale może zwyczajnie już jestem za stara na nią albo mam alergię na te bananowe dzieci w stylu Grety Thunberg.

Young power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat to książka o młodzieży dla młodzieży, która jednak mnie nie powaliła na kolana. Fakt, przeczytałam ją bardzo szybko, ale zupełnie bez szału. Czy mogę polecić? Młodszemu pokoleniu, dzieciakom, młodzieży w wieku mniej więcej 10-13 lat – może i tak, ale ja się nią nie zachwyciłam. No cóż. A szkoda.

czwartek, 6 października 2016

"Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne" Konrad Kruczkowski

Tytuł: Halo człowiek. 
Rozmowy o tym, co ważne
Autor: Konrad Kruczkowski
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 160
Ocena: 5/6 



Niech nikt nie mówi, że lubi być samotny. Czasem sam, owszem, ale nie samotny. I chcemy czuć, że jesteśmy potrzebni. […] Potrzebujemy żyć dla kogoś. To nie są truizmy. (Anna Dymna)




Konrad Kruczkowski to autor bloga Halo Ziemia, na którym prowadzi dwa duże projekty, a są nimi Halo Człowiek (wywiady o wartościach) oraz  Halo Tato (reportaże o dobrym ojcostwie). Autor za prowadzenie swojego bloga otrzymał już kilka prestiżowych nagród, a z wywiadów zamieszczanych na blogu powstała książka pt. Halo człowiek. Rozmowy o tym co ważne.

Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to sześć długich rozmów o wartościach. Konrad Kruczkowski rozmawia z Ewą Błaszczyk, Henryką  Bochniarz, Anną Dymną, o. Leonem Knabitem, Marcinem Mellerem oraz Tomaszem Raczkiem. Każdy z nich mówi o tym, co dla niego jest ważne, o wartościach najróżniejszych. Ewa Błaszczyk mówi o fundacji „Akogo?”, swoich córkach i swojej codzienności.  Anna Dymna o swojej pracy z niepełnosprawnymi psychicznymi w fundacji  „Mimo wszystko”, pracy w teatrze i życiu codziennym. Ojciec Leon Knabit OSB mówi o kondycji Kościoła, roli kobiet w Kościele… Henryka Bochniarz o swojej wizji kapitalizmu, feminizmu oraz roli kobiety we współczesnym świecie.  Tomasz Raczek mówi o sztuce i mediach, a Marcin Meller o byciu człowiekiem we współczesnym świecie.
Są bohaterowie i jest hołota. Więc, mówiąc o Kościele, zachowałbym ostrożność. Jeśli krytykować, to konkretne zachowania i postępowanie ludzi, którzy zazwyczaj całkiem do tego Kościoła nie weszli. (o. Leon Knabit OSB) 
Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to niezbyt obszerna książka (choć wywiady rzeczywiście dość długie), jednak bardzo ciekawa. Konrad Kruczkowski zadaje przemyślane pytania w sposób zupełnie nienatarczywy i delikatny. Rozmowy są mądre, wartościowe i podejmujące niezwykle ważne tematy we współczesnym świecie. No i przekrój tematów dość szeroki bez wzbudzania zbędnych kontrowersji. Różnorodność postaci, różnorodność poglądów… Zredagowana w przyjemny w odbiorze sposób, z notką o każdej o osobie, z którą rozmawia autor i z pięknymi zdjęciami Agnieszki Wanat. Generalnie bardzo piękne wydanie, w twardej oprawie, w sporym formacie…


Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to książka zdecydowanie godna polecenia i godna uwagi. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, coś bliskiego swoim poglądom, a i można w przyjemny sposób zapoznać się z poglądami innych. Osobiście chętnie do niej jeszcze kiedyś wrócę, a aktualnie za je czytanie zabrała się moja Mama. Polecam z ręką na sercu, zwłaszcza, że nie jest zbyt obszerna, a bardzo ciekawa i mądra. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.

sobota, 18 czerwca 2016

"Szału nie ma, jest rak." Katarzyna Jabłońska (red.), Jan Kaczkowski

Tytuł: Szału nie ma, jest rak.
Autor: Katarzyna Jabłońska (red.), Jan Kaczkowski
Wydawnictwo: Więź
Ilość stron: 144
Ocena: 6/6



Pana Boga możemy prosić, a nie możemy zmuszać. Tym właśnie różni się wiara od czarów, że w czarach bóstwu rozkazujemy, a Boga chrześcijańskiego prosimy.






Ksiądz Jan Kaczkowski zmarł całkiem niedawno, ale już wcześniej zdobył dużo sympatii swoim sposobem bycia, założeniem hospicjum w Pucki oraz wielką wiarą i optymizmem, mimo choroby nowotworowej. To w trakcie jej trwania napisał swoje trzy książki. Poprzednie już czytałam, teraz przyszedł czas na jedyną, której nie czytałam, czyli Szału nie ma, jest rak.
Pan Bóg (...) chce naszego dobra. Jeżeli zatem zakładamy, że On nam błogosławi w momentach szczęścia, to logicznym wydaje się również, że tym bardziej jest blisko wtedy, kiedy jego dzieciom dzieje się krzywda. To nie Pan Bóg zsyła choroby, one występują naturalnie – biologicznie.

Szału nie ma, jest rak to wywiad z księdzem Kaczkowskim przeprowadzony przez Katarzynę Jabłońską, tak w zasadzie jest to zapis kilku rozmów redaktorki z kapłanem. A w tych rozmowach są podejmowane najróżniejsze tematy – choroba księdza Jana i bliskość śmierci, ale nie tylko... Poza tym jest także temat bliskości, seksie, hospicjum... Jakie zdanie ma ks. Jan? Jak przebiega ta rozmowa?
Mówię absolutnie poważnie – przytulanie i tego rodzaju czułe gesty okazują się (…) bardzo pomocne. Kłopot w tym, że my nie tylko ich nie doceniamy, ale często nie potrafimy ich okazywać. Bliskości nie można się nauczyć, nie ćwicząc jej. A niestety, ten rodzaj ćwiczeń wciąż jest bardzo trudny dla dużej części facetów. Ciągle jeszcze się zdarza, że właśnie ojcowie w relacjach z dziećmi, zwłaszcza synami, stosują zasadę, że mężczyzna to nie mazgaj, czyli nie płacze, i nie baba, żeby go brać na kolana czy przytulać. Rzeczywiście, dwudziestolatka brać na kolana byłoby trudno, zwłaszcza jeśli przerósł nas o głowę, ale dlaczego go nie przytulić?

Szału nie ma, jest rak to dość cienka książka – wywiad, która ponadto jest okraszona różnymi zdjęciami z życia ks.Jana – z domu rodzinnego, z hospicjum... Notabene bardzo dobre fotografie, no i nie ma ich też zbyt wiele. Pozycja, choć niedługa, nie należy do tych, które połyka się za jednym razem... Zmusza do myślenia, do zastanowienia się... Czasami wywołuje uśmiech na twarzy, czasami morze przemyśleń... Pytania są trafne, ale niezbyt nachalne czy wścibskie, a odpowiedzi ks. Jana są bardzo w jego stylu – z dystansem do siebie, z uśmiechem, ale jednocześnie z wielką życiową mądrością...


Szału nie ma, jest rak to pozycja zdecydowanie warta przeczytania. Choć porusza trudne tematy, to dostarcza sporej dawki pozytywnej energii i nadziei. Warto sięgnąć, przeczytać, zapoznać się z ten sposób z ks.Janem!


sobota, 13 lutego 2016

"Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuje." Anna Morawska

Tytuł: Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuje.
Autor: Anna Morawska
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 256
Ocenia: 6/6



Depresja nie jest wymysłem gwiazd z pierwszych stron gazet. To choroba, która może dotknąć każdego. 




 

Depresja to choroba psychiczna, na którą choruje 350 milionów ludzi na świecie, a w Polsce dotyka ona średnio co 10 obywatela. Choć jest to tak rozpowszechniona choroba, wręcz cywilizacyjna, to jednak w naszym społeczeństwie panuje na jej temat bardzo duża niewiedza, a co za tym idzie - wiele stereotypów, które (nie okłamujmy się) są naprawdę bardzo krzywdzące. Właśnie dlatego powstała kampania społeczna Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuje. Anna Morawska napisała także książkę o tej samej nazwie, o tym samym tytule.

Autorka sama mówi o swojej pozycji:
Twarze depresji to książka, w której chciałabym pokazać różne oblicza tej choroby. Nie chodzi o to, żeby wskazywać palcem kogoś, kto ma depresję. Postanowiłam porozmawiać z ludźmi, którzy najlepiej wiedzą, czym jest czarny pies – tak depresję nazwał Winston Churchill. Brytyjski premier powiedział, że jeśli odkryjesz, że przechodzisz przez piekło, to się nie zatrzymuj. Ta choroba atakuje jak dziki zwierz i zabiera człowiekowi energię. Szczeka do ucha tak głośno, że życie przestaje mieć sens.

Twarze depresji to pozycja, która rozpoczyna się metodycznym wstępem, w którym Anna Morawska wyjaśnia czym jest depresja, jakie są jej objawy, rodzaje, a także czym jest życie z depresją. Potem przychodzi miejsce na wywiady z kilkunastoma osobami m.in. z Olgą Bończyk, Kamilem Sipowiczem, Tomaszem Jastrunem czy Patrycją Markowską, a także z innymi, mniej znanymi... Opowiadają oni o swojej wieloletniej walce z chorobą, o leczeniu, o lepszych i gorszych dniach, o życiu z osobami cierpiącymi na depresję, a także o depresyjnych stereotypach i napiętnowaniu przez chorobę... Myślę, że cytaty zamieszczone w tej recenzji, choć trochę oddają właśnie myśli osób chorych na depresję...
Chciałabym poczuć znowu te małe radości. Nie mówię o jakimś wielkim szczęściu. Takie proste rzeczy gdzieś mi uciekły.
Twarze depresji chciałam przeczytać praktycznie od jej premiery w ubiegłym roku. Zainteresowałam się ostatnio trochę tematyką psychologii stąd moje lektury takie jak chociażby Psychologia odżywiania się czy Nałóg jedzenia, a także chęć zrobienia studiów z psychodietetyki. Bardzo się ucieszyłam, kiedy w końcu upolowałam ją w promocyjnej cenie na Targach książki w Krakowie. Zaczęłam ją czytać i pochłonęłam ją praktycznie całą podczas jednej (fakt faktem – trochę przedłużającej się) podróży pociągiem. Muszę przyznać, że książka jest napisana w bardzo dobry sposób. Widać sporą wiedzę autorki na temat choroby, a także wielką umiejętność i delikatność w rozmowie w ludźmi, w zadawaniu odpowiednich, subtelnych pytań... Do swojej książki tak dobrała osoby, żeby pokazać depresję z różnych stron i perspektyw. Od strony osoby sławnej, jak i niekoniecznie popularnej... Z perspektywy osoby chorej, a także od strony bliskiemu, który towarzyszy dotkniętemu chorobą. Wszystko tworzy spójną całość prowadząc czytelnika po różnych zakamarkach choroby... 
Bałem się wszystkiego i wszystkich. Bałem się Warszawy. Bałem się ludzi. Bałem się, że może się okazać, że nie jestem taki mądry, jak mi się wydawało.
Moim zdaniem warto przeczytać Twarze depresji z kilku powodów. Przede wszystkim, żeby zdobyć trochę informacji o tej chorobie, a także przełamać stereotypy jakie panują na jej temat. Także po to, żeby dowiedzieć się tego co przeżywają osoby chore i jak względem nim się zachować. Polecam ją naprawdę każdemu, ponieważ depresja to choroba, która spotyka naprawdę wiele osób, a około połowa (!) osób jest w ogóle nieleczona. W szczególności ją polecam osobom, które same chorowały, chorują lub mają z nimi kontakt, ponieważ ta książka może zdecydowanie dodać nadziei na lepsze dni... Książka naprawdę godna polecania i warta przeczytania!!! Może w końcu warto przełamać temat tabu?

http://twarzedepresji.pl/