Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roald Dahl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roald Dahl. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 października 2020

"Matylda" Roald Dahl

Tytuł: Matylda
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 228
Ocena: 5/6



Cały sens życia, tkwi w posuwaniu się naprzód.





W twórczości Roalda Dahla jestem zakochana już od dzieciaka. Mimo że do trzydziestki mi coraz bliżej, ja wciąż czasem lubię wrócić do książek tego autora - jego twórczość niezmiennie podnosi mnie na duchu, sprawia, że na sercu od razu robi mi się cieplej. O Matyldzie wspominałam już kilkukrotnie w recenzjach innych książek Dahla, aż w końcu zauważyłam, że na blogu nie ma recenzji tej pozycji. Po obejrzeniu filmu na jej podstawie – w końcu po jego obejrzeniu zebrałam się w sobie i zmotywowałam się do napisania o niej opinii.  

Matylda jest wrażliwą i niezwykle utalentowaną dziewczynką. Nie ukończywszy nawet pięciu lat czytuje Hemingwaya, Dickensa, Kiplinga i Steinbecka oraz rozwiązuje trudne zagadki matematyczne. Cóż z tego, kiedy jej rodzice nie zauważają jej; są po prostu... głupi. Co gorsza, kierowniczka szkoły, do której zaczyna uczęszczać Matylda, okazuje się prawdziwym potworem w spódnicy. Nagle Matylda odkrywa w sobie niezwykły dar tajemniczą psychiczną siłę, zdolność czynienia dorosłym najbardziej perfidnych psikusów. Dzięki niemu będzie mogła ocalić szkołę i pomóc swojej ukochane nauczycielce.                                                                                                                             opis wydawcy

Jedna z ilustracji
Kliknij, aby powiększyć

Matyldę czytałam kilka lat temu, ostatnio sobie ją odświeżyłam – nie tylko książkowo, ale również w wersji filmowej. Nie jest to książka dla maluchów, lecz dla starszych dzieciaków, przynajmniej moim zdaniem. Głównym powodem jest to, że jest w niej sporo przerysowania, groteski, karykatury, bo świat wykreowany przez Dahla jest zdecydowanie przerysowany, ale młodsi czytelnicy nie zawsze mogą to zrozumieć. Ponadto mogą zgorszyć się niektórym niezbyt kulturalnymi tekstami, jakie autor serwuje, zwłaszcza teksty dyrektorki szkoły czy rodziców głównej bohaterki. Bo teksty momentami są wyjątkowo… mocne i pełne niewyszukanego słownictwa. Dla mnie jest to w porządku, ale jak na literaturę dla dzieci autor trochę przesadził… No, ale cóż… Nie zmienia to faktu, że książka naprawdę mi się podobała, ale humor Dahla też trzeba rozumieć. Bohaterowie są barwnie i ciekawie wykreowani, przez co na długo zapadają w pamięć. Całość jest napisana dość lekko i prosta, z dużą ilością humoru, z charakterystycznym dla autora językiem, z równie charakterystycznymi ilustracjami Quentina Blake’a.

Zabawna sprawa z tymi rodzicami. Nawet jeśli ich dziecko jest najobrzydliwszym bachorem pod słońcem, zawsze uważają, że jest cudowne. Niektórych uwielbienie zaślepia do tego stopnia, że potrafią sobie wmówić, iż ich dziecko ma cechy geniusza. (...) Czasami zdarzają się rodzice, którzy w ogóle nie wykazują zainteresowania swoimi dziećmi i oni są oczywiście o wiele gorsi.

Matylda to naprawdę ciekawa opowieść o genialnym dziecku, które boryka się z niezrozumieniem ze strony rodziców oraz niedoborem inteligencji u dyrektorki szkoły. Autor momentami wydaje się, że przesadził, a jego świat jest przerysowany i pełen groteski, więc książka nie nadaje się dla młodszych czytelników. Na moje oko polecam zacząć czytanie gdzieś od 9 roku życia wzwyż. Choć literatura dla dzieci – sama się przy niej świetnie ubawiłam, bo historia jest prosta, ale jednocześnie bardzo urocza, a ponadto z ważnym i wyraźnym przesłaniem, że dobro zawsze wygrywa. Ja polecam, zdecydowanie, choć wiem i ostrzegam, że nie każdemu podejdzie takie wykreowanie postaci i styl. 

wtorek, 11 lutego 2020

"Państwo Burakowie i inne historie" Roald Dahl

Tytuł: Państwo Burakowie i inne historie
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Znak emotikon
Ilość stron: 176
Ocena: 5/6



Ktoś, kto ma dobre myśli, nigdy nie zbrzydnie. Może mieć krzywy nos, niekształtne usta, podwójny podbródek lub wystające zęby, ale dobroć rozjaśnia mu twarz jak słońce, więc zawsze wygląda sympatycznie. 





Jestem zdecydowaną fanką Roalda Dahla – już od wielu lat. Lubię jego humor, ciekawe i niesztampowe historie. Kiedy zobaczyłam ledwie wydaną przez Znak emotikon i wcześniej niedostępną w Polsce książkę pt. Państwo Burakowie i inne historie naprawdę się ucieszyłam i czym prędzej zabrałam za czytanie. 

Państwo Burakowie są naprawdę obrzydliwi. Całymi dniami obmyślają złośliwe żarty: żaby w łóżku, robaki w spaghetti – to ich specjalność! Uwielbiają też łapać ptaki i małpy w podstępne pułapki. Ale nie ujdzie im to na sucho. Zwierzęta już szykują zemstę. W książce znajdziecie też opowiadanie „Uki fla”, a w nim całe mnóstwo... żółwi!
                                                                                opis wydawcy


Państwo Burakowie i inne historie to pozycja, która zawiera w sobie dwa tytuły – przygody państwa Buraków oraz opowiadanie Uki fla, jednak nie zmienia to faktu, że jest to książka do przeczytania w jedno popołudnie. Bardzo lekka, pomysłowa, pełna zwierząt i barwnych postaci. Poza sporą dawką humoru, nie brakuje tutaj refleksji i morału, co jest charakterystyczne dla twórczości Dahla i niezwykle ważne w literaturze dziecięcej (choć moim zdaniem nie tylko). Już od pierwszych stron na mojej twarzy pojawił się uśmiech – przede wszystkim poczułam się jakbym wróciła do czasów dziecięcych, a po drugie po raz kolejny się nie zawiodłam! Kawał dobrej roboty, naprawdę. Państwo Burakowie i inne historie jest pięknie wydane – twarda, solidna oprawa, spore litery i niemało charakterystycznych ilustracji Quentina Blake’a, co usprawni czytanie również najmłodszym czytelnikom rozpoczynającym przygodę z samodzielnym pochłanianiem lektur. 



Zabawna książka z puentą dla dzieci – sięgnij po Dahla i się nie zawiedziesz. Tak samo z książką Państwo Burakowie i inne historie, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Ja mam osobisty sentyment np. do Matyldy czy BFO, ale nie zmienia to faktu, że nadal jest to bardzo dobra lektura, którą będę m usiała podsunąć mojemu młodszemu kuzynowi. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak



niedziela, 27 sierpnia 2017

"Żyrafa, Peli oraz ja" Roald Dahl






Tytuł: Żyrafa, Peli oraz ja
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 80
Ocena: 4/6







Czasem lubię wrócić do lat dziecinnych, więc wtedy z wielką przyjemnością sięgam po książki Roalda Dahla... Ostatnio odkryłąm w bibliotece książeczkę pt. Żyrafa, Peli oraz ja i wybór padł właśnie na nią.

Weźcie żyrafę o magicznej szyi, pelikana mającego dziób o ruchomej pokrywie i bardzo energiczną małpę, a co otrzymacie? Oczywiście, najsłynniejszą na świecie firmę Bezdrabinowe Mycie Okien. A jeśli jeszcze dodać im do towarzystwa Billy ego, diuka i duchessę Hampshire oraz Kobrę, najbardziej przebiegłego i groźnego włamywacza na świecie, wtedy mamy już wszystkie podstawowe składniki, żeby przyrządzić bardzo smakowitą opowieść, którą jeszcze przyprawimy orzechami nerkowca, pstrągami, różowo-fioletowymi pąkami łachotliwca oraz uroczystym otwarciem łakociarni.
                                                                 opis wydawcy

Żyrafę, Peli oraz ja zgarnęłam kiedyś w bibliotece i pochłonęłam praktycznie natychmiastowo... Dahla pokochałam jako dzieciak w podstawówce. Dzisiaj, mając 24 lata wciąż uwielbiam sięgać po pozycje tego autora... Czytając tę niezbyt obszerną książeczkę zrobiło mi się jakoś tak ciepło i przyjemnie na sercu, znowu poczułam się jak dziecko. Bardzo spodobał mi się pomysł na przedstawienie współpracy między zwierzętami przy wykonywaniu pracy, w tym wypadku mycia okien, co może być dla dzieciaków ważną wskazówką, jak pracować w zespole. Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i z pewnym uczuciem rozrzewnienia, aczkolwiek uważam, że inne książki, pokroju Matyldy czy BFO są w moim odczuciu ciekawsze, wartościowsze i bardziej wciągające. Żyrafa, Peli oraz ja to pozycja zdecydowanie dla maluchów w przedszkolu.

Podsumowując Żyrafę, Peli oraz ja jest to ciekawa pozycja, która dzieciakom może pokazać wartość współpracy, jednak Dahl w swojej twórczości ma o wiele ciekawsze pozycje. Nie zmienia to faktu, że polecam i miło spędziłam czas. 

środa, 14 stycznia 2015

"Danny mistrz światła" Roald Dahl

Tytuł: Danny mistrz świata
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Ilość stron: 214
Ocena: 5/6


Ale nie będę udawał, że się nie bałem. Bałem się, ale z lękiem mieszało się odczucie ogromnego podniecenia. Większości podniecających rzeczy w życiu towarzyszy strach, inaczej nie byłoby to takie ekscytujące.






Pamiętam czasy mojej szkoły podstawowej, kiedy jako mała Asia (na ów czas może z 11-letnia) co kilka dni na długich przerwach lub po lekcjach znikałam w szkolnej bibliotece. Panie bibliotekarki pozwalały mi wchodzić tam, gdzie zazwyczaj nie miewali tak szerokiego wstępu uczniowie. Ja co jakiś czas porywałam coś autorstwa Dahla zachwycona jego piórem, a później stęskniona wpatrywałam się w półkę, na której stały jego książki, czy nie pojawiło się jakimś trafem nic nowego (w pewnym momencie już wszystko jego autorstwa z naszej biblioteki miałam przeczytane). Później miałam długą przerwę, aż w końcu na starość (:D) zatęskniłam za poczciwym panem Dahlem.

Danny mistrz świata to opowieść o tytułowym Dannym oraz o jego tacie. Ojciec chłopaka jest właścicielem maleńkiej stacji paliw oraz warsztatu samochodowego, a Dany mu przy tym pomaga. Mieszkają szczęśliwie obok stacji w przyczepie, która robi im za dom i śpią na piętrowym łóżku. Pewnej nocy Danny orientuje się, że jego taty nie ma w ich skromnym mieszkanku. Co takiego robi wtedy ojciec chłopaka? Czemu zostawił syna samego? Czemu w tytule został on nazwany mistrzem świata? I w jakiej dziedzinie?

Ci, co nie znali go dobrze, uważali, iż jest człowiekiem surowym i poważnym. Tymczasem był bardzo wesoły,a jeśli wydawało się inaczej to dlatego, że nigdy się nie uśmiechał. Wszystko rozgrywało się w jego jasnoniebieskich oczach. Kiedy pomyślał coś radosnego, pojawiał się w nich blask, a jeśli ktoś wpatrzył się w nie uważniej, mógł także dostrzec złociste skierki tańczące w źrenicach. Ale usta nigdy się nie uśmiechnęły.

Tę książkę pochłonęłam w ciągu jednego dnia zafascynowana, stęskniona za piórem Roalda Dahla, nie napełniona Krokodylem olbrzymim. Danny mistrz świata to językowo i stylistycznie już ten sam poziom, jaki pokochałam i za jakim tęskniłam. Fabularnie i opisowo co prawda nie jest to ten poziom co na przykład w książkach takich jak Charlie i fabryka czekolady czy BFO. Jednak jest w tej książce coś co mnie zupełnie urzekło i rozwaliło na łopatki. Mianowicie bardzo ciekawie i głęboko opisana relacja Danny'ego i jego taty, ich rozmowy, zwierzenia, wspólne wykonywanie wielu czynności i tak naprawdę ich przyjaźń. Piękna relacja! A wszystko opisane narracją pierwszoosobową oczami Danny'ego! Lektura tej książki sprawiła, że nie raz się uśmiechnęłam, czasem z dowcipu, czasem z rozrzewnienia nad relacją chłopaka i jego ojca. Podobno jest to książka oparta na niektórych wydarzeniach z życia samego autora, jednak nie wiem w jakim stopniu. 

Danny mistrz światła to książka, którą z ręką na sercu mogę polecić młodszym i starszym czytelnikom szukającym dobrej rozrywki przy lekkiej książce opisującej jednocześnie bardzo ciekawą i piękną relację.




wtorek, 6 stycznia 2015

"Krokodyl olbrzymi" Roald Dahl





Tytuł: Krokodyl olbrzymi
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 64
Ocena: 3/6








Roald Dahl to autor, którego polubiłam będąc w podstawówce i zaczytywałam się chociażby w jego książce Charlie i fabryka czekolady czy BFO. Co prawda od zakończenia mojej szkoły podstawowej upłynęło już trochę czasu to wciąż darzę sympatią tego autora, dlatego podczas ostatniej wizyty w bibliotece zgarnęłam między innymi i jego książki;)

Krokodyl olbrzymi to krótka opowiastka o bardzo żarłocznym krokodylu, który najbardziej lubił smakować się w tłuściutkich dzieciaczkach. Kiedy naszła go wielka ochota na swoje przysmaki, wybrał się na polowanie na szkraby przy okazji mówiąc o tym różnym innym zwierzętom. Czy polowanie mu się udało? Jakie sztuczki postanowił zastosować? Czy poczuł się po nim lepiej? 

Kiedy zabierałam się za czytanie Krokodyla olbrzymiego nie miałam względem niego zbyt wielkich oczekiwań – wiedziałam po prostu, że to typowa literatura dziecięca, z której już jestem lekko wyrośnięta;) Zaczęłam czytać i czytałam, czytałam, aż przeczytałam za jednym podejściem. I co o niej myślę? Choć na samo zakończenie wywołało na mojej twarzy uśmiech, to stwierdzam, że książka jest bardzo przewidywalna (literatura dla dzieci, więc ten aspekt traktuję z przymrużeniem oka). Jednocześnie książka jest napisana językiem odpowiednim do tej grupy wiekowej – łatwy, zrozumiały i klarowny. Jednak odnoszę wrażenie, że jest niezbyt adekwatna dla dzieciaków. Moim zdaniem pisanie w książce dla małych smyków pisać o pożeraniu dzieci przez krokodyla jest średnim pomysłem, ale to tylko moje dziwne zdanie, a czasem jestem bardzo dziwna w swoich poglądach. 

Podsumowując Krokodyl olbrzymi to książka, przy której jako 21-latka mogłam się odprężyć, uśmiechnąć na koniec i spędzić czas z lekturą lekką i niewymagającą. Muszę przyznać, że dzieciom bym tej książki chyba nie przeczytała – bałabym się o potencjalne ich potencjalne koszmary, że jakiś potwór przyjdzie, na każdym kroku będzie na nie czyhał i je czym prędzej pożre .

niedziela, 29 grudnia 2013

"Wiedźmy" Roald Dahl

Tytuł: Wiedźmy
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 200
Ocena: 5.5/6



Dopóki ktoś nas kocha, nieważne, kim jesteśmy i jak wyglądamy.








Czy wiesz jak wygląda wiedźma? Jak ona się zachowuje? Ile jest w niej z powtarzanych bez przerwy plotek? Ile w tym prawdy? Z tym tematem zmaga się Roald Dahl w jednej ze swojej książek!;)

Wiedźmy to kolejna z książek Dahla, jedna z tych, którą ubóstwiałam w dzieciństwie. Opowiada ona historię chłopca - Norwega przez babcię w Anglii. Jego opiekunka niechętnie wyprowadza się ze swojej ojczyzny, ale skoro zmarli rodzice chłopca prosili go o wychowanie w Anglii to trudno odmówić. Jakie przygody spotkają owego podrostka? Kim są tytułowe wiedźmy? Czy można siedzieć obok jednej z nich i nic o tym nie wiedzieć? Co łączy je z chłopcem i jego babcią? Co się stanie?

Plakat do ekranizacji Wiedźm
(Kliknij, aby powiększyć)
Wiedźmy (w Polsce znana także jako Czarownice) to jedna z tych książek dla dzieci, które lubią ciarki na plecach, ale jednocześnie wywołująca szczery uśmiech na twarzy, zresztą jak to bywa z twórczością Dahla;) Język idealny dla młodego pokolenia, a styl pisania zachęcający dzieciaki do spędzenia czasu w inny sposób aniżeli przed komputerem czy przed telewizorem;) Historia przedstawiona w książce jest  nieskomplikowana, łatwa w odbiorze, tak prosta i banalna, że aż śmieszna, wywołująca wielką sympatię, mimo tego, że czarownice zostały przedstawione w iście diabelski i mroczny sposób, ale oczywiście ze smakiem, żeby zbytnio dzieci nie przerazić. Książka moim zdaniem naprawdę ciekawa i pomysłowa, nie zmienia to faktu, że Dahl zostanie kojarzony chyba tylko z jedną książką – mianowicie z pozycją pt. Charlie i fabryka czekolady, choć powstały jeszcze inne ekranizacje jego książek (nawet Wiedźm) – polecam sprawdzić na Filmwebie;) (ciekawe czemu? Czyżby to przez Johnnego Deepa?;) No cóż... Książki Roalda Dahla uwielbiam i do dziś wracam do nich z sentymentem, jak nie czytając dla siebie samej, to czytając je młodszemu kuzynostwu na dobranoc;) Wiedźmy to Roald Dahl w pełnej krasie – świetna historia, napisana w równie wspaniały sposób przykuwający uwagę sposób;) Po prostu ubóstwiam;) Za niebanalne w swej banalności historie, których przykładem są Wiedźmy. Prosta, jednowątkowa historia, ale jednocześnie wyróżniająca się na tle innych pozycji autora. Dahl to mistrzostwo jeżeli chodzi o literature dziecięcą;)

sobota, 28 grudnia 2013

"Charlie i wielka szklana winda" Roald Dahl

Tytuł: Charlie i wielka szklana winda
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 190
Ocena: 4.5/6


Nigdzie się nie ruszymy, jeśli ciągle będziemy nic tylko „a-co-jakować”. Czy Kolumb odkryłby Amerykę, gdyby się zastanawiał: „A co, jak po drodze utonę? A co, jak napotkam piratów? A co jak nie uda mi się wrócić?” W ogóle by nie wypłynął, Charlie, odtąd żadnych „a-co-jaków”, jasne?



Charilego poznaliśmy już w książce Charlie i fabryka czekolady. A czy wiedziałeś, że jest kontynuacja tej pozycji? Co w niej się w stanie? Co tym razem stanie się chłopcem, jego rodzicami i panem Wonką?

Charlie i wielka szklana winda to króciutka opowieść dla dzieci, która opowiada o kolejnych perypetiach głównego bohatera oraz jego rodziców,, dziadków i pana Wonki. Tym razem wszystkie postacie wejdą do magicznej szklane windy i ruszą nią w stronę nieba, jednak ku im zdziwieniu wyskoczą poza atmosferę i wylądują w kosmosie razem z kosmicznym hotelem, satelitami i gwiazdami. Co się stało? Jak uczestnicy tej podróży na to zareagują? Jak ona się skończy? Co się stanie? Czy nasi bohaterowie wrócą na ziemię?


Twórczość Roalda Dahl to jeden z symboli mojego dzieciństwa, razem z seriami takimi jak: Ala Makota oraz Harry Potter. Uwielbiałam książki tego autora, a będąc w podstawówce przeczytałam wszystkie jego pozycje, które tylko były na półce w szkolnej bibliotece, a do dziś wciąż darzę tego autora wielką sympatią. Kiedyś będąc we wrocławskim Dedalusie zakupiłam właśnie tę książkę i dopiero teraz postanowiłam ją przeczytać.


Charlie i wielka szklana winda jest książką lekką, przyjemną i wręcz banalną. Tak banalna, że aż śmieszna, ale to jest wręcz charakterystyczne dla Dahla, jego prosty język, nieskomplikowana, jednowątkowa fabuła, sympatyczni bohaterowie, po prostu wszystko co sprawia, że podczas jej lektury pojawia się na twarzy uśmiech, a sama lektura wprawia w błogi nastrój, uśmiech na twarzy gwarantowany na cały wieczór. Pierwsza część, Charlie i fabryka czekolady, wydaje mi się o wiele lepsza niż ta dzisiaj recenzowana, ale jednak nie wydaje się być jakaś tragiczna. Lekka książka na jeden wieczór, taka do przeczytania w jeden wieczór, przy kubku ciepłej herbaty. Dla dzieciaków w wieku 8 – 10 lat będzie idealna, ale jednak starszym też może się spodobać;)

poniedziałek, 4 marca 2013

BFO czyli Bardzo Fajny Olbrzym

Tytuł: BFO czyli Bardzo Fajny Olbrzym
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Ilość stron: 208
Ocena: 6/6


BFO używa niezwykłych wyrazów, ale jest też zwyczajnym olbrzymem. Jest najłagodniejszym olbrzymem, jakiego można spotkać i okaże się najlepszym przyjacielem Sophie. Problem tylko w tym, że nie wszystkie olbrzymy są równie przyjazne... (z okładki)




Kiedy byłam w podstawówce zaczytywałam się w książkach Dahla ile się tylko dało, przeczytałam wszystkie które tylko były w szkolnej bibliotece i ostatnie klasy podstawówki kojarzą mi się właśnie z twórczością tego autora. Dziś chciałabym Wam przedstawić jedną z książek, która wywarła na mnie wrażenia pt. BFO czyli Bardzo Fajny Olbrzym.

BFO została wydana po raz pierwszy została wydana w Polscew 1991 roku jako Wielkomilud, a w 2003 roku już jako BFO. W książce poznajemy Sophie, dziewczynkę z sierocińca, która podczas pewnej bezsennej nocy poznaje olbrzyma, ale wyjątkowego – Bardzo Fajnego Olbrzymia, który zaprzyjaźnia się z dziewczynką i zabiera do swojego świata, do doliny zamieszkałej przez wielkoludy. Myśleliście kiedyś co dzieje się z ludźmi, którzy zaginęli? Otóż tam mieszka kilku olbrzymów ludożerców, poznajemy Dzieciożera, Krwiopijaka, Mięchopycha, Łamignata, Ludzichrupa, Rzeźniaka, Kęsibrzucha, Mięsizjada i Wyżerucha, którzy pożerają zaginionych, czy zjedzą także Sophie? Jak skończy się przyjaźń dziewczynki z olbrzymem? Co ich spotka w dolinie? Jakie przygody przeżyją?

Książkę kiedyś pożyczyłam od koleżanki i nie wiedziałam jak się do niej nastawiać, bo wiedziałam, że większość książki jest napisana językiem, jakim posługuje się BFO, więc mogło to odstraszać, ale jednak wzbudzało to sympatię i uśmiech na twarzy. Język jest prosty, ale z racji tego, że jest to pozycja dla dzieci. Jak dla mnie są książki Dahla są lekturami obowiązkowymi dla 8-12 latków. Wtedy, kiedy zaczęłam czytać BFO, wzbudziła moją wielką sympatię, zapewne gdybym teraz zaczęła ją czytać, czułabym się za stara na tę pozycje. Jednak pomysł na książkę naprawdę świetny, bohaterowie ciekawie wykreowani i genialne ilustracje. Naprawdę książka na wysokim poziomie. Jeżeli macie młodsze rodzeństwo, kuzynostwo lub dzieci w tym wieku – polecam z całego serca. Pozycja obowiązkowa!

czwartek, 6 grudnia 2012

Cuda i dziwki

Tytuł: Cuda i dziwki
Autor: Roald Dahl
Ocena: 3/6



Ludziom wszędzie dokucza samotność. Na pustyni czy w mieście to doprawdy niewielka różnica.









Roald Dahl jest znanym pisarzem książek dla dzieci, w których sama zaczytywałam się jako uczennica szkoły podstawowej. Obok serii Małgorzaty Budzyńskiej , o dziewczynie, która nazwała się Ala Makota oraz obok Harrego Pottera, to właśnie książki Dahla można zaliczyć do lektur mojego dzieciństwa, w zadzie samej podstawówki. Jego najbardziej znaną książką jest chyba recenzowana przeze mnie Charlie i fabryka czekolady, zekranizowana w 2005 roku z Johnnym Deepem w roli głównej.

Ostatnio bardzo popularne są książki o tematyce erotycznej, z okrzykniętą jako bestseller książką pt. Pięćdziesiąt twarzy Greya, do której nigdy mnie nie ciągnęło. Ale Cuda i dziwki postanowiłam przeczytać, właśnie z racji na autora i nie bardzo wiedząc o czym ona jest. Wiedziałam o niej tylko to, że są wyjątkiem w twórczości autora, jest to bowiem książka napisana dla dorosłych czytelników. Jak się okazało jest to zbiór opowiadań, które były publikowane swego czasu w Playboyu, więc idzie za tym tematyka erotyczna. Sama pozycja nie jest długa (przy moich ustawieniach bodajże 160 czy 170 stron), ale do szpiku kości są przesycone erotyzmem i seksualnością. Każde jest inne i mówi o czymś innym. O czym? Przekonasz się jak przeczytasz;)

Przyznam szczerze, że nie wiem jak mam się odnieść do tej książki. Dahla jako autora książek dla dzieci uwielbiam, ale moim zdaniem tu się średnio popisał. Pomysły ciekawe, to fakt. Choć mnie osobiście ta tematyka nie porwała i nie zafascynowała. Dla kogo może być dobra ta książka. Pewnie dla kogoś, ktoś lubi się nakręcać i pobudzać czytając książki o pięknych kobietach i o tym co robią one z mężczyznami, trochę taka papierowa odmiana pornosa. Mnie to nie kręci, trochę strata czasu jak dla mnie. Mimo że nie jest długa można by ten czas poświęcić na przeczytanie jakiejś bardziej wartościowej książki. Jeżeli ktoś lubi literaturę erotyczną, to polecam, a jeżeli niekoniecznie Was ciągnie do takiej literatury, to zdecydowanie nie warto.

sobota, 29 września 2012

Charlie i fabryka czekolady


Tytuł: Charlie i fabryka czekolady
Autor: Roald Dahl
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron:188
Ocena: 6/6

Nic nie jest niemożliwe, wnusiu.

O filmie "Charlie i fabryka czekolady" w reżyserii Tima Burtona i Johnym Deppem w roli głównej słyszał chyba każdy. Pewnie wielu też ten film widziało.

Powstał on na podstawie książki o tym samym tytule autorstwa Roalda Dahla, w którym się zaczytywałam jak byłam młodsza. Po prostu uwielbiałam jego książki, a sentyment do nich pozostał po dziś dzień.

W tej książce poznajemy historię chłopca, tytułowego Charliego, pochodzącego z ubogiej rodziny. Codziennie, gdy szedł do szkoły przechodził obok fabryki czekolady pana Wonki zawsze marzył o tym, żeby mieć tyle pieniędzy, żeby móc codziennie jeść czekoladę i móc odwiedzić ową fabrykę... Aż w końcu marzenia się spełniają.

Jest to jedna z tych książek, które uwielbiałam jak byłam młodsza obok serii o Harrym Potterze (którego uwielbiam do dziś) oraz serii o Ali Makota. Opowiada ona o tym, że za marzenia nie karzą, a w dodatku się spełniają. Moim zdaniem jest to jedna z tych książek, na których powinny być wychowywane dzieci, czytane na dobranoc, jedna z tych książek, które niosą za sobą jakieś przesłanie.

Cytaty z książki

Wszystko jest tutaj jadalne, łącznie ze mną. Ale to nazywa się kanibalizmem, drogie dzieci, i spotyka się z dezaprobatą w większości społeczeństw.
Improwizacja to najprostsza sztuka. Każdy to potrafi.

Johnny Deep jako Willy Wonka

Freddie Highmore jako Charlie Bucket


Teren fabryki pana Wonki.