niedziela, 26 marca 2023

"Dopóki grób nas nie połączy" Agnieszka Zakrzewska

Tytuł: Dopóki grób nas nie połączy
Autor: Agnieszka Zakrzewska
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Czyta: Ewa Abart
Długość: 7 godz. 27 min.
Ocena: 2/6



- Może się zastrzelił? To by było najlepsze wyjście. Bo już w krótce zrobię mu z dupy jesień średniowiecza.




Agnieszka Zakrzewska to autorka, o której dowiedziałam się przeszukując książkowe czeluści Internetu w poszukiwaniu nazwisk pod wyzwanie Abecadło z pieca spadło. Dopiero wtedy dowiedziałam się trochę więcej o autorce – np. to, że jest na rynku wydawniczym od 2018 roku, a w jej dorobku jest niemal dwadzieścia pozycji. Mój wybór padł na książkę pt. Dopóki grób nas nie połączy.

Malownicze holenderskie miasteczko przyciąga wielbicieli spokoju i sielskich krajobrazów. Życie płynie tutaj leniwie, a mieszkańcy nie mają większych zmartwień. Ale czy na pewno tak jest? Gdy okolicą wstrząsa informacja o śmierci nestora znanego i poważanego rodu, wszystko wywraca się do góry nogami. Komu zależało na śmierci staruszka? Trzy leciwe przyjaciółki - Eva, Martha i Agneta - postanawiają rozwiązać kryminalną zagadkę. Co tak naprawdę łączy historyczną kamienicę, zakład pogrzebowy i żądnych twardej waluty spadkobierców z piekła rodem?                                                                                                                                                                                               opis wydawcy

Dopóki grób nas nie połączy to pozycja, za którą zabrałam się w formie audiobooka w interpretacji Ewy Abart, której głos już znałam z innych produkcji. Co do samej książki to potrzebowałam czegoś lekkiego, ale nie znając wcześniej twórczości autorki – zupełnie nie wiedziałam czegoś się spodziewać, ale górę jednak wzięła ciekawość. W sumie do tej książki podchodziłam kilka razy i dopiero chyba za trzecim razem wciągnęłam się w nią na porządnie. Skończyłam ją słuchać bardziej rozczarowana niż ukontentowana całością. Morze bohaterów, które się plączą i przeplatają – jak dla mnie jest ich zdecydowanie za dużo, zwłaszcza jak na niezbyt obszerną pozycję. W sumie najbardziej do gustu przypadły mi owe trzy leciwe przyjaciółki, ale też chyba z braku lepszych postaci. Pomysł na fabułę jest całkiem w porządku, ale w moim odczuciu zupełnie niewykorzystany i przegadany, a cała akcja jest poprowadzona w sposób naprawdę chaotyczny. Wątek komediowy według mnie zupełnie nieśmieszny, a kryminalny to zupełnie zmarnowany potencjał. Zdaję sobie sprawę, że jest to komedia kryminalna, więc to niekoniecznie wątek kryminalny jest na pierwszym miejscu czy będzie arcydziełem, ale tu zupełnie niewykorzystany, a komediowy wcale mnie nie śmieszył. Język zupełnie jest nieskomplikowany z mnóstwem różnych przekleństw (tych łagodniejszych) specyficznych powiedzonek – np. kurcgalopem, ale jak na pozycję umieszczoną w holenderskich realiach mogłyby być jakieś holenderskie wstawki. Moim zdaniem książka jest napisana jakby autorka zupełnie nie miała jakiegoś konkretnego planu…

- Po pierwsze, moja droga, ja nie szydełkuję, ale dziergam, a po drugie, skąd ty, do diabła, tak dokładnie pamiętasz, co powiedziałam ponad trzydzieści lat temu? Zapisujesz sobie moje sentencje w kajecie czy jak?
- Po prostu cię kocham, głupia ty. Ludzie, którzy się kochają, zapamiętują o sobie nawet najdrobniejsze szczegóły.

Dopóki grób nas nie połączy to pozycja, z którą się wymęczyłam i się nią rozczarowałam. Co prawda nie miałam względem niej większych oczekiwań – chciałam po prostu lekkiej, zabawnej pozycji z pewną dawką intrygi, a tutaj nie ma ani humoru, ani intrygi, ani fascynującej fabuły, ani zabawnych, barwnych bohaterów. Całość ma naprawdę potencjał, ale zupełnie niewykorzystany. Całość jest co prawda niewymagająca, ale męcząca swoim chaosem i brakiem dopracowania. Nie polecam – wieje nudą, brakiem intrygi i brakiem humoru.  

Książka bierze udział w wyzwaniu 

poniedziałek, 13 marca 2023

"Serce jak smoła" Robert Galbraith (J.K. Rowling)

Tytuł: Serce jak smoła
Autor: Robert Galbraith (J.K. Rowling)
Cykl: Cormoran Strike
Tom: szósty
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Czyta: Maciej Stuhr
Długość: 39 godz. 27 min (2 części)
Ocena: 1/6

Mężczyznom zwykle tylko się wydaje, że kobiety z nimi flirtują (...) I to właśnie ci, których nie lubisz, zawsze są najbardziej skłonni do uznawania, że za nimi szalejesz.



Od samego początku z wielką chęcią sięgałam po książki napisane przez J.K. Rowling pod pseudonimem i w sumie od razu polubiłam duet Strike i Ellacott. Tak właśnie dotarłam do szóstej części tej serii pełna ciekawości co tym razem nam zaserwowała autorka – co tym razem się wydarzyło w Sercu jak smoła?

W agencji detektywistycznej Cormorana Strike’a i Robin Ellacott zjawia się roztrzęsiona młoda kobieta i błaga o rozmowę. To Edie Ledwell, współtwórczyni popularnej kreskówki "Serce jak smoła". Od jakiegoś czasu prześladuje ją w Internecie osoba posługująca się nickiem Anomia. Zdesperowana Edie prosi o ustalenie jej prawdziwej tożsamości, jednak Robin z kilku powodów odmawia przyjęcia sprawy. Jakiś czas później na cmentarzu Highgate, gdzie rozgrywa się akcja kreskówki, zostaje popełniona wstrząsająca zbrodnia. Poruszeni nią Robin i Cormoran przyjmują zlecenie schwytania mordercy. Para detektywów musi zmierzyć się z wirtualną rzeczywistością i wniknąć w skomplikowaną sieć nicków, sprzecznych interesów i nabrzmiałych konfliktów. Jednocześnie zarówno Robin, jak i Cormoran nieudolnie próbują poukładać swoje życie osobiste.                                                                                                                                                                                              opis wydawcy

Serce jak smoła jest książką, której byłam ciekawa – przede wszystkim z racji tego jak dalej rozwinie się relacja między wspólnikami detektywami, a za książkę zabrałam się w formie audiobooka w interpretacji Macieja Stuhra, którego głos uwielbiam. Co prawda po przeczytaniu opisu domyślałam się, że sam pomysł na fabułę nie do końca przypadnie mi do gustu, co (na nieszczęście) sprawdziło się podczas odsłuchiwania tej pozycji. Po pierwsze fandom jakiejś mrocznej kreskówki i powiązanej z nią gry komputerowej (zwłaszcza gry to zupełnie nie mój sposób spędzanie wolnego czasu), po drugie forma jego realizacji. W moim odczuciu akcja jest niemiłosiernie rozwleczona (o co nietrudno, skoro papierowa wersja książki ma ponad tysiąc stron), a detektywi wciąż kręcą się w miejscu wokół pytania Kim do cholery jest Anomia? i chemii, która iskrzy się między tym duetem już od pierwszego tomu. Poziom intrygi w tym wszystkim moim zdaniem jest zdecydowanie zbyt niski, a całość naprawdę niemiłosiernie mi się dłużyła. Mnóstwo spisów chatów, których słuchało się dość ciężko, mieszanina nicków, wszystko mdłe i rozwleczone na potęgę. Moim zdecydowanie za długa, rozciągnięta i tak naprawdę większość książki jest zupełnie o niczym. W moim odczuciu gdyby całość zajmowała co najwyżej połowę objętości – mogłoby być lepiej. 

Wizerunek osób niepełnosprawnych w popkulturze jest fatalny, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym. W tych rzadkich chwilach, gdy widzimy na ekranie osobę niepełnosprawną, zazwyczaj gra ją pełnosprawny aktor.

Serce jak smoła to szósty i najdłuższy tom cyklu o Cormoranie Strike’u, który wlókł mi się niemiłosiernie i niejednokrotnie miałam ochotę rzucić ją w cholerę – przetrwałam chyba tylko dzięki Maciejowi Stuhrowi jako lektorowi. Dotychczas Zabójcza biel była w moim odczuciu najsłabszą częścią tej serii, ale teraz na podium najgorszej części zdecydowanie uplasowało się Serce jak smoła. Autorka już ogłosiła, że będzie kolejny tom, ale powiem szczerze, że naprawdę poważnie się zastanowię czy się za nią zabiorę. A szkoda, bo polubiłam głównych bohaterów. 

poniedziałek, 6 marca 2023

Podsumowanie lutego 2023


Luty (zarówno jak styczeń) był dla mnie dość intensywnym miesiącem.
Praca – jak praca. Godziny – jak godziny.
Jednak nie opuszcza mnie poczucie, że brakuje mi czasu na cokolwiek poza pracą i domem. Robienie kolejnych dziurek w płatkach uszu – druga w lewym i trzecia w prawym.  Walentynkowe sushi, które zamówiliśmy do domu, 
Do tego organizowanie powrotu na studia, wkurzenie na nieogar naszej uczelni (jak przy początku każdego semestru). Po co zaocznym dać wcześniej znać, kiedy będą zajęcia – lepiej dać znać kilka dni przed pierwszym zjazdem, przecież zaoczni nie pracują albo pracują tylko od poniedziałku do piątku (wg naszej uczelni przecież wcale nie trzeba ogarniać grafiku). Do tego ogarnianie własnego zdrowia i ogarnianie badań – krew i RTG. Taki standard życia. Aż cud, że mnie żadne choróbsko nie złapało.
Do tego nieustannie siłownia i treningi, do tego doszło zwiększanie obciążeń – dało to kolejne 2 kg na minusie. Co prawda mogłabym więcej schudnąć, zarówno jak i więcej przeczytać. No i zdecydowanie mi zabrakło czasu na rysowanie… Ale życie to życie.

W tym miesiącu udało mi się zapoznać się z 3 książkami
Z czego:
2 audiobooki
1 ebook

Wśród tych 3 książek – 1 z nich wzięła udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło
Gwieździsta noc
Lot 7A
Serce jak smoła

Walentynkowe sushi, które jedliśmy 2 dni

Albo kijki albo siłownia i doszłam do 4 treningów tygodniowo

Cały komplet kolczyków. Dzięki tym zdjęciom zorientowałam
się, że moje uszy się różnią kształtem. 

W tym miesiącu napisałam 3 posty - 2 recenzje i podsumowanie ubiegłego miesiąca.

Jak u Was minął luty?