Maj zleciał jak z bicza strzelił. Pisanie i zdawanie pracy na studiach podyplomowych
(psychodietetyka).
Rekrutacja do szkoły psychoterapii.
Praca w MOPSie na pełen
etat + jako asystent osób z niepełnosprawnościami.
Do tego alergia, dentysta i diagnostyka w dorosłości pod
kątem ADHD.
Spotkania szydełkowe.
Zachwycanie się majem (mimo alergii), początkiem sezonu na
truskawki, rabarbar, bób i małosolne ❤️
Udało mi się wybrać na film Harry Potter i kamień filozoficzny
z orkiestrą na żywo, gdzie spotkałam potteromaniaków z różnych krajów i w
różnym wieku, a także miałam możliwość po raz pierwszy zobaczyć jak wyglądają
tłumaczenia imprez na żywo na język migowy.
W tym miesiącu udało mi się zapoznać z 4 książkami.
Wśród nich są 2 papierowe i 2 e-booki.
Pomornica
Wrzask
Zawieszeni. O zaginionych i ludziach, którzy ich szukają.
Czas leci nieubłaganie i kwiecień minął jak z bicza strzelił.
Były 33 urodziny, spotkanie urodzinowy, tort z motywem
Harrego Pottera, Yarmark (targi włóczkowe), włóczkowo-krakowskie spotkania przy
kawce, wyjście na przedstawienie komedii improwizowanej w ramach wewnętrznej
integracji między pracowniczej, koncert KSU akustycznie, balet do Requiem
Mozarta, kolejny tatuaż, przeprowadzka M. do mnie, a w maju mija nam już pół roku razem
Dużo się działo i dużo się dzieje. A do tego
mając 33 lata postanowiłam poddać się diagnozie pod kątem ADHD. Aż sama się
sobie dziwię jak ja ogarniam rzeczywistość łącząc od tego miesiąca 2 prace
(MOPS + fucha).
W tym miesiącu udało mi się zapoznać z 5 książkami. Wśród nich są 2 ebooki, 2 audiobooki i 1 papierowa.
Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam,
gdzie chcą Kolekcjoner lalek Kryminalne portrety. Notatki psychologa policyjnego |Najgorsze dopiero nadejdzie Dla ciebie zabiję
Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam,
gdzie chcą i Kryminalne portrety zdecydowanie mnie rozczarowały, ale recenzje
niebawem! Ileż ja mam jeszcze książek do opisania…
Marzec był dość intensywnym miesiącem – zarówno czytelniczo, ale też życiowo.
Praca w MOPSie zaczęta w lutym, ale jednak marzec był pierwszym pełnym miesiącem w niej, wdrażanie się w obowiązki, nowe przypadki i papierologię stosowaną. Plus morze różnych innych prywatnych spraw… Dużo spotkań z ludźmi - tych pięknych z dużą ilością śmiechu i herbaty, ale także trudnych. I 2 spotkania, które pokazały mi jaką matką nigdy by nie chciała być...
W pewnym sensie dzięki tej pracy więcej czytam niż w poprzednich miesiącach – 45 min w autobusie w jedną stronę do pracy, a ponadto książki pomagają chociaż trochę uciec od rzeczywistości przypadków z jakimi pracuję.
A marcu udało mi się przeczytać 7 książek. Wśród nich: 4 ebooki, 2 papierowe i 1 audiobook.
Ja wiem, że luty jest krótkim miesiącem, ale ten przeleciał mi wyjątkowo szybko.
Pobyt mojej babci w szpitalu.
Gotowanie jedzenia do słoików dla rodziny.
3 (no w sumie to 2.5) weekendy ze zjazdami na uczelni – 2.5 lutowego weekendu, bo jeden zjazd był 31.01-1.02, ale jednak 3 weekendy pod rząd poświęcone na uczelnię, na szczęście w wersji online.
Wybór tematu pracy dyplomowej na studiach podyplomowych. Wybór padł na Znaczenie diety w terapii zaburzeń depresyjnych.
Pierwsze walentynki z Nim ❤️
Nowa praca❤️Pierwsza praca jako psycholog, druga praca w budżetówce… No i całe wdrażanie się.
Pierwsza w życiu wizyta w sądzie – odbiór zaświadczenia o niekaralności.
W 2025 nie było w ogóle miesięcznych podsumowań - w tym roku do tego do tego wracam!
Nie wiem jak Wam - mi styczeń przemknął tak niepostrzeżenie?
Były 2 zjazdy w ramach studiów podyplomowych, weekendowa wizyta Taty w Krakowie i wspólne wyjście do teatru na Folwark Zwierzęcy, no i urodziny M.
W tym miesiącu udało mi się zapoznać z 5 książkami
Wśród nich:
- 3 audiobooki
- 2 ebooki
Trzeci znak
Złotowłosa
Tańcząc na prochach zmarłych
Alter
Zanim powiesz żegnaj
Na blogu pojawiły się 4 posty - podsumowanie 20255 oraz 3 recenzje.
Ileż ja mam recenzji do nadrobienia!
Nowe kubki (Kliknij w zdjęcie, aby powiększyć)
Takie tam "kilka" kompletów kredek - łącznie 9 na zdjęciu. Najwięcej sztuk w komplecie - 120. Najdroższy zestaw kosztował mnie ok. 350 zł i to wcale nie jest ten największy komplet
Kolejna edycja słoika wdzięczności
Przyznać się - ktoś w ogóle tęsknił za takimi podsumowaniami?
I za moją częstszą pisaninką?
A w lutym wyczekujcie czegoś super z okazji 15 rocznicy założenia bloga!
Odpalają zimne ognie w sylwestra 2024/2025 prosiłam wszechświat o jedno, o to, żeby 2025 okazał się lepszy od swojego poprzednika. I taki był w rzeczywistości! Rok spełnianych marzeń...
1. W końcu obroniłam tytuł magistra z psychologii - nieważne, że 5-letnie studia robiłam 8 lat.
2. Rozpoczęłam podyplomowe studia z psychodietetyki.
3. Rozpoczęłam pracę z osobami z niepełnosprawnościami (DPS i AOON)
4. Dwukrotny koncert białoruskiego zespołu Naviband
Do tego doszły 2 nowe tatuaże, 3 nowe kolczyki, pozowałam do sesji zdjęciowej, 2 razy odwiedziłąm mój ukochany Wrocław, zakochałam się na nowo w kolorowankach, zapełniłam słoik wdzięczności, zorganizowałam bazarek charytatywny dla sąsiada z mojego rodzinnego Kluczborka, a w moim życiu pojawił się ON - M. ❤️
W 2025 zapoznałam się z 31 książkami.
Wśród nich znalazło się:
- 15 audiobooków
- 9 ebooków
- 7 książek papierowych
W mojej biblioteczce w tym roku przybyło łącznie 38 papierowych książek
Książkowym odkryciem roku dla mnie była twórczość Krystiana Stolarza.
Piszą ten postu uświadomiłam sobie jak niewiele pisałam w tym roku na bloga - intensywny rok pełen wyzwań. 2026 - obiecuję poprawę!
Zapraszam na zdjęciowy przegląd roku!
(Kliknij w zdjęcia, żeby powiększyć)
Work in progress - połowa drogi
2017 vs 2025 Początek vs koniec studiów psychologicznych
Zdjęcie zaraz po obronie pracy magisterskiej. Tytuł: Stany depresyjne w chorobach reumatycznych Tęczowa okładka dlatego, że podczas tych studiów zaczęłam głośno mówić o tym, że sama jestem LGBT.
Malutka kolekcja kolorowanek
Wciąż i nieustannie w kieckach
I z M. we Wrocławiu ❤️ Zaraz po usunięciu 3 zębów u mnie... Nie widać, prawda?
Po bardzo trudnym 2024 przyszedł 2025, do którego poschodzę ze sporą dawką nadziei. Cokolwiek działoby się w moim życiu - zawsze musi mi towarzyszyć muzyka. Perturbacje za mną, ale muzyka towarzyszyła - między innymi właśnie te kawałki.
Plaster
Szpaku
Rap to nie jest muzyka, której słucham na co dzień. Na tę piosenkę trafiłam zupełnie przypadkowo i tak bardzo pomaga mi w trudnych momentach ❤️
Jeszcze wszystko będzie dobrze, wiem jak jest
Ta piosenka jest jak plaster, gdy Ci źle
Będą chcieli ludzie smutni Twoich łez
Ty nie pozwól temu światu zepsuć Cię
Głośniej Kwiat Jabłoni & Igor Herbut
Kwiat Jabłoni od dłuższego czasu jest jednym z moich muzycznych faworytów (marzy mi się udział w ich koncercie). Kiedy usłyszałam ich piosenkę wykonaną razem z Igorem Herbutem - przepadłam ❤️
Mam już dosyć stania
I opadania rąk
Znów próbuję krzyczeć
Lecz w gardle staje głos
Kołowrotek Wojtek Szumański
2024 to był istny kołowrotek i rollercoster emocji i zdarzeń, a teraz na kołowrotku pomyka Maleństwo (chomik). Tak bardzo piosenka na ten okres.
Zapętleni w naszym losie
Ułożeni w nieporządku
Tak stabilni w tym chaosie
Zaczynamy od początku
Wymyśliłam Cię
wyk. Wojciech Jackowski
cov. Irena Jarocka
Piosenka i jej wykonanie, na które natrafiłam na TikToku.
Zakochałam się w głosie wykonawcy i w samej piosence ❤️
Nie Szkodzi
Paula Biskup & Piotr Odoszewski
Na tę piosenkę natrafiłam w jednym z najgorszych momentów 2024 - dość drastycznego rozstania z B. (wygonienie mnie z mieszkania, które przez 5 lat było moim domem i szybkie szukanie sobie nowego lokum). I to właśnie wtedy zaczęłam budować swój dom w wynajmowanej kawalerce... W tym miejscu uwielbiam język angielski i jego rozróżnienie między home a house.
Już wiem, że moim domem
Nie będę nazywać ciebie.
Wiem, że mój dom
Jeszcze o mnie nie wie.
Mimo to mija mi kolejny dzień.
Darkside
Neoni
Czasami tak właśnie się czuję w swoich depresyjnych kryzysach...
Take a step into the havoc
Look around this ain't еven the half of it
I'm walking the linе between panic and losing my mind
Embracing the madness
My devils they whisper in my ear
Deafening me with all my fears
I'm living in a nightmare
Unstoppable
Sia
Jeden z tych utworów, który w ostatnich tygodniach dodawała siły, wiary i energii.
Powtarzałam to wielokrotnie w swoim życiu, ale zdecydowanie mnie
przeorał. Rozejście się z B., później powrót na jakiś czas, a w lipcu ostateczne,
burzliwe rozstanie i przeprowadzka. Odroczenie obrony pracy magisterskiej, a
także inne perturbacje w relacjach damsko-męskich, a także w relacjach rodzinnych.
Trochę pokrzywki alergicznej, która ciągnęła się od jesieni 2023. Przez wysypki,
nowe kolczyki i tatuaż – odpuściłam sobie siłownię, ale zamierzam już w tym
miesiącu na nią wrócić. W tym wszystkim na szczęście znalazłam bardzo przyjemne
mieszkanko, a na nim czekało mnie ogarnianie i skręcanie mebli, nowego
komputera, a przede wszystkim budowanie swojego nowego domu, a pod koniec roku
moim towarzyszem stał się malutki, słodki chomik. Na szczęście do tego wciąż
pracuję w tym samym miejscu, w którym dostałam umowę na czas nieokreślony, co
naprawdę się bardzo się cieszę. No i jednym z największych sukcesów tego roku
mogę uznać, że spodnie (jeansy) miałam na sobie tylko 2 razy – tak to tylko
kiecki i legginsy/dresy w pracy.
Przybyły mi 4 kolejne kolczyki (2 w sutkach i 2 w chrząstce
ucha), ale jednak jednego z chrząstki musiałam wyjąć zanim się wygoił. Ponadto
przybył mi 1 nowy tatuaż nawiązujący do Harrego Pottera.
W tym roku udało mi się zapoznać się z 27 książkami, co było
zdecydowanie najgorszym czytelniczym rokiem chyba od czasów liceum.
Wśród tych 27 książek znalazło się: -16 audiobooków -8 ebooków -3 papierowe
Jak ten czas pędzi! Nawet nie wiem, że minęłam połowa września, ja dopiero piszę podsumowanie sierpnia.
Sierpień był pierwszym pełnym miesiącem spędzonym na nowym mieszkaniu i urządzaniu się na nim (łącznie z podłączaniem pralki – dałam radę). W ogóle sporo kręciło się wokół mieszkania, skręcania mebli, rozpakowywania się. W międzyczasie zaliczyłam urlop i wyjazd w rodzinne strony, kilka pięknych spotkań i rozmów – na przykład pierwszą wizytę na Bolko w Opolu, 87 urodziny babci czy spotkanie po 13 latach z kuzynem – rówieśnikiem, z którym razem dorastaliśmy (wspólna szkoła muzyczna czy jedna klasa w gimnazjum).
W sierpniu udało mi się zapoznać z 2 audiobookami.
Tak, przy rozpakowywaniu się i ogarnianiu wielu rzeczy o wiele łatwiej sięgnąć po audiobooka niż po tradycyjną czy ebooka.
Cały ten rok jest tak pokręcony, dziwny i trudny, że aż sama
się sobie dziwię, że w ogóle daję radę. W lipcu z racji upałów postanowiła odezwać się moja wada
serca (2 czy 3 raz w życiu tak mocno!). Na przestrzeni rozstań i powrotów z B.
doszło do ostatecznego rozstania w najgorszy możliwy sposób – wygonił mnie w nocy
z mieszkania, które przez ostatnich 5 lat było moim domem. Ja od końca miesiąca
jestem już na swoim nowym mieszkaniu budując sobie swój nowy dom (póki co odgrzebując
się z kartonów, worków i skręcając sobie meble) – po raz pierwszy mieszkam tak
blisko lasu (tak, w Krakowie!), a ponadto spełniło się moje marzenie z
dzieciństwa o biurku w wykuszu ❤
W lipcu udało mi się zapoznać z 3 książkami
Wśród nich znalazły się: -1 papierowa -2 audiobooki
Morderstwo tuż za rogiem Katastrofalny błąd Tajemnica lekarki