Tytuł: Nawiedzony Dom
Autor: Joanna Chmielewska
Wydawnictwo: Klin
Ocena: 5/6
– Odsuń te nogi! – wrzasnęła zirytowana, zziajana i zasapana Janeczka. – Wszędzie masz nogi, chyba z tysiąc! Gdzie ja mam wleźć?!
O twórczości Joanny Chmielewskiej słyszałam już wieki temu, a samej autorki chyba nie trzeba przedstawiać nikomu – w końcu słyszał chyba o niej każdy, zwłaszcza o jej niedawnej śmierci. Aż wstyd przyznać, że dopiero teraz (mając prawie 21 lat) zebrałam się do zapoznania się z jej książkami. I postanowiłam zacząć od cyklu dla młodzież, a co się będę postarzać;)
W Nawiedzonym domu spotykamy rodzeństwo – Pawełka i Janeczkę Chabrowiczów – którzy właśnie wraz z rodziną przeprowadzili się do wielkiego domu, który dostali w spadku, po pewnym, dalekim krewnym. W okolicach posesji natrafiają na bezpańskiego psa, którego postanawiają przygarnąć i nazwać Chabrem, a jest to pies nadzwyczaj inteligentny i informuje swoich właścicieli o dziwnych, obcych ludziach kręcących się wokół domu. Do tego dochodzi niesympatyczna i zupełnie nieprzyjazna sąsiadka zwana Zmorą. Czy ów dom jest rzeczywiście nawiedzony? Jaką tajemnicę kryje? Kim są owi obcy ludzie? Jakie przygody spotkają Pawełka i Janeczkę?
Nawiedzony dom to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Chmielewskiej i muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona. Niezaprzeczalnie książka ma swój urok, jest zabawna, miejscami intrygująca, ciekawa, lekka o młodzieżowo – kryminalnym zabarwieniu;) Urzekła swoją lekkością i humorem, sympatią i pomysłowością głównych bohaterów, ich niecnymi, bystrymi planami, energia i zapałem, inteligencją i wiernością psa… Pamiętam jak byłam młodsza i jeszcze mieszkałam w blokach to marzył się taki stary, zakurzony owiany tajemnicą strych z mnóstwem skarbów, staroci, pamiątek po przeszłych pokoleniach – dokładnie taki jak opisany w tej książce. Chociaż w taki sposób marzenie z dzieciństwa się spełniło;) Nawiedzony dom to książka, zdecydowanie skierowana do młodszych czytelników, ale mnie również starszym przypadnie do gustu , z powodu lekkości, humoru i sympatycznego nastroju w jaki wprawia, choć momentami może wydać się absurdalna;) Napisana lekkim i przyjemnym językiem, a sama książka (a nawet myślenie o niej) wprawia wręcz w błogi stan odprężenia wywołując uśmiech na twarzy, a nawet powodując różne wspomnienia z dzieciństwa, co sprawia, że książka ta jest idealna na jakąkolwiek chandrę czy zły humor;) To moja pierwsza książka Chmielewskiej i na pewno nie ostatnia;)