Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

Krucha jak lód

Tytuł: Krucha jak lód
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Ilość stron: 616
Ocena: 


Świat byłby o wiele prostszy, gdyby zamiast szafować nadwyżkowymi sylabami, ludzie mówili po prostu o co im chodzi. Słowa tylko przeszkadzają. Tego, co czujemy najmocniej […] nie ubieramy w zdania.






Czy matka ma prawo złożyć pozew o „niedobre urodzenie” tylko dlatego, że ma dość zaciągania długów na leczenie poważnie chorego dziecka? Czy może posądzić lekarza prowadzącego ciążę, że za wcześnie wykrył chorobę dziecka, przez co nie mogła usunąć ciąży, choć swoją córeczkę mocno kocha? Te wszystkie pytania rodzą się podczas czytania książki Jodi Picoult pt. Krucha jak lód.

Powiedzcie mi po co żyć, kiedy nie pozwalają ci korzystać z życia?

Już na początki poznajemy Charlotte i Seana O'Keefe, którzy z radością dowiadują się, że będą mieli dziecko i pragną, żeby było zdrowe, zresztą jak wszyscy przyszli rodzice. Jednak ich szczęście nie trwa długo, bo w pewnym momencie dowiadują się, że ich córka choruje na Osteogenesis Imperfecta – wrodzoną łamliwość kości, a ogólnie wiadomo, że leczenie tego typu schorzeń jest bardzo kosztowne. Po kolejnym złamaniu, kiedy rodzina wciąż wiążą koniec z końcem, Charlotte postanawia się iść do adwokata. W jakim celu? Żeby złożyć wniosek o tzw. „niedobre urodzenie”, żeby posądzić swojego lekarza i jednocześnie przyjaciółkę, o to, że zbyt późno wykryła chorobę jej córki i przez to nie mogła usunąć ciąży. Czy po tych kilku latach, kiedy mocno kocha swoją córeczkę, będzie w stanie powiedzieć w sądzie, że przerwałaby ciążę, gdyby tylko dano jej taki wybór? Jak zareaguje na to reszta rodziny, jej mąż Sean i jej druga córka Amelia? 


Krucha jak lód to książka niewątpliwe poruszająca i jedna z bardziej znanych pozycji autorki, jednak dopiero druga z którą się zapoznałam, zaraz po Bez mojej zgody. Muszę przyznać, że to naprawdę niesamowite, jak wiele emocji może zostać zawartych w jednej książce, ale cóż w tym dziwnego jeżeli chodzi o zdrowie i dobro dziecka? Podczas lektury rodzi się mnóstwo pytań, mnóstwo wątpliwości, naprawdę cała lawina emocji. Mnóstwo poruszeń i podejmowanych dramatycznych decyzji. Co ciekawe, książka jest zbudowana z krótkich rozdziałów, w których narratorami są różne osoby zaangażowane w sprawy, a wyrażają się się tak jakby w formie listu czy wypowiedzi, której adresatem jest Willow – owa chora córeczka. Muszę przyznać, że zauważyłam pewne podobieństwo pomiędzy tą książką, a tą czytaną wcześniej. Jakie? Zdrowotne problemy jednego z dzieci, chęć pomocy mu, rodzicielska miłość, a do tego dramatyczne decyzje, które wywołują lawinę różnych wydarzeń i rozsypująca się przez to wszystko rodzina. Przez to miałam, momentami przed oczami miałam sceny z Bez mojej zgody. Krucha jak lód sprawiła, że w pewnych momentach miałam łzy w oczach i natłok pytań w głowie. Na pewno nie jest to pozycja, którą czyta się łatwo, bo to nie ta grupa pozycji. Zdecydowanie polecam! Książka naprawdę wartościowa lektura, która mówi o opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem, o wiązaniu końca z końcem, o problemach dnia codziennego.


sobota, 12 października 2013

Bez mojej zgody

Tytuł: Bez mojej zgody
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo: Prószyński  i s-ka
Ilość stron: 463
Ocena: 5/6



Widocznie dodatkowa dawka humoru to dar, który dostaje się od Boga razem z kalectwem, chorobą, albo inną ułomnością, dar, który pomaga nieść ten ciężar.






Jodi Picoult to jedna z najbardziej znanych i rozpoznawalnych amerykańskich autorek, której całokształt twórczości został uhonorowany nagrodą New England Book, a jej książki są bestsellarami na całym świecie. Kiedy w pewnym momencie stało się o niej tak głośno, to postanowiłam się  zapoznać z jej utworami  i przekonać się co w nich jest takiego wyjątkowego. Początek mojej przygody z jej twórczością trafiła na Bez mojej zgody.

W książce poznajemy szczęśliwą rodzinę Fitzgerald, jednak, któregoś dnia ich utopia się kończy, bowiem u córki wykryto rzadki przypadek białaczki, a żaden z członków owej familii nie może być dawcą tkanek dla chorej dziewczynki, a wszystko z powodu braku zgodności tkankowej. Dzięki sporemu rozwojowi inżynierii genetycznej decydują się na spłodzenie kolejnego dziecka, które będzie idealnym dawcą. Tak rodzi się Annie, której życie wygląda jakby była ciężko chora, choć tak naprawdę nic jej nie dolega. Dlaczego? Bo ciągle ląduje w szpitalach oddając krew lub inne tkanki swojej starszej, chorej siostrze, jednak któregoś dnia w dziewczynie rodzi się bunt. Czy słuszny? Jak on się skończy? Czy rodzina to przetrzyma? Jakie rozterki przeżyją?


Kadr z filmu
Od lewej: Cameron Diaz, Abigail Breslin.
Bez mojej zgody to pierwsza pozycja autorki, która miałam okazję przeczytać, ale jednocześnie nie ostatnią. Pierwsze co mi się nasunęło to skojarzenie z książką Lisy Scottoline pt. Spójrz mi w oczy - obydwie podobne w stylu i klimacie życiowych problemów i rozterek. Muszę przyznać, że w książce znalazło się wiele naprawdę wiele poruszających do głębi momentów, co wynikało już z samego faktu  poruszanego tematu ciężkiej choroby i problemów z nimi związanymi. Podobało mi się w niej to, że akcja książki przedstawione z różnych perspektyw, bowiem jest ona podzielona na krótkie rozdzialiki, w których narratorami są poszczególni bohaterowie, przez co łatwiej jest wczuć się w ich uczucia i sytuację, a emocji jest pełno od zgody, miłości i poświęcenia do niezgody. Nie zmienia to faktu, że owe postacie są generalnie średnio wyraziste i charakterystyczne co generalnie nie wpływa dość dobrze na ogólny odbiór książki. Muszę przyznać, że ekranizacji nie wiedziałam (choć było o niej głośno), ale jednak nie pałam wielką chęcią do jej zobaczenia. Czy to normalne? Nie wiem. Generalnie książka jest szalenie wstrząsająca, pełna emocji, a dodatkowo ma niezwykle zaskakującym zakończeniem.