Tytuł: Dziecko ulicy
Autor: Judy Westwater
Seria: Pisane przez życie
Wydawnictwo: Hachette Polska Sp. z o.o.
Ilość stron: 280
Ocena: poza skalą
Rodzina to niekoniecznie ci ludzie, wśród których człowiek
się rodzi. Można ją sobie znaleźć samemu. Tam, gdzie jest bezpiecznie i ciepło.
Tam gdzie człowiek czuje, że właśnie tu jest jego miejsce.
Czy możecie wyobrazić sobie, że żyjecie na ulicy, śpiąc w
jakimś starym wagonie albo schowku na węgiel? Czy wyobrażacie sobie myć się w
publicznych toaletach, jeść resztki ze śmietników albo ukradzione z
restauracji? A wszystko w opuszczeniu przez matkę i „opiekę” despotycznego i
nieczułego ojca materialistę? Tak, to wszystko zdarzyło się naprawdę, a
przeczytamy o tym autobiograficznej książce Judy Westwater zatytułowanej Dziecko ulicy.
Lektury z kategorii pisane przez życie są książkami
wyjątkowymi, jednak nie potrafię ich czytać zbyt często. Mimo tego podczas
ostatniej wizyty w bibliotece, natknęłam się na dział z takimi pozycjami, a
wśród nich szczególnie zainteresowała mnie ta pozycja. Czemu? Już samym opisem.
Byłam niezmiernie ciekawa jakie wydarzenia spotkały autorkę, a dzieciństwo
miała tragiczne. Należą się jej wielkie brawa, bo tak trudne i bolesne
wspomnienia opisuje językiem lekkim i przyjemnym, że aż trudno uwierzyć, że to
wszystko działo się naprawdę. W mojej głowie aż roiło się od pytań. Jak można
być takim rodzicem, który bije, przepraszam, katuje, nie interesuje się, ma gdzieś to czy dziecko
ma to czego potrzebuje, a przede wszystkim jak można pozwolić żyć kilkuletniemu
dziecku na ulicy, a jak wróci to jeszcze je pobić? Nie ogarniam.
Dziecko ulicy to poruszająca, smutna i tragiczna książka,
która zmusza do myślenia oraz napawa trwogą i przerażeniem, że takie sytuacje,
jak te opisane w książce, w ogóle mają miejsca, w tym rzekomo wyscoce
cywilizowanym świecie. Jest to pozycja przepełniona emocjami, pełna bólu
dzieciństwa. Tragiczna historia w której miłość jest zastąpiona strachem przed
ojcem, jednak pokazująca wielką siłę i walkę o przetrwanie, własną godność i szczęście.
Historia doprawdy dramatyczna, poruszająca i niewiarygodna. Choć książka nie
jest ona zbyt obszerna, to czasami trzeba na chwilę przerwać i pomyśleć. Nie da
się jej przeczytać tak o, za jednym przysiadem Po prostu się nie da. Polecam ją
nie tylko wszystkim fanom tego typu literatury, ale przede wszystkim każdemu
człowiekowi, żeby mógł się przekonać, że wcale nie ma tak źle jak sobie
wyobraża. Polecam! Naprawdę warto przeczytać!