środa, 28 grudnia 2022

"Zimny trop" Beata i Eugeniusz Dębscy

Tytuł: Zimny trop
Autor: Beata Dębska, Eugeniusz Dębski
Cykl: Tomek Winkler
Tom: drugi
Wydawnictwo: Agora
Czyta: Wojciech Żołądkowicz
Długość: 10 godz. 19 min.
Ocena: 4/6


Kawa? Pewnie, że chcę kawy! - pomyślał. - Przecież wypiłem dopiero dwie, a już niemal południe!





Pierwszy tom z Tomkiem Winklerem autorstwa Beaty i Eugeniusza Dębskich pt. Dwudziesta trzecia jest książką, którą przeczytałam kilka lat temu. Nie zapadła mi szczególnie w pamięć, więc nie zabrałam się za kolejne tomy, ale przeszukując nazwiska autorów pod wyzwanie Abecadło z pieca spadło przypomniałam sobie o tym duecie autorów i zabrałam się za drugi tom tego cyklu pt. Zimny trop w formie audiobooka w interpretacji – znanego mi już jako lektora – Wojciecha Żołądkowicza.

Tomek Winkler, prywatny detektyw z Wrocławia, jeszcze nie wydobrzał po ostatniej makabrycznej sprawie, gdy na jego biurku ląduje kolejne zlecenie. Tym razem zatrudnia go nie kto inny jak Roma Wiśniowiecka, sarkastyczna emerytka i znawczyni dobrego koniaku, a prywatnie… jego własna babcia. W urokliwym kurorcie zniknął bez śladu jej znajomy – starszy pan, któremu na pewno nikt nie życzyłby źle, prawda? Winkler ma w tej sprawie odrębne zdanie. Jednak tropy ciągle zasypuje śnieg, a byli koledzy z policji wcale nie zamierzają ułatwiać śledztwa. Echa poprzedniej sprawy wciąż nie ucichły i zdecydowanie nie wszystkim podoba się, że Winkler ostatnim razem wyszedł z tarapatów cało. Może więc tym razem trzeba dopomóc pechowi?                                                                                                                                                       opis wydawcy

Zimny trop jest książką, za którą zabrałam się bez żadnych większych oczekiwań i niewiele pamiętając z pierwszego tomu serii, ale za to znając już głos Wojciecha Żołądkowicza jako lektora audiobooków. Zaczęłam słuchać i dość szybko się wciągnęłam – zwłaszcza, że wszystko dzieje się częściowo we Wrocławiu, w którym tyle mieszkałam i tak bardzo lubię. Akcja książki toczy się linearnie, bez kilku płaszczyzn czasowych – jedynie miejsca wydarzeń są umiejscowione częściowo we Wrocławiu, częściowo w Polanicy Zdroju. Pomysł na fabułę jest w moim odczuciu dość ciekawy, ze sporym potencjałem – szkoda tylko, że nie do końca wykorzystany, dopracowany. W moim odczuciu mogłoby być więcej napięcia i intrygi, bo akcja toczyła się w dość umiarkowanym tempem, a poza zagadką kryminalną sporo tu życia prywatnego bohaterów. Jednak mimo tych wątków obyczajowych (dość mocno rozbudowanych) mam wrażenie, że można czytać tę książkę nie znając wcześniej pierwszego tomu – sama w końcu niewiele z niego pamiętam. Z samych bohaterów moją największą sympatię wzbudziła babcia Roma – zdecydowanie, ale i Tomek Winkler nieco zyskał w moich oczach. Do tego język i styl, jakimi posługują się autorzy są niezbyt skomplikowane, dość przyjemne w odbiorze, momentami z dość sporą dawką elokwencji i sarkazmu – szczególnie w rozmowach Romy i Tomka, które niejednokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. 

Zakończenie w lekkim tonie miało trochę rozluźnić rozmowę - w dużym napięciu trudno się rozmawia, oponenci się usztywniają, pole widzenia się zwęża, szwankuje słuch i rozumienie.

Zimny trop to książka, która w moim odczuciu wypada całkiem pozytywnie – na pewno lepiej od Dwudziestej trzeciej. Bawiłam się dość naprawdę dość dobrze, zdecydowanie się w nią wciągnęłam, chociaż zakończenia domyśliłam się stosunkowo szybko. Dość przyjemne w odbiorze czytadło, lekka pozycja umilająca czas – przede wszystkim zabawnymi dialogami Winklera z babcią. Osobiście chętnie zabiorę się za kolejne tomy serii – i to zapewne całkiem niedługo i również zapewne również w formie audiobooka. A czy polecam? W kategoriach kryminalnego czytadła – jak najbardziej, całkiem ciekawa pozycja. Jako jakieś wybitny kryminał wysokich lotów – już średnio. Taki przyjemny czasoumilacz. 

Książka bierze udział w wyzwaniu 

piątek, 16 grudnia 2022

"Umorzenie" Remigiusz Mróz

Tytuł: Umorzenie
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: dziewiąty
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Krzysztof Gosztyła
Długość: 10 godz. 45 min.
Ocena: 3.5/6


Dzień, w którym umrzesz, zacznie się tak samo jak każdy inny.





Remigiusz Mróz to autor to autor, który zdobył sobie całe rzesze wiernych czytelników, a jednocześnie mam wrażenie, że jego twórczość albo się kocha albo nienawidzi. Osobiście mam do niego dość ambiwalentny stosunek, ale serię z Chyłką jakoś wyjątkowo darzę sympatią, chociaż doskonale wiem, że zdecydowanie nie należą do kryminałów jakoś wybitnie wysokich lotów. W końcu przyszedł czas na dziewiąty tom duetu Zordon i Chyłka pt. Umorzenie.

Idealna rodzina. Szczęśliwe małżeństwo, kochająca żona i oddany mąż, dla którego dwójka dzieci jest całym światem. Wydawało się, że nic nie zakłóci idylli, którą cieszyli się Skalscy. Do czasu. Pewnej nocy sąsiedzi słyszą krzyki dochodzące z domu, a kiedy policjanci zjawiają się na miejscu, odnajdują bestialsko zamordowanych matkę z dziećmi. Jedyny trop wiedzie do głowy rodziny, mimo że mężczyzna nigdy nie podniósł ręki na bliskich. Dlaczego zabił? Co takiego sprawiło, że z idealnego męża zmienił się w potwora? Joanna Chyłka ma świadomość, że ze względu na stan zdrowia, każda sprawa może okazać się tą ostatnią. Decyduje się bronić oskarżonego, mimo że ten od razu przyznaje się do popełnienia okrutnej zbrodni. Sprawa wydaje się z góry przegrana, gdyby nie jeden, istotny fakt – sprawca ma żelazne alibi, które przeczy jego winie. Sam jednak twierdzi, że zostało ono sfabrykowane.                                                                                                                             opis wydawcy

Umorzenie to jest moim dziesiątym spotkaniem z duetem Zordon-Chyłka i już nie wiem, które z twórczością autora, więc wiedziałam czego mniej więcej można się spodziewać. Dwójka prawników dostała nową sprawę, która nawiązuje do innej książki Mroza nie należącej do żadnego cyklu pt. Hasztag – pojawia się Tesa będąca główną bohaterką owej pozycji, a obserwowanie jej relacji z Chyłką sprawiały mi sporo radochy. W sumie błyskotliwe, sarkastyczne dialogi pani mecenas z Zordonem i innymi bohaterami są chyba najlepszą częścią tej książki i całej serii. Chociaż jak dla mnie było za dużo Tesy, a za mało Chyłki… W moim odczuciu sam pomysł na fabułę jest zdecydowanie niezbyt odkrywczy, dość sztampowy – taki bardzo w stylu twórczości autora. Ponadto odnoszę wrażenie, że z tomu na tom jest coraz mniej kryminału, a coraz więcej wątku obyczajowego – tutaj aktualnie pierwsze skrzypce gra choroba pani mecenas i jej związkowe przepychanki z Zordonem. No i do tego styl i język pisarski są charakterystyczne dla autora – nieskomplikowany, dość przyjemny w odbiorze, a w połączeniu z głosem Krzysztofa Gosztyły sprawiło, że książkę słuchało mi się całkiem przyjemnie. Szkoda tylko, że pomysł na fabułę taki sztampowy. 

W dodatku jestem niedokofeinowana. Czuję się, jakbym miała słabe połączenie Wi-fi z rzeczywistością.

Umorzenie to kolejna książka Remigiusza Mroza i kolejna z niezbyt oryginalnym pomysłem na fabułę, za to dość z ciekawymi bohaterami (tak jest zarówno w tym cyklu z Chyłką, jak i Sewerynem Zaorskim). Jak dla mnie pachnie to trochę produkcją taśmową albo jakimś ghostwritnigem, ale co się dziwić, skoro autor pisze w takim tempie kilku książek rocznie. Podsumowując tę część – dość przeciętna, z niezbyt ciekawą historią, bez szału i fajerwerków. Takie czytadło. Co prawda mam w planach kolejne części, ale bez oczekiwania cudów, a z potrzebą i chęcią sięgnięcia po jakieś niezobowiązujące czytadło. 

Życie jest trochę jak film, to wszystko. Spoiler jest taki, że wszyscy umrzemy. suspens taki, że nigdy nie wiadomo kiedy.

poniedziałek, 12 grudnia 2022

"Kobieta w klatce" Jussi Adler-Olsen

Tytuł: Kobieta w klatce
Autor: Jussi Adler-Olsen
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Sonia Draga
Czyta: Janusz Zadura
Długość: 14 godz. 18 min.
Ocena: 5/6


Na tym świecie nic nie jest proste. Nawet wiosna nie trwa w nieskończoność, a największy ból sprawia ponowne jej doświadczenie.




Za twórczość Jussi Adler-Olsen zbierałam się już naprawdę dość długo, chociaż nie wiem czemu po samym imieniu i nazwisku sądziłam, że to kobieta, a to jednak mężczyzna, co zupełnie nie zmieniło mojego podejścia do pisarza. Przeczytałam czy usłyszałam (już nie pamiętam) o tym autorze już lata temu, a jego pozycje kusiły mnie już od samego początku. Dopiero teraz, w ramach wyzwania Abecadła z pieca spadło zmotywowałam się, żeby zabrać się za książki napisane przez tego duńskiego pisarza – wybór padł na pierwszy tom cyklu Departament Q pt. Kobieta w klatce. 

W roku 2002 z pokładu promu kursującego między Rødby a Puttgarden znika młoda piękna parlamentarzystka, Merete Lynggaard. Nie ma żadnych świadków zdarzenia ani śladów zaginionej. Policja podejmuje zakrojone na szeroką skalę śledztwo, jednak bez rezultatów. W roku 2007 zostaje utworzony Departamentu Q, specjalny wydział policji zajmujący się nierozwiązanymi sprawami sprzed lat. Na jego czele staje Carl Mørck z kopenhaskiego wydziału zabójstw. Mørck wraz ze swoim tajemniczym arabskim asystentem Assadem przejmuje śledztwo w sprawie Merete i szybko orientuje się, że jej zniknięcie nie było nieszczęśliwym wypadkiem. Czy kontrowersyjny policjant wraz z ekscentrycznym pomocnikiem zdołają zakończyć koszmar kobiety, nim sami padną ofiarą szaleńczego planu?                                                                              opis wydawcy 

Kobieta w klatce to książka, której byłam bardzo ciekawa i bardzo szybko się w nią wciągnęłam – na tyle, że na siłowni wolałam jej słuchać niż mojej ulubionej playlisty do ćwiczeń. Muszę przyznać, że sam pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy – dziwny Departament Q, kwestia zamknięcia, zaginięcia, a do tego tajemniczy wypadek sprzed lat. Całość podzielona na dwie warstwy fabularno-czasowe, co wyjątkowo lubię w książkach. Tutaj dodatkowo pojawia się miejsce na zaburzenia psychiczne wywołane traumami, co jako przyszłego psychologa wyjątkowo mnie cieszy i fascynuje. Sama akcja mogłaby się toczyć trochę szybciej, bo w sumie dość łatwo się domyślić, że dwie warstwy czasowo-fabularne się ze sobą łączą. Jednak nie da się zaprzeczyć, że główny wątek kryminalny jest dość dobrze wyeksponowany, a wątki poboczne – te obyczajowe – są naprawdę ciekawym i fascynującym tłem, a nie wychodzą na pierwszy plan. Całość jest napisana w sposób w przyjemny w odbiorze język i styl, okraszonej odpowiednią ilością całkiem przyjemnych i zabawnych dialogów. No i bohaterowie – wykreowani w naprawdę ciekawy, momentami zabawny sposób. Szczególnie do gustu przypał mi do gustu główny duet Mørck i Assad, co sprawia, że z chęcią sięgnę po ich kolejne przygody. Wszystko sprawiło, że całość słuchało mi się naprawdę dobrze, zwłaszcza w interpretacji Janusza Zadury, którego (jako lektora) znam dość dobrze już wcześniejszych lektur. 

Nie wiedział zbyt wiele o samej śmierci. Tylko tyle, że może być nieprzewidywalna jak uderzenie pioruna albo nieskończenie spokojna, gdy już nastąpi. 

Kobieta w klatce to kawał naprawdę całkiem dobrego kryminału, a ponadto jest to lektura całkiem ciekawie rozpoczynająca serię i osobiście z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy tej serii – myślę, że nawet całkiem niedługo. W moim odczuciu jest to książka, którą zdecydowanie mogę polecić – moim zdaniem naprawdę kawał całkiem dobrej literatury kryminalnej. Myślę, że miłośnikom gatunku zdecydowanie może się spodobać, ale również tym, którzy dopiero zamierzają się z nim zapoznać.

Książka bierze udział w wyzwaniu

piątek, 2 grudnia 2022

Podsumowanie listopada 2022


Nawet nie wiem, kiedy mi zleciał listopad…
Pierwszy krakowski grobbing, zwiększenie etatu z 3/4 na cały (więcej użerania się z klientami), tour de lekarze (2 co półroczne kontrole – depresji, zwanej czarnym psem i RZSa), 12 urodziny DDASZ, które prowadzę (kiedy te 12 lat zleciało!). Do tego wciąż chodzenie na siłownię i ciągła walka o kolejne zrzucone kilogramy – w tym miesiącu 3 na minusie ❤️

W listopadzie udało mi się zapoznać z 3 książkami.
W tym: 2 audiobooki i 1 e-book. 
Z czego 1 w ramach wyzwania Abecadło z pieca spadło.

Nikt nie słucha starych ludzi
Uwięzieni w słowach rodziców
Kobieta w klatce

Na blogu pojawiły się 3 posty, ale tylko 1 recenzja – do tego podsumowanie poprzedniego miesiąca i odkrycia muzyczne.


Kto też tak ma?

Nowa kiecka i grobbing

Kolejna zaczęta, ale nie skończona książka w tym miesiącu


Szkolenie BHP

30 coraz bliżej, a ja się jaram lunchboxem z Harrego Pottera ❤️

Jak Wam minął listopad?
Czujecie już świąteczny klimat?