Pokazywanie postów oznaczonych etykietą audiobook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą audiobook. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 czerwca 2026

"Bajtel" Magdalena Majcher

Tytuł:  Bajtel
Autor: Magdalena Majcher
Cykl: Kryminalny Śląsk
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: W.A.B.
Czyta: Anna Dereszowska
Długość: 9 godzin 26 minut
Ocena: 5/6


Czy można sobie wyobrazić gorszą stratę, większy ból niż ten spowodowany śmiercią dziecka? Cały świat staje na głowie, porządek życia zostaje odwrócony.



Pamiętam przełom lat ‘90/’00. To w 2000 roku zaczynałam szkołę podstawową, pamiętam obchody wchodzenia w nowe milenium, powódź tysiąclecia, gumy Donald i Turbo, szarość bloków i Kwaśniewskiego jako prezydenta. Byłam dzieckiem urodzonym w ‘93, w którym do dzisiaj płynie śląska krew, ale wtedy nie miało pojęcia co się dzieje na świecie. Byłam dzieckiem niewiele młodszym niż bohaterowie książki autorstwa Magdaleny Macher pt. Bajtel inicjującej serię Kryminalny Śląsk. Może właśnie dlatego sięgnęłam po tę pozycję?

Rok 1998. W Szopienicach – zaniedbanej i uważanej za patologiczną dzielnicy – znika dziecko. Ciało dziewczynki zostaje znalezione w pobliskim stawie. Wszystko wskazuje na morderstwo, a podejrzenia dość szybko padają na jej wujka. Borys Dyrda, doświadczony dziennikarz rozpoczyna śledztwo. Badając sprawę, odkrywa, że w przeszłości bez wieści przepadło kilka dziewczynek. Wszystkie zaginęły w niewielkiej odległości od domu, w okresie jesienno-zimowym, kiedy na zewnątrz szybko robi się ciemno. Każda z nich dorastała w śląskich dzielnicach biedy. Dziennikarz dociera do ludzi, którym miejsce urodzenia odebrało szanse na równy start, a alkohol, bezrobocie, przemoc i bieda stępiły najbardziej podstawowe ludzkie odruchy, w tym troskę o własne dzieci.                                                                                       opis wydawcy

Bajtel to książka, której byłam bardzo ciekawa – wybrałam audiobooka i przepadłam w nim do samego końca, a złożyło się na to wiele czynników. Przede wszystkim sam pomysł na fabułę, której osią jest seria zaginięć dziewczynek, które przed laty miały miejsce na Śląsku, a co ciekawe – autorka swój pomysł oparła na autentycznych wydarzeniach, które stały się inspiracją do tej powieści, chociaż tylko kanwą do fabularnej powieści. W moim odczuciu autorka bardzo sprawnie łączy fikcję literacką z prawdziwymi wydarzeniami. Ponadto klimat Śląska – Górnego, tego czarnego. Co prawda pochodzę z jego obrzeży, ale moim zdaniem oddała ten klimat naprawdę wyśmienicie, łącznie ze śląskim będącym podstawowym językiem komunikacji mieszkańców Szopienic. Podczas lektury zwróciłam również uwagę, jak trafnie autorka ujęła realia życia tamtych czasów nie tylko na Śląsku – mąż na szychcie w grubie (na zmianie w kopalni), często pijany, kilkoro bajtli (dzieci) do wykarmienia, szarość rzeczywistości. Majcher tworzy bohaterów i przygląda się im próbując zrozumieć ich rozpacz, ból, rzeczywistość, a jednocześnie wyraźnie pokazuje, że to co spotkało śląskie rodziny, może przydarzyć się każdemu, bez względu na profesję czy status materialny. No i ci bohaterowie są do krwi prawdziwi, bez filtra i pudru, wybrudzeni sadzą z kopalń. Autorka świetnie pokazuje w książce mentalność końca lat 90  –  Im mniej chłop wie, tym słabiej bije. No dialogi w języku śląskim – miód na moje uszy. Akcja tej książki, mogłaby się toczyć bardziej wartko i intensywnie, ale nie można mieć wszystkiego. W moim odczuciu książka jest napisana naprawdę w sposób, który wciąga i pochłania już od pierwszych stron. Język jest barwny, ale jednocześnie naturalny (zwłaszcza dla mnie - dziewczyny ze Śląska), dzięki czemu łatwo zanurzyć się w opowieści i poczuć atmosferę przedstawionego świata. 

Mężczyzna próbował się wtopić w tłum, wsłuchać się w jego głos, stać się jednym z mieszkańców, chociaż wiedział, że to ostatnie jest akurat z góry skazane na porażkę. W takich miejscach zawsze są swoi i obcy.

Bajtel to w moim odczuciu książka zdecydowanie warta polecenia! Jest to bardziej powieść obyczajowa, aniżeli kryminał, ale w tym wszystkim historia z tych bardziej życiowych i poruszających. Osobiście z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy Kryminalnego Śląska, a także po inne książki Magdaleny Majcher. Mimo że nie jest to taki klasyczny kryminał, a raczej powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, uważam, że jest to książka zdecydowanie warta przeczytania, zwłaszcza przez miłośników Śląska. Zdecydowanie miło spędzony czas. 

sobota, 20 czerwca 2026

"Wymazani z pamięci" Piotr Borlik

Tytuł: Wymazani z pamięci
Autor: Piotr Borlik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Czyta: Marcin Popczyński
Długość: 8 godz. 57 min.
Ocena:  4.5/6


Ludzie zazwyczaj odwracali wzrok, gdy wyrządzano krzywdę bezbronnemu dziecku.





Są takie książki, które zaczynają się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie tylko rośnie. Po dwóch książkach Piotra Borlika z chęcią zabrałam się za Wymazanych z pamięci spodziewając się książki właśnie do tej kategorii. Autor bierze pomysł, który sam w sobie jest wystarczająco niepokojący, by wywołać gęsią skórkę, a następnie dokręca śrubę tak skutecznie, że czytelnik łapie się na tym, że każdy podejrzany cień w mieszkaniu nagle wydaje się odrobinę bardziej złowrogi.

Gdańska policja otrzymuje zgłoszenie o grupie błąkających się po ulicy dzieci w identycznych ubraniach. Okazuje się, że wszystkie były od dawna poszukiwane, ale poza tym nic ich nie łączy – są w różnym wieku, zaginęły w różnym czasie, w różnych miejscach i w różnych okolicznościach, które wciąż pozostają dla policji nierozwiązaną zagadką. Dzieci zgodnie twierdzą, że od czasu porwania nic nie pamiętają. Początkowa euforia rodziców powoli zmienia się w podejrzliwość i nieufność wobec odzyskanych dzieci – zmienionych, zupełnie nieprzypominających niewinnych pociech sprzed lat. Wkrótce wyłania się kolejna okoliczność: wszystkie panicznie boją się ciemności.                                                                                                                opis wydawcy

Wymazani z pamięci to moja trzecia książka autorstwa Piotra Borlika, jaką miałam przyjemność czytać. Tak, naprawdę to po prostu pochłonęłam audiobooka. Autor bardzo szybko przesuwa ciężar opowieści z klasycznego śledztwa na coś bardziej nieuchwytnego – na psychologię straty, która nie kończy się w momencie odnalezienia. Bo co, jeśli powrót dziecka nie jest zakończeniem koszmaru, tylko jego nową wersją? Autor konsekwentnie rozbija tu prostą logikę „zaginiony–odnaleziony–szczęśliwe zakończenie”. Zamiast tego dostajemy napięcie, które nie rozładowuje się nawet wtedy, gdy fakty zaczynają się układać. Od samego początki, kiedy zaczęłam wgłębiać się w tę lekturę moją uwagę przykuło podobieństwo do Zbawcy Krystiana Stolarza. Obie historie korzystają z podobnego motywu, eksplorując skutki traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa i ich wpływ na późniejsze losy bohaterów. Zbawcę czytałam wcześniej, mimo że została wydana 4 lata po Wymazanych z pamięci stąd moje skojarzenia. Jednak nie jest to żaden zarzut, bo obydwie książki wypadają naprawdę świetnie, a ponadto miło było obserwować, jak różni autorzy interpretują podobne motywy. 

Język i styl pisarski autora w Wymazanych z pamięci konsekwentnie buduje napięcie nie poprzez widowiskowe zwroty akcji, ale przez precyzyjnie dozowane niedopowiedzenia. Całość nie jest zbyt skomplikowana, ale nader obrazowa i umiejętnie dawkująca napięcie. Zdania nie pędzą na złamanie karku, tylko zatrzymują się tam, gdzie trzeba, zostawiając czytelnikowi przestrzeń na dopowiedzenie sobie reszty. Borlik dość dobrze operuje rytmem narracji – przeplata krótsze, dynamiczne fragmenty z dłuższymi, bardziej refleksyjnymi opisami, co sprawia, że opowieść ma swój naturalny oddech, a jednocześnie nie traci napięcia. Kolejnym mocnym elementem są postacie, które realnie dźwigają emocjonalny ciężar historii. Śledczy nie są tu jednowymiarowymi tropicielami prawdy – każdy z nich wnosi własny bagaż doświadczeń, który wpływa na sposób postrzegania sprawy. Podobnie rodziny dzieci oraz same odnalezione osoby zostały pokazane z dużą dbałością o psychologiczne niuanse. Zamiast prostych reakcji dostajemy całą gamę sprzecznych emocji: ulgę miesza się z nieufnością, radość z lękiem, a bliskość z poczuciem obcości. 

W moim odczuciu jako psychologa niezwykle ważnym i mocnym elementem Wymazanych z pamięci jest właśnie temat traumy dziecięcej i jej konsekwencji w dorosłym życiu. Piotr Borlik pokazuje, że pewnych ran nie da się po prostu zakleić plastrem i udawać, że problem zniknął. Przeszłość potrafi wracać wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy, a dziecięce doświadczenia mogą odcisnąć piętno na całym dalszym życiu. Autor porusza ten temat wyjątkowo umiejętnie, unikając jednocześnie taniej sensacji czy przesadnego dramatyzmu, a naprawdę mocno skupiając się na psychologicznym aspekcie.

Podsumowując już – Wymazani z pamięci to książka zdecydowanie warta przeczytania i polecenia. Po tej powieści spodziewałam się większego zaskoczenia na finiszu, zrzucenia bomby, a całość jednak zakończyła dość łagodnie. W moim odczuciu Boska proporcja Piotra Borlika wypadła nieco lepiej, jednak nie zmienia to faktu, że z wielką przyjemnością sięgnę po inne książki autora. 

wtorek, 5 maja 2026

"Najlepsza przyjaciółka" Joanna Jax

Tytuł: Najlepsza przyjaciółka
Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Videograf S.A.
Czyta: Elżbieta Kijowska
Długość: 9 godz. 25 min.
Ocena: 5.5/6

Musisz ruszyć z miejsca. Powinnaś zacząć żyć prawdziwym życiem, a nie podkarmiać demony, które opętały twoją duszę. To wydarzyło się dawno temu, czas zapomnieć i odetchnąć pełną piersią. Jeszcze możesz być w życiu szczęśliwa, tylko musisz o siebie zawalczyć.



Przyjaźń to prawdziwy skarb, a mam to szczęście mieć grono kilku wiernych, oddanych przyjaciół od lat, a najdłuższa relacja w tym momencie trwa 24 lata. Z racji tego, że chciałam się zapoznać z twórczością Joanny Jax – mój wybór padł właśnie na książkę o przyjaźni pt. Najlepsza przyjaciółka w formie audiobooka w interpretacji Elżbiety Kijowskiej. Zapraszam na recenzję!

Beata Liwarowska przyjeżdża do rodzinnego miasta, by uczestniczyć w pogrzebie swojej najlepszej przyjaciółki, Agnieszki Witymskiej. Mimo że ich relacje bywały bardzo trudne, łączyła je głęboka więź i do końca utrzymywały ze sobą bliski kontakt. Po przybyciu na miejsce, Beata stwierdza z przykrością i ogromnym zdziwieniem, że zarówno mąż Agnieszki, jak i ich córka, Weronika, traktują ją jak intruza. Piotr Witymski wyprasza ją nawet ze stypy, wręczając na pożegnanie plik listów swojej żony, adresowanych do Beaty. Początkowo nie rozumie, dlaczego przyjaciółka nigdy ich nie wysłała, ale gdy zagłębia się w lekturze, odkrywa ponure tajemnice Agnieszki i zdezorientowana zaczyna się zastanawiać, co było prawdą, a co fałszem w ich wzajemnych stosunkach. Wyłania się przed nią obraz kobiety zupełnie innej niż do tej pory sądziła. Kiedy dociera do końca korespondencji i dowiaduje się o najmroczniejszym sekrecie Agnieszki Witymskiej, jej świat przewraca się do góry nogami, a problem, który musi rozwiązać, może sprawić, że jej dotychczasowe życie albo legnie w gruzach, albo zamieni się w piękną bajkę.                                                                                                                                                                                              opis wydawcy

Najlepsza przyjaciółka to pozycja, której byłam po prostu bardzo ciekawa – twórczość Joanny Jax przewijała mi się w blogosferze od dość dawna i chciałam się zapoznać z prozą tej autorki. Mój wybór to była wersja audio w genialnej wręcz interpretacji Elżbiety Kijowskiej, Moim zdanie sam pomysł na fabułę nie jest wybitnie nowatorski, aczkolwiek w moim odczuciu dość ciekawy. No i muszę przyznać, że tutaj cała narracja poprowadzona jest w sposób płynny i angażujący, a podczas odsłuchiwania audiobooka odnosiłam wrażenie, jakbym słuchała opowieści przyjaciółki. Autorka umiejętnie buduje napięcie, przeplatając teraźniejszość z wydarzeniami z przeszłości, co osobiście bardzo lubię w każdego rodzaju literaturze. W moim odczuciu to właśnie dzięki temu zabiegowi historia nabiera głębi, a czytelnik stopniowo rozumie motywacje bohaterów i kontekst ich decyzji.  Jednym z największych atutów powieści jest jej realizm psychologiczny. Postacie nie są jednowymiarowe ani przewidywalne – każda z nich zmaga się z własnymi słabościami, lękami i pragnieniami, a także demonami. Autorka nie boi się pokazać ich w dobrych momentach, ale także w chwilach słabości, co czyni je niezwykle prawdziwymi i bliskimi sercu, a jednocześnie łatwo się z nimi identyfikować. 

Podsumowując, Najlepsza przyjaciółka to poruszająca i dojrzała opowieść o relacjach międzyludzkich, która zostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. Nie wiem jak inne książki Joanny Jax, ale w tej powieści autorka pokazała, że potrafi pisać o emocjach i relacjach w sposób naprawdę autentyczny i angażujący. To książka dla wszystkich, którzy cenią sobie historie oparte na prawdziwych uczuciach, skomplikowanych relacjach i życiowych wyborach. W połączeniu z doskonałym głosem i interpretacją Elżbiety Kijowskiej, audiobook staje się naprawdę wspaniałą przygodą. Szczerze polecam, nie tylko miłośnikom literatury obyczajowej, ale także tym, którzy cenią w książkach motyw przyjaźni. Moim zdaniem książka naprawdę dobra i zapadająca w pamięć. Chętnie kiedyś sięgnę po inne pozycje tej autorki.

czwartek, 30 kwietnia 2026

"Kolekcjoner lalek" Katarzyna Bonda



Tytuł: Kolekcjoner lalek
Autor: Katarzyna Bonda
Cykl: Policjantka Lena Silewicz
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Muza
Czyta: Filip Kosior
Długość: 10 godz. 5 min.
Ocena: 5/6




W swojej czytelniczej karierze mam już za sobą kilka pozycji Katarzyny Bondy, jednak miałam trochę przerwy od lektury jej książek. Ostatnio moją uwagę przykuł opis pierwszego tomu najnowszej serii „królową polskiego kryminału” z młodą policjantką Leną Silewicz w roli głównej – zapraszam na recenzję Kolekcjonera lalek!

W warszawskiej willi znanego finansisty zostały znalezione zwłoki jego pasierbicy. Lena Silewicz wie, że jest za młoda i za mało doświadczona, żeby pozwolono pracować jej przy tej sprawie. Jest jednak zbyt zdeterminowana, więc nie waha się użyć wszelkich możliwości, by dołączyć do śledczych. Okazuje się, że na Nocnego Łowcę poluje nie tylko policja, ale również znany podcaster, który skutecznie utrudnia śledztwo. Kiedy Lena odkrywa kolejne elementy tej układanki, rozdrapuje stare rany. Wiele lat temu jej świat zatrząsł się w posadach. Teraz śniony w dzieciństwie koszmar nagle się urzeczywistnia i staje się o wiele bardziej przerażający niż kiedyś.                                                                                                                                                 opis wydawcy

Kolekcjoner lalek jest pozycją, której byłam naprawdę ciekawa, bo wcześniej czytane przeze mnie książki Katarzyny Bondy w większości przypadły mi do gustu. Byłam ciekawa jak wypadnie historia oraz postać młodej funkcjonariuszki z policyjnej rodziny. Moim zdaniem pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo ciekawy i jednocześnie naprawdę dość dobrze zrealizowany. Nie jest idealnie, mogło by być nieco lepiej, nieco więcej napięcia i zaskoczenia, ale pomysł jest naprawdę ciekawy i dobrze zrealizowany. No i postaci – Lena Silewicz  jako kolejna kobieta jako główna bohaterka powieści kryminalnej. Młoda, ambitna, z dość idealistycznym, podejściem do swojej pracy. Nieco sztampowo – młoda kobieta wstępuje do policji chcąc dorównać ojcu i braciom, ten typ kobiety która trzymając się z facetami odsuwa od siebie praktycznie całkowicie swoją naturalna kobiecość, bo przecież ona taka nie jest. Momentami nieco  mnie irytowała swoim idealistycznym podejściem, ale jednak ją polubiłam. Bohaterów jest dość sporo, są różnorodni, dość wyraziści, hardzi. Całość wykreowana w taki sposób, że całość wciąga od samego początku. Szczególnie w formie audiobooka w rewelacyjnej interpretacji niezawodnego Filipa Kosiora. Jego głos ma ciężar, napięcie i tę rzadką umiejętność nadawania postaciom charakteru bez teatralnej przesady. Nie czyta – on prowadzi słuchacza przez ciemny korytarz tej opowieści, czasem szepcząc, czasem przyspieszając puls, czasem zostawiając złowrogą ciszę. Zakończenie nie jest wybitnie zaskakujące, dość łatwe do przewidzenia, jednak nie zmienia to faktu, że dość dobrze się bawiłam podczas tej lektury. No i wielki plus za podjęcie tematu wykorzystania seksualnego oraz realnych konsekwencji tego czyny, a całość przedstawione w naprawdę dobry, dość prawdziwy sposób pokazujący jak to wpływa na psychikę i życie. 

Chce, żeby mówili o nim cały czas. Żeby gazety pełne były zdjęć jego lalek, które sobie przywłaszcza. Żeby opisywano go epitetami: najgroźniejszy, najbrutalniejszy i bezkarny. To mu schlebia.

Kolekcjoner lalek to powieść, która ma dość solidne tempo, co chwilę odsłaniając nowe tropy i kolejne wątki, które początkowo mogą sprawiać wrażenie zbędnych lub wrzuconych na siłę. Z czasem jednak wychodzi na jaw, że ten pozorny nieład jest zamierzony, a Katarzyna Bonda świadomie prowadzi czytelnika przez misternie skonstruowaną intrygę. Nie jest idealnie, ma swoje niedociągnięcia, to fakt, ale całość to całkiem dobra pozycja, a niezła główna bohaterka zwiastuje kolejną dobrą serię. Nie zmienia to faktu, że chętnie sięgnę po kolejne tomy tej serii. 

Czasami to, co nas najbardziej przeraża, jest naszym przeznaczeniem i po prostu musimy się z tym zmierzyć. Są tylko dwie opcje: strach zniszczy ciebie albo ty go pokonasz. Wtedy rozpływa się jak zapach w powietrzu, a walka czyni cię silniejszym i odporniejszym na ciosy. Im dłużej jednak spychasz lęk w głąb nieświadomości, tym częściej i intensywniej powraca, a jego cienie odzywają się w najmniej oczekiwanych momentach.

niedziela, 12 kwietnia 2026

"Mieszkanie na ostatnim piętrze" Agata Zamarska

Tytuł: Mieszkanie na ostatnim piętrze
Autor: Agata Zamarska
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Olga Żmuda
Długość: 9 godz. 32 min.
Ocena: 2/6


Poza więzami krwi, niewiele nas łączyło. Nawet w dzieciństwie nie byłyśmy ze sobą szczególnie blisko, a wydarzenia kolejnych lat pokazały, że nigdy nie zostaniemy przyjaciółkami.



Po kilku reportażach i trudniejszych książkach postanowiłam sięgnąć po coś lżejszego do lektury i podczas przeglądania dostępnych audiobooków, na którejś z platform streamingach postanowiłam sięgnąć po polski thriller autorstwa Agaty Zamarskiej pt. Mieszkanie na ostatnim piętrze. Zapraszam na recenzję!

Po tragicznej śmierci siostry Karolina wraca z Londynu, żeby zająć się sprzedażą odziedziczonego mieszkania. Powrót do rodzinnego miasta nie jest dla niej łatwy, a wspomnienia kryjące się w murach starej warszawskiej kamienicy nie należą do najlepszych. Nie bez powodu Karolina przed laty zerwała kontakty z bliskimi… Teraz jednak żałuje, że nie miała szansy, by naprawdę poznać siostrę. Ma nadzieję, że przyjaźń z niektórymi mieszkańcami kamienicy – samotną matką Tamarą i popularnym autorem horrorów Filipem – pozwoli jej lepiej zrozumieć Monikę. Szybko okazuje się, że wykreowany przez nowych znajomych obraz siostry całkowicie rozmija się z wyobrażeniami Karoliny. Kolejne wydarzenia sprawiają, że kobieta zaczyna wątpić w dobre intencje sąsiadów. Stopniowo nabiera przekonania, że wszyscy coś przed nią ukrywają. W pewnym momencie pojawia się pytanie: czy śmierć Moniki na pewno była zwykłym wypadkiem?                                                                                                                                           opis wydawcy

Mieszkanie na ostatnim piętrze jest książką, względem której nie miałam jakiś większych oczekiwań – po prostu potrzebowałam jakiejś lżejszej lektury, która będzie mi towarzyszyć w formie audiobooka. Jedyne czego się spodziewałam, że to będzie bardziej powieść obyczajowa niż kryminalna lub thriller, co w sumie okazało się być prawdą. Niby jest jakaś tajemnica i zagadka kryminalna, ale w moim odczuciu wydaje się być ona jedynie drobnym akcentem, ale nie wiedzie tutaj prymu. Zdecydowanie największy nacisk jest tutaj położony na relacje pomiędzy bohaterami, a nie na intrygę czy zagadkę. Owych bohaterów nie ma tutaj również zbyt wielu – ledwie garstka i to w dodatku są mało wyraziści, tacy niezbyt wyróżniający się, jakby bez charakteru, po prostu zupełnie nijacy i bez charakteru czy pazura. W pewnym momencie już się zmuszałam do tego, żeby skończyć słuchać tego audiobooka – o ile lektorka wypadła naprawdę całkiem dobrze, tak fabuła (mimo dość ciekawego pomysłu) jest po prostu nudna i przewidywalna. Tempo tej książki jest naprawdę słabe – zamiast stopniowo przyspieszać i budować coraz większe napięcie, akcja zaczyna się rozciągać i powtarzać. Pojawia się sporo scen, które niewiele wnoszą do fabuły, przez co historia momentami stoi w miejscu, a pewne wątki wydają się być zupełnie niedomknięte. Jeszcze powolne, wręcz rozciągnięte tempo fabuły miałoby sens, gdyby autorka zgłębiała najgłębsze meandry ludzkiego umysłu, a lektura pokazywałaby bohaterów w zdecydowanie rozbudowany sposób pod kątem psychologicznym – tutaj jednak tego brakuje. No i największe rozczarowanie, czyli finał – do bólu przewidywalne, nic nie wnoszące, zupełnie nie zapadające w pamięć. 

Mieszkanie na ostatnim piętrze w moim odczuciu to książka zwyczajnie nudna, zupełnie nie zapadająca w pamięć, brakuje tu w sumie wszystkiego – pazura, zwrotów akcji, napięcia, aspektu psychologicznego, barwnych postaci… Pomysł na fabułę miał potencjał, który okazał się być zupełnie zmarnowany. W moim odczuciu jest to pozycja co najwyżej przeciętna, wręcz słaba – po prostu wieje nudą i nie ma się nad czym zachwycać, nawet w kategorii lekkich czytadeł. W moim odczuciu zdecydowanie szkoda czasu. Nuda, brak, zaskoczenia, przewidywalność i niepodomykane wątki. 

poniedziałek, 16 marca 2026

"Boska proporcja" Piotr Borlik

Tytuł: Boska proporcja
Autor: Piotr Borlik
Cykl: Agata Stec i Artur Kamiński
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Czyta: Filip Kosior
Długość: 9 godz. 57 min.
Ocena: 5/6


Matka to skarb, a miejsce skarbu jest głęboko pod ziemią.





Z twórczością Piotra Borlika miałam już przyjemność się zapoznać, dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po kolejną książkę spod jego pióra. Tym razem ciekawa duetu policjantki i psychologa sięgnęłam po kryminał pt. Boska proporcja z Agatą Stec i Arturem Kamińskim rozwiązującymi sprawę w interpretacji Filipa Kosiora jako cudownego lektora audiobooków. 

W zamkniętej dla zwiedzających palmiarni Parku Oliwskiego zostają znalezione zaaranżowane w sposób równie makabryczny jak piękny zwłoki dziewczyny. Człowiek odpowiedzialny za remont obiektu znika, a na miejscu zbrodni jako jeden z pierwszych pojawia się Robert Mazur - zabójca po wyroku będący pod stałą kontrolą terapeuty. Sprawę bada komisarz gdańskiej policji Agata Stec, której alkohol, kac i pobudka w obcym łóżku nie są obce. Żyje pracą, przeklina i całkiem nieźle radzi sobie w środowisku zdominowanym przez mężczyzn, choć nieustannie, jako przełożona grupy śledczej, musi znosić seksistowskie przytyki. Agata nie przepada za pracą zespołową, a za jedynego przyjaciela uważa starszego brata - znanego psychologa Artura Kamińskiego, którego potajemnie wciąga w kulisy śledztwa, licząc na jego doświadczenie w pracy z psychopatycznymi jednostkami. Elegancki i powściągliwy, otaczający się pięknymi i drogimi przedmiotami, wyczulony na rytuały Kamiński to przeciwieństwo porywczej siostry. Ta sprawa stanowi autentyczne wyzwanie dla jego nieprzeciętnego intelektu.                                                                                                         opis wydawcy

Boska proporcja jest pozycją, za którą zabrałam się z wielką ciekawością. Nie dość, że byłam ciekawa współpracującego duetu policjantki i psychologa, ale muszę przyznać, że byłam też bardzo zaciekawiona samym opisem i tym czego w ogóle mogę się spodziewać po akcji tej książki. No i muszę przyznać, że pomysł na fabułę jest w tej pozycji naprawdę świetnie przemyślany i wykreowany. Naprawdę ciekawy motyw z wykorzystaniem ciągu Fibonacciego w literaturze kryminalnej. Jednak mam trochę zastrzeżeń co do kreacji postaci. Sam pomysł na współpracujący z sobą duet między policjantką a psychologiem jest naprawdę w porządku, ale… zniszczony funkcjonariusz policji czy inny pracownik wymiaru sprawiedliwości nadużywający alkoholu to już temat wyjątkowo często przemielony w literaturze kryminalnej, nawet jeżeli chodzi o kobietę prowadzącą śledztwo. Fenomen tego, jak przyjęła się Chyłka? No i mnie jako psychologa mierzi mnie trochę spłycone przedstawienie pracy psychologa i psychoterapeuty – cały proces profilowania jest przedstawiony w sposób bardzo uproszczony, psycholog przejawia zbyt nonszalancką pewność w stawianiu diagnoz na podstawie znikomej ilości danych, co sprawia, że zawód psychologa to niczym osoba czytająca w myślach. Jednak muszę przyznać, że mimo wszystko książka zdecydowanie mnie zaskoczyła – zarówno meandrami ludzkiego umysłu, jak i kryminalną historią. Nie jest to jakoś wybitnie napisana pozycja, ale spędziłam z nią naprawdę miło czas. 

Nikt jednak nie miał odwagi powiedzieć prawdy na głos: w Trójmieście grasowało dwóch różnych morderców, z czego jeden był psychopatycznym artystą, a drugi zwykłym psycholem.

Boska proporcja to powieść, która z powodzeniem łączy elementy thrillera psychologicznego z kryminałem i refleksją nad naturą piękna oraz obsesji. Osobiście chętnie jeszcze sięgnę po inne książki spod pióra Piotra orlika, ale też chętnie sięgnę po kolejne zagadki kryminalne rozwiązywane przez Agatę Stec i Artura Kamińskiego – chociażby po to, żeby przekonać się jak autor poprowadzi te postacie w następnych częściach. Wciągająca pozycja z ciekawą zagadką kryminalną i podłożem psychologicznym. Mogłoby być nieco więcej zaskoczeń, jednak i tak uważam, że czas spędzony z Boską proporcją był naprawdę dobrze wykorzystany.

Na własnej skórze się przekonał, czym grozi pozostawienie mentalnej pępowiny, która z roku na rok coraz ciaśniej owija się wokół szyi i trzyma na uwięzi niczym smycz. Niematerialna, lecz tak mocna, że musiał ją odciąć jakże materialnym, twardym ostrzem.

sobota, 14 marca 2026

"Zanim powiesz żegnaj" Harlan Coben, Reese Witherspoon

Tytuł: Zanim powiesz żegnaj
Autor: Harlan Coben, Reese Witherspoon
Wydawnictwo: Albatros
Czyta: Filip Kosior
Długość: 9 godz. 46 min.
Ocena: 1.5/6


Ból nigdy nie odchodzi. I nigdy nie pozwala ci odejść. Po prostu uczysz się z nim żyć.





Jeszcze w czasach liceum zawzięcie zaczytywałam się w powieściach Harlana Cobena. Chociaż dzisiaj nie sięgam po jego powieści tak często – sympatia do jego twórczości pozostała. Dlatego z chęcią sięgnęłam po jego książkę napisaną w duecie z Reese Witherspoon pt. Zanim powiesz żegnaj w postaci audiobooka w interpretacji niezawodnego Filipa Kosiora. 

Maggie McCabe zawsze żyła na krawędzi. Tylko człowiek z nerwami ze stali może zostać chirurgiem wojskowym, a tylko geniusz – zdobyć w tym zawodzie taką renomę jak ona. Ale wysoki prestiż nie ochronił jej przed tragedią. Pozbawiona prawa wykonywania zawodu Maggie traci w życiu cel, ale nie pasję. Gdy dotyka dna, z niespodziewanej strony nadchodzi ratunek – były kolega po fachu, obecnie elitarny chirurg plastyczny świadczący usługi najbogatszym ludziom na świecie, prosi ją o przysługę. W tajemniczej, zamkniętej klinice, ociekającej luksusem i dysponującej najnowszymi technologiami, o których zwykli ludzie jeszcze nie słyszeli, pewien człowiek potrzebuje pomocy. Maggie należy do niewielu lekarzy na świecie, którzy mogą jej udzielić. Zgadza się wkroczyć do świata niewypowiedzianego bogactwa i dotrzymać swojej części umowy. Kiedy jednak jej pacjent nagle znika bez śladu, Maggie wie, że musi uciekać, chyba że sama chce podzielić jego los…                                                                                                                                         opis wydawcy

Zanim powiesz żegnaj to tytuł, który zapowiadał się dobrze – tajna klinika dla światowych elit, procedury medyczne na granicy legalności i motyw połączenia bogactwa z medycyną. Pomysł na fabułę całkiem poprawny, chociaż nic wybitnie wyróżniającego się. Cała akcja rozwija się dość powoli, zdecydowanie brakuje tutaj budowania napięcia, intrygi, dreszczyku emocji czy galopującego tempa wydarzeń… No i bohaterowie, którzy w moim odczuciu są wykreowani naprawdę płytko, jednowymiarowo, bez żadnych większych zaskoczeń, po prostu sztampowi i bez szału czy jakiegokolwiek kolorytu. Książka jest napisana w sposób charakterystyczny dla Cobena – krótkie rozdziały, prosty język i duża liczba dialogów sprawiają, które sprawiają, że pozycje spod jego pióra oczyta się naprawdę szybko. Jednak nawet to w połączeniu z cudownym głosem Filipa Kosiora nie uratowało sytuacji – Zanim powiesz żegnaj to książka, przy której zwyczajnie się wynudziłam i zupełnie nic mnie w niej nie zaskoczyło. 

Zastanawiasz się, co czyni bohatera? Oczywiście, że altruizm. Ale jest też ego, lekkomyślność i poszukiwanie mocnych wrażeń.

Zanim powiesz żegnaj to w moim odczuciu pozycja zupełnie słaba i niezapadająca w pamięć – po prostu nudne czytadło stworzone na kanwie dość sztampowego pomysłu. Jak dla mnie to pozycja jakich wiele. Nie wiem czy ja się starzeję czy Coben słabiej pisze, ale już chyba coraz mniej nam po drodze. W jego książkach i tak najbardziej lubiłam rozmowy z Myronem Bolitarem, a jego współpracownikiem Winem – tutaj tego nie uraczymy. Nie polecam, moim zdaniem ta pozycja to zdecydowana strata czasu. 

Nie ma czegoś takiego jak odkrycie bez konsekwencji. Ważne jest to, co człowiek postanowi z tym zrobić.

niedziela, 15 lutego 2026

"Upadek Olivera" Liz Nugent






Tytuł: Upadek Olivera
Autor: Liz Nugent
Wydawnictwo: Wielka Litera
Czyta: Sławomir Grzymkowski
Długość: 7 godz. 19 min.
Ocena: 1.5/6






Nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością irlandzkiej pisarki Liz Nugent, jednak kiedyś moją uwagę przykuł jej tytuł thriller psychologiczny pt. Upadek Olivera w formie audiobooka w interpretacji Sławomira Grzymkowskiego. W końcu przyszedł czas na recenzję. Zapraszam!

Ujmujący, elegancki, wiarygodny. Ukryty psychopata… Życie Olivera Ryana jest jak z obrazka – idealny dom, perfekcyjna żona, komfort i harmonia. Aż do pewnego wieczora, gdy po jak zawsze wykwintnej kolacji przygotowanej przez żonę Alice, Oliver brutalnie ją bije, tak że kobieta zapada w śpiączkę. Najbliższe mu osoby zaczynają spekulować, co popchnęło go do tak okrutnego i całkowicie niewytłumaczalnego czynu. Zaskakujące szczegóły zaczynają ujawniać: jego próżna i wyjątkowo pusta kochanka Moya; właścicielka francuskiej winnicy Véronique, która z chwilą, gdy zatrudniła Olivera, straciła wszystko; przyjaciel Alice, Barney, od dzieciństwa kochający ją nieodwzajemnioną miłością, oraz kumpel Olivera, Michael, który od lat zmaga się ze wstydliwymi pragnieniami. Kolejne sekrety Olivera są tak brutalne jak jego haniebny czyn i ujawniają psychopatę, który wyłania się z ruin swojej przeszłości naznaczonej porzuceniem, wstydem i przemocą.                                                                                                                                  opis wydawcy

Upadek Olivera jest książką, byłam jej ciekawa zwiedziona obietnicami wizerunku ukrytego psychopaty, ale jednocześnie nie spodziewałam się zbyt wiele. Spodobał mi się sam pomysł na fabułę, dlatego skusiłam się na tę pozycję. W moim odczuciu jednak mógłby wykorzystany zdecydowanie lepiej. Autorka prowadzi narrację z różnych perspektyw, co wyjątkowo lubię w literaturze – dzięki temu poznajemy głos samego Olivera, jego kochanki, ludzi z przeszłości oraz osób, które znalazły się w przestrzeni jego życia. Język jakim jest napisana ta pozycja jest prosty, momentami wręcz surowy – to zdecydowanie pasuje do tematu, ale jednak nie zawsze pomaga w budowaniu napięcia czy stopniowaniu intrygi. Jesteśmy świadkami scen, które (chyba) powinny poruszać, ale jednak wypadają dość chłodno, surowo, jakby opis był ważniejszy niż przekazanie emocji. Ponadto inne fragmenty powieści są moim zdaniem zbytnio i zbędnie przeciągnięte, przez co całe tempo powieści, jej akcji i intrygi bywa naprawdę nierówne. Początek intryguje i przykuwa uwagę, całość w większości zdecydowanie nuży, a zakończenie – choć jest jak najbardziej logiczne – wcale nie zaskakuje czy szokuje. Naprawdę super, że w ogóle jest pokazany obraz osobowości psychopatycznej, ale jednak mam wrażenie, że autorka podchodzi to tematu bez większego zgłębiania się. Najbardziej barwną postacią jest zdecydowanie Oliver, ale nawet w nim tego kolorytu jest niewiele – wszystkie postacie są sztampowe, niewyróżniające się. 

Upadek Olivera to książka, która zasadniczo ma ciekawy pomysł na fabułę, ale całość jest moim zdaniem zrealizowana w sposób dość słaby i niewyróżniający się. Doceniam pomysł, konstrukcję narracji i próbę zmierzenia się z trudnym tematem, ale brakuje mi złożoności postaci, napięcia i emocjonalnej siły. Generalnie lubię thrillery psychologiczne, ale ta pozycja jest w moim odczuciu zwyczajnie nudna i zupełnie niezapadająca w pamięć. Moim zdaniem zdecydowanie szkoda czasu. 

sobota, 31 stycznia 2026

"Pomoc domowa" Freida McFadden

Tytuł: Pomoc domowa
Autor: Freida McFadden
Cykl: Millie Calloway
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czuta: Filip Kosior
Długość: 7 godz. 39 min.
Ocena: 5.5/6


Tylko pamiętaj, posiadanie pracy i dachu nad głową jest ważne, ale kontakty międzyludzkie są jeszcze ważniejsze.




Thrillery psychologiczne mają to do siebie, że albo wciągają od pierwszych minut, albo męczą i ciągną się w nieskończoność, ale nie zmienia to faktu, że lubię po nie sięgać. Tak swoją to już zboczenie zawodowe jako psychologa? Nie znając wcześniej żadnej książki Friedy McFadden postanowiłam w końcu zapoznać się z jej twórczością, a na pierwszy rzut postanowiłam wziąć pozycję pt. Pomoc domowa w formie audiobooka w interpretacji Filipa Kosiora – lektora o cudownym głosie.

Każdego dnia Millie sprząta luksusową willę Winchesterów, odbiera ich córkę ze szkoły i przygotowuje rodzinną kolację. Potem samotnie wraca do swojego małego pokoju na poddaszu. Z pozoru życie Niny Winchester jest idealne: garderoba pełna markowych ubrań, szybki samochód, perfekcyjny mąż. Ale Millie widzi to, czego inni nie dostrzegają. Bałagan, który Nina tworzy dla własnej satysfakcji. Kłamstwa, które opowiada o swojej córce. Cienie, które coraz mocniej przygniatają Andrew Winchestera. Wystarczy jeden błąd. Jedna chwila słabości, gdy Millie spróbuje życia, które nigdy nie było jej. I wtedy fasada idealnej rodziny pęka. Drzwi pokoju na poddaszu zatrzaskują się. I można je otworzyć tylko od zewnątrz. Ale Winchesterowie nie wiedzą, kim naprawdę jest Millie. I nie mają pojęcia, do czego jest zdolna…                                                                                                                                opis wydawcy

Pomoc domowa to książka, o której w sumie nie wiedziałam nic zanim się za nią zabrałam, przeczytałam jedynie opis wydawcy i wiedziałam, że lektorem tego audiobooka jest cudowny Filip Kosior. Zaczęłam słuchać tej powieści i w sumie do połowy akcja powoli się rozwija, autorka buduje intrygę, napięcie i tworzy mroczny obraz historii i bohaterów, żeby w dalszej części zaskoczyć zwrotami akcji, jakich mało. Pomysł na fabułę nie jest może jakiś wyjątkowo nowy i odkrywczy, jakbym to już gdzieś spotkała, ale wykorzystany i poprowadzony przez autorkę w genialny sposób. W moim odczuciu Freida McFadden doskonale wodzi czytelnika za nos i jakby się trochę bawiła naszymi emocjami i wyobrażeniami o bohaterach. Gdy momentach, kiedy wydawało mi się, że już wszystko zrozumiałam i przejrzałam – przychodził zwrot, który wszystko przewrócił wszystko co się dało. To jest zdecydowanie na plus! Postaci w tej powieści nie ma zbyt wielu, ale moim zdaniem są wykreowani rewelacyjnie – są barwni, zaskakujący, niejednoznaczni i skrywający swoje mroczne sekrety. Styl autorki jest nieskomplikowany, dość dynamiczny – książka jest napisana w taki sposób, że trudno się od niej oderwać, a zakończenie naprawdę zaskakujące i zostawiające niedosyt w postaci otwartej furtki do kontynuacji historii w postaci kolejnych tomów. To zdecydowanie pozycja, która nie tylko straszy sytuacją, ale też dość głęboko (jak na thriller) bawi się psychologią postaci i naszymi schematami myślenia.

Ale żadna kobieta nie lubi być porównywana do innej, zwłaszcza na niekorzyść. Jest idiotą, jeśli tego nie wie. Ale w końcu większość mężczyzn to idioci.

Pomoc domowa to książka, która zdecydowanie zapadła mi w pamięć – to thriller psychologiczny pierwsza klasa. Z wielką chęcią sięgnę po kolejne tomy tego cyklu z Millie Calloway, a także inne książki Friedy McFadden, żeby przekonać się, czy inne pozycje autorki również trzymają poziom. Zdecydowanie polecam Pomoc domową! A teraz mogę już bez wyrzutów sumienia zobaczyć ekranizację tej książki. 

niedziela, 25 stycznia 2026

"Światła w popiołach" Remigiusz Mróz

Tytuł: Światła w popiołach
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Seweryn Zaorski
Tom: piąty
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Paweł Małaszyński
Długość: 10 godz. 31 min.
Ocena: 2/6


Sytuacja wydawała się zbyt skomplikowana, by ubrać ją w jakiekolwiek słowa.



Przyznaję się bez bicia, że zdecydowanie nie nadążam za powieściami wydawanymi przez Remigiusza Mroza – nie wiem nawet czy którykolwiek z czytelników nadążał. Sama nie należę do największych fanek tego pisarza – lubię postać Chyłki (też nie jestem na bieżąco), kilka innych przeczytałam, chociaż w moim odczuciu wszystko jest bez większego szału. Polubiłam Seweryna Zaorskiego i dlatego postanowiłam skończyć cykl z jego udziałem, więc przyszedł czas na moją opinię na temat piątego tomu pt. Światła w popiołach.

Wiele lat temu w trakcie licealnej imprezy w Żeromicach doszło do tragedii – dwoje nastolatków spłonęło w starym, porzuconym pustostanie. Sprawa została zakwalifikowana jako wypadek i odcisnęła się na lokalnej społeczności tak silnym piętnem, że nikt do niej nie wraca. Do czasu. Pewnego dnia w okolicy bowiem odnajduje się zwęglone ciało, które sprawia wrażenie, jakby zostało wyniesione z dawnych zgliszczy i przeniesione w czasie. Czy należy do jednej z rzekomych ofiar? A jeśli tak, to jakim cudem ta wówczas przeżyła? I kto po tylu latach zamordował ją w tak upiorny sposób? Odpowiedzi poszukuje wracająca po urlopie macierzyńskim Kaja Burzyńska. Do pomocy zaś musi zaangażować mężczyznę, z którym od przeszło roku nie była sam na sam. I który nie ma pojęcia, że jest ojcem jej nowo narodzonego dziecka.                                                                                                               opis wydawcy

Światła w popiołach to pozycja, po której nie spodziewałam się zbyt wiele – fakt faktem, że pierwszy tom pt. Listy zza grobu bardzo mi się bardzo spodobał, drugi (Głosy zza światów) też był naprawdę całkiem w porządku, ale im dalej w las tym gorzej... Przynajmniej w moim odczuciu. Pomysł na fabułę jest naprawdę intrygujący – jest mroczna tajemnica, do tego dramatyczne wydarzenia z przeszłości, które kładą się cieniem na teraźniejszości. Bohaterowie próbują rozwikłać zagadkę i jednocześnie uporać konsekwencjami dawnych decyzji. W tym momencie dla mnie zaczyna się niemały zgrzyt – jest niewiele kryminalnej intrygi i wartkiej akcji, a większość akcji kręci się wokół relacji Seweryna i Burzy, co sprawia, że Światła w popiołach zdecydowanie bardziej klasyfikują się jako powieść obyczajowa niż kryminalna. Nawet jeśli mamy traktować tę pozycję jako obyczajówkę – to ta relacja jest już tutaj taka… mdła, bez werwy czy charakterystycznego kolorytu. Główni bohaterowie też wydają się w tym tomie tacy mdli, jakby stracili na swoim charakterze i wyrazistości, co sprawia, że cała pozycja jest dla mnie mocno średnia. No i mąż Kai – autor go kreuje w tak naiwny sposób, że wszystko wydaje się być wręcz nieprawdopodobne. Styl i pióra w tej pozycji są charakterystyczne dla Mroza – nieskomplikowane, przystępne w odbiorze, lekkie, w sumie nie mam tutaj nic do zarzucenia. 

Światła w popiołach to powieść, przy której się po prostu nudziłam w porównaniu do poprzednich części (zwłaszcza dwóch pierwszych) - zdecydowanie brakowało w niej kryminału, a zdecydowanie za dużo było tu obyczajówki czy romansidła. Zdecydowanie za mało tajemnicy, intrygi i napięcia, a za dużo flaków z olejem… Dla wiernych fanów Remigiusza Mroza będzie to zapewne kolejny punkt do odhaczenia na liście przeczytanych tytułów. Dla tych, którzy szukają jego najlepszej formy – raczej nie będzie to idealny wybór. Ja wcale nie jestem zachwycona… 

niedziela, 18 stycznia 2026

"Zbawca" Krystian Stolarz

Tytuł: Zbawca
Autor: Krystian Stolarz
Cykl: Julia Marzewska i Marcin Rau
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Czyta: Michał Klawiter
Długość: 10 godz. 2 min.
Ocena: 6/6

Gdyby ktoś kazał mi wymienić najtrudniejszy, najcięższy element służby w policji, to bez wątpienia wskazałbym krzywdę dziecka.



O twórczości Krystiana Stolarza usłyszałam kiedyś w radiu, krótko później postanowiłam zapoznać się z literaturą kryminalną pisaną przez policjanta z krwi i kości będąc niezwykle ciekawa co przeczytam. Spośród sześciu książek napisanych przez autora na początek postanowiłam zapoznać się z pierwszym tomem serii z komisarzami Julią Marzewską i Marcinem Rauem w rolach głównych, a jej tytuł to Zbawca, a wybór padł na audiobooka w interpretacji Michała Klawitera.

Pewnego dnia młody chłopak w białej szacie zaczyna strzelać do przypadkowych uczniów, po czym wypowiada słowa: „Zbawca pragnie sprawiedliwości” – i oddaje ostatni strzał, celując sobie w głowę. Julia Marzewska i Marcin Rau próbują rozwiązać sprawę. Okazuje się, że sprawca to zaginione przed ośmiu laty dziecko. Odnajdują się jeszcze dwie dziewczynki ubrane w białe szaty, które również zaginęły wiele lat temu. Obie podejmują próby samobójcze, poprzedzając je identycznymi słowami jak zamachowiec ze szkoły. Szybko okazuje się, że za sprawami porwanych i odnalezionych w tak szokujących okolicznościach dzieci stoi ktoś niebezpieczny, komu nie spodobało się, że jedna z jego owieczek przeżyła. Policjanci usiłują poznać jego motywy. Trwa wyścig z czasem, gdyż ofiar może być więcej.                                                                                                                                                      opis wydawcy

Zbawca jest książką, której byłam bardzo ciekawa – po opiniach w radio i na blogach, a przede wszystkim dlatego, że jest to kryminał pisany przez policjanta, co w połączeniu z opisem podsycało tylko moją ciekawość. I zaczyńmy od samego pomysłu na fabułę , który moim zdaniem jest wręcz fenomenalny, a do tego równie genialnie wykorzystany – cała historia jest na prawdę wstrząsająca, mocna, pełna brutalnych i dobitnie opisanych przerażających scen. Akcja książki jest bardzo dynamiczna, pełna intrygi i zwrotów. Narracja tej pozycji jest dość surowa, bez zbędnych ozdobników, co sprawia, że przedstawiona historia jest jeszcze bardziej przerażająca i mroczna. Styl autora jest oszczędny, momentami surowy, ale bardzo trafny co tylko sprawia, że podczas lektury przebiegnie dreszcz po plecach. Zwłaszcza, że Stolarz dawkuje napięcie, a jednocześnie przedstawia historię w sposób bardzo obrazowy, co sprawiło, że niezwykle trudno było mi się od niej oderwać, a zakończenie wbija w fotel i sprawia, że pragnę więcej i więcej twórczości autora. Szczególnie, że bohaterowie są doprawdy barwni, nieco szorstcy, wyraziści, a Rau i Marzewska zdecydowanie odpowiadają moim wyobrażeniom o policjantach z wydziału kryminalnego. Zbawca porusza niezwykle trudny i ważny temat wykorzystywania dzieci, co sprawia tylko, że całość jest tylko bardziej przerażająca. No i poza samą książką – bardzo mi się spodobało, że część zysków ze sprzedaży autor przekazuje na dom dziecka w Kożuchowie. 

Skończyły im się tropy, a po tym, co widziała w szkole, obiecała sobie, że dorwie tego psychopatę. Bo tego, że jakiś psychopata stał za tymi biednymi dzieciakami, była więcej niż pewna.

Zbawca to historia zrobiła na mnie naprawdę piorunujące wrażenie. Książka jest mocna, realistyczna i zapadająca w pamięć, a także podejmująca niezwykle trudny i ważny temat. Widać, że autor zna się na robocie – zarówno tej policyjnej, jak i pisarskiej, co sprawia, że jego książki zdecydowanie zapadają w pamięć. No i muszę przyznać (Co już robiłam w podsumowaniu), że twórczość Krystiana Stolarza jest zdecydowanym odkryciem czytelniczym 2025 roku. Polecam Zbawcę z całego serca!

środa, 26 listopada 2025

"Ulice ciem" Katarzyna Puzyńska

Tytuł: Ulice ciem
Autor: Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Czyta: Anna Dereszowska, Anna Szymańczyk, Laura Breszka, Barbara Liberek
Długość: 9 godz. 49 min.
Ocena: 4.5/6



Bo bez tych trudnych momentów nie można by docenić tych dobrych. A bez dobrych złe zdawałyby się czymś zwyczajnym.




Serię o Lipowie Katarzyny Puzyńskiej uwielbiam od samego początku, ale nie miałam okazji czytać innych jej książek, chociaż jest ich kilka. W końcu udało mi się zabrać za kolejną pozycję z twórczości autorki, a mój wybór padł na Ulice ciem chcąc sprawdzić jak spodoba mi się pióro Puzyńskiej w nieco innym wykonaniu. 

Warszawa dziś. Zofia myśli, że czeka ją bardzo samotne Boże Narodzenie. Wędrując po mieście, trafia do tajemniczej księgarni. Jej właściciel twierdzi, że ma szczególny dar, dzięki któremu może obdarować każdego klienta taką opowieścią, jakiej ten w swoim życiu akurat potrzebuje. Dziewczyna niezbyt wierzy w takie rzeczy, ale ulega czarowi księgarza i przyjmuje od niego ofiarowany dar. Spotkało ją coś bardzo złego i teraz sama zaczęła pisać powieść. Ma nadzieję, że lektura ofiarowanej książki podziała na nią oczyszczająco. Wkrótce odkrywa, że pomiędzy oboma tekstami istnieje dziwne powiązanie. A uroczy wcześniej księgarz pokazuje zupełnie inną twarz… 

Warszawa 1939. Wojna wisi w powietrzu, ale mieszkańcy stolicy nadal starają się korzystać z upalnego lata. Jednakże nie dla wszystkich jest ono piękne. Bo choć ulice Śródmieścia toną w kwiatach, w kawiarniach kusząco pachnie kawą, a z dansingów słychać porywające rytmy, to na Woli i w Dzielnicy Północnej nie dzieje się dobrze. Zginęło kilkanaście prostytutek. W obliczu nadchodzącej wojny władze ignorują zniknięcia kobiet, które nazywają upadłymi, więc jedna z nich, Mańka, postanawia działać. Cztery jej koleżanki zniknęły, a tropy prowadzą do bardzo wysoko postawionego mężczyzny. W sprawę zamieszany zdaje się być również pewien księgarz, który oferuje darmowe opowieści.                                                                                                               opis wydawcy
Ulice ciem to pozycja, której byłam bardzo ciekawa znając już serię o Lipowie, a ponadto w tej pozycji pojawia się motyw, który bardzo lubię, czyli motyw książki w literaturze (notabene to mój temat z matury ustnej z języka polskiego). Sam pomysł na fabułę naprawdę mi się spodobał, aczkolwiek nieco skojarzył mi się z Zaginioną księgarnią. Poza motywem tajemniczej księgarni i księgarza rozdającego darmowe opowieści jest równie pokazana siła kobiet i ich (nas) jedności. W tej pozycji występują trzy główne silne postaci kobiece i ich historie w trakcie trwania fabuły książki się przeplatają razem ich liniami czasowymi – mamy historię Hani z końcówki lipca 1939 roku, historię Mani z sierpnia 1939, a także Zosi z teraźniejszości. Na samym końcu oczywiście wszystkie trzy historie kończą się w bardzo spójny, ale w tym wszystkim bardzo przewidywalny – przynajmniej dla mnie, co jednocześnie sprawiło, że jestem w tej kwestii niesatysfakcjonowana. Natomiast w kwestii języka niemałą igraszkę sprawiła mi gwara warszawska, z którą nigdy wcześniej kontaktu, a ponadto można znaleźć tutaj język współczesny oraz wstawki języka francuskiego.
Chyba nie powinna o nim za wiele myśleć. A może w ogóle powinna wyrzucić ze swojego słownika słowo powinna? O tak, to mogłoby być wręcz uzdrawiające.
Ulice ciem to pozycja, której zapoznanie się w formie audiobooka sprawiło mi sporo przyjemności, ale pod koniec poczułam się lekko rozczarowana tym, jak przewidywalne okazało się być zakończenie tej fabuły. Trudno tę lekturę porównywać do serii o Lipowie, ale jest to przecież inny klimat książki, coś nowego… Czy polecam? Tak, Ulice ciem zdecydowanie mogą zafascynować i wciągnąć, jednak miłośnicy zwrotów akcji i nieoczywistych zakończeń mogą być rozczarowani. 
Niestety z czasem dorośli ludzie zaczynają bać się wyobraźni i niektórzy zupełnie zarzucają czytanie. Przeraża ich wszystko, co tyczy się wyobraźni. [...] Tak wiele tracą, odrzucając tę część opowieści, która nie przypomina ich codziennego życia. Nie ćwiczą wyobraźni, a jak się nie ćwiczy fizycznie, to potem ciężko jest unieść hantle czy przebyć dłuższy dystans, prawda? Tak samo jest z fantazją. Nie ćwiczą jej, więc każda książka, która staje się dla ich wyobraźni wyzwaniem, jest z miejsca odrzucana.

czwartek, 6 listopada 2025

"Zapłata" Małgorzata Rogala

Tytuł: Zapłata
Autor: Małgorzata Rogala
Cykl: Agata Górska i Sławek Tomczyk
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Adam Bauman
Długość: 9 godz. 57 min.
Ocena: 4/6


Ludzie często zaczynali rozumieć, co zrobili innym, dopiero wtedy, gdy doświadczali tego samego.





A twórczość Małgorzaty Rogali zbierałam się już od dłuższego czasu – tytuły z jej bibliografii wyskakiwały mi w mediach społecznościowych niczym królik z kapelusza. Któregoś dnia postanowiłam się w końcu zabrać za książki tej autorki zaczynając od serii z Agatą Górską i Sławkiem Tomczykiem w rolach głównych, a konkretnie (cóż za zaskoczenie!) od pierwszego tomu o tytule Zapłata. 

W jednym z warszawskich klubów zostaje zamordowany syn adwokata. Sprawa może mieć związek ze śmiertelnym pobiciem sprzed ośmiu lat. Śledztwo staje się łamigłówką, której początek tkwi w przeszłości. Ktoś nie chciał, żeby prawda ujrzała światło dzienne i bardzo się postarał, żeby zatrzeć ślady zbrodni. Czy nowe wydarzenia sprawią, że tajemnice sprzed lat wreszcie zostaną wyjaśnione? Jak starsza aspirant Agata Górska i komisarz Sławek Tomczyk poradzą sobie z kolejnymi zbrodniami? I wreszcie – czy policjantom emocjonalnie zaangażowanym w śledztwo uda się zachować zimną krew?                                                                                                                                                           opis wydawcy

Zapłata jest pozycją, której byłam bardzo ciekawa, chociaż nie miałam względem niej większych oczekiwań. Po książkę sięgnęłam w formie audiobooka w interpretacji Adama Baumana i od samego początku dość mocno wciągnęłam się w tę historię. Muszę przyznać, że sam pomysł na fabułę zdecydowanie przypadł mi do gustu – zabójstwem przy wykorzystania wiedzy z dziedziny ziołolecznictwa, a także motyw zemsty, pedofilii i wielu mniej czy bardziej mrocznych tajemnic. Ponadto wszystko dzieje się na kilku płaszczyznach czasowych co wyjątkowo lubię w powieściach – szczególnie tych kryminalnych. Całość napisana jest nieskomplikowanym, ale przyjemnym w odbiorze językiem, co wraz z dość wartką akcją sprawiło, że audiobooka pochłonęłam dość szybko. Przyczynili się również do tego bohaterowie – nie ma ich zbyt wielu, ale są barwni, charakterystyczni i niesztampowi, a przy niektórych ich dialogach zdarzyło mi się uśmiechnąć pod nosem. Co do zakończenia – w miarę szybko domyśliłam się jaki będzie finał tej historii, ale nie zmienia to faktu, że podczas lektury bawiłam się dość dobrze.

Pokazywała, że jest silna i świetnie sobie radzi, ale Tomczyk czuł, że gdzieś w głębi tkwi mała, skrzywdzona dziewczynka, której kiedyś odebrano poczucie bezpieczeństwa.

Zapłata jest pierwszą częścią kilkutomowej serii z dwójką komisarzy. W moim odczuciu nie jest to literatura wyjątkowo wysokich lotów, ale ta książka zdecydowanie przypadła mi do gustu – mimo tego, że dość szybko domyśliłam się zakończenia. Zdecydowanie sięgnę po kolejne tomy z tej serii – chociażby z czystej ciekawości. Czy polecam? Jako literaturę rozrywkową, niezbyt wysokich lotów – jak najbardziej. Ja się dobrze bawiłam podczas lektury. 

wtorek, 13 maja 2025

"Zaginiona księgarnia" Evie Woods

Tytuł: Zaginiona księgarnia
Autor: Evie Woods
Wydawnictwo: Insignis
Czyta: Wojtek Masiak, Magda Szybińska, Emilia Mandys
Długość: 12 godz. 48 min.
Ocena: 5.5/6


Jeśli się nie boisz, to nie żyjesz.







Od czasów swojego egzaminu dojrzałości (2012!), mam duży sentyment do książek o książkach, a wynika to z tego, że tematem mojej prezentacji na maturze ustnej był motyw książki w literaturze. A całkiem niedawno gdzieś w czeluściach Internetu natrafiłam na recenzję pewnej pozycji właśnie z takim motywem. Sentyment, opinia o tej pozycji i opis zafascynowały mnie na tyle mnie, że postanowiłam ją czym prędzej ją przeczytać. Szukałam, szukałam, aż w końcu znalazłam audiobook i czym prędzej zabrałam się za odsłuchiwanie tej pozycji. Zapraszam zatem na recenzję Zaginionej księgarni.

Przy cichej ulicy w Dublinie zaginiona księgarnia czeka, by ją odnaleźć… Opalina, Martha i Henry zbyt długo godzili się na role drugoplanowych bohaterów. Kiedy w końcu postanawiają przejąć stery własnego życia, los prowadzi ich pod pewien adres, gdzie zapomniana księgarnia czeka, by ktoś ją odnalazł. Trójka niczego niepodejrzewających nieznajomych przekonuje się, że ich własne historie są tak samo niezwykłe, jak te, które opisano na stronach ich ukochanych książek. Odkrywając tajemnice księgarnianych półek, przenoszą się do cudownego świata… gdzie nic nie jest takie, jakie się wydaje.                                                                                                                                                          z opisu wydawcy

Zaginiona księgarnia jest tą pozycją, której była bardzo ciekawa. Na początku odsłuchiwania byłam nieco pogubiona między dwiema liniami czasowymi i trzema bohaterami, ale z czasem wszystko zaczęło się wyjaśniać, a ja zaczęłam się w nią coraz bardziej wciągać. Każda z postaci jest dość dobrze wykreowana i w tym wszystkim są różnorodne, każda z nich jest inna. W każdej z nich jest trochę niedociągnięć, ale wszystkie wzbudziły moją sympatię, chociaż najbardziej chyba Opalina. Moim zdaniem pomysł na nią jest naprawdę fascynujący i nieco magiczny, ale w moim odczuciu i tutaj jest trochę niedociągnięć czy niedomówień. Nie ma tutaj jakiejś galopującej akcji, ale odnoszę wrażenie, że nie o to w tym tutaj chodzi - w tym wszystkim (poza wątkami i płaszczyznami czasowymi) przeplata się również tragizm, melancholia, refleksja i magia, a do tego z optymistycznym zakończeniem, Język jakim jest napisana ta pozycja, jest nieskomplikowany, acz satysfakcjonujący i opisujący w bardzo obrazowy akcję książki oraz oddający myśli czy odczucia bohaterów. Ja jestem z tego zdecydowanie zadowolona.

Zawsze byłaś wystarczająco dobra. Tylko ludzie wokół ciebie byli zbyt oplątani własnym bólem, żeby to dostrzec.

Zaginiona księgarnia to w moim odczuciu książka zdecydowanie godna polecenia i przeczytania. Nie jest idealna, ale w końcu ideały nie istnieją. W moim odczuciu jest to pozycja idealna dla miłośników literatury o książkach, między innymi takich jak Cień wiatru czy Trzynasta opowieść. Moim zdaniem jest to książka zdecydowanie godna polecenia i przeczytania. 

Z książkami już tak jest, że pomagają Ci wyobrazić sobie życie większe i lepsze, niż sam mógłbyś sobie wymarzyć.

czwartek, 16 stycznia 2025

"Osada" Michał Śmielak

Tytuł: Osada
Autor: Michał Śmielak
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Czyta: Janusz Zadura
Długość: 10 godz. 24 min.
Ocena: 4.5/6


Może jest limit radości na cały świat i jak jeden zaczyna się cieszyć, to drugi płakać?





O zimie stulecia z przełomu 1978 i 1979 słyszałam od starszych członków rodziny czy sporo starszych znajomych. Ostatnio natrafiłam gdzieś (już nawet nie pamiętam gdzie) na książkę pt. Osada autorstwa Michała Śmielaka, o którego twórczości nigdy wcześniej nie słyszałam. Zapraszam więc na kilka słów o moim pierwszym zetknięciu się z pozycją tego autora. 

Zimą 1978 roku świat był bliski końca. Śnieg przykrył ziemię grubą warstwą, a niektórzy twierdzili, że nawet piekło zamarzło. Tymczasem ono właśnie wtedy się obudziło. W maleńkiej wsi położonej u stóp Karkonoszy podporucznik Jan Ryś spędza pierwsze od dawna Boże Narodzenie w gronie najbliższych. Świąteczną sielankę przerywa atak zimy, odcinając malutką osadę od świata. Skazana na porażkę walka z bezwzględnymi siłami natury schodzi jednak na drugi plan, gdy na środku wsi zostaje znalezione ciało młodej dziewczyny. W obliczu zbrodni budzą się dawne animozje, głęboko skrywane lęki i tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Czy niedoświadczony milicjant będzie w stanie udźwignąć ciężar wytropienia mordercy? Ile prawdy jest w powtarzanej przez starszych mieszkańców legendzie, że wieś nawiedziła Mara, demon mrozu i śmierci, który już niegdyś zebrał krwawe żniwo? Czterdzieści lat po tamtych wydarzeniach policjanci z Archwium X wzywają emerytowanego Jana Rysia na przesłuchanie dotyczące zbrodni z 1978 roku, tym samym budząc uśpione demony.                                                                                                                               opis wydawcy

Po Osadę sięgałam bez żadnych większych oczekiwań – byłam ciekawa nowej książki i twórczości autora, którego nigdy wcześniej nie znałam. No i muszę przyznać, że wciągnęłam się dość mocno w całą tę pozycję w formie audiobooka w interpretacji Janusza Zadury. Muszę przyznać, że Śmielak popisał się ciekawym pomysłem na fabułę – akcja w trakcje zimy stulecia, a w tym zamknięta osada, niemożność opuszczenia wioski, gęsto ścielące się morderstwa, no i wszystko owiane legendą wyjącego, tajemniczego demona. A ponadto coś co wyjątkowo lubię w powieściach, czyli splot dwóch linii czasowych – teraźniejszości i przeszłości. Całość napisana w sposób bardzo wyrazisty, barwny i obrazowy. Ponadto, przynajmniej moim zdaniem oczywiście, autor w bardzo dobry sposób oddał klimat i mentalność tamtych czasów. Z tego co znam opowieści z tamtych czasów (jako dziecko lat ’90 nie mam prawa tego pamiętać) – odnoszę wrażenie, że autor naprawdę dobrze oddał klimat i mentalność tamtych czasów. Jest zasadniczo jednak jeden minus – samo zakończenie mnie nieco rozczarowało. No po takim pomyśle i prowadzeniu akcji spodziewałam się czegoś o wiele bardziej zaskakującego i wbijającego w fotel. Nie zmienia to jedna faktu, że całokształt uważam za naprawdę dość udany. 

Wiadomo, że rodzice o swoich dzieciach wiedzą najmniej, a widzą tylko to, co chcą zobaczyć.

Mimo niezbyt zaskakującego zakończenia Osada jest moim zdaniem zdecydowanie godną uwagi i przeczytania, a czas z nią spędzony uważam za naprawdę dobrą zabawę, a szczególnie przypadł mi do gustu klimat małej, odciętej od świata wioski i mrocznych tajemnic, przesądów i samosądów. Zakończenie może nie każdemu przypaść do gusty (tak jak mi), ale i tak zdecydowanie polecam tę pozycję – przede wszystkim za pomysł, a także klimat i napięcie budowane przez większość fabuły. 

Zazwyczaj im bardziej normalni się wydają, tym więcej mają tajemnic. Normalność skrywa tajemnice niczym skorupa żółwia jego wnętrze. 

wtorek, 20 sierpnia 2024

"Bardzo cichy rozwód" Alek Rogoziński

Tytuł: Bardzo cichy rozwód
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Mikołaj Krawczyk
Długość: 7 godz. 6 min.
Ocena: 3.5/6


Na takie baby, jakie bym chciał, to mnie nie stać. A na te, które mógłbym sobie ewentualnie przygruchać, to żal nawet marnować czasu. Na co mi jakaś stara jędza?



Po książki autorstwa Alka Rogozińskiego sięgam z wielką chęcią zawłaszcza w momentach, kiedy potrzebuję sporej dawki humoru, bo wiem, że znajdę go dość sporo w twórczości księcia komedii kryminalnej. Ostatnio wybór padł na pozycję pt. Bardzo cichy rozwód.

Kiedyś byli szczęśliwym małżeństwem i świata poza sobą nie widzieli. Jednak po kilku wspólnych latach Zuzanna i Kacper z całego serca mają siebie dość. Każde z nich nie może się też doczekać chwili, kiedy powie drugiemu: „Chcę rozwodu!”. A kiedy wreszcie ów upragniony moment nadchodzi, szybko okazuje się, że… rozstanie to ostatnie, co będzie zaprzątać ich głowy. Wplątani w morderstwo, uciekający przed policją i gangsterami, małżonkowie zdani są tylko na siebie. Pytanie tylko: czy aby na pewno mogą sobie wzajemnie ufać?                                                                                                                                                   opis wydawcy

Bardzo cichy rozwód to książka, po której spodziewałam się tego, że będę się z nią dobrze bawić znając już twórczość Alka Rogozińskiego. Sam pomysł na fabułę jest o tyle ciekawy, a jednocześnie dość mocno pokręcony i dość mocno absurdalny i wręcz surrealistyczny. Do tego dialogi, które są tak zabawne, zupełnie w stylu autora – niejednokrotnie przy nich zaśmiewałam się pod nosem sprawiając jednocześnie, że podczas lektury bawiłam się naprawdę dość dobrze – mimo sporej absurdalności fabuły. Z postaci pojawiły się postacie, które znamy z innych książek autora – na przykład komisarz Darski, ale reszta pojawiających się bohaterów jest zupełnie nowa, nie zmienia to faktu, że są dość charakterystyczni, barwni i niesztampowi. Całość jest napisana w sposób lekki, nieskomplikowany, bardzo przyjemny w odbiorze – również dość charakterystyczny dla autora. 

Pamiętaj jednak, że zawsze grozi ci powtórka z rozrywki. I że lepsze zło znane niż nieznane. Poza tym, możesz mi wierzyć na słowo, wszystkie chłopy są prawie z jednej sztancy. Różnią się tylko nieistotnymi szczegółami.

Bardzo cichy rozwód to książka, która zdecydowanie spełniła swoje zadanie – poprawiła humor, sprawiła, że oderwałam się od rzeczywistości. Fakt, że sama akcja i pomysł na fabułę są dość absurdalne i wręcz paradoksalne. Chyba wolę całą serię z Różą Krull, głównie ze względu na główną bohaterkę. Ta pozycja jest lekkim i całkiem przyjemnym czytadłem – nie jest to arcydzieło literatury czy wyżyny pisarstwa. Po prostu lekkie i przyjemne czytadło, dość mocno absurdalne, ale wciąż czytadło. Nawet w takich kategoriach nie jest to dzieło wybitne, ale spełnia rolę odmóżdżacza. 

Po kilkudziesięciu minutach bezustannego ględzenia do smartfona Darski czuł się tak, jakby zamiast w policji, pracował w telemarketingu i wciskał ludziom cudowne garnki, które nie dość, że same gotują, to jeszcze potem same gotują, to jeszcze potem same się zmywają i odstawiają do szafki.

 

sobota, 24 lutego 2024

"Kukułcze jajo" Camilla Läckberg

Tytuł: Kukułcze jajo
Autor: Camilla Läckberg
Cykl: Saga o Fjällbace
Tom: jedenasty
Wydawnictwo: Czarna Owca
Czyta: Marcin Perchuć
Długość: 12 godz. 22 min
Ocena: 2/6


Bał się pytań, odpowiedzi i wszystkiego, co pomiędzy nimi. Wybory, których dokonał, uformowały go jako człowieka.




Sagę o Fjällbace polubiłam już od pierwszych tomów lata temu. Kiedy w Polsce w ubiegłym roku wyszedł już jedenasty tom tej serii – z wielką chęcią się po nią zabrałam jako jedną z niewielu z tego cyklu zabrałam się w formie audiobooka w interpretacji Perchucia. Jak wypadło moje spotkanie z Kukułczym jajem?

Miasteczkiem wstrząsa wiadomość o dwóch zbrodniach. Ktoś bestialsko morduje znanego fotografa przygotowującego właśnie swoją wystawę w miejscowej galerii. Dwa dni później do strasznej zbrodni dochodzi na pobliskiej wysepce, gdzie sławny pisarz pracuje nad dziesiątym tomem swojej powieści. Obie sprawy prowadzi Patrik Hedström i jego koledzy z komisariatu Tanumshede i nic nie wskazuje na to, żeby zbrodnie były ze sobą powiązane. W tym samym czasie Erica Falck próbuje udokumentować zagadkowe morderstwo, do którego doszło prawie czterdzieści lat wcześniej w Sztokholmie. Wkrótce okazuje się, że nici z przeszłości sięgają obecnych czasów, na które długi cień rzucają dawne grzechy...                                                                                                                                                                                      opis wydawcy

Kukułcze jajo to książka, za którą zabrałam się z wielką ciekawością tego co tym razem Camilla Läckberg zafundowała w swojej Sadze, zwłaszcza, że przez wcześniejsze dziesięć tomów już zdążyłam już poznać bohaterów i przywiązać się do nich. Co charakterystyczne dla autorki – wiąże ona przeszłość z teraźniejszością przeplatając między sobą rozdziały z owych dwóch przestrzeni czasowych. Tutaj pojawia się środowisko pisarzy, artystów, a także dodatkowo pojawia się temat drag queen. Całość jest napisana w sposób charakterystyczny dla autorki – wspomniane już mieszanie rozdziałów z dwóch płaszczyzn czasowych, do tego język nieskomplikowany oddający nieco mroczny i chłodny klimat szwedzkiego wybrzeża. Jednak muszę przyznać, że w tej części wątek kryminalny jest dość słaby – przynajmniej w moim odczuciu. Sam pomysł – jeszcze jest całkiem w porządku, ale już mam świadomość, że autorkę stać na więcej, więc po tej historii czuję dość mocny niedosyt. Nie dość, że zakończenie okazało się dość przewidywalne, to dodatkowo cały wątek kryminalny jest moim zdaniem po prostu dość słaby. A szkoda. Przynajmniej nie zabrakło kolejnych przygód i nowości w życiu Patrika i Ericki. Piszę to z bólem serca, ale jest to część cyklu, która zdecydowanie mnie nie powaliła na kolana. Przesłuchałam, ale bez zachwytów, a momentami wręcz się nudziłam podczas tej lektury. Nie wiem czy kwestia wypalenia autorki czy może tego, że mój zapał do serii trochę opadł, ale odnoszę wrażenie, że pierwsze tego cyklu były na lepszym poziomie. 

Następstwa jego decyzji będą dramatyczne, jednak już nie mógł brać ich pod uwagę. Robił to przez aż nazbyt długie lata.

Kukułcze jajo to w moim odczuciu jedna z najsłabszych (o ile nie najsłabsza) część całej sagi o Fjällbace, co piszę z bólem serca, bo naprawdę lubię twórczość autorki, a w szczególności właśnie tę serię. Kiedy Camilla Läckberg wyda kolejne tomy – z chęcią po nie sięgnę, żeby sprawdzić co pisarka nam zafunduje w kolejnych tomach, ale już chyba ze zdecydowanie mniejszym entuzjazmem. Naprawdę wielka szkoda i naprawdę ciężko mi się przyznać, ale jednak zawiodłam się na tej części. 

Żyli wszyscy w mrocznym cieniu własnych kłamstw. Owszem, groziło to, że zostaną zniszczeni, ale i tak zamierzał ujawnić prawdę, zarówno swoją, jak i ich.