W swojej czytelniczej karierze mam już za sobą kilka pozycji Katarzyny Bondy, jednak miałam trochę przerwy od lektury jej książek. Ostatnio moją uwagę przykuł opis pierwszego tomu najnowszej serii „królową polskiego kryminału” z młodą policjantką Leną Silewicz w roli głównej – zapraszam na recenzję Kolekcjonera lalek!
W warszawskiej willi znanego finansisty zostały znalezione zwłoki jego pasierbicy. Lena Silewicz wie, że jest za młoda i za mało doświadczona, żeby pozwolono pracować jej przy tej sprawie. Jest jednak zbyt zdeterminowana, więc nie waha się użyć wszelkich możliwości, by dołączyć do śledczych. Okazuje się, że na Nocnego Łowcę poluje nie tylko policja, ale również znany podcaster, który skutecznie utrudnia śledztwo. Kiedy Lena odkrywa kolejne elementy tej układanki, rozdrapuje stare rany. Wiele lat temu jej świat zatrząsł się w posadach. Teraz śniony w dzieciństwie koszmar nagle się urzeczywistnia i staje się o wiele bardziej przerażający niż kiedyś. opis wydawcy
Kolekcjoner lalek jest pozycją, której byłam naprawdę ciekawa, bo wcześniej czytane przeze mnie książki Katarzyny Bondy w większości przypadły mi do gustu. Byłam ciekawa jak wypadnie historia oraz postać młodej funkcjonariuszki z policyjnej rodziny. Moim zdaniem pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo ciekawy i jednocześnie naprawdę dość dobrze zrealizowany. Nie jest idealnie, mogło by być nieco lepiej, nieco więcej napięcia i zaskoczenia, ale pomysł jest naprawdę ciekawy i dobrze zrealizowany. No i postaci – Lena Silewicz jako kolejna kobieta jako główna bohaterka powieści kryminalnej. Młoda, ambitna, z dość idealistycznym, podejściem do swojej pracy. Nieco sztampowo – młoda kobieta wstępuje do policji chcąc dorównać ojcu i braciom, ten typ kobiety która trzymając się z facetami odsuwa od siebie praktycznie całkowicie swoją naturalna kobiecość, bo przecież ona taka nie jest. Momentami nieco mnie irytowała swoim idealistycznym podejściem, ale jednak ją polubiłam. Bohaterów jest dość sporo, są różnorodni, dość wyraziści, hardzi. Całość wykreowana w taki sposób, że całość wciąga od samego początku. Szczególnie w formie audiobooka w rewelacyjnej interpretacji niezawodnego Filipa Kosiora. Jego głos ma ciężar, napięcie i tę rzadką umiejętność nadawania postaciom charakteru bez teatralnej przesady. Nie czyta – on prowadzi słuchacza przez ciemny korytarz tej opowieści, czasem szepcząc, czasem przyspieszając puls, czasem zostawiając złowrogą ciszę. Zakończenie nie jest wybitnie zaskakujące, dość łatwe do przewidzenia, jednak nie zmienia to faktu, że dość dobrze się bawiłam podczas tej lektury. No i wielki plus za podjęcie tematu wykorzystania seksualnego oraz realnych konsekwencji tego czyny, a całość przedstawione w naprawdę dobry, dość prawdziwy sposób pokazujący jak to wpływa na psychikę i życie.
Chce, żeby mówili o nim cały czas. Żeby gazety pełne były zdjęć jego lalek, które sobie przywłaszcza. Żeby opisywano go epitetami: najgroźniejszy, najbrutalniejszy i bezkarny. To mu schlebia.
Kolekcjoner lalek to powieść, która ma dość solidne tempo, co chwilę odsłaniając nowe tropy i kolejne wątki, które początkowo mogą sprawiać wrażenie zbędnych lub wrzuconych na siłę. Z czasem jednak wychodzi na jaw, że ten pozorny nieład jest zamierzony, a Katarzyna Bonda świadomie prowadzi czytelnika przez misternie skonstruowaną intrygę. Nie jest idealnie, ma swoje niedociągnięcia, to fakt, ale całość to całkiem dobra pozycja, a niezła główna bohaterka zwiastuje kolejną dobrą serię. Nie zmienia to faktu, że chętnie sięgnę po kolejne tomy tej serii.
Czasami to, co nas najbardziej przeraża, jest naszym przeznaczeniem i po prostu musimy się z tym zmierzyć. Są tylko dwie opcje: strach zniszczy ciebie albo ty go pokonasz. Wtedy rozpływa się jak zapach w powietrzu, a walka czyni cię silniejszym i odporniejszym na ciosy. Im dłużej jednak spychasz lęk w głąb nieświadomości, tym częściej i intensywniej powraca, a jego cienie odzywają się w najmniej oczekiwanych momentach.
