Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie - abecadło z pieca spadło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie - abecadło z pieca spadło. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 lutego 2024

"Strata" Iwona Wilmowska



Tytuł: Strata
Autor: Iwona Wilmowska
Seria: Prywatne śledztwo Agaty Brok
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Heraclon International
Czyta: Ilona Chojnowska
Długość: 6 godz. 38 min.
Ocena: 4/6




Ostatnio mam dość ciężki czas i z racji tego potrzebowałam jakiejś lekkiej książki na rozluźnienie atmosfery, a z racji, że polubiłam serię Prywatnych śledztw Agaty Brok  Iwony Wilmowskiej – wybór był prosty. Czym prędzej zabrałam się za trzeci tom tego cyklu pt. Strata - w tym wypadku również zabrałam się za zapoznanie tej historii w formie audiobooka w interpretacji Ilony Chojnowskiej, jak przy wcześniejszych tomach.

Agata Brok to pracująca samotna trzydziestolatka, z dużym talentem do rozwiązywania zagadek. Wartka akcja serii książek „Prywatne śledztwo Agaty Brok” osadzona jest we współczesnej Warszawie, dotyczy zwykłych ludzi z najbliższego sąsiedztwa, a toczące się wydarzenia opisywane są ze sporą dawką humoru. W tomie trzecim w życiu dobrze już znanej nam pary, Agaty i Kermita, pojawia się wiele nowego – młodzi przeprowadzają się na przedmieścia Warszawy. Pewnego poranka Agata natrafia na zbiegowisko: to lokalny pijaczek zamarzł w śniegu. Agata zaczyna przyglądać się tej sprawie i okazuje się, że nie był to zwykły wypadek. Jednak czy Agata powinna prowadzić śledztwo na własną rękę, skoro w jej życiu szykują się kluczowe zmiany?                                                                                                                                      opis wydawcy

Strata to książka, po której mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać – poznałam w końcu już wcześniej dwa wcześniejsze tomy tego cyklu, a co za tym idzie poznałam już styl pisarski autorki oraz Agatę i Kermita. Byłam ciekawa jak się potoczy i rozwinie się relacja między głównymi bohaterami, a także jakie śledztwo tym razem wymyśliła zagadkę. Przyznam szczerze, że w tej części Wilmowska zdecydowanie bardziej skupiła się na wątku obyczajowym – ciąży Agaty, przeprowadzce pod Warszawę oraz klimacie małomiasteczkowego świata. Zdecydowanie brakowało mi tutaj wątku kryminalnego – nie dość, że w moim odczuciu jest dość mało pomysłowy, a w dodatku niezbyt dobrze wykorzystany. Zdecydowanie zabrakło mi tutaj intrygi… Całość jest napisana w ten sam lekki i przyjemny w odbiorze sposób, co w połączeniu z głosem lektorki Ilony Chojnowskiej sprawiło, że słuchanie tej pozycji było zdecydowanie miło spędzonym czasem – mimo nieco zbyt małej dawki intrygi. W moim odczuciu ta część jest minimalnie słabsza od poprzednich części (właśnie przez zbyt małe dopracowanie wątku kryminalnego), ale ogólny poziom utrzymany.

Strata to pozycja lekka i naprawdę dość przyjemna w odbiorze – zdecydowanie bardziej bliżej jej do powieści obyczajowej niż do kryminalnej, ale nie zmienia to faktu, że moim zdaniem warto przeczytać. Osobiście jestem dość ciekawa dalszych przygód Agaty i Kermita, a także jakie historie kryminalne wymyśli autorka. 

sobota, 21 października 2023

"Podglądaczka" Caroline Eriksson

Tytuł: Podglądaczka
Autor: Caroline Eriksson
Wydawnictwo: Marginesy
Czyta: Paulina Raczyło
Długość: 7 godz. 37 min.
Ocena: 1.5/6


Cały czas się o nią niepokoiłem... Nagle uświadamiam sobie, że to o siebie powinienem był się niepokoić.




O twórczości Caroline Eriksson nigdy wcześniej nie słyszałam, zresztą nic dziwnego, skoro napisała tylko 2 książki. Jednak na jej pozycję pt. Podglądaczka natknęłam się poszukując jakiegoś lekkiego audiobooka z zagadką do posłuchania i wybór padł właśnie na nią w interpretacji Pauliny Raczyło.

Pisarka Elena rozstała się z mężem i odizolowała od świata w wynajętym szeregowcu. Jest zdruzgotana. Nie rozpakowała nawet pudeł. Regularnie spotyka się jedynie z siostrą, ale ich stosunki są napięte i pełne niedomówień. Walcząc z brakiem natchnienia, zaczyna mimowolnie obserwować rodzinę z sąsiedztwa, która mieszka naprzeciwko. To, co z początku wyglądało na niewinną zabawę, z czasem staje się niepokojące. Elena odnosi wrażenie, że za solidną fasadą między mężem a żoną rozgrywa się mroczny dramat. Nie może oprzeć się pokusie i ukradkiem obserwuje Stormów. Wraz z przekraczaniem kolejnych granic narasta w niej lęk, że wkrótce wydarzy się coś strasznego. To trochę przerażające. Ale i niezwykle inspirujące. Elena nie była tak kreatywna od lat. Zaczyna wyobrażać sobie najgorsze scenariusze. A żeby potwierdzić podejrzenia, postanawia przyjrzeć się nieco bliżej – podąża za panem i panią Storm w ich sekretnym życiu, choćby po to, by ich uratować. Nie wie jednak, na co się porywa. Pisarka zostaje wciągnięta w wir szaleńczej karuzeli. Ale gdy niebezpieczeństwa się nasilają, a granice między rzeczywistością i fikcją zaczynają się przenikać, kto uratuje Elenę?                                                                                                                                          opis wydawcy

Podglądaczka jest książką, względem której nie miałam w sumie żadnych oczekiwań, bo i nie miałam do nich podstaw. Zaczęłam jej słuchać znając już głos lektorki z jakieś innej produkcji. Akcja dzieje się na jakimś niedużym osiedlu, jakby na przedmieściach, a toczy się dość powoli. Słuchałam jednak z uporem wciąż czekając, aż całość się rozkręci, akcja nabierze pędu i intrygi – niestety tak się nie stało. Skończyłam słuchać wymęczona – przez całą książkę dosłownie nic się nie działo, a całość jest moim zdaniem do bólu przewidywalna i wręcz nudna. Ponadto podczas całego czasu spędzonego z lekturą miałam dziwne skojarzenia, że ta książka jest niemiłosiernie podobna do Dziewczyny z pociągu, chociaż i ta pozycja mnie nie powaliła. Podglądaczka jest pozycją napisaną w sposób bardzo prosty, nieskomplikowany, a w całości zdecydowanie brakuje intrygi i zagadki. A ponadto kreacja bohaterów też jest dość sztampowa, są zupełnie nie wyróżniający się, bezbarwni, a w szczególności główna bohaterka – bardzo mdła i bez charakteru, taka niezdarna i prymitywna. 

Podglądaczka jest thrillerem psychologicznym, który w moim odczuciu wypada dość słabo – zarówno wątek kryminalny, jak i psychologiczny są zupełnie niedopracowane, pisane jakby zupełnie bez pomysłu. Brak intrygi czy jakiegokolwiek psychologicznego zagłębienia tematu, napisana w sposób wręcz do bólu prostym, a bohaterowie zupełnie sztampowi i bezbarwni. Mimo że nie miałam względem tej książki żadnych oczekiwań, i tak się zawiodłam na tej pozycji – po prostu wynudziłam się podczas tej lektury, a słuchałam do końca z coraz większym bólem. Moim zdaniem zdecydowanie szkoda czasu na tę książkę, zwłaszcza, że tak wiele innych czeka na przeczytanie. 

czwartek, 31 sierpnia 2023

"Momo" Michael Ende

Tytuł: Momo
Autor: Michael Ende
Wydawnictwo: Mamania
Ilość stron: 320
Ocena: 6/6



Cały świat to wielka opowieść, a my gramy w niej różne role.







Momo to książka, na którą po raz pierwszy natrafiłam na przełomie swojej podstawówki i gimnazjum – to musiały być mniej więcej lata 2005-2007. Zgarnęłam wtedy tę książkę z którejś z bibliotek (szkolna, miejska – nieważne) i czytałam zachwycona w szkole na przerwach. Dopiero po wielu, wielu latach przypomniałam sobie o tej książce i postanowiłam sobie ją odświeżyć – dopiero wyzwanie Abecadło z pieca spadło mnie do tego zmotywowało, więc zapraszam na recenzję książki pt. Momo autorstwa Michaela Ende.

Tajemnica czasu, magia i niezwykła dziewczynka. Momo zjawia się znikąd, ale wokół niej niemal od razu znajdują się przyjaciele. Jest niezrównaną towarzyszką zabaw, potrafi wspaniale słuchać, a każda chwila z nią to wspaniała przygoda. Kiedy jednak w jej świecie znikąd pojawiają się szarzy panowie, wszystko się zmienia. Znika wolny czas i znika radość. Ale Momo jest odporna na działania szarych panów. Z pomocą przyjaciół jest w stanie uratować świat przed obezwładniającą szarą rozpaczą. […] Tylko Momo jest odporna na ich czary. I tylko ona, z pomocą tajemniczego mistrza Hory i żółwicy Kasjopei, może uratować świat przed wielką szarą rozpaczą.                                                                                                                                                z opisu wydawcy

Momo to książka, za którą zabierałam się ze sporym entuzjazmem i sentymentem – zaczęłam czytać, wciągnęłam się od samego początku i zdecydowanie się w niej zakochałam na nowo. Całość jest napisana w sposób naprawdę barwny i obrazowy, a także przyjazny każdemu – niezależnie od wieku. Język nie należy do skomplikowanych, ale barwny i wcale nie prostacki, a świetnie oddaje magię tego świata. Główna bohaterka jest taką postacią, której nie da się nie lubić, ale jednocześnie postacią, w której widzę trochę siebie – niesztampowa i idąca pod prąd. W książce zresztą znajdziemy całą plejadę najróżniejszych, bardzo barwnych bohaterów, który podczas całej akcji przechodzą różnorakie przemiany. Nie dość, że jest filozoficzny wątek czasu, to jeszcze jest wątek różnych przygód małej Momo i jej przyjaciół, co sprawia, że książkę czytałam z zapartym tchem – zarówno teraz, jak i te kilkanaście lat temu. A w tym wszystkim tak naprawdę urzekł mnie sam pomysł na książkę, a także jego realizacja – pozycja pełna mądrości, bez zbędnego moralizatorskiego tonu i formy wykładu czy kazania. Moim zdaniem autor spisał się z tą książką na medal, chociaż przyznaję się bez bicia, że nie znam innych jego pozycji. 

Nigdy nie wolno myśleć o całej ulicy, rozumiesz? Trzeba tylko myśleć o następnym kroku, o następnym oddechu, o następnym pociągnięciu miotłą. I zawsze tylko o następnym.

Momo to książka, która klasyfikuje się jako literatura dziecięca, ale moim zdaniem każdy powinien po nią sięgnąć – chociaż napisana w latach siedemdziesiątych to dzisiaj, po pięćdziesięciu latach jest wciąż bardzo aktualna. Moim zdaniem każdy powinien po nią sięgnąć – i dziecko, i dorosły, zwłaszcza ten, który wiecznie narzeka na brak czasu. Bardzo, bardzo, bardzo polecam – bardzo ponadczasowa, mądra, ciekawa i zarazem osobliwa książka.

Istnieje pewna wielka, a przy tym całkiem zwyczajna tajemnica. Wszyscy ludzie ją dzielą, każdy ją zna, lecz bardzo niewielu zastanawiało się nad nią kiedykolwiek. Większość ludzi przyjmuje ją jako oczywistość i nie dziwi się jej ani trochę. Tą tajemnicą jest czas.

Książka bierze udział w wyzwaniu

niedziela, 18 czerwca 2023

"To tylko myśl" Amy Johnson

Tytuł: To tylko myśl
Autor: Amy Johnson
Wydawnictwo: Wilcza
Ilość stron: 256
Ocena: 4.5/6



Nie ma czegoś takiego jak brak pewności siebie, a jedynie myślenie pozbawione wiary we własne możliwości.






Z racji własnych zainteresowań, terapii oraz studiów psychologicznych – często sięgam po różnego rodzaju literaturę psychologiczną. Za mną już niejedna lektura, a do tego własna terapia, ale jednak nie zmienia to faktu, że z racji tego, że w moim życiu ostaniu sporo różnych rzeczy się działo – postanowiłam sięgnąć po książkę Amy Johnson pt. To tylko myśl, żeby wspomóc choć trochę własną terapię w ogarnianiu siebie samej i pracę z własnymi przekonaniami. 

Uwielbiają odtwarzać przeszłość i przepowiadać przyszłość. Przyglądasz się swoim wadom i myślisz, że to one Cię definiują. Tymczasem… no właśnie, to tylko myśl! Potrafi ranić i sprawia, że cierpisz, bo się z nią utożsamiasz. Gdy próbujesz z nią walczyć, zewsząd słyszysz radę: w takim razie myśl pozytywnie! Doskonale jednak wiesz, że pozytywne myślenie bywa trudne, a nawet nieosiągalne, i nieraz, pozornie cali w skowronkach, jedynie oszukujemy innych i siebie. Nie musisz myśleć pozytywnie na siłę. Nie musisz okłamywać siebie. Kiedy zrozumiesz, jak działa Twój umysł, nieprzydatne i hałaśliwe myśli, które zaprzątają Ci głowę, zejdą na dalszy plan. Twoja świadomość stanie się cicha i głęboka, a ty przypomnisz sobie, czym jest prawdziwy spokój ducha. Nieosiągalny cel zarezerwowany dla wybranych? Nie, to prawdziwa natura każdego z nas i nie musisz robić nic szczególnego, by do niej dotrzeć. Ta książka ci to uzmysłowi. Psycholog Amy Johnson oferuje podejście oparte na starożytnej mądrości i nowoczesnej neuronauce, aby pomóc Ci zmienić negatywne nawyki myślenia i pogodzić się z wewnętrznym krytykiem. Tutaj nie ma żadnej metody pięciu kroków. Wystarczy po prostu zajrzeć po(na)d jazgot myśli. Twoje myśli nie są tobą.                                                                                                                           opis wydawcy

 To tylko myśl to książka, której byłam bardzo ciekawa (jako studentka psychologii i osoba w terapii), ale jednocześnie w ogóle nie znałam ani postaci dr Amy Johnson ani jej twórczości. Całość jest napisana w sposób bardzo przyjemny, przejrzysty i zrozumiały dla czytelnika, a jednocześnie bez zbędnego naukowego żargonu. Dla mnie jako osoby, która ma już dość sporą psychologiczną (tak sądzę po własnych studiach i terapii) wiedzę – widzę, że książka była dla mnie czymś pośrednim między mega powtórzeniami, a czymś odkrywczym. Po prostu część spraw z tej książki były dla mnie na tyle nowe, że nie wpadłam na to, żeby o tym nawet pomyśleć (nawet będąc w terapii). Napisana jest w sposób nieskomplikowany, przejrzysty oraz dość klarowny oraz przyjemny w odbiorze. Wszystko bez zbędnego naukowego żargonu i trudnych do zrozumienia przez przeciętnego czytelnika zwrotów. I właśnie wydaje mi się, że do takiego czytelnika jest skierowana ta pozycja – niewprawionego w psychologicznych bojach, bez większej psychologicznej wiedzy, bez wcześniejszego większego zgłębiania się w takie tematy.

Kiedy twój umysł zdecyduje, na przykład, że się boisz, wkracza efekt potwierdzenia i oto wszędzie dostrzegasz dowody. Oczywiście, przydarza ci się też wiele doświadczeń, które są związane z lękiem, ale nie zauważasz ich, lekceważysz je lub traktujesz jako fart.

 To tylko myśl to książka, którą zdecydowanie mogę polecić jako pomoc osobom, które mają natłok myśli i nie potrafią sobie z nimi poradzić. Myślę, że również może się przydać tym, którzy po prostu ciekawi tego, jak z innej perspektywy można spojrzeć na swoje myśli. Mi osobiście książka naprawdę się podobała, choć nie była jakoś wyjątkowo mocno odkrywcza, ale to zdecydowanie kwestia już mojej zdobytej wiedzy. Myślę, że jest naprawdę godna uwagi, idealna dla osoby, która chce zacząć swoją przygodę z literaturą psychologiczną. 

Świadomość, że życie przepływa przez ciebie, zdejmuje z twoich barków ogromny ciężar. Możesz mieć dużo mniej na głowie, łatwiej dzięki temu dostrzec, czym jest życie po(na)d warstwą rozmów umysłu. Życie jest wspaniałą grą, pod warunkiem, że zdajesz sobie sprawę, że grasz w grę. Kiedy dostrzeżesz, że życie cię żyje, twoje doświadczenie zyskuje zabezpieczenie. Nic nie jest tak poważne ani zależne od ciebie, jak się wydaje. Życie jest gotowe ci pomóc nawet wtedy, gdy twój umysł twierdzi, że jest inaczej.

poniedziałek, 5 czerwca 2023

"Ludzie z mgły" Izabela Janiszewska

Tytuł: Ludzie z mgły
Autor: Izabela Janiszewska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Filip Kosior
Długość: 11 godz. 35 min.
Ocena: 5.5/6



Im bardziej doskonałym widzą cię inni, tym mocniej starasz się ukryć swoje niedoskonałości.






Nigdy wcześniej nie spotkałam się z książkami Izabeli Janiszewskiej, aż w końcu natrafiłam na jej nazwisko przeszukując bazę autorów szukając czegoś do czytania w ramach wyzwania Abecadło z pieca spadło w poprzednim miesiącu. Jej dorobek zwiera kilka książek, a ja postanowiłam rozpocząć przygodę z jej twórczością od pozycji pt. Ludzie z mgły. 

Kiedy dziewiętnastoletnia Alicja Jarosz znika w mglisty poranek, na mieszkańców Sinic pada strach. Potęguje go świadomość, że nie jest pierwszą nastolatką, która weszła w unoszącą się nad łąkami biel i przepadła bez śladu. Co stało się z dziewczyną? I czy wróci, skoro inni przed nią zaginęli bez wieści? Niepokój narasta, gdy dwa miesiące później z mlecznych oparów wyłania się mężczyzna. Nie wie, kim jest, skąd się tam wziął ani dlaczego ma przy sobie naszyjnik Alicji. Śledczy muszą przedrzeć się przez gąszcz kłamstw, lokalnych legend oraz mrok własnych grzechów. Czy odważą się wkroczyć we mgłę, gdzie zaczyna się tajemnica dusząca mieszkańców podlaskich Sinic? I czy prawda, której szukają, nie okaże się zbyt wstrząsająca?                                                                                                                                opis wydawcy

Ludzie z mgły są pozycją, do której podchodziłam z pewnym dystansem – z jednej strony byłam bardzo ciekawa nowej autorki i jej twórczości, a z drugiej strony nie wiedziałam czego się spodziewać właśnie z racji tego, że nigdy wcześniej nic nie czytałam tej pisarki. Zaczęłam słuchać i w sumie od razu się wciągnęłam, tym bardziej, że bardzo lubię głos Filipa Kosiora jako lektora. Pomysł na fabułę jest naprawdę fascynujący i całkiem dobrze zrealizowany – co prawda w pierwszej połowie w sumie niewiele się działo, jednak nie zmienia to faktu, że podczas całej lektury byłam naprawdę ciekawa rozwiązania sprawy. W drugiej połowie akcja zdecydowanie nabrała tempa, osobiście zaczęłam się domyślać tego, jak zostaną zakończone pewne wątki, a moje domysły się sprawdziły, ale jakoś nie jest mi przykro z tego powodu. Nie zmienia to również faktu, że samo zakończenie wbiło mnie w fotel – jak dla mnie naprawdę super. Spodobało mi się przeplatanie ze sobą różnych wątków i płaszczyzn czasowych, co mi zdecydowanie umilało słuchanie tej pozycji i sprawiało, że nie mogłam się doczekać, co będzie dalej. Do tego język – z jednej strony niezbyt skomplikowany, ale pełen wrażliwości i w barwny sposób opisujący ową książkową, mglistą rzeczywistość. Ludzie z mgły to w sumie pierwsza pozycja, jaką przeczytałam, w której występuje w niej przeniesiony zespół Münchhausena, który mnie naprawdę fascynuje jakiego przyszłego psychologa. Autorka naprawdę świetnie się spisała opisując to zaburzenie!

Paradoksem zdawało się to, że ci, którzy najbardziej chcieli zapomnieć, musieli pamiętać, inni zaś otrzymywali niepamięć w prezencie, choć o nią nie prosili.

Ludzie z mgły to, moim zdaniem, naprawdę świetna pozycja godna polecenia. Spędziłam z nią naprawdę miło czas, choć tematyka wcale nie jest lekka, łatwa ani przyjemna (zwłaszcza w wątku z owym przeniesionym zespołem Münchhausena). Izabela Janiszewska świetnie zbudowała atmosferę tajemnicy, napięcia i mroku ludzkich tajemnic. Według mnie naprawdę warto sięgnąć, a ja osobiście zabiorę się za inne książki tej autorki. 

(...) czasami prawda nic już nie zmieni. Nie cofnie czasu i nie zaleczy ran. Niekiedy bardziej od prawdy potrzebna jest nadzieja. Bo kiedy trzyma się w rękach ludzkie życie i można je uratować albo zniszczyć, wybór jest oczywisty.

Książka bierze udział w wyzwaniu

sobota, 6 maja 2023

"Przejdź przez wodę, krocz przez ogień" Christian Unge




Tytuł: Przejdź przez wodę, krocz przez ogień
Autor: Christian Unge
Cykl: Tekla Berg
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Wielka Litera
Ilość stron: 496
Ocena: 4.5/6






Kiedy szukałam autorów do wyzwania Abecadła z pieca spadło w ubiegłym miesiącu natrafiłam na Christiana Unge – szwedzkiego lekarza, który zadebiutował książką pt. Jeżeli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze. Z racji tego, że lubię kryminały i thrillery medyczne, a szczególnie te skandynawskie postanowiłam się zabrać się za twórczość tego autora wybór padł na pierwszy tom cyklu z lekarką Teklą Berg pt. Przejdź przez wodę, krocz przez ogień.

Tekla Berg jest lekarzem w sztokholmskim szpitalu. Odważna, niekiedy kontrowersyjna w metodach leczenia, doskonale radzi sobie w pracy pod presją. Nie boi się podejmować śmiałych decyzji, mimo że te mogą potencjalnie zagrozić jej karierze. Tekla ma też dwie tajemnice - nękającą ją fotograficzną pamięć, którą kontroluje starannie wymierzanymi dawkami amfetaminy, i ukochanego brata, który zaginął i nikt nie potrafi tego wyjaśnić. Gdy w mieście wybucha budynek mieszkalny, Tekla dociera na miejsce katastrofy jako jedna z pierwszych. Prawdopodobnie był to atak terrorystyczny. Rannym, któremu pomaga lekarka, jest mężczyzna z rozległymi poparzeniami ciała i twarzy. Być może to jeden z terrorystów. Jednak nie to najbardziej niepokoi Teklę. Mężczyzna wydaje się dziwnie znajomy i wywołuje lawinę najgorszych wspomnień.                                                                                                       opis wydawcy

Przejdź przez wodę, krocz przez ogień to thriller medyczny, którego byłam niezwykle ciekawa, ale także bardzo spragniona tego gatunku, bo dość dawno nie miałam z nim kontaktu. Zaczęłam czytać tę pozycję i wciągnęłam się dość mocno już od samego początku i pochłonęłam równie szybko, co w moim ostatnim zastoju czytelniczym jest zdecydowanym progresem. Sam pomysł na fabułę spodobał mi się już od samego momentu przeczytania opisu wydawcy, a lektura to tylko potwierdziła, chociaż trzeba przyznać, że historia jest dość mroczna i pokręcona. No i pełna narkomanów. Akcja toczy się dość szybko, a kolorytu dodają dość barwne (mroczne) postacie – z główną bohaterką na czele. To właśnie ona – Tekla Berg – wiecznie naćpana lekarka z fotograficzną pamięcią jest postacią zdecydowanie intrygującą i specyficzną, ale ja ją naprawdę polubiłam. 

Przejdź przez wodę, krocz przez ogień jest książką, którą skończyłam czytać dość szybko i z nieco mieszanymi odczuciami. Nie jest to arcydzieło literatury sensacyjnej, kryminalnej czy pokrewnej, ale generalnie całkiem ciekawy dobry kawałek literatury. Całość jest naprawdę dość poprawnie zrealizowanym pomysłem fabularnym, choć mogłoby być nieco lepiej dopracowane (ale to już trochę czepianie się. Książka ma odpowiednią dawką napięcia, ale moim zdaniem trochę za mało medycyny w thrillerze medycznym, nie zmienia to jednak faktu, że z chęcią sięgnę po kolejne tomy cyklu z Teklą Berg. Polecam – całkiem dobra pozycja. 

Książka bierze udział w wyzwaniu

niedziela, 26 marca 2023

"Dopóki grób nas nie połączy" Agnieszka Zakrzewska

Tytuł: Dopóki grób nas nie połączy
Autor: Agnieszka Zakrzewska
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Czyta: Ewa Abart
Długość: 7 godz. 27 min.
Ocena: 2/6



- Może się zastrzelił? To by było najlepsze wyjście. Bo już w krótce zrobię mu z dupy jesień średniowiecza.




Agnieszka Zakrzewska to autorka, o której dowiedziałam się przeszukując książkowe czeluści Internetu w poszukiwaniu nazwisk pod wyzwanie Abecadło z pieca spadło. Dopiero wtedy dowiedziałam się trochę więcej o autorce – np. to, że jest na rynku wydawniczym od 2018 roku, a w jej dorobku jest niemal dwadzieścia pozycji. Mój wybór padł na książkę pt. Dopóki grób nas nie połączy.

Malownicze holenderskie miasteczko przyciąga wielbicieli spokoju i sielskich krajobrazów. Życie płynie tutaj leniwie, a mieszkańcy nie mają większych zmartwień. Ale czy na pewno tak jest? Gdy okolicą wstrząsa informacja o śmierci nestora znanego i poważanego rodu, wszystko wywraca się do góry nogami. Komu zależało na śmierci staruszka? Trzy leciwe przyjaciółki - Eva, Martha i Agneta - postanawiają rozwiązać kryminalną zagadkę. Co tak naprawdę łączy historyczną kamienicę, zakład pogrzebowy i żądnych twardej waluty spadkobierców z piekła rodem?                                                                                                                                                                                               opis wydawcy

Dopóki grób nas nie połączy to pozycja, za którą zabrałam się w formie audiobooka w interpretacji Ewy Abart, której głos już znałam z innych produkcji. Co do samej książki to potrzebowałam czegoś lekkiego, ale nie znając wcześniej twórczości autorki – zupełnie nie wiedziałam czegoś się spodziewać, ale górę jednak wzięła ciekawość. W sumie do tej książki podchodziłam kilka razy i dopiero chyba za trzecim razem wciągnęłam się w nią na porządnie. Skończyłam ją słuchać bardziej rozczarowana niż ukontentowana całością. Morze bohaterów, które się plączą i przeplatają – jak dla mnie jest ich zdecydowanie za dużo, zwłaszcza jak na niezbyt obszerną pozycję. W sumie najbardziej do gustu przypadły mi owe trzy leciwe przyjaciółki, ale też chyba z braku lepszych postaci. Pomysł na fabułę jest całkiem w porządku, ale w moim odczuciu zupełnie niewykorzystany i przegadany, a cała akcja jest poprowadzona w sposób naprawdę chaotyczny. Wątek komediowy według mnie zupełnie nieśmieszny, a kryminalny to zupełnie zmarnowany potencjał. Zdaję sobie sprawę, że jest to komedia kryminalna, więc to niekoniecznie wątek kryminalny jest na pierwszym miejscu czy będzie arcydziełem, ale tu zupełnie niewykorzystany, a komediowy wcale mnie nie śmieszył. Język zupełnie jest nieskomplikowany z mnóstwem różnych przekleństw (tych łagodniejszych) specyficznych powiedzonek – np. kurcgalopem, ale jak na pozycję umieszczoną w holenderskich realiach mogłyby być jakieś holenderskie wstawki. Moim zdaniem książka jest napisana jakby autorka zupełnie nie miała jakiegoś konkretnego planu…

- Po pierwsze, moja droga, ja nie szydełkuję, ale dziergam, a po drugie, skąd ty, do diabła, tak dokładnie pamiętasz, co powiedziałam ponad trzydzieści lat temu? Zapisujesz sobie moje sentencje w kajecie czy jak?
- Po prostu cię kocham, głupia ty. Ludzie, którzy się kochają, zapamiętują o sobie nawet najdrobniejsze szczegóły.

Dopóki grób nas nie połączy to pozycja, z którą się wymęczyłam i się nią rozczarowałam. Co prawda nie miałam względem niej większych oczekiwań – chciałam po prostu lekkiej, zabawnej pozycji z pewną dawką intrygi, a tutaj nie ma ani humoru, ani intrygi, ani fascynującej fabuły, ani zabawnych, barwnych bohaterów. Całość ma naprawdę potencjał, ale zupełnie niewykorzystany. Całość jest co prawda niewymagająca, ale męcząca swoim chaosem i brakiem dopracowania. Nie polecam – wieje nudą, brakiem intrygi i brakiem humoru.  

Książka bierze udział w wyzwaniu 

wtorek, 31 stycznia 2023

"Starsza pani wnika" Anna Fryczkowska



Tytuł: Starsza pani wnika
Autor: Anna Fryczkowska
Wydawnictwo: Heraclon International Sp. z o.o.
Czyta: Elżbieta Kijowska
Długość: 13 godz. 7 min.
Ocena: 5/6




Nie ukrywam, że litera z tego miesiąca (F) w ramach wyzwania Abecadła z pieca spadło była dla mnie jakoś wyjątkowo niełatwa. Jednocześnie przy zabieganym i dość ciężkim miesiącu nie miałam ani siły, ani ochoty czytać dzieł Freuda czy Frankla (choć mam w planach) – potrzebowałam jakiegoś lekkiego, przyjemnego audiobooka. Przeszukując czeluści Internetu w poszukiwaniu autora, za którego mogłabym się zabrać – wybór padł na książkę Anny Fryczkowskiej pt. Starsza pani wnika

Torturowany przed śmiercią nauczyciel angielskiego zostaje znaleziony we własnym mieszkaniu. Pewna księgowa znika bez śladu. Ktoś w okrutny sposób pastwi się nad podwórkowymi kotami. Czy te sprawy mają wspólny mianownik? Tak - jest nim babcia pełnego kompleksów prywatnego detektywa, która w tajemnicy przed ukochanym wnukiem pilotuje działania jego agencji detektywistycznej. A jednocześnie usiłuje dociec, kto bruździ na jej podwórku. I jest w tym zaskakująco skuteczna! Zapewne dlatego, że potrafi wykorzystać wszelkie atuty, jakimi dysponuje kobieta naprawdę dojrzała...                                                                                                                                             z opisu wydawcy

Starsza pani wnika to pozycja, o której nigdy wcześniej nie słyszałam, ale zdecydowanie zainteresowała mnie swoim opisem. Nieco się obawiałam, bo w końcu nie znałam wcześniej twórczości autorki ani głosu lektorki (jakże źle dobrany lektor lub jego głos potrafią być czasami irytujący!). Zaczęłam słuchać i wciągnęłam się w nią praktycznie od razu – żywotna starsza pani (niemal jak z serii o Zofii Wilkońskiej Galińskiego) i jej nieco ciapowaty wnuk, który postanawia zostać detektywem, których (oboje!) polubiłam. A do tego wszystkiego przeplatające się losy kilku postaci, które im bliżej końca, tym bardziej się wyjaśniają i prostują. No i sami bohaterowie – ciekawie wykreowani, a że jest ich kilku to mamy całą plejadę najróżniejszych charakterów i osobowości, co nadaje książce kolorytu. Książka w moim odczuciu jest napisana całkiem dobrze i lekko, w bardzo zabawny i przyjemny w odbiorze sposób, co nie ułatwiało mi oderwania się od tej pozycji. O ile warstwa obyczajowo – komediowa jest w moim odczuciu rozpisana naprawdę całkiem dobrze i ciekawie, tak warstwa intrygi i kryminału mogłaby być lepiej dopracowana… Jasne, jest wątek kryminalny, całkiem ciekawy i z potencjałem, ale mógłby być naprawdę lepiej dopieszczony. No szkoda, ale za to bardzo spodobał mi się motyw kotów i ich domków, ale więcej nie zdradzę, żeby nie zaspojlerować. Nie zmienia to faktu, że całość wypada naprawdę całkiem ciekawie i zdecydowanie wciąga, a głos lektorki zdecydowanie dobrze dobrany. 

[...] idea małżeństwa z rozsądku - na pewnym etapie życia ważniejsze jest, by nie być samemu, niż żeby być dokładnie z tą osobą, której się pragnie.

Starsza pani wnika to książka, której słuchało mi się naprawdę przyjemnie i w sumie ani chwilę nie poczułam powiewu nudy. Wątek kryminalny czy intryga mogłyby być bardziej dopracowane – to fakt, ale nie zmienia to faktu, że to całkiem przyjemna w odbiorze komedia kryminalna. W sumie skońćzyłam ją z pewnym niedosytem i żalem, że to tylko powieść jednotomowa, a nie część dłuższego cyklu, bo w moim odczuciu babcia z wnukiem naprawdę mają potencjał (w sumie pokazali to już Dębscy). Osobiście polecam – mało wymagająca, ale naprawdę całkiem ciekawa, lekka  i wciągająca pozycja na rozluźnienie. Takie interesujące czytadło. 

Książka bierze udział w wyzwaniu

niedziela, 29 stycznia 2023

"Zabójcze piękno" Joy Fielding

Tytuł: Zabójcze piękno
Autor: Joy Fielding
Wydawnictwo: Edipresse
Ilość stron: 466
Ocena: 2.5/6




Nasze wspomnienia nas definiują. Bez nich nie mamy tożsamości. Jesteśmy nikim.






O książkach autorstwa Joy Fielding przewijały mi się różne informacje w różnych miejscach, lecz jakoś nie miałam na nie ani ochoty, ani okazji, żeby po nie sięgnąć. W końcu przy okazji wizyty w bibliotece i polowania na książki pod kątem wyzwania Abecadło z pieca spadło i zgarnęłam z półki właśnie Zabójcze piękno. Praktycznie od razu zabrałam się za lekturę, więc przyszedł czas na jej recenzję. 

W Torrance na Florydzie z pozoru nic szczególnego się nie dzieje. Życie mieszkańców wypełnione jest rutyną, toczy się w cieniu prowincjonalnych skandali, plotek i zdrad. Pewnego dnia tym spokojnym miejscem wstrząsa wiadomość o odnalezieniu na bagnach zwłok pięknej Liany Martin, najpopularniejszej uczennicy w szkole. Atmosfera grozy narasta, gdy giną kolejne młode, atrakcyjne kobiety. Szeryf John Weber – wypalony zawodowo, otyły i sfrustrowany małżeństwem z maniaczką telewizyjną – musi uspokoić przerażonych mieszkańców i szybko odkryć, kto i dlaczego zabija najładniejsze dziewczyny w okolicy.                                                                                                                                           opis wydawcy

Zabójcze piękno to książka, względem której nie nastawiałam się jakoś szczególnie, choć nazwisko przewinęło mi się już kilka razy. Zaczęłam ją czytać i wciągnęła mnie do tego stopnia, że pochłonęłam ją praktycznie w jeden wolny dzień. Sam pomysł na fabułę dość ciekawy i jednocześnie mroczny, choć moim zdaniem dość przewidywalny, jednak w moim odczuciu mógłby być zdecydowanie bardziej dopracowany – autorka mogłaby się trochę bardziej postarać. Na szczęście akcja tej pozycji rozgrywa się na kilku różnych płaszczyznach, czasowych i narracyjnych, co wyjątkowo lubię w książkach. Chociaż książka mnie wciągnęła i sam pomysł jest całkiem w porządku to momentami się nudziłam podczas tej lektury – to dlatego tak gnałam, żeby sprawdzić, jak rozwinie się akcja i czy nuda jest tylko przejściowa. W moim odczuciu jest to pozycja bardziej skierowana do młodszego (nastoletniego?) czytelnika – wszak akcja toczy się wśród amerykańskich licealistów, a i odnoszę wrażenie, że i pisana pod tę grupę wiekową. 

Czemu ludzie mówią: "uwierz mi"? Nie macie wrażenia, że tym, którzy to powtarzają, wcale nie należy wierzyć? Czemu w ogóle powinno się komukolwiek wierzyć? Czy ludzie nie mówią, że na zaufanie trzeba sobie zapracować? Naturalnie mówią też takie rzeczy, jak "wierzyć w intuicję" i "w Boga wierzymy". Mam lepszą propozycję: "nie wierz nikomu". Uwierzcie mi, warto to zapamiętać.

Zabójcze piękno to książka, którą skończyłam z bardzo mieszanymi uczuciami Zabrakło intrygi i napięcia – w moim odczuciu trochę za mało kryminału w kryminale. Sam pomysł może i ciekawy, ale niedopracowany, a do tego dość często powiewało nudą, a szkoda, bo zapowiadało się dość ciekawie. W sumie oceniam tę pozycję jako co najwyżej przeciętną – mimo sporego potencjału. Mało wymagające, niedopracowane i nieszczególne czytadło. 

Książka bierze udział w wyzwaniu 

wtorek, 10 stycznia 2023

"Szwedzki kryminał" Beata i Eugeniusz Dębscy

Tytuł: Szwedzki kryminał
Autor: Beata Dębska, Eugeniusz Dębski
Cykl: Tomek Winkler
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Agora
Czyta: Wojciech Żołądkowicz
Długość: 10 godz. 24 min.
Ocena: 5/6


Tylko nie wgryzaj się za mocno i za głęboko, bo się porzygasz. Serio. To jest jakieś... chore. Obrzydliwe i zboczone. Pieprzony szwedzki kryminał!



Dwudziestą trzecią – pierwszy tom z Tomkiem Winklerem – przeczytałam kilka lat temu, za drugi pt. Zimny trop zabrałam się za całkiem niedawno i od razu przepadłam. Nie trzeba było długa czekać i od razu zabrałam się za trzeci tom cyklu z byłym gliną pt. Szwedzki kryminał – tak samo jak drugą część w formie audiobooka w interpretacji Wojciecha Żołądkowicza. 

Usunięty ze służby za przestępstwo, którego nie popełnił, Tomasz Winkler dzisiaj bierze sprawy, z jakimi lepiej nie iść na policję. Jeśli masz kłopoty i nikt inny nie potrafi ci pomóc – możesz go wynająć. A przynajmniej spróbować... Z zakładu psychiatrycznego w Krowieńcu ucieka niebezpieczny psychopata Adam „Psychoza“ Mateńczuk. Skazano go za morderstwo dziecka, ale Psychoza ma sekret – ofiar było więcej. I nikt by się o tym nie dowiedział, gdyby nie chwila słabości w towarzystwie współwięźnia. Ci, którzy poznali sekret Mateńczuka, muszą teraz zginąć. Problem w tym, że na liście do odstrzału znajduje się wrocławski detektyw Tomek Winkler. Aby przeżyć, Winkler będzie musiał rozplątać zagadkę pogmatwanej przeszłości – i tożsamości – Mateńczuka. Kim jest jego prześladowca i co tak naprawdę wydarzyło się lata temu w szeregach tajemniczej dolnośląskiej sekty? Odpowiedzi ciągle się wymykają, a pętla zaciska. Psychoza nie cofnie się przed niczym, a jeśli będzie musiał, skrzywdzi tych, na których Winklerowi najbardziej zależy…                                                                                                          opis wydawcy

Szwedzki kryminał jest pozycją, której byłam bardzo ciekawa i miałam względem niej już swoje oczekiwania, które zostały zdecydowanie spełnione. W moim odczuciu sam pomysł na książkę był zdecydowanie bardzo ciekawy i fascynujący, a do tego naprawdę całkiem dobrze i interesująco zrealizowany. W samej książce jest naprawdę sporo ze szwedzkich/skandynawskich kryminałów – nie tylko intrygującą fabułę, ale również sporo z klimatu, więc sam tytuł książki jest jak najbardziej adekwatny. Co prawda początek (no może do połowy) bywał nudnawy, sporo akcji rozkręciło się dopiero na samym końcu, co uważam za zdecydowany minus – całość mogłaby być bardziej wyrównana, z bardziej wartką akcją na całej długości pozycji. Na szczęście intryga pozostała na odpowiednim poziomie – jej zdecydowanie nie brakowało. Do tego całość ponura i ze sporą dozą tajemnic – przede wszystkim tych rodzinnych, które bardzo lubię w kryminałach. Całość jest napisana w sposób nieskomplikowany, przyjemny w odbiorze, co w połączeniu z dobrze dobranym głosem Wojciecha Żołądkowicza sprawiło, że książkę słuchało się jej naprawdę dobrze i ciężko było się od niej oderwać. Kawałek naprawdę dobrego kryminału. 

Aktualnie była w rodzaju transu: zdesperowana, niewidząca wyjścia poza oporem, negacją, i ponieważ nie miała innego pomysłu, to w tę negację wkładała całą siebie.

Szwedzki kryminał to naprawdę dobrze napisany kryminał, z którym zdecydowanie dobrze się bawiłam. W moim odczuciu chyba najlepsza z wszystkich trzech części cyklu z Tomkiem Winklerem. Zdecydowanie mogę polecić i jednocześnie odnoszę wrażenie, że z tą pozycją można zapoznać się bez większych problemów nie znając wcześniejszych części. Ja bawiłam się podczas tej lektury naprawdę dobrze i już nie mogę doczekać się kontynuacji. 

 Książka bierze udział w wyzwaniu 

środa, 28 grudnia 2022

"Zimny trop" Beata i Eugeniusz Dębscy

Tytuł: Zimny trop
Autor: Beata Dębska, Eugeniusz Dębski
Cykl: Tomek Winkler
Tom: drugi
Wydawnictwo: Agora
Czyta: Wojciech Żołądkowicz
Długość: 10 godz. 19 min.
Ocena: 4/6


Kawa? Pewnie, że chcę kawy! - pomyślał. - Przecież wypiłem dopiero dwie, a już niemal południe!





Pierwszy tom z Tomkiem Winklerem autorstwa Beaty i Eugeniusza Dębskich pt. Dwudziesta trzecia jest książką, którą przeczytałam kilka lat temu. Nie zapadła mi szczególnie w pamięć, więc nie zabrałam się za kolejne tomy, ale przeszukując nazwiska autorów pod wyzwanie Abecadło z pieca spadło przypomniałam sobie o tym duecie autorów i zabrałam się za drugi tom tego cyklu pt. Zimny trop w formie audiobooka w interpretacji – znanego mi już jako lektora – Wojciecha Żołądkowicza.

Tomek Winkler, prywatny detektyw z Wrocławia, jeszcze nie wydobrzał po ostatniej makabrycznej sprawie, gdy na jego biurku ląduje kolejne zlecenie. Tym razem zatrudnia go nie kto inny jak Roma Wiśniowiecka, sarkastyczna emerytka i znawczyni dobrego koniaku, a prywatnie… jego własna babcia. W urokliwym kurorcie zniknął bez śladu jej znajomy – starszy pan, któremu na pewno nikt nie życzyłby źle, prawda? Winkler ma w tej sprawie odrębne zdanie. Jednak tropy ciągle zasypuje śnieg, a byli koledzy z policji wcale nie zamierzają ułatwiać śledztwa. Echa poprzedniej sprawy wciąż nie ucichły i zdecydowanie nie wszystkim podoba się, że Winkler ostatnim razem wyszedł z tarapatów cało. Może więc tym razem trzeba dopomóc pechowi?                                                                                                                                                       opis wydawcy

Zimny trop jest książką, za którą zabrałam się bez żadnych większych oczekiwań i niewiele pamiętając z pierwszego tomu serii, ale za to znając już głos Wojciecha Żołądkowicza jako lektora audiobooków. Zaczęłam słuchać i dość szybko się wciągnęłam – zwłaszcza, że wszystko dzieje się częściowo we Wrocławiu, w którym tyle mieszkałam i tak bardzo lubię. Akcja książki toczy się linearnie, bez kilku płaszczyzn czasowych – jedynie miejsca wydarzeń są umiejscowione częściowo we Wrocławiu, częściowo w Polanicy Zdroju. Pomysł na fabułę jest w moim odczuciu dość ciekawy, ze sporym potencjałem – szkoda tylko, że nie do końca wykorzystany, dopracowany. W moim odczuciu mogłoby być więcej napięcia i intrygi, bo akcja toczyła się w dość umiarkowanym tempem, a poza zagadką kryminalną sporo tu życia prywatnego bohaterów. Jednak mimo tych wątków obyczajowych (dość mocno rozbudowanych) mam wrażenie, że można czytać tę książkę nie znając wcześniej pierwszego tomu – sama w końcu niewiele z niego pamiętam. Z samych bohaterów moją największą sympatię wzbudziła babcia Roma – zdecydowanie, ale i Tomek Winkler nieco zyskał w moich oczach. Do tego język i styl, jakimi posługują się autorzy są niezbyt skomplikowane, dość przyjemne w odbiorze, momentami z dość sporą dawką elokwencji i sarkazmu – szczególnie w rozmowach Romy i Tomka, które niejednokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. 

Zakończenie w lekkim tonie miało trochę rozluźnić rozmowę - w dużym napięciu trudno się rozmawia, oponenci się usztywniają, pole widzenia się zwęża, szwankuje słuch i rozumienie.

Zimny trop to książka, która w moim odczuciu wypada całkiem pozytywnie – na pewno lepiej od Dwudziestej trzeciej. Bawiłam się dość naprawdę dość dobrze, zdecydowanie się w nią wciągnęłam, chociaż zakończenia domyśliłam się stosunkowo szybko. Dość przyjemne w odbiorze czytadło, lekka pozycja umilająca czas – przede wszystkim zabawnymi dialogami Winklera z babcią. Osobiście chętnie zabiorę się za kolejne tomy serii – i to zapewne całkiem niedługo i również zapewne również w formie audiobooka. A czy polecam? W kategoriach kryminalnego czytadła – jak najbardziej, całkiem ciekawa pozycja. Jako jakieś wybitny kryminał wysokich lotów – już średnio. Taki przyjemny czasoumilacz. 

Książka bierze udział w wyzwaniu 

poniedziałek, 12 grudnia 2022

"Kobieta w klatce" Jussi Adler-Olsen

Tytuł: Kobieta w klatce
Autor: Jussi Adler-Olsen
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Sonia Draga
Czyta: Janusz Zadura
Długość: 14 godz. 18 min.
Ocena: 5/6


Na tym świecie nic nie jest proste. Nawet wiosna nie trwa w nieskończoność, a największy ból sprawia ponowne jej doświadczenie.




Za twórczość Jussi Adler-Olsen zbierałam się już naprawdę dość długo, chociaż nie wiem czemu po samym imieniu i nazwisku sądziłam, że to kobieta, a to jednak mężczyzna, co zupełnie nie zmieniło mojego podejścia do pisarza. Przeczytałam czy usłyszałam (już nie pamiętam) o tym autorze już lata temu, a jego pozycje kusiły mnie już od samego początku. Dopiero teraz, w ramach wyzwania Abecadła z pieca spadło zmotywowałam się, żeby zabrać się za książki napisane przez tego duńskiego pisarza – wybór padł na pierwszy tom cyklu Departament Q pt. Kobieta w klatce. 

W roku 2002 z pokładu promu kursującego między Rødby a Puttgarden znika młoda piękna parlamentarzystka, Merete Lynggaard. Nie ma żadnych świadków zdarzenia ani śladów zaginionej. Policja podejmuje zakrojone na szeroką skalę śledztwo, jednak bez rezultatów. W roku 2007 zostaje utworzony Departamentu Q, specjalny wydział policji zajmujący się nierozwiązanymi sprawami sprzed lat. Na jego czele staje Carl Mørck z kopenhaskiego wydziału zabójstw. Mørck wraz ze swoim tajemniczym arabskim asystentem Assadem przejmuje śledztwo w sprawie Merete i szybko orientuje się, że jej zniknięcie nie było nieszczęśliwym wypadkiem. Czy kontrowersyjny policjant wraz z ekscentrycznym pomocnikiem zdołają zakończyć koszmar kobiety, nim sami padną ofiarą szaleńczego planu?                                                                              opis wydawcy 

Kobieta w klatce to książka, której byłam bardzo ciekawa i bardzo szybko się w nią wciągnęłam – na tyle, że na siłowni wolałam jej słuchać niż mojej ulubionej playlisty do ćwiczeń. Muszę przyznać, że sam pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy – dziwny Departament Q, kwestia zamknięcia, zaginięcia, a do tego tajemniczy wypadek sprzed lat. Całość podzielona na dwie warstwy fabularno-czasowe, co wyjątkowo lubię w książkach. Tutaj dodatkowo pojawia się miejsce na zaburzenia psychiczne wywołane traumami, co jako przyszłego psychologa wyjątkowo mnie cieszy i fascynuje. Sama akcja mogłaby się toczyć trochę szybciej, bo w sumie dość łatwo się domyślić, że dwie warstwy czasowo-fabularne się ze sobą łączą. Jednak nie da się zaprzeczyć, że główny wątek kryminalny jest dość dobrze wyeksponowany, a wątki poboczne – te obyczajowe – są naprawdę ciekawym i fascynującym tłem, a nie wychodzą na pierwszy plan. Całość jest napisana w sposób w przyjemny w odbiorze język i styl, okraszonej odpowiednią ilością całkiem przyjemnych i zabawnych dialogów. No i bohaterowie – wykreowani w naprawdę ciekawy, momentami zabawny sposób. Szczególnie do gustu przypał mi do gustu główny duet Mørck i Assad, co sprawia, że z chęcią sięgnę po ich kolejne przygody. Wszystko sprawiło, że całość słuchało mi się naprawdę dobrze, zwłaszcza w interpretacji Janusza Zadury, którego (jako lektora) znam dość dobrze już wcześniejszych lektur. 

Nie wiedział zbyt wiele o samej śmierci. Tylko tyle, że może być nieprzewidywalna jak uderzenie pioruna albo nieskończenie spokojna, gdy już nastąpi. 

Kobieta w klatce to kawał naprawdę całkiem dobrego kryminału, a ponadto jest to lektura całkiem ciekawie rozpoczynająca serię i osobiście z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy tej serii – myślę, że nawet całkiem niedługo. W moim odczuciu jest to książka, którą zdecydowanie mogę polecić – moim zdaniem naprawdę kawał całkiem dobrej literatury kryminalnej. Myślę, że miłośnikom gatunku zdecydowanie może się spodobać, ale również tym, którzy dopiero zamierzają się z nim zapoznać.

Książka bierze udział w wyzwaniu

niedziela, 20 listopada 2022

"Poryw" Kinga Wójcik



Tytuł: Poryw
Autor: Kinga Wójcik
Cykl: Lena Rudnicka
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Czyta: Donata Cieślik
Długość: 13 godz. 33 min.
Ocena: 3/6






Kinga Wójcik to autorka, której twórczości nigdy wcześniej nie znałam, jednak w pewnym momencie moją uwagę przykuł uwagę jej cykl z Leną Rudnicką w roli głównej. Znalazłam audiobooka w interpretacji Donaty Cieślik i od razu zabrałam się za Poryw, który jest pierwszym tomem tego cyklu. 

Klemens Chmielny, sumienny księgowy, wzorowy syn i mąż, pada ofiarą morderstwa. Żona, przyjaciel, pracownicy hotelu, w którym pracował, oraz zagadkowa kobieta ze zdjęcia, a nawet matka i ojciec ofiary - każde z nich mogło mieć motyw, aby pozbyć się Klemensa. Wszystko wskazuje na to, że ten niepozorny mężczyzna wiódł podwójne życie… Śledztwo prowadzi nowy tandem śledczy łódzkiej komendy - bezkompromisowa i ekscentryczna komisarz Lena Rudnicka wraz z nieśmiałym nowicjuszem, sierżantem Marcelem Wolskim. Znajomość tej pary, za sprawą zaskakującego i nieco pikantnego początku, zapowiada się interesująco i burzliwe. Temperatura śledztwa wrośnie jeszcze bardziej, gdy dołączy do nich prokurator Krzysztof Nawrocki, którego relacje z komisarz Rudnicką są nader skomplikowane.                                                                                                                                                                      opis wydawcy

Poryw to książka, której znałam tylko opis – nie czytałam wcześniej żadnych opinii o niej, więc nie miałam względem niej żadnych oczekiwań. Zaczęłam słuchać na którejś nocce w pracy (słuchawki przy rozkładaniu towaru, gdy nie ma klientów to cudo) i od razu się wciągnęłam. Spodobała mi się kreacja głównej bohaterki, Leny Rudnickiej, chociaż muszę przyznać, że jest dość stereotypową, polską panią komisarz. Nie zmienia to faktu, że lubię taki obraz, chociaż nie do końca przypadło mi do gustu bezsilność i nieudolność Rudnickiej względem męża stosującego przemoc. Polubiłam jej zgryźliwe, ironiczne uwagi, a do tego świetne dialogi między parą bohaterów, między którymi ewidentnie coś iskrzy. Całość tworzy spore podobieństwo do innej kryminalnej pary polskiej literatury kryminalnej – chodzi oczywiście o Chyłkę i Zordona. Sam pomysł na książkę jest naprawdę dość sztampowy i mało zaskakujący – w moim odczuciu mogłoby być więcej intrygi, napięcia, więcej oryginalności w pomyśle i realizacji, nieco szybsza akcja. Całość napisana w nieskomplikowany, dość prosty i niewymagający sposób, ale jedocześnie dość przyjemny w odbiorze i wciągający – takie lekkie, mało wymagające czytadło do roboty.

Poryw to książka, którą skończyłam z bardzo mieszanymi odczuciami – polubiłam główną bohaterkę, ale ewidentnie widać, że jest to jakaś średnia próba wybicia się na Chyłce, która zyskała naprawdę sporą popularność. Są ironiczne, zgryźliwe uwagi – to lubię, ale pozostałość wieje sztampą i niedopracowaniem. Może dam szansę kolejnym tomom, żeby się przekonać, jak rozwinie się sytuacja rozwinie, ale jakoś szczególnie nie będę się śpieszyć. Suma summarum – dość przeciętne, nie do końca przemyślane i niedopracowane kryminalne czytadło. 

poniedziałek, 31 października 2022

"Degustator" Marcin Walczak




Tytuł: Degustator
Autor: Marcin Walczak
Wydawnictwo: Saga Egmont
Czyta: Maciej Motylski
Długość: 9 godz. 22 min.
Ocena: 4.5/6





Szukając książek do przeczytania w ramach wyzwania Abecadło z pieca spadło natrafiłam na debiut literacki Marcina Walczaka, który – ku mojemu zaskoczeniu – okazał się być księdzem katolickim. Mowa tu o książce pt. Degustator, za którą zabrałam się praktycznie od razu w formie audiobooka w interpretacji Macieja Motylskiego i było to moje pierwsze spotkanie - zarówno z autorem, jak i lektorem. 

Kiedy prokurator Artur Metz wszczyna śledztwo dotyczące oskórowanych zwłok młodej kobiety, znalezionych przy jednym z pleszewskich kościołów, nie wie jeszcze, że właśnie trafił w sam środek piekła. Trop prowadzi do katechety, który wiele lat temu, po zagadkowej śmierci nastolatki, zniknął z Polski. Wkrótce okaże się, że makabrycznych zbrodni, podczas których ofiary zostały pozbawione krwi, było znacznie więcej. Próbując znaleźć niewidoczną nić łączącą wszystkie morderstwa, prokurator Metz nieświadomie naraża nie tylko siebie, ale także swoich najbliższych. Sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że w przestępstwa zamieszanych jest wielu wysoko postawionych urzędników państwowych i kościelnych. Tymczasem w okolicy dochodzi do kolejnych morderstw...                                                                                       opis wydawcy

Degustator to książka, która mnie zaintrygowała– nie tylko opisem, ale również faktem, że na pomysł opisany w nocie wydawniczej wpadł ksiądz. Zaczęłam słuchać tej pozycji i muszę przyznać, że wciągnęłam się już od pierwszych minut, a lektor, którego głosu nigdy wcześniej nie znałam zupełnie nie przeszkadzał, a wręcz przeciwnie – bardzo tu pasował. Pomysł na książkę moim zdaniem jest naprawdę ciekawy, choć wydaje się być nieco surrealistyczny. Nie zmienia to faktu, że całość jest zrealizowana w naprawdę dość dobry, interesujący sposób, chociaż momentami odnosiłam wrażenie, że autor nieco przekombinował. Język jakim jest napisana książka jest nieskomplikowany, dość obrazowy, ale na szczęście nie jest obrazowy do bólu – nie ma tu zbyt brutalnych, prostackich i krwistych opisów. Chwilami jednak całość wydawała mi się dość mocno chaotyczna, a to za sprawą mnogości postaci, wątków i retrospekcji. Czasami, gdy zbyt słabo się skupiłam na treści, nieco gubiłam się kto jest kim i w co w ogóle robi. Ale nie zmienia to faktu, że całość jest całkiem udana. Chociaż wraz z zagłębianiem się w lekturę o bardziej mnie zdziwiło, wręcz lekko zszokowało, że tę książkę pisał kapłan – pisząc o mafii kościelnej, pedofilii i różnych kościelnych brudach.

Degustator to książka, która jest naprawdę dość ciekawa i zdecydowanie mogę ją polecić – coś innego, interesującego. No chyba, że – drogi Czytelniku – brzydzisz, boisz się lub nie lubisz krwi i nie chcesz, żeby w książkach pojawiały się jej duże ilości. Całkiem interesujący kryminał, w którym autor dość umiejętnie wodzi nas za nos – w moim odczuciu zupełnie nie czuć, że jest to debiut. 

Książka bierze udział w wyzwaniu

niedziela, 30 października 2022

"Agatha Raisin i mroczny piknik" M.C. Beaton

Autor: M.C. Beaton
Cykl: Agatha Raisin
Tom: dwudziesty drugi
Czyta: Paulina Holtz
Wydawnictwo: Edipresse 
Długość: 6 godz. 23 min.
Ocena: 4/6





Niezmiennie powtarzam, jak wielką sympatią darzę serię z Agatą Raisin w roli głównej. Równie niezmiennie z wielką przyjemnością sięgam po kolejne tomy tego cyklu, ubolewając jednocześnie, że już tak niewiele mi ich zostało do zakończenia tej przygody, dlatego wciąż cieszę się z każdej części. Zapraszam na recenzję już dwudziestego drugiego tomu pt. Agatha Raisin i mroczny piknik.

W sąsiadującej z Carsley wiosce Winter Parva rada parafialna jak co roku w styczniu organizuje uroczyste pieczenie prosiaka. Wśród przebranych w wymyślne kostiumy smakoszy wieprzowiny jest również Agatha, która tym razem przyprowadziła ze sobą Toni. Zbliżającej się konsumpcji towarzyszą pląsy i śpiewy mieszkańców wioski oraz dwa autobusy wypełnione chińskimi turystami. Gdy prosiak zaczyna przyjemnie skwierczeć, Agatha ze zdziwieniem dostrzega na jego nodze finezyjny tatuaż. Czy aby na pewno ostatnio nie życzyła nikomu smażenia się w piekle na gigantycznym rożnie?...                                                                                                                                                          opis wydawcy

Agatha Raisin i mroczny piknik to świetny przykład na to, że M.C. Beaton – mimo prawie 30-tomowego cyklu – wciąż potrafi zaskoczyć czytelnika swoimi pomysłami. Tym razem padło na wyrafinowane morderstwo z bułgarską mafią w tle, a do tego pojawiają się w niej Polacy – szkoda tylko, że zostali przedstawieni w dość niekorzystnym świetle. Całość jest napisana – jak zawsze u autorki zresztą – w sposób bardzo lekki, zabawny i przyjemny w odbiorze, choć odniosłam wrażenie, że więcej w tej części jest Tony niż głównej bohaterki. Nie zmienia to jednak faktu, że obie są wykreowane na postacie wyjątkowo prawdziwe, takie z krwi i kości, momentami lekko irytujące w tej swojej prawdziwości. Jak zazwyczaj moim zarzutem względem tej pozycji – jak i serii – jest to, że mogłoby być więcej intrygi, więcej napięcia, ale z drugiej strony jest to komedia kryminalna, a nie czysty kryminał.

Agatha Raisin i mroczny piknik to kolejna lekka pozycja. Nie jest to arcydzieło czy literatura wysokich lotów – po prostu lekkie, przyjemne czytadło, taki umilacz czasu. A jako audiobook w świetnej interpretacji Pauliny Holtz – tym bardziej świetnie się sprawdza jako lekka lektura będąca tłem do różnych zajęć. 

Książka bierze udział w wyzwaniu

piątek, 30 września 2022

"O włos" Katarzyna Bonda

Tytuł: O włos
Autor: Katarzyna Bonda
Cykl: Jakub Sobieski
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Muza
Czyta: Adam Bauman
Długość: 12 godz. 43 min.
Ocena: 4.5/6


Czasami myślę, że zabijanie to wcale nie potrzeba władzy i kontroli, lecz zwyczajnie tęsknota za śmiercią. Też chciałbym być wolny.




Za twórczość Katarzyny Bondy zabrałam się już kilka lat temu, jednak przez ten cały czas miałam dość długą przerwę od jej książek. Zaczęłam od serii z Hubertem Meyerem oraz Czterech żywiołów Saszy Załuskiej, a teraz postanowiłam zacząć inny cykl – z Jakubem Sobieskim w roli głównej od pierwszego tomu pt. O włos.
W Lesie Kabackim zamordowano dwie młodziutkie dziewczyny. Policjanci od dawna nie widzieli tak zbezczeszczonych zwłok. Ale to nie koniec makabrycznych odkryć, bo w trakcie przeczesywania okolicy śledczy trafiają na coś jeszcze: spięty zieloną wstążką pukiel blond włosów, który z całą pewnością nie należał do zamordowanych kobiet. To fetysz, ale i cenny dowód. Kosiarz z Kabat sieje postrach zwłaszcza wśród pracownic agencji towarzyskich. To wśród nich upatruje kolejnych ofiar. Świat alfonsów i prostytutek jest zamknięty dla policji. Do akcji nieformalnie wkracza detektyw Jakub Sobieski. Tropy prowadzą w przeszłość, do niewyjaśnionej zbrodni sprzed lat. Czy pragnienia mordercy znów dały o sobie znać? Czy młodemu detektywowi uda się wytropić sprawcę, zanim życie straci kolejna kobieta? Przekonaj się, czy prawda zawsze musi wyjść na jaw.                                                                                                                                                                                  opis wydawcy

O włos to książka, której zaczęłam słuchać ze sporym zaciekawieniem, choć bez żadnych większych oczekiwań - byłam ciekawa kolejnego bohatera wykreowanego przez autorkę, a także jej kolejnej kryminalnej historii. Muszę przyznać, że pozycja zdecydowanie przypadła mi do gustu, już od samego początku zaczęło się robić naprawdę ciekawie i tajemniczo, a jednocześnie dość mrocznie i… brudno. Do tego język, jakim jest napisana ta pozycja jest nieskompilowany, obrazowy, dość barwny. Do tego główny bohater – Jakub Sobieski, który dość mocno przypadł mi do gustu – i to z kilku powodów: jest to człowiek, który nie owija w bawełnę, wali prosto z mostu, jest tajemniczy i inteligentny. I mimo chaosu w życiu prywatnym pomaga prowadzić śledztwo w charakterystycznym stylu. Akcja książki moim zdaniem mogłaby się toczyć trochę szybciej, z większą dawką napięcia i intrygi, ale nie zmienia to faktu, że podczas słuchania tej książki bawiłam się naprawdę dobrze – za sprawą głównego bohatera, ale również ciekawego i dość dobrze zrealizowanego pomysłu na fabułę. Co prawda już gdzieś po połowie książki zaczęłam się domyślać jej zakończenia, mogłoby być tutaj więcej zaskoczenia, ale zupełnie nie przeszkodziło mi to w cieszeniu się lekturą, zwłaszcza w świetnej interpretacji Adama Baumana.

O włos Katarzyny Bondy jest w moim odczuciu naprawdę całkiem dobrym początkiem nowej serii kryminalnej – nie dość, że całkiem ciekawy i nieźle zrealizowany pomysł, a do tego interesujący, barwni bohaterowie (nie tylko Jakub Sobieski. Z chęcią niebawem zabiorę się po jej kontynuację, ale również po kolejne tomy innych, zaczętych przeze minie serii autorki, za którą zdążyłam się stęsknić. Samą książkę O włos zdecydowanie polecam – mogłoby być nieco lepiej, ale i tak jest to całkiem porządny kawałek kryminału, z którym spędziłam naprawdę miło czas.

Książka bierze udział w wyzwaniu

wtorek, 20 września 2022

"Dom sekretów" Natalia A. Bieniek

Tytuł: Dom sekretów
Autor: Natalia A. Bieniek
Cykl: Dorota Wiśniewska
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 448
Ocena: 4/6



Trzeba żyć własnym życiem choćby to oznaczało wyjście ze strefy pozornego komfortu.





Z twórczością Natalii Bieniek nigdy wcześniej nie miałam kontaktu, choć za Dom sekretów planowałam zabrać się już od dłuższego czasu – już długo czekała na mnie na czytniku i już nawet miałam do niej kiedyś jedno podejście, ale sama nie wiem czemu nie kontynuowałam zaczętej wtedy lektury. Aż w końcu przyszedł jej czas i zapraszam na recenzję Domu sekretów!

Stara kamienica w centrum Łodzi skrywa niejedną tajemnicę. Przekonują się o tym jej lokatorzy, kiedy podczas prowadzonego przez Filipa - właściciela odziedziczonego po ciotce mieszkania - remontu dochodzi do niesamowitego odkrycia. Dorota, młoda absolwentka wydziału historii łódzkiego uniwersytetu, próbuje wyjaśnić zagadkę porażającego znaleziska za ścianą. Powracają wspomnienia o ludziach, którzy tu niegdyś żyli, odżywają dramatyczne wydarzenia sprzed wielu lat. Przenosimy się do Łodzi lat trzydziestych ubiegłego wieku, poznajemy dawnych mieszkańców kamienicy, jej właścicieli Sarę i Samuela Goldmanów, dumną córkę fabrykanta Annę Wilhelminę, dawnego carskiego żołnierza Siergieja oraz wróżkę Jadwigę Królową, zwaną Królową Żabą, a także wiele innych osób. Wszyscy oni spotykali się na jednym podwórku, kochali się i nienawidzili, kłócili i godzili. Przyszedł czas trudnych wyborów. Ktoś musiał zapłacić najwyższą cenę, by ktoś inny mógł żyć. Czy warto teraz, po tylu latach, powracać do tamtych spraw? Czy należy zakończyć zmowę milczenia? Może dzięki temu bohaterom uda się zrozumieć, co jest naprawdę cenne i w końcu zdołają ułożyć sobie życie?                                                                                                                                                                                          opis wydawcy

Dom sekretów to książka, której byłam bardzo ciekawa – przede wszystkim ze względu na dawne, rodzinne tajemnice, wspomnienia sprzed lat, wszystko na dwóch płaszczyznach czasowych, a wszystko rozpoczynające się od zwłok w ścianie. Z czasem okazało się, że bardzo polubiłam bohaterów występujących w tej pozycji – w moim odczuciu byli bardzo dobrze wykreowani i barwni, a także pojawiali się w odpowiedniej ilości i czasie. Moim zdaniem autorka ma bardzo dobry i ciekawy styl pisania, który sprawił, że książkę czytało mi się naprawdę szybko i przyjemnie, a ja wsiąknęłam w historię i klimat historii. Jednak w moim odczuciu nieco zabrakło mi tutaj intrygi – zapowiadało się naprawdę bardzo ciekawie i mrocznie, w końcu zwłoki w ścianie to nie przelewki. Moim zdaniem mogłoby być więcej bardziej skomplikowanych zagadek, więcej zagmatwania, napięcia i przede wszystkim mrocznego klimatu. No i zakończenie, które w pewnym momencie było do przewidzenia – mogłoby być bardziej zaskakujące i zagmatwane. Generalnie całość jest napisana całkiem nieźle, ma spory potencjał – całkiem porządnie zrealizowany, choć mógłby być lepiej dopracowany, dopieszczony, z większą ilością napięcia.

Pewne rzeczy od dawna się działy, dzieją się i będą się dziać bez względu na rozwój technologii i czasy, w których żyjemy. 

Dom sekretów to książka, z którą spędziłam czas dość dobrze i chętnie dam szansę jej kontynuacji, a także innym książkom autorki. Zdecydowanie mogę polecić, zwłaszcza jeżeli lubicie różne ludzkie historie, które przeplatają się na przestrzeni lat. Nie jest idealna – widzę trochę mankamentów, które mogłyby być bardziej dopracowane, ale nie zmienia to faktu, że spędziłam z nią całkiem miło czas.

Książka bierze udział w wyzwaniu