Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona sowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona sowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2016

"Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne" Konrad Kruczkowski

Tytuł: Halo człowiek. 
Rozmowy o tym, co ważne
Autor: Konrad Kruczkowski
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 160
Ocena: 5/6 



Niech nikt nie mówi, że lubi być samotny. Czasem sam, owszem, ale nie samotny. I chcemy czuć, że jesteśmy potrzebni. […] Potrzebujemy żyć dla kogoś. To nie są truizmy. (Anna Dymna)




Konrad Kruczkowski to autor bloga Halo Ziemia, na którym prowadzi dwa duże projekty, a są nimi Halo Człowiek (wywiady o wartościach) oraz  Halo Tato (reportaże o dobrym ojcostwie). Autor za prowadzenie swojego bloga otrzymał już kilka prestiżowych nagród, a z wywiadów zamieszczanych na blogu powstała książka pt. Halo człowiek. Rozmowy o tym co ważne.

Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to sześć długich rozmów o wartościach. Konrad Kruczkowski rozmawia z Ewą Błaszczyk, Henryką  Bochniarz, Anną Dymną, o. Leonem Knabitem, Marcinem Mellerem oraz Tomaszem Raczkiem. Każdy z nich mówi o tym, co dla niego jest ważne, o wartościach najróżniejszych. Ewa Błaszczyk mówi o fundacji „Akogo?”, swoich córkach i swojej codzienności.  Anna Dymna o swojej pracy z niepełnosprawnymi psychicznymi w fundacji  „Mimo wszystko”, pracy w teatrze i życiu codziennym. Ojciec Leon Knabit OSB mówi o kondycji Kościoła, roli kobiet w Kościele… Henryka Bochniarz o swojej wizji kapitalizmu, feminizmu oraz roli kobiety we współczesnym świecie.  Tomasz Raczek mówi o sztuce i mediach, a Marcin Meller o byciu człowiekiem we współczesnym świecie.
Są bohaterowie i jest hołota. Więc, mówiąc o Kościele, zachowałbym ostrożność. Jeśli krytykować, to konkretne zachowania i postępowanie ludzi, którzy zazwyczaj całkiem do tego Kościoła nie weszli. (o. Leon Knabit OSB) 
Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to niezbyt obszerna książka (choć wywiady rzeczywiście dość długie), jednak bardzo ciekawa. Konrad Kruczkowski zadaje przemyślane pytania w sposób zupełnie nienatarczywy i delikatny. Rozmowy są mądre, wartościowe i podejmujące niezwykle ważne tematy we współczesnym świecie. No i przekrój tematów dość szeroki bez wzbudzania zbędnych kontrowersji. Różnorodność postaci, różnorodność poglądów… Zredagowana w przyjemny w odbiorze sposób, z notką o każdej o osobie, z którą rozmawia autor i z pięknymi zdjęciami Agnieszki Wanat. Generalnie bardzo piękne wydanie, w twardej oprawie, w sporym formacie…


Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to książka zdecydowanie godna polecenia i godna uwagi. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, coś bliskiego swoim poglądom, a i można w przyjemny sposób zapoznać się z poglądami innych. Osobiście chętnie do niej jeszcze kiedyś wrócę, a aktualnie za je czytanie zabrała się moja Mama. Polecam z ręką na sercu, zwłaszcza, że nie jest zbyt obszerna, a bardzo ciekawa i mądra. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

"Pamiętniki Adama i Ewy" Mark Twain

Tytuł: Pamiętniki Adama i Ewy
Autor: Mark Twain
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 48
Ocena: 6/6



Wielka szkoda, że tak to odczuwa, gdyż inteligencja jest niczym; prawdziwe wartości spoczywają w sercu. Szkoda, że nie mogę sprawić, by zrozumiał, że dobre, kochające serce to prawdziwy skarb; skarb sam w sobie, i że bez niego intelekt to ubóstwo.




Pamiętniki Adama i Ewy to książka, którą dostałam już jakiś czas w ramach prezentu od mojego chrzestnego i jego żony, którzy zawsze dbają, żebym dostawała coś dopasowanego specjalnie do mnie. Zaintrygowana tytułem w końcu sięgnęłam po tę pozycję...

Adam i Ewa to postacie, które są kojarzone przez naprawdę wiele osób z racji ich opisu w biblijnej Księdze Rodzaju, którzy są także bohaterami wielu obrazów, ale także tej krótkiej powieści.... Adam i Ewa dzielą się swoimi przemyśleniami dotyczącymi ich codzienności oraz wydarzeń, które im się przytrafiają. A jakie mogą mieć przygody? Jak reagują na siebie nawzajem oraz na to co im się przydarza? Jak opiekują się swoimi dziećmi? 

Pamiętniki Adama i Ewy to pierwsza (i jak na razie ostatnia) pozycja autorstwa Marka Twaina z jaką miałam styczność. No i muszę przyznać, że zupełnie nie wiedziałam czego się po niej spodziewać – nie znałam autora, nic wcześniej o niej nie słyszałam, a tytuł jest taki intrygujący, nieprawdaż? Zabrałam się czytanie, jej lektura zajęła mi aż... jeden wieczór. Pamiętniki Adama i Ewy to pozycja naprawdę wciągająca, napisana ze sporą dozą humoru, wywołująca niejednokrotnie szeroki uśmiech na twarzy. Dlaczego? Napisana jest w sposób lekki i przyjemny w odbiorze. Postacie zostały wykreowane w sposób barwny, a bohaterowie są naprawdę zapadający w pamięć, charakterystyczni... A do tego opisy, które znajdziemy w książce, były niezwykle barwne, rzetelne i realistyczne, także urzekające. Autorem tej pozycji jest pisarz uznawany za klasyka literatury, co wielu może odstraszać, ale tak naprawdę to tylko pozory. Przynajmniej przy tej pozycji, bo w końcu innych nie czytałam.

Po wszystkich tych latach widzę, że na początku myliłem się co do Ewy. Lepiej żyć z nią poza Ogrodem, niż w Ogrodzie bez niej. Z początku myślałem, że za dużo mówiła; teraz jednak byłoby mi przykro, gdyby ten głos ucichł i zniknął z mojego życia. Niechaj błogosławiony będzie ten kasztan, który zbliżył nas do siebie i sprawił, że poznałem dobroć jej serca i słodycz jej ducha!

Pamiętniki Adama i Ewy to książka, która nie jest zbyt długa, ale jednocześnie godna przeczytania. Z racji tego, że daje zupełnie inne spojrzenie na życie tych dwóch legendarnych postaci, a także wywoła uśmiech i dozę przemyśleń. Książka ambitna i jednocześnie bardzo przyjemna w odbiorze, a także wywołująca na twarzy uśmiech.

poniedziałek, 10 marca 2014

"Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery

Tytuł: Ania z Zielonego Wzgórza
Autor: Lucy Maud Montgomery
Cykl: Ania Shirley
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 248
Ocena: 6/6

Okupujemy bowiem pewną ceną wszystko, co zdobywamy lub otrzymujemy w życiu. Zaspokojenie cennych ambicji wymaga nakładu pracy, trzeba je czasem okupić niepokojem i samozaparciem, a nawet chwilami załamania.





Któż nie kojarzy rudowłosej postaci z Zielonego Wzgórza, piegowatej dziewczynki, którą pokochały miliony? Któż o niej nie słyszał i nie wie jak wygląda? Której z dziewczyn nie zachęcali wszyscy wokoło do zapoznania się z przygodami owej rozgadanej 11 – latki? Ani nikomu nie trzeba przedstawiać;)

W książce poznajemy rudowłosą Anię Shirley zaadoptowaną zupełnie przez przypadek przez rodzeństwo – Marylę i Mateusza Cuthbertów. Dziewczynka próbuje się odnaleźć w malowniczym Avonlea, zaprzyjaźnia się z Dianą, dorasta, ale nie zmienia to faktu, że co chwilę wpada ona w tarapaty i zagaduje wszystkich wokoło. Jakie to tarapaty? Jakie przygody spotkają rudowłosą, radosną i uśmiechniętą dziewczynkę? Jak Cuthbertowie pogodzą się z tym, że z sierocińca zamiast chłopca dostali rozgadaną dziewczynkę? 


Stwierdzam, że jestem dziwnym przypadkiem. Anię z Zielonego Wzgórza przeczytałam po raz pierwszy mając praktycznie 21 lat i nie ukrywam, że mnie urzekła. Pamiętam jak byłam w podstawówce babcia (mająca mnie jako jedyną dziewczynkę wśród dzieci i wnuków) chciała, żebym przeczytała właśnie całą serię o Ani Shirley, a ja uparcie wolałam cykl Ala Makota czy Harry Potter. Wcześniej kilka razy nawet zaczynałam lekturę tej książki, ale za każdym razem po kilku stronach odkładałam ją z powrotem na półkę z powodu braku zaintrygowania jej początkiem. Teraz też najtrudniej było mi przebrnąć przez jej rozpoczęcie, ale później zupełnie przepadłam. Jest ona napisana specyficznym językiem, który początkowo nie zachęca, ale później podczas przyzwyczajenia się do niego książka wciąga niemiłosiernie. Pokochałam książkę za postać Ani – radosnej, pogodnej, gadatliwej, z głową pełna swoich myśli. Osóbka to doprawdy wyjątkowa i niejako widziałam w niej siebie. Książka naprawdę urocza i po przebrnięciu przez początek czyta się naprawdę wspaniale i wciąż chce się więcej i więcej. Piękna opowieść, która opowiada o dojrzewaniu, o dorastaniu, ale to z pełną klasą. Idealna książka na poprawę humoru, na zaczerpnięcie pogody ducha, optymizmu i radości od tej radosnej osóbki jaką jest Ania. Teraz czeka na mnie Ania z Avolnea i następne tomy, które od razu zapragnęłam mieć na swojej półce! Pierwsza od dawna tak wciągająca i cudowna książka, jaką miałam okazję przeczytać! Moje uczucia po zakończonej lekturze świetnie opisują słowa samej Ani: Zawsze robi mi się smutno, gdy coś miłego się kończy. Co prawda zawsze można mieć nadzieję na coś jeszcze milszego, ale co do tego nigdy nie ma pewności. Polecam, polecam, polecam! Osobom w każdym wieku, zwłaszcza kobietom/dziewczynom


czwartek, 4 lipca 2013

Zeznania Niekrytego Krytyka

Tytuł: Zeznania Niekrytego Krytyka
Autor: Maciej Frączyk
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 136
Ocena: 2.5/6


Jeśli ktoś nie podziela twoich poglądów, a ty wciąż pozostajesz przy swoim, to znaczy, że rozpoczął się u ciebie jeden z najważniejszych procesów, jakie mogą spotkać człowieka. Samodzielne myślenie.






Niekryty Krytyk jest postacią znaną i mocno rozpoznawalną wśród polskich użytkowników Internetu, a w szczególności jakże znanego i międzynarodowego serwisu o nazwie Youtube. Bo któż nie zna, choć z opowieści znajomych, owej postaci, która bez skrępowania dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi różnych programów, sytuacji czy reklam. A kto wie, że ów videobloger tak naprawdę nazywa się Maciej Frączyk? Łapki w górę.

O czym są Zeznania Niekrytego Krytyka? Czy o tym samym co jego filmy? Ogólnie można by rzec, że jest to książka, w której autor pisze o tym co mu leży na wątrobie, dzieli się z czytelnikiem tym, co go irytuje. W związku z tym znajdziemy coś o braku możliwości zrozumienia kobiet, przeczytamy o wszechobecnej edukacji seksualnej, a także o oświacie w Polsce, co ciekawsze – przeczytamy również o tym jakie wulgaryzmy są fajne. 

Poznajecie tego pana?
Zeznania Niekrytego Krytyka są jedną z tych książek po których mam mieszane uczucia. Podczas mojej pierwszej styczności z filmikami owego człowieka uśmiech często gościł na mojej twarzy. Myślałam sobie, że ma odwagę pokazać się tak na wizji, ma ciekawe, choć wydaje mi się, że nieco olewające podejście do świata. Jednak z czasem stwierdziłam, że niektóre powstają już na siłę, na „jedno kopyto”, jakby już nie miał o czym ich kręcić... Rozumiem, że jego filmik krytykujący odcinki Trudnych spraw czy Ukrytej prawdy zrobiły furorę, ale odgrzebywanie jakiś programów dla dzieci sprzed 30 lat, to już dla mnie robienie filmiku na siłę. No cóż widocznie moje odczucia. A co z książką? Przed jej przeczytaniem miałam do Macieja Frączyka trochę sympatii, ale po przeczytaniu została już tylko krztyna. Sposób wyrażania się Niekrytego Krytyka, który świetnie pasuje do jego filmów, do słowa pisanego już niekoniecznie się nadaje. Były momenty, że mogłam mu przytaknąć i kolokwialnie powiedzieć Dobrze gada, polać mu. Tematy poruszane w jego książce, są takie dość... codzienne, choć momentami kontrowersyjne. Ale oburzać się, że używanie wulgaryzmów nie jest ogólnie akceptowane? Jak dla mnie przesada. Nie wiem jakie były powody, dla których Maciej Frączyk postanowił napisać tę książkę, ale stwierdzam, że jednym z czynników i chyba najważniejszym była chęć zarobienia kolejnych pieniędzy.

Swoją drogą to ciekawe, że aby jeździć samochodem trzeba iść na kurs i zdanym egzaminem udowodnić swoje kompetencje, potem ten samochód utrzymać, bo inaczej zabiorą, a dziecko może sobie zrobić każdy, pierwszy lepszy idiota, który za późno wyjął. Nie trzeba udowadniać, że dziecko będzie miało co jeść i gdzie spać, nie trzeba udowadniać, że jest się w stanie nie zjebać mu życia własną głupotą, nie trzeba robić NIC.
Zeznania Niekrytego Krytyka są książką, która nie wywarła na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Ot taka książka, żeby coś napisać, zapełnić ponad sto stron i mieć radochę, że napisało się książkę. Równie dobrze mogłabym opublikować mój pamiętnik, objętościowo byłby grubszy;) no cóż. Ogólnie przeciętność. Gdyby nie kilka ciekawych spostrzeżeń byłoby niżej... Choć chyba i tak za wysoko oceniłam. No jak dla mnie książka niepowalająca. Przyznam szczerze, że mam problem określić jaki to rodzaj literacki. A może jestem już za stara na taka literaturę?

niedziela, 23 grudnia 2012

Opowieść wigilijna

Tytuł: Opowieść wigilijna
Autor: Karol Dickens
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 71
Ocena: 6/6



Kto nie wie, że najgłębszy nawet żal nie okupi jednej zmarnowanej w życiu sposobności czynienia dobra.








Któż nie słyszał o Opowieści wigilijnej Karola Dickensa? Chyba każdy. Ja osobiście mam do niej wielki sentyment i bardzo ją lubię. I jest bardzo dobrą lekturą na ten świąteczny czas.

Nad fabułą nie będę się jakoś zbyt długo rozwodzić, bo jest ona chyba aż nazbyt znana, chociażby z wielu ekranizacji jakie powstały. Otóż poznajemy starego, zgorzkniałego, a przede wszystkim skąpego i niecierpiącego świąt Bożego Narodzenia Ebenezera Scrooge'a. Jego siostrzeniec co roku usilnie namawia go na wizytę podczas świąt, lecz wujaszek zawsze odmawia. Jednak w którąś Wigilię odwiedzają go cztery duchy, pierwszy to duch jego zmarłego wspólnika, a także duchy przeszłych, teraźniejszych i przyszłych świąt. Te cztery postacie pokazały mu kilka obrazów, związanych z Bożym Narodzeniem i nie tylko, a te spotkania diametralnie zmieniają jego postawę życiową Scrooge’a i  jego podejście do świąt…
Będę żył w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości (...) Zamknę w sercu Ducha Przeszłych, Teraźniejszych i Przyszłych Wigilii. O Jakubie Marleyu. Niechże niebiosa i wigilia Bożego Narodzenia będą błogosławione za łaskę mi zesłaną.
Opowieść wigilijna jest świetną świąteczną lekturą, mądrą opowieścią o wewnętrznej przemianie, ze sknery na dobrotliwego staruszka. Widać, że ta książka w sobie coś ma skoro, na jej podstawie powstało tyle ekranizacji, mimo swoich 70 stron wciąż jest  niewyczerpaną inspiracją dla filmowców. Książka, która pokazuje, że trzeba cieszyć się z życia, brać je całymi garściami i nie być sknerą, którego złotym cielcem są pieniądze. Bo to nie one dają człowiekowi szczęście. Szczęściem jest drugi człowiek, jego bliskość i miłość! Jest to pozycja, która pokazuje, że warto pomagać i warto być dobrym.  Choć mnie osobiście trochę denerwują świąteczne sztuczne i przesłodzone uśmiechy oraz wszechobecna komercja związana z tym okresem, jednak ta książka, a także parę innych czynników sprawiają, że święta dają się lubić;) Dobra lektura na dzisiejszy, przedświąteczny wieczór!;)

piątek, 14 września 2012

Cierpienia młodego Wertera


Tytuł: Cierpienia młodego Wertera
Autor: Johann Wolfgang Goethe
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 104
Ocena: 4/6

Takiej miłości każdy młodzian czeka,
tak być kochana chce każda dziewczyna;
czemuż w najświętszym z popędów człowieka
tkwi tak straszliwego cierpienia przyczyna?
motto utworu, dodane przez pisarza w wydaniu z 1775 roku


Mówi się, że człowiek, gdy się zakocha, to traci zmysły, szaleje… Tak też było z Werterem – bohaterem książki Goethego. W listach do swojego przyjaciela wspomina chwile spędzone w wiosce Wahlheim, gdzie zakochuje się w Lotcie, młodej i pięknej kobiecie, która zajmuje się domem i rodzeństwem po śmierci matki. Lotta jest jednak już zaręczona z niejakim Albertem. Werter jest zrozpaczony, jednak stara się tego nie okazywać. Wyjeżdża z Wahlheim do innej pracy, lecz jednak po pewnym czasie dowiaduje się, że Lotta pobrała się z Arturem. Po tym postanawia powrócić do miejscowości. Na wieść o tym, że wybranka jego serca jest sama w domu, gdyż jej mąż wyjeżdża, Werter odwiedza ją. W czasie ich rozmowy sam na sam nie wytrzymuje i zaczyna całować dziewczynę, na co ona reaguje ucieczką i zamknięciem się w pokoju. Za pośrednictwem kuriera prosi jej męża o broń, którą zamierza popełnić samobójstwo… I robi to, wcześniej wyznając w liście, że chce umrzeć przez nieodwzajemnioną miłość do Lotty. Czy rzeczywiście tak być kochana chce każda dziewczyna? Nie byłabym tego taka pewna...

Jednak właśnie to dzięki tej książce Johann Wolfgang Goethe przestał być anonimowym pisarzem, zyskał sławę. Jest to książka, która miała wpływ praktycznie na całe pokolenie, co widać było po zachowaniach ludzi po wydaniu Cierpień... Chciano się ubierać jak on, umrzeć jak on, z miłości do wybranki serca... Zjawisko to nazwano Efekt Wertera lub gorączką werterowską. Pod koniec XVIII wieku i na początku XIX w. utrwalił się model bohatera literackiego(zwanego werterowskim), którego cechowała m.in. wybujała wyobraźnia,  dążenie do samozagłady, widzenie świata przez pryzmat marzeń i poezji czy niezgoda na konwencje obyczajowe i normy moralne. Przede wszystkim Weltschmerz (ból istnienia),  którego kulminującym momentem było samobójstwo...


Cytaty z książki

Czyż musiało tak być, że to, co tworzy szczęście człowieka, stało się znów źródłem jego cierpienia?
Będę używał teraźniejszości i niech się stanie przeszłością, co minęło.
Jakże trudno na tym świecie człowiekowi zrozumieć drugiego człowieka.
Czymże jest, Wilhelmie, sercom naszym świat bez miłości?
Samobójstwo (...) przecież nie można go uważać za nic innego, jak tylko za słabość, bo oczywiście łatwiej jest umrzeć niż mężnie znosić życie pełne udręki.
Odczuwamy bardzo często swe braki, a to, czego nam brak, posiada często, jak nam się wydaje, ktoś drugi...


Zachęcam do polubienia mojej strony na Facebooku;)
Baner po prawej stronie;)

sobota, 28 maja 2011

Ludzie bezdomni

Tytuł: Ludzie bezdomni
Autor: Stefan Żeromski
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 256
Ocena: 4,5/6


Młody lekarz Tomasz Judym kończy praktykę w Paryżu, gdzie poznaje polskie dziewczęta, którym przyznaje się do swojego marnego pochodzenia. Po czym wraca do Warszawy, żeby tam otworzyć prywatny gabinet, który nie przynosi korzyści. Przenosi się do uzrowiska w Cisach, by tam zająć dobrą posadę. Tam znowu spotyka owe niewiasty poznane we Francji. Pracuje tam i obserwuje ludzi. Potem przenosi się do osady fabrycznej,w której też nie zaznaje szczęścia. Ze smutkiem stwierdza, że nie ma szans na poprawienie losu ludzi z nizin społecznych, ludzi, z których i on pochodzi. W trakcie pobytu w eksluzywnym uzdrowisku i Cisach zaczyna iskrzyć pomiędzy doktorem Judymem a panną Joasią - jedną z owych niewiast. Jak potoczą się ich losy? Co się stanie z Judymem?


Po książkę sięgnęłam niechętnie z racji tego, że jest to lektura szkolna. Ale bardzo się zaskozyłąm, gdyż naprawdę dobrze mi się ją czytało. Judym stał mi się bliski z racji jego myślenia innego niż wszycy. A potrzebował do tego swoistej odwago. I panna Joasia. Obydwoje musieli brnąć pod prąd, stawić czoła ogółowi, szarej masie.... Jedna rada - nie ocieniajcie z góry lektur:)


cytaty z książki:
Tęsknota... Smutek, któremu brak wszelkiego przedmiotu, celu i myśli.
Jesteśmy [kobiety] wszystkie tak zaangażowane w sztuce mielenia językiem na szkodę bliźnich, że kiedy mężczyzna zbliża się pierwszy raz do obcej, z pewnością formułuje sobie pytanie: jaki też to rodzaj zwierzęcia?
Świat jest tak mały, taki ciasny, a taki zarazem olbrzymi! Człowiek na nim jest to biedny niewolnik biegający wciąż tą samą ścieżką, tam i z powrotem, jak wilanowska kolejka.
Miłość między ludźmi należy siać jak złote zboże, a kąkol nienawiści trzeba wyrywać i deptać nogami.               
Życie nasze całe składa się z pasma poświęceń.