sobota, 13 czerwca 2020

"Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne" Alexandra Reinwarth

Tytuł: Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne
Autor: Alexandra Reinwarth
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 240
Ocena: 5.5/6

 

Jestem, jaka jestem i tego nie zmienię – a tym bardziej nie zmienię innych.

 




Na rynku czytelniczym w ciągu ostatniego roku jest niemal wysyp książek motywujących i poradników, takich jak chociażby Jak mniej myśleć czy Luz. I tak nie będę idealna. Generalnie szeroko pojęta literatura z rozwojem osobistym, do której podchodzę bez większego entuzjazmu, z racji tego, że teraz każdy chce i może być ekspertem od wszystkiego, a co za tym idzie – wszystkim narzucać i wpajać swoją wiedzę i rady. Jednak książka Alexandry Reinwarth pt. Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne zainteresowała mnie na tyle, że kupiłam ją i niedługo po zakupie zabrałam się za jej czytanie. 

Jak długo jeszcze masz zamiar spełniać oczekiwania innych?
Jak długo jeszcze będziesz spychać na dalszy plan to, co dla ciebie ważne i czego naprawdę chcesz?
Jak długo jeszcze to, co robisz, będzie zadowalać wszystkich poza tobą? 

Wiemy, jak długo. Aż poznasz Alexandrę Reinwarth – niemiecką dziennikarkę, która postanowiła powiedzieć: pieprzyć to! I takiej samej odwagi chce nauczyć ciebie. To nie jest kolejny nudny poradnik. To książka, w której autorka opisuje swoje życie. Dzięki niej dowiesz się, jak inaczej można obchodzić się z ludźmi i rzeczami, jak reagować na okoliczności. Nauczysz się, jak z dystansem podchodzić do życia, nie będąc przy tym suką. Decyduj o tym, czego chcesz, jak chcesz i kiedy chcesz. To twoje życie, twoje decyzje i twoje marzenia. Jeśli ciągle będziesz spełniać cudze oczekiwania, nigdy nie poczujesz prawdziwej radości życia. Pieprzyć to, co myślą inni. Zacznij żyć dla siebie!
                                                                          opis wydawcy 

Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne to książka, która przyciąga uwagę samym swoim tytułem – w końcu rzadko kiedy można spotkać pozycję, na której okładce można zobaczyć wulgaryzmy napisane wielkimi literami. Ale tak naprawdę jest to pozycja o… odpuszczaniu. Nie mam łatwego czasu, a w mojej głowie kłębi się mnóstwo najróżniejszych myśli i szukałam lektury dobrej na odstresowanie lub/i chociażby minimalne rozplątanie swoich zakręconych myśli. I ta książka to był strzał w dziesiątkę. Napisana w bardzo lekki i przyjemny sposób, jednak o niezwykle ważnej treści, żeby odpuścić, olać i jednocześnie nie być chamską. Jasne, znajdziemy w niej wulgaryzmy, w zasadzie tylko jedno – to samo co w tytule. Przyznam szczerze, że spodziewałam się, że w środku będzie ich zdecydowanie więcej. Całość jest napisana w naprawdę ciepły i przyjemny sposób, a Alexandra Reinwarth swoim stylem wzbudziła we mnie sporo sympatii. Książka jest podzielona na części i rozdziały, w których autorka punkt, po punkcie pokazuje, w jakich aspektach życia można spokojnie odpuścić i nie przejmować się (przynajmniej nie aż tak bardzo). A dodatkowo wszystko opisuje na przykładach z życia wziętych i posiłkuje się różnymi diagramami i tabelkami. Co do wulgaryzmu w tytule i zawartości – mnie nie odstrasza, a wręcz pokazuje jak życiowa jest ta pozycja. Bo któż z nasz nie wypowiedział nigdy tych słów pod nosem? Bardzo prawdziwe i życiowe, a wbrew pozorom – wcale nie prostackie. Naprawdę przyjemnie i lekko się czyta! 

Dla naszego szczęścia przyjaciele są ważniejsi niż miłość, a dla zdrowia ważniejsi niż aktywność fizyczna. 

Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne to książka, której lektura poszła dość szybko i sprawnie, a jej czytanie sprawiło mi naprawdę wiele przyjemności. Zdecydowanie mogę ją polecić. Nie jest jakoś bardzo mocno i wyjątkowo odkrywcza, ale zdecydowanie pokazuje i przypomina jak wiele rzeczy warto, a nawet trzeba odpuścić – dla własnego zdrowia psychicznego. Bardzo życiowa, lekka, z dystansem i bez zbędnego wodolejstwa. To jest to czego tak bardzo w trudnym czasie potrzebowałam! Ja jestem bardzo na tak. Zdecydowanie i  całego serca mogę polecić! Po prostu książka o odpuszczaniu. 

Cudownie jest się uwolnić od swojego idealnego obrazu, nierealnych oczekiwań, wyobrażeń i pragnień. Pogoń za ideałem rodzi jedynie negatywne emocje: poczucie winy, wyrzuty sumienia, kompleksy, niską samoocenę. Pieprzyć to! My wolimy dobre emocje!


 

czwartek, 11 czerwca 2020

"Wyrwa" Wojciech Chmielarz

Tytuł: Wyrwa
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
Czyta: Grzegorz Damięcki
Długość: 11 godz. 0 min
Ocena: 5/6


Ból jest zawsze uczuciem subiektywnym. Nie da się go zmierzyć. Wszystkie opracowane przez medycynę skale są tylko przybliżone. Ja teraz czułem się tak, jakby ktoś wyciął mi kawałek serca.



Twórczość Wojciecha Chmielarza od dłuższego czasu robi niezłą furorę i wiele osób się nią zachwyca. Sama lata temu czytałam Farmę lalek, a całkiem niedawno Ranę i Żmijowisko, więc jak zobaczyłam jego najnowszą książkę pt. Wyrwa – nie wahałam się zbyt długo i od razu rozpoczęłam zapoznawanie się z tą pozycją w formie audiobooka w interpretacji Grzegorza Damięckiego. Jak wypadło?

Kiedy Maciej Tomski dowiaduje się, że jego żona Janina zginęła w wypadku samochodowym, myśli, że wali mu się cały świat. Jak powiedzieć dwóm córeczkom, że właśnie straciły matkę? Jak powiedzieć teściom? Jak ma teraz funkcjonować, gdy dotychczasowe, spokojne życie nagle szarzeje i zmienia się w ciąg udręk? Maciej nie ma jednak pojęcia, dlaczego do wypadku doszło pod Mrągowem, skoro Janina powiedziała mu, że jedzie na delegację pod Kraków. Pomyliła się? Okłamała go? A gdy na jej pogrzebie pojawia się tajemniczy mężczyzna, Maciej zaczyna rozumieć, że Janina miała wiele sekretów. Znacznie więcej niż można się spodziewać po kimś tak zagonionym i zapracowanym. I że musi się z nimi zmierzyć. Pytania zaczynają się mnożyć, a tragedia zmienia w skomplikowaną zagadkę. Maciej jedzie na Mazury i wkrótce przekonuje się, że być może tak naprawdę nie znał kobiety, z którą spędził ostatnich dwanaście lat życia. "Wyrwa" to opowieść o mężczyznach, którzy kochali tę samą kobietę i którzy będą musieli zmierzyć się z tajemnicą jej śmierci. O poczuciu straty i głuchej rozpaczy zmieniającej się w gniew, który szuka ujścia. To także historia o splątanych uczuciach, o trudnej przyjaźni i o konsekwencjach życiowych błędów. I o tym, że można niewiele wiedzieć o kimś, z kim mieszka się pod jednym dachem.                                                                                                                                       opis wydawcy 

Wyrwa to najnowszy thriller psychologiczny Chmielarza, ale moim zdaniem w tej pozycji jest zdecydowanie więcej psychologii niż dreszczyku czy napięcia, jednak mi to wcale nie przeszkadza. W końcu nie bez przyczyny studiuję taki, a nie inny kierunek studiów. Autor dość mocno skupił się na przeżyciach i odczuciach jakie przeżywają bohaterowie, szczególnie ten główny – Maciej Tomski. Generalnie dość dobrze zachowane proporcje między psychologią, a wątkiem kryminalnym, choć jak dla mnie tego drugiego mogłoby być trochę więcej. Włączyłam sobie audiobooka i zaczęłam się zagłębiać w wykreowany przez autora świat pełen bohaterów z najróżniejszymi rozterkami, wątpliwościami i problemami. Przyznam szczerze, że dość ciężko było mi się oderwać od tej pozycji, podobnie jak od Rany i w przeciwieństwie do Żmijowiska. Książki słuchało mi się naprawdę miło i bez nudy, ale jak to w audiobooku - sporą rolę odgrywa również bardzo przyjemny głos lektora. Pomysł na historię wzięty prosto z życia, bo w końcu, ile rodzin i małżeństw, gdzie bliskość zanikła, a zastąpiło je całe mnóstwo tajemnic. Autor wykreował bardzo prawdziwych i namacalnych bohaterów, takich bliskich czytelnikowi, takich jakich można spotkać na co dzień w prozie życia, a wszystko (na szczęście) bez zbędnej ilości prostactwa i wulgaryzmów. Jak już wspominałam w Wyrwie jako thrillerze psychologicznym jest sporo psychologii i mogłoby być trochę więcej wątków kryminalnych i właśnie głównie z tego powodu jestem niepocieszona – po prostu troszkę za mało intrygi, akcji i napięcia jak dla mnie. 

Tak bardzo chcieliśmy być dorośli i odpowiedzialni, że zapomnieliśmy o tym, czego kiedyś pragnęliśmy. A kiedyś pragnęliśmy przede wszystkim być szczęśliwi. 

Jak dla mnie Wyrwa jest książką naprawdę dość dobrą i wartą polecenia. Do arcydzieła i rewelacyjnej powieści trochę jej brakuje – chociażby wspomnianą już zbyt małą ilością intrygi i akcji, ale czas z nią uważam zdecydowanie za udany. Książka o z bardzo prawdziwymi bohaterami i bardzo prawdziwymi problemami i rozterkami, a także bardzo dobrze oddanymi emocjami i świetnie oddaną rozpaczą po stracie małżonki. Generalnie moim zdaniem książka na poziomie podobnym do Rany, a jednocześnie na wyższym niż Żmijowisko, które mnie nie powaliło na kolana. Ja jestem na tak i polecam – warto sięgnąć i nie będzie to czas zmarnowany, zdecydowanie. 

Przyjaciółki, które razem wchodzą w dorosłość, łączy szczególna więź. Są przy sobie w trudnych momentach, razem uczą się życia, wspierają się, gdy popełniają błędy, pocieszają po pierwszych rozstaniach. Taki poziom zaufania i taką bliskość trudno zbudować z kimś, kogo poznaje się na późniejszym etapie życia.

sobota, 6 czerwca 2020

"Ballada o ciotce Matyldzie" Magdalena Witkiewicz


Tytuł: Ballada o ciotce Matyldzie
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Sylwia Nowiczewska
Długość: 7 godz. 28 min.
Ocena: 5.5/6



Życie jest piękne i trzeba je przeżyć w taki sposób, żeby się nim pozytywnie zmęczyć.






Czytałam już jedną książkę Magdaleny Witkiewicz napisaną razem z Alkiem Rogozińskim pt. Pudełko z marzeniami, a też trafiły się jakieś pojedyncze. Z czasem postanowiłam zapoznać się bardziej z jej twórczością, bo wcześniejsze naprawdę przypadły mi do gustu i wybór padł na Balladę o ciotce Matyldzie w formie audiobooka w interpretacji Sylwii Nowiczewskiej. 
Wszystko zaczęło się od tego, że ciotka Matylda postanowiła umrzeć. Joance trudno się pogodzić z tą stratą. Do tego los postawił przed nią jednocześnie tyle wyzwań: macierzyństwo, kłopoty małżeńskie i tajemniczą firmę w spadku. Na szczęście Joanka nie jest sama, ma Olusia i Przemcia, dwóch osiłków o gołębich sercach, i ukochaną ciotkę, która śledzi z nieba poczynania siostrzenicy. Ciepła i pełna humoru książka o sile kobiet, które potrafią walczyć o swoje szczęście. Opowieść o tym, że marzenia się spełniają (nawet jeśli trzeba przez nie wozić się dużym czarnym samochodem z przyciemnianymi szybami) i o tym, że dobro wraca jak bumerang... a zimno zostaje na Spitzbergenie.
                                                                     opis wydawcy 
Sięgnęłam po Balladę o ciotce Matyldzie wiedząc już mniej więcej czego mogę się spodziewać po twórczości autorki. Co prawda Opowieść niewiernej czytałam już dość dawno, ale nie zmienia to faktu, że wszystkie lektury wywołały u mnie sporo sympatii i ciepła w sercu. Muszę przyznać, że w tej kwestii wcale się nie zawiodłam – autorka po raz kolejny w swojej książce zawarła naprawdę sporo pogody ducha. A ostatnio brakuje mi postaci silnych i pozytywnych kobiet, a opis wydawcy właśnie to obiecywał – nie miałam żadnych wątpliwości czy to pozycja dla mnie. I tutaj po raz kolejny się nie zawiodłam – naprawdę sporo sympatycznych, silnych i pozytywnych postaci, nie tylko kobiecych. Balladę… słuchało mi się całkiem przyjemnie, ale tutaj też dobrze dobrany lektor odgrywa sporą rolę. Jednak widać, że autorka też pokazała co potrafi – stworzyła ciekawe, barwne i pełne humoru postacie, tworząc naprawdę sympatyczną całość. Pomysł na fabułę jest dość interesujący i wykorzystany naprawdę dobrze, choć akcja nie toczy się w porywającym, szaleńczym tempie, ale to wcale nie przeszkadza. Wszystko ze sobą naprawdę dobrze współgra i się komponuje. Język i styl jest co prawda lekki, ale zdecydowanie dopasowany do tematyki i klimatu tej pozycji.
(…) wszystko, dosłownie wszystko oparte jest na relacjach z innymi ludźmi. Musimy ze sobą współpracować, by osiągnąć sukces. 
Ballada o ciotce Matyldzie jest bardzo ciepłą i pozytywną książką z przesłaniem, a przy tym dość lekką i naprawdę sympatyczną. Mi jej lektura sprawiła wiele przyjemności, niejednokrotnie się podczas niej uśmiechnęłam. Lekka pozycja, która w moim odczuciu niesie przesłanie: Nieważne co się dzieje w Twoim życiu – będzie dobrze. Jej czytanie czy słuchanie nie zajmie wiele czasu, ale moim zdaniem naprawdę warto. Osobiście jeszcze niejednokrotnie zamierzam sięgnąć po pozycje Magdaleny Witkiewicz. A Ballada o ciotce Matyldzie jest ciepła, dość dobrze napisana, lekka, pozytywna – ja jestem zdecydowanie na tak! 
Być dobrym człowiekiem, Joanko, wcale nie jest tak trudno (...) Czasem po prostu wystarczy się uśmiechnąć, gdy przechodzisz obok kogoś smutnego. Wiesz, by dobrym, to po prostu mieć oczy i uszy otwarte. Na cały świat. A przede wszystkim na najbliższych.

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Muzeum Powstania Warszawskiego



W starych dobrych czasach, tych jeszcze przed pandemią, byłam w Warszawie na konferencji Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję. 
Warszawy jako miasta wyjątkowo nie lubię - szare, bure, ponure, pełne socrealistycznej architektury, ze starówką, która wcale nie jest starówką... 
Jednak zawsze chciałam zobaczyć Muzeum Powstania Warszawskiego, więc korzystając z wizyty w stolicy i wolnego popołudnia wybrałam się właśnie tam. 
Zapraszam na kilka zdjęć!
















Muszę przyznać, że Muzeum bardzo mi się podobało. Bilet nie jest jakoś wyjątkowo drogi (25 zł), a zwiedzania jest naprawdę sporo. Mi samej zeszło spokojnie ze 2 godziny. Myślę, że z przewodnikiem będzie nawet więcej. Są dostępne audio-przewodniki.
Sporym plusem były dla mnie zamykane szafki przed muzeum, gdzie można było zostawić swoje rzeczy (a miałam ich trochę, bo akurat wracałam z konferencji). 

Ja jestem bardzo zadowolona z wizyty. 
Wszystko zrobione klimatycznie i ze smakiem, a wszystko kojarzy mi się z muzeami typu Muzeum Historii Naturalnej w Londynie - takie światowe. 
Ja jestem na tak!

Byliście w Muzeum Powstania Warszawskiego?
Podobało się Wam?

Czy jest ktoś jeszcze kto tak jak ja wyjątkowo nie lubi Warszawy?

Pozdrawiam
Asia