Witajcie kochani!
niedziela, 25 października 2026
Półki się uginają, czyli jesienne zdobycze książkowe (3/2026)
czwartek, 8 października 2026
"Wrzask" Izabela Janiszewska
Genialny seryjny morderca i para śledczych, która nie cofnie się przed niczym, by go schwytać…Niezależna reporterka Larysa Luboń wpada na trop sadystycznego sponsora, mężczyzny płacącego studentkom za brutalny seks. Tymczasem ekscentryczny policjant Bruno Wilczyński usiłuje rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci młodej dziewczyny, która niepokojąco przypomina mu pewną sprawę sprzed lat. Każde z nich jest całkowicie oddane swojej pracy i zrobi wszystko, aby dotrzeć do prawdy. Niezależnie od ceny, którą przyjdzie im po drodze zapłacić. Na zawsze połączy ich osoba tego trzeciego – mężczyzny pozbawionego sumienia, więźnia własnych obsesji. Tylko jak mogą odnaleźć człowieka, który od lat oficjalnie nie istnieje? opis wydawcy
Względem Wrzasku nie miałam żadnych większych oczekiwań. Miał być thriller, który zapewni rozrywkę podczas podróży komunikacją miejską, który swoim opisem obiecywał historię pełną napięcia, mroku i psychologicznej gry. Pomysł na fabułę jest naprawdę zacny, jednak w moim odczuciu zupełnie niewykorzystany. Problem polega na tym, że u mnie potencjał tej historii zdecydowanie nie przełożył się na przyjemność z czytania, ani na tempo akcji czy napięcie i intrygę płynące z fabuły. Przez sporą część książki miałam wrażenie, że czekam. Czekam, aż coś naprawdę się wydarzy. A kiedy już coś się działo, często brakowało mi tego najważniejszego elementu, którego szukam w thrillerach – napięcia i zaskoczenia. Chciałam czuć niepokój, chciałam podejrzewać wszystkich dookoła, chciałam myśleć o książce wtedy, kiedy ją odkładam. Tymczasem ta książka nie wywołała u mnie takich emocji, a sprawiała, że czułam nudę i tylko wyczekiwałam, kiedy ją w końcu skończę czytać.
No i postacie… Bruno miał być ekscentryczny, tajemniczy i nieprzewidywalny, ale zamiast intrygować, momentami zwyczajnie mnie irytował i nudził. Larysa podeszła mi bardziej - ambitna, zdeterminowana i gotowa zrobić wiele, żeby dotrzeć do prawdy. Ja bardziej polubiłam, ale nadal czegoś mi brakowało. Nie zmienia to faktu, że Larysa zdecydowanie bardziej zapadła mi w pamięć. Za to pomysł na głównego antagonistę uważam za naprawdę ciekawy. Podobało mi się również stopniowe łączenie poszczególnych wątków i budowanie historii wokół sprawy sprzed lat. Nie mówię, że ten thriller to dno i porażka, ale jak dla mnie przeciętniak. Jednak zdecydowanie na plus jest tutaj ironia i sarkazm, bo to uwielbiam.
Wiesz, że są trzy typy osób, których ludzie nie powinni zapominać. Ci, którzy im pomogli im w kłopotach, ci którzy zostawili ich, gdy było im ciężko, i ci, przez których mieli te problemy.
Wrzask to książka, która mnie nie zachwyciła. Widać, że autorka miała plan na cały cykl i zostawiła sobie sporo przestrzeni na rozwinięcie relacji między Larysą a Brunem, jednak w tym pierwszym tomie nie ma fajerwerków. Z ciekawości proszę sięgnąć po drugi tom, żeby przekonać się jak się rozwinie cała seria i autorka w swoim pisarstwie. Jednocześnie, ponieważ Wrzask jest debiutem autorki, nie przekreślam jej całkowicie. Nie zamykam sobie drogi do kolejnych książek Izabeli Janiszewskiej, tym bardziej, że Ludzie z mgły przypadli mi do gustu.
wtorek, 6 października 2026
Podsumowanie sierpnia i września 2026
W ciągu tych dwóch miesięcy mój czytelniczy wynik nie był oszałamiający, bo jedynie 6 książek, ale za to skończyłam 2 szydełkowe chusty i zrobiłam sporo treningów na siłce ❤
![]() |
| Nowe tatuaże |
Jak Wam minął sierpień i wrzesień?
Z kim się widzę na targach książki w Krakowie?
niedziela, 16 sierpnia 2026
"Dom zła" Jakub Rutka
O twórczości Jakuba Rutki nie słyszałam wcześniej (ani jako podcasterze ani jako lektorze), dopóki nie natrafiłam na jego debiutancką książkę Dom Zła podczas ubiegłorocznej akcji Czytaj PL. Tytuł ten był jedną z kilku pozycji dostępnych do wypożyczenia w czasie trwania akcji, a po krótkim namyśle mój wybór padł właśnie na nieznanego mi wcześniej autora w postaci audiobooka czytanego przez niego samego. Zapraszam na recenzję!
W opuszczonym domu przy Nowomiejskiej kryje się zło.Kim był szaleniec, który w 1994 roku zamordował tam całą swoją rodzinę?I dlaczego nikt nie słyszał o tej makabrycznej zbrodni sprzed lat?
Jacek Gadowski nigdy nie myślał, że z podcastera kryminalnego zamieni się w detektywa. Jeden telefon od tajemniczego słuchacza sprawia jednak, że radiowiec rozpoczyna własne śledztwo. To, co początkowo wygląda jak marzenie fana true crime, szybko okazuje się śmiertelnym niebezpieczeństwem. Bo dokładnie trzydzieści lat po tragedii historia może się powtórzyć… opis wydawcy
Dom Zła jest książka, której byłam ciekawa, bo jak podcaster mógłby zmienić się w detektywa, ale nie miałam względem niej wielkich oczekiwań. Jednym z mocniejszych aspektów tej książki jest wykorzystanie motyw opuszczonego domu owianego tajemnicą i umiejętnie budowana przez autora atmosfera grozy. Rutka stopniowo odsłania kolejne elementy zagadki, nie wszystko podając czytelnikowi na tacy, co pozwala samodzielnie próbować połączyć poszczególne tropy. Jednak w tym wszystkim zabrakło równomiernego prowadzenia tempa akcji, które momentami zbyt drastycznie zwalnia, powodując, że bywają momenty nudy. Zdecydowanie ciekawym elementem jest to, że przez meandry historii prowadzi nas podcaster, a nie klasycznie glina, detektyw czy prokurator. Rozumiem, że autor wybrał taki zawód dla prowadzącego śledztwo skoro sam prowadzi podcast, jednak nie zmienia faktu, że jest to nietypowe. Ciekawa profesja jak dla detektywa-amatora, ale jednak momentami mnie irytował swoim zadufaniem, a może to autor z ciągłym podawaniem statystyk podcastu bohatera… Całość jest napisana w sposób wciągający, niezbyt skomplikowany, ale jednak zakończenie dość przewidywalne. Jest całkiem poprawnie, pomysł w porządku, ale zupełnie bez fajerwerków i bez szału.
Wierzysz w to, że ludzie mogą urodzić się z natury źli? Że już jako niemowlak masz zapisany w genach kod, który decyduje o tym, czy będziesz psychopatą, czy nie?
Dom Zła to książka dość poprawna, można rzec, że przeciętna. Czy sięgnę po kolejny tom? Prawdopodobnie tak. Pierwsza część zostawia bowiem wystarczająco dużo miejsca na rozwinięcie historii, by sprawdzić, w jakim kierunku Jakub Rutka poprowadzi postać Jacka Gadowskiego. To książka raczej dla tych, którzy lubią kryminały nastawione na atmosferę, klimat i stopniowe odkrywanie tajemnicy niż dla czytelników oczekujących nieustannej akcji i zaskoczeń na każdym kroku.
Tak, jego zdaniem ludzie nie są źli. Są nieszczęśliwi. Są jednak pewne predyspozycje, skłonności, jak ze wszystkim. Jedni mają predyspozycje do zarządzania dużą grupą ludzi, do bycia liderami. Inni z kolei są wstydliwi, zamknięci w sobie, mają skłonności do przejmowania się wszystkim, najmniejszymi drobnostkami. Są również tacy, którzy mają predyspozycje do tego, by stać się potworami. Psychopatami i mordercami.









