niedziela, 14 czerwca 2026

"Najgorsze dopiero nadejdzie" Robert Małecki

Tytuł: Najgorsze dopiero nadejdzie
Autor: Robert Małecki
Cykl: Marek Bener
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Ilość stron: 360
Ocena: 1.5/6

(...) zła, które ten facet wyrządził, w żaden sposób nie da się wymazać i zaszpachlować dobrem. Możesz udawać, że wygładziłeś ścianę, ale rysa zawsze w niej będzie. 



Któregoś razy krążąc po terenie „mojej” filii MOPS-u natrafiłam na okoliczną filię biblioteki miejskiej – po zmianie spontanicznie tam weszłam szukając jakiejś książki, która umili mi podróż powrotną do domy (45 minut autobusem). Moje kroki pokierowały się oczywiście do regałów z literaturą kryminalną, a moją uwagę przykuł pierwszy tom cyklu o Marku Benerze autorstwa Roberta Małeckiego, a jednocześnie debiut autora pt. Najgorsze dopiero nadejdzie. Wracając do domu zabrałam się za lekturę, książka już dawno przeczytana, więc zapraszam na recenzję!

Marek Bener miał niemal wszystko. Kochającą żonę Agatę, nieskazitelną reputację i plany na przyszłość. Trzy lata temu jego życie zamieniło się w piekło, kiedy ciężarna żona niespodziewanie zaginęła. Od tamtej pory Marek stacza się w otchłań rozpaczy. Do momentu, gdy dostaje propozycję przeprowadzenia ostatniego dziennikarskiego śledztwa. Z podjęciem decyzji nie waha się ani chwili. Sprawa jednak znacznie wykracza poza typowe medialne zlecenie. Toruniem wstrząsa seria niepokojących wypadków. Na domiar złego zwłoki odnalezione w zgliszczach spalonego domu należą do dawnego przyjaciela Benera, a Marek odkrywa, że w śmierć może być zamieszana kobieta, przez którą zerwali przyjaźń lata temu. Prawdziwy dramat jednak dopiero na niego czyha, dziennikarza prześladuje od dawna jedno zdanie: najgorsze dopiero nadejdzie. Czy Benerowi uda się otrząsnąć z kilkuletniej apatii i dotrzeć do korzeni zła?                                                                                                                                                                  opis wydawcy

Sięgając po Najgorsze dopiero nadejdzie spodziewałam się ciekawej (może nie wybitnej, ale chociaż całkiem przyzwoitej) lektury kryminalnej. Wiedząc, że to debiut nie oczekiwałam żadnego literackiego objawienia, ale liczyłam na ciekawą zagadkę, wyraziste postacie i fabułę, która zmusi mnie do przewracania kolejnych stron. Niestety już po kilkudziesięciu stronach zaczęłam podejrzewać, że tytuł jest jedynym naprawdę trafnym elementem tej książki. Najgorsze dopiero nadejdzie – wraz z każdym kolejnym rozdziałem. Główny bohater, Marek Bener, jest detektywem, jakich wielu w literaturze – niedogolony, zgorzkniały, świeżo po traumatycznych przeżyciach, a w tym wszystkim popada w apatię i autodestrukcyjne zachowania. Samo w sobie nie byłoby to jeszcze jakąś wielką wadą, gdyby autor potrafił nadać mu choć odrobinę charyzmy, poczucie misji naprawiania świata czy chociaż trochę ironii albo humoru. Tymczasem Bener jest tak interesujący, jak trzygodzinne szkolenie BHP prowadzone przez najnudniejszego prowadzącego. Trudno mu kibicować, trudno się nim przejmować, a jeszcze trudniej spędzić z nim ponad trzysta stron powieści – czasami naprawdę miałam problem przebrnąć przez tę książkę i doczytać ją do końca. Nie pomaga tutaj intryga kryminalna, która również nie zachwyca. Jest rozwleczona, momentami chaotyczna i zbyt mało błyskotliwa. Wielokrotnie miałam wrażenie, że autor próbuje sztucznie komplikować wydarzenia, aby ukryć fakt, że rdzeń historii jest zwyczajnie przeciętny. Zaskoczenie? Owszem, pojawia się. Głównie wtedy, gdy czytelnik odkrywa, że po kolejnych pięćdziesięciu stronach nadal niewiele się wydarzyło. Chociaż – czy to jeszcze zaskoczenie? Nawet nad stylem pisarskim nie ma co się zachwycać – całość jest napisana w sposób poprawny,  opisy bywają rozwlekłe, a dialogi często brzmią nader sztucznie. Problem polega na tym, że poprawność to zdecydowanie za mało, by utrzymać uwagę przez 360 stron.

Nigdy nie wiesz o sobie wszystkiego. Nigdy, dopóki nie staniesz na krawędzi i nie zrobisz czegoś, do czego - jak sądzisz - nie byłbyś zdolny, a co w konsekwencji zmienia cię na zawsze.

Najgorsze dopiero nadejdzie to książka dość słaba, lecz nie jest do cna beznadziejna, dlatego właśnie otrzymuje 1.5 punktu zamiast jednego. Widać, że autor miał pomysł na stworzenie mrocznego kryminału. Problem w tym, że od pomysłu do wykonania jest trochę drogi do pokonania. Rozumiem, że jest to debiut, jednak w moim odczuciu strasznie rozwleczony i zwyczajnie nudny. Kryminał bez emocji, bohater bez charyzmy i zagadka, która nie wynagradza czasu poświęconego na jej śledzenie. Czy sięgnę po kontynuację serii? Nie mam pojęcia. Nie ciągnie mnie. Chociaż z chęcią poznam inne książki Roberta Małeckiego, bo wydał ich dość sporo. 

sobota, 6 czerwca 2026

Podsumowanie maja 2026


Maj zleciał jak z bicza strzelił.
Pisanie i zdawanie pracy na studiach podyplomowych (psychodietetyka).
Rekrutacja do szkoły psychoterapii.
Praca w MOPSie  na pełen etat + jako asystent osób z niepełnosprawnościami.
Do tego alergia, dentysta i diagnostyka w dorosłości pod kątem ADHD.
Spotkania szydełkowe.
Zachwycanie się majem (mimo alergii), początkiem sezonu na truskawki, rabarbar, bób i małosolne

Udało mi się wybrać na film Harry Potter i kamień filozoficzny z orkiestrą na żywo, gdzie spotkałam potteromaniaków z różnych krajów i w różnym wieku, a także miałam możliwość po raz pierwszy zobaczyć jak wyglądają tłumaczenia imprez na żywo na język migowy.

W tym miesiącu udało mi się zapoznać z 4 książkami.
Wśród nich są 2 papierowe i 2 e-booki.

Pomornica
Wrzask
Zawieszeni. O zaginionych i ludziach, którzy ich szukają.
Lato tajemnic

Na blogu ukazały się 4 posty, z czego 2 to recenzje, stosik oraz podsumowanie poprzedniego miesiąca. 









A jak Wam minął maj?
Jakie plany na czerwiec?

sobota, 23 maja 2026

Stosik (głównie) z Vinted na koniec maja (#2/2026)

 Witajcie kochani!
Dzisiaj mam do pokazania kolejne książkowe stosiki.
Odkrywam kupowanie przez Vinted nie tylko ciuchów, ale też książek ❤️



Kamerzysta
Bez wahania
Triumf owiec
Miasteczko kłamców
Czarodziejka
Strefa szaleństwa
Znalezione nie kradzione
Śmierć letnią porą
Ofiara w środku zimy

Z Vinted od jednego sprzedawcy za około 100 zł



Myślę szybciej, czuję mocniej. ADHD. Przewodnik dla kobiet
zamówienie z Allegro

Jak wspierać i kochać kobietę, którą jesteś?
W rodzinie ojca mego
Zakonnice odchodzą po cichu
z Vinted

A w tle lisek - malowanie po numerach.


Co u Was na półkach nowego?
Co czytacie?

sobota, 16 maja 2026

"Pomsta" Maciej Kaźmierczak

Tytuł: Pomsta
Tytuł: Maciej Kaźmierczak
Cykl: Robert Foks
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 432
Ocena: 1.5/6

Gdyby policji udawało się znaleźć kogoś tylko dlatego, że wie, jak wygląda twarz sprawcy, to świat byłby piękniejszy. Albo wręcz przeciwnie. Zależy, do czego ta wiedza byłaby ostatecznie wykorzystywana.




O twórczości Macieja Kaźmierczaka czytałam w otchłaniach Internetu już jakiś czas temu, a opisy jego książek zaciekawiły mnie na tyle, że postanowiłam sprawdzić o co ten cały szum. Mój wybór padł w ciemno na pierwszy tom serii o z komisarzem Robertem Foksem w roli głównej, a jego tytuł to Pomsta. Zapraszam na recenzję!

Kto i dlaczego zabija pochodzące z bogatych domów nastolatki? Jaki udział ma w tym warszawska mafia, dilerzy narkotyków i handlarze ludźmi?

Warszawa, Złote Tarasy. Młoda dziewczyna zostaje dźgnięta nożem i wyrzucona przez barierki. Komisarz Robert Foks jest przekonany, że ta niecodzienna egzekucja to dopiero początek. Wkrótce dostaje informację o zaginięciu córki swojego byłego partnera, a to oznacza, że zaczął się wyścig z czasem. Gdy pojawia się kolejna ofiara, sprawy zaczynają się komplikować jeszcze bardziej. Morderca postanawia pogrążyć komisarza i wplątać go w kolejną zbrodnię. Robert Foks, bezkompromisowy warszawski glina, już wie, że aby schwytać seryjnego mordercę, będzie musiał złamać wiele zasad.                                                                                                                                                            opis wydawcy
Pomsta to pozycja, której byłam zwyczajnie ciekawa, ale bez żadnych większych oczekiwań, po prostu chciałam poznać twórczość nowego autora. Za rozpoczęcie tej lektury zbierałam się chyba trzy razy – albo mi coś czytnik zastrajkował, albo nie wzięłam czytnika do komunikacji miejskiej, albo zwyczajnie wydarzyło się coś innego. Z ciekawością zaczęłam czytać i w sumie skończyłam bardzo szybko, ale z dość sporym niedosytem. Niby nie oczekiwałam nie wiadomo czego, ale cała książka wydała mi jakaś taka… sztampowa. Powieść kryminalna jakich wiele. Połamany glina z mroczną przeszłością, który po trupach próbuje rozwikłać sprawę, morderca, który próbuje się w jakiś sposób odegrać na komisarzu – motyw stary jak świat i wielokrotnie wałkowany w kryminałach. No po prostu to brzmi jak zbyt często odgrzewany kotlet. W moim odczuciu w Pomście nie ma niczego nowego czy odkrywczego, niczego co by mnie zafascynowało, urzekło czy zaciekawiło – zabrakło czegoś niebanalnego, odkrywczego, a także intrygi, napięcia czy jakiś nietuzinkowych bohaterów. Fakt, autor miał jakiś tam pomysł – fakt nieco powtarzalny i sztampowy, ale miał, a do tego próbował na mroczny klimat i próbował stworzyć historię o konsekwencjach nienawiści czy obsesji. Jest kilka scen rzeczywiście buduje napięcie i pokazuje potencjał tkwiący w tej opowieści. Pojawiają się momenty, w których czytelnik może poczuć emocje bohaterów i zainteresować się ich losem. Są takie fragmenty, ale jednak problem polega jednak na tym, że jest ich zdecydowanie zbyt mało, by uratować całość.

Pomsta to książka, którą się rozczarowałam, mimo tego, że nie miałam względem niej jakiś wielkich oczekiwań. Sztampowe postacie, szablonowy pomysł na fabułę, brak emocji, intrygi i elementu zaskoczenia. Jeszcze kiedyś dam szansę twórczości Macieja Kaźmierczaka, ale raczej już więcej nie sięgnę po serię z komisarzem Frostem. Skończyłam z naprawdę sporym niedosytem.