wtorek, 19 marca 2019

Pierwszy stosik w nowym mieście (# 2/2019)

W moim życiu ostatnio wydarzyło się naprawdę sporo.
Przeprowadzka z Wrocławia do Krakowa.
Później w Krakowie z dzielnicy na dzielnice zaledwie po miesiącu.
Dlatego nie miałam zbyt wiele czasu ani siły na czytanie.
Wiecie - pakowanie, życie na kartonach, przewożenie rzeczy, rozstanie z mieszkaniem, które przez ostatnie 4.5 roku było moim domem. 
Wiecie jak cudownie jest mieć dla siebie całe 2-pokojowie mieszkanie dla siebie? Zwłaszcza, że do 16 roku życia mieszkałam z Rodzicami, później w internacie, a następnie na stancjach, więc zawsze ktoś inny na mieszkaniu był. Teraz w końcu całe mieszkanie dla mnie <3
cudowności <3


Margaret w portowej kafejce
gracze
Błękitny chłopiec
Wspomnienia brudnego anioła
Pogranicze 
Sekta egoistów
kupione w jedynym krakowskim Dedalusie
taka nagroda za przetrwanie sesji i przeprowadzki

Zabójcza biel
już nie pamiętam gdzie kupiłam
wysokie prawdopodobieństwo, że na Aros.pl
w trakcie czytania

Miasto ślepców
książka przywłaszczona podczas przeprowadzki
Właściciel sprzedawał mieszkanaie i pozwolił zabrać kilka rzeczy;)

Do tego nowy czytnik e-booków.
Tym razem kupiony w pakiecie Legimi.
Stary czytnik wyzionął ducha, więc był pretekst. 
No i w końcu mam czytnik z podświetleniem.
No i z pakietem Legimi!

No i są kolejne woski zapachowe.

Co czytaliście?
Co znacie?

sobota, 16 marca 2019

"Miłość. I co dalej?" Tatiana Mindewicz-Puacz

Tytuł: Miłość. I co dalej?
Autor: Tatiana Mindewicz-Puacz
Wydawnictwo: Agora SA
Ilość stron: 240
Ocena: 4.5/6



Co ważniejsze, żeby być szczęśliwym z partnerem, trzeba najpierw umieć być szczęśliwym ze sobą. 






Tatiana Mindewicz-Puacz zdobyła sporą popularność dzięki byciu mentorką w programie Projekt Lady. Zaczęła się ona zwiększać, kiedy wydała swoją pierwszą książkę Luz. I tak nie będę idealna, którą wiele osób polubiło. Za jakiś czas później wydała kolejną pozycję, również dotyczącą relacji... Tym razem o tytule Miłość. I co dalej?, którą akurat sobie kupiłam będąc akurat w związku. 
Wydawałoby się, że jeśli chodzi o miłość... Najważniejsze to się zakochać, a potem wszystko stanie się samo, będziemy żyli długo i szczęśliwie. Dlaczego zatem tak wielu z nas, choć żyje we dwoje, czuje się samotnie? Czemu po jakimś czasie nasze rozmowy przeradzają się w bitwy? Skąd poczucie żalu i niezrozumienia w relacji z ukochaną osobą? Jak to się dzieje, że zamiast odczuwać radość dopada nas bezradność lub lęk?
Dwoje samotnych ludzi w związku nie jest zjawiskiem należącym do rzadkości. Oddalanie się od siebie nie następuje jednego dnia, zazwyczaj nie poprzedza go spektakularne wydarzenie. Pierwsze oznaki są prawie niezauważalne lub występują tylko u jednej osoby. Jak je rozpoznać? Co zrobić, żeby nie dopuścić do pogłębienia kryzysu? Jak zadbać o bliskość, pielęgnować intymność a przede wszystkim nauczyć się słuchać się wzajemnie z uważnością?
                                                                                opis wydawcy

Tatianę Mindewicz-Puacz polubiłam podczas oglądania TVN-owskiego programu, więc gdy zobaczyłam, że wydała swoją pierwszą książkę Luz. I tak nie będę idealna – od razu ją kupiłam i bardzo mi się spodobała. Dlatego, gdy zobaczyłam na półkach księgarń jej kolejną pozycję - Miłość. I co dalej? - od razu ją kupiłam i zabrałam się za czytanie. Tym bardziej, że sama byłam wtedy związku (i to niełatwym i nietypowym – z 26-letnią różnicą wieku). Już od samego początku lektury zauważyłam podobieństwo stylu autorki względem jej poprzedniej książki. Autorka pisze w sposób zrozumiały, bazuje na prawdziwych osobach i ich związkowych historiach, co zdecydowanie odbiór. W moim odczuciu jest to książka skierowana zdecydowanie do kobiet, ponieważ autorka w dużej mierze odnosi się do naszych, kobiecych potrzeb. Zasadniczo jest to książka mówiąca o związkach, o samotności w relacji, o walkach między dwójką kochających się ludzi, jednak w moim odczuciu jest to książka dla kobiet pozostających w doświadczonych związkach – kilka-kilkanaście lat związku, z czego sporo z nich spędzonych w jednym mieszkaniu, w tym m.in. na wychowaniu potomstwa. Dla tych związków, które mają już jakieś wspólne zobowiązania. Dla tych związków, w których coś nie gra i zdecydowanie nie jest to kwestia początkowego niedotarcia się. 
Znaczenia miłości ojca do córki nie da się przecenić, ale mądra miłość to także pokazywanie dziewczynce świata. Uczenie stawiania własnych granic i szacunku do granic innych ludzi. A także uświadomienie, że żaden mężczyzna nie będzie w stanie kochać jej taką miłością, jaką kocha ją tata.
Miłość. I co dalej? W moim odczuciu jest gorsza niż Luz. I tak nie będę idealna, ale może to wynikać z tego, że ta dzisiejsza zdecydowanie mniej mnie dotyczy. Jest to po prostu lektura do węższego grona odbiorców, ale parom (szczególnie kobietom), których długoletnie związki przechodzą kryzys – zdecydowanie mogę polecić. Jednak takie osoby jak ja (chwilowo samotne, z najdłuższym związkiem ponad 2 lata) i tak mogą wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość. 
W miłości zawsze jest ryzyko, że zostaniemy zranieni, ale strach przed tym, nie zmniejsza tego ryzyka ani trochę. Kiedy ktoś odchodzi lub nadużywa naszego zaufania, nie tracimy na stałe zdolności kochania.
moim zdaniem najważniejszy cytat z tej książki 

poniedziałek, 18 lutego 2019

"Agatha Raisin i wredny weterynarz" M.C. Beaton

Tytuł: Agatha Raisin i wredny weterynarz
Autor: M.C. Beaton
Cykl: Agatha Raisin
Tom: drugi
Wydawnictwo: Storytel
Długość: 6 godz. 21 min.
Czyta: Paulina Holtz
Ocena: 4.5/6




Seria z Aghatą Raisin od pierwszego tomu przypadła mi do gustu, więc nie czekając długo zabrałam się za drugą część cyklu autorstwa M.C. Beaton – również w formie audiobooka w interpretacji Pauliny Holtz. Ten wykupiony pakiet Storytela jednak motywuje do audiobooków i dale wiele możliwości. 
Agatha wciąż jeszcze nie przywykła do spokojnego życia na wsi. W dodatku przystojny sąsiad, James Lacey, pozostaje nieczuły na jej wdzięki. Na szczęście do miasteczka przybywa młody i bardzo atrakcyjny weterynarz. Aby nawiązać z nim kontakt, bohaterka zabiera swojego małego, choć zupełnie zdrowego kotka na kompleksowe badania. Ponieważ jednak doktor pada martwy, Agacie pozostaje James. Próbuje go zatem przekonać, że zabawa w detektywa daje sporo satysfakcji. A co, jeśli budzi także instynkt mordercy?
                                                                      opis wydawcy

Agatha Raisin i wredny weterynarz jest drugą częścią serii autorstwa M.C. Beaton, w którym występuje współczesna panna Murple, co z dumą jest napisane na okładce. Kolejna równie niedługa i kolejna równie sympatyczna i zabawna. Słuchałam jej w ferworze sprzątania, złamanej ręki mojej Mamy i własnej przeprowadzki, co sprawiło, że w tym wszystkim choć na chwilę się uśmiechnęłam. Nową postacią w serii jest tytułowy wredny weterynarz, który wzbudza zachwyt większości kobiet w wiosce, również Aghaty. A ona, jak to ona – musiała wpakować się w tarapaty i przygody, tak żeby nie było zbyt nudno w tym wiejskim życiu. Książka – jak poprzedniczka – bardzo lekka i przyjemna w odbiorze. Napisana w sposób naprawdę leciutki, z dużą dawką humoru, lekkości pióra. Choć książka niedługa – nie zabrakło w niej przygód głównej bohaterki i jej sercowych rozterek. Intrygi mogłoby być trochę więcej, ale obstawiam, że mogłoby się to odbić na humorze. Wciąż zauważam dziwne podobieństwo do książek Alka Rogozińskiego. Ta sama lektorka, podobne kreowanie bohaterów (szczególnie głównych postaci), no i podobny, lekki humor. 

Jak się ma historia o wrednym weterynarzu do swoje poprzedniczki Agatha Raisin i ciasto śmierci? Porównywalnie. Nie jest to książka bardzo wysokich lotów, ale po prostu przyjemna, miła i lekka lektura, która zdecydowanie poprawić humor. Fakt, nie ma misternie dopracowanej intrygi, mnóstwa wątków i kryminalnych zagwozdek. Jednak jest bardzo dobra równowaga między intrygą a humorem, za co wielkie brawa.  Czy mogę polecić? Zdecydowanie, zwłaszcza jako kontynuację, ale myślę, że poznając bez pierwszej części – i tak będzie się można połapać o co chodzi. Osobiście z chęcią sięgnę po kolejne książki z Agatha Raisin w roli głównej. 

poniedziałek, 11 lutego 2019

"W obcej skórze" Sarah Hilary

Tytuł: W obcej skórze
Autor: Sarah Hilary
Cykl: inspektor Marnie Rome
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 544
Ocena: 3/6



To niesamowite, co potrafimy znieść, kiedy zajdzie taka potrzeba.





W obcej skórze to kryminał, który był dość mocno zachwalany, a przeleżał na mojej półce już dość długo. W końcu podczas któregoś wyjazdu się zabrałam ze sobą tę książkę i spędziłam z nią czas w pociągach. W końcu przyszedł czas, żeby w końcu się zapoznać z twórczością Sarah Hilary właśnie w postaci książki pt. W obcej skórze.

Ponury i deszczowy Londyn. W ośrodku dla ofiar przemocy domowej inspektor Marnie Rome i jej partner Noah Jake są świadkami dramatycznego zdarzenia. Natrafiają na mężczyznę z nożem wbitym w plecy. Okazuje się, że to mąż jednej z pensjonariuszek – Leo Procter. Choć para detektywów znalazła się w ośrodku przy okazji innego śledztwa, to teraz sprawa tajemniczej próby morderstwa w małżeństwie Leo i Hope jest dla nich priorytetem. Pytań jest wiele, a nagłe zniknięcie żony poszkodowanego dodatkowo komplikuje sytuację. Detektyw Marnie Rome – na zewnątrz twarda, w środku pełna konfliktów, musi zmierzyć się z własnymi demonami – jej rodzice zostali zadźgani przez przybranego, nastoletniego syna. Marnie odwiedza go w więzieniu, próbując sobie odpowiedzieć na pytanie: „dlaczego?”. Pierwszy tom cyklu z inspektor Marnie Rome to niepokojące studium przemocy domowej, które wciska w fotel. Pełnokrwiści bohaterowie zachwycą nie tylko wielbicieli kryminałów.
                                                                                           opis wydawcy

W opisie książki W obcej skórze naprawdę bardzo mnie zaintrygował, no i tak w zasadzie dlatego wylądował w mojej biblioteczce. Szczególnie dość mocno przyciągnął moją uwagę problem przemocy domowej, bo w literaturze nie występuje on dość często (przynajmniej ja tego wcześniej nie zauważyłam), natomiast w życiu – zdarza się naprawdę dość często. Temat naprawdę nie należy do łatwych, przez co przez książkę było mi jakoś wyjątkowo trudno przebrnąć. Ale czy tylko dlatego? Sarah Hilary stworzyła dość barwne postacie (szczególnie Marnie Rome) i wymyśliła intrygę, która przykuwa uwagę i potrafi zaskoczyć. Język, jakim jest napisana książka jest adekwatny do tematu i klimatów – nie jest zbyt lekki, momentami brutalny (żeby oddać przemoc, jak mniemam, ale co autorka miała na myśli – nie mam pojęcia). W moim odczuciu język nie jest bagatelizujący i infantylizujący przemocy domowej, co jest naprawdę ważne. Już wiem dlaczego mi się książkę czytało tak niemrawo, już wiem!Zaczęło się od odciętej ręki i akcja dalej toczy się toczy się tak zupełnie bez życia. Fakt, jest trochę retrospekcji, a szkoda tylko, że nie są zbyt wartościowe czy emocjonujące. Naprawdę szkoda.
Nie spotkałam jeszcze gorszych świadków (...). Żadna z tych kobiet nie zna wartości mówienia prawdy. W bolesny sposób nauczyły się posługiwać inną walutą. Kłamstwami, komunałami. Powiedzą, co chcemy usłyszeć.

Książka nazwana mianem najlepszego brytyjskiego kryminału 2015 roku moim zdaniem powinien mieć w sobie więcej akcji i werwy. Bohaterowie i pomysł na intrygę całkiem nieźli, ale zabrakło właśnie akcji, bo momentami ciągnęła się naprawdę niemiłosiernie. Książka zapowiadała się naprawdę ciekawie, jednak okazała się pozycją dość przeciętną... Jeżeli jeszcze nie czytałeś W obcej skórze – szkoda czasu, lepiej sięgnąć po jakieś lepsze pozycje.