piątek, 15 września 2023

Jesieniara mood on, czyli hadzine odkrycia muzyczne na początek jesieni (HOM #2/2023)


Od ostatnich Hadzinych odkryć muzycznych minęło ponad pół roku - w końcu nazbierało się kilka nowych piosenek, więc zapraszam!

A, że ostatnio sporo się dzieje i sporo rysuję, więc jest i sporo muzyki. 



Labour
Paris Paloma

Piosenka, która stała się hitem TikToka, jeszcze zanim miała swoją premierę. Ale tak bardzo prawdziwa moim zdaniem... Z serii patriarchat tak bardzo. 

 All day, every day, therapist, mother, maid
Nymph then virgin, nurse then a servant
Just an appendage, live to attend him
So that he never lifts a finger 24/7 baby machine
So he can live out his picket fence dreams
It’s not an act of love if you make her
You make me do too much labour




Human
Rag'n'Bone Man

Kolejny hit z TikToka - kolejny, który do mnie tak bardzo przemawia.

I'm only human, I do what I can
I'm just a man, I do what I can
Don't put the blame on me
Don't put your blame on me



Od nowa
Kwiat Jabłoni

Kwiat Jabłoni uwielbiam już od dłuższego czasu, ale ostatnio zapętliłam się na kilku ich nowych piosenkach - Od nowa jest właśnie jedną z nich. 

Jakby to było, gdyby wszystko, to co jest,
Miało tylko jeden dzień?
Podalibyśmy sobie dłonie bez żalu,
Bez powrotu koszmarów




Płachta nieba
Kwiat jabłoni feat. Jucho

W przymusie żyć, to być skazanym
na marzenia, na marzenia;
gdy zmuszać chcę kogoś do czegoś,
to chyba właśnie chcę
przed własnym lękiem uciec;
ale gdzie tu zwiewać, gdzie?
Na tym świecie i w tym ciele -
- gdzie tu zwiewać, gdzie? No gdzie?




Szyba 
Accantus na odwrót 

Szyba to piosenka z powodu Metro, którą znałam już dużo wcześniej i w kilku wersjach, ale ta wersja sprawiła, że zakochałam się w niej od nowa. 


A co u Was w głośnikach/sluchawkach?
Czego słuchacie?





 

niedziela, 10 września 2023

"Zgłoba" Katarzyna Puzyńska

Tytuł: Zgłoba
Autor: Katarzyna Puzyńska
Cykl: Lipowo
Tom: piętnasty
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Czyta: Laura Berszka
Długość: 16 godz. 24 min.
Ocena: 4.5/6

Pozwoliła, żeby gniew zawładnął jej ciałem. Oskarżali ją o korzystanie ze słych mocy, niech i tak będzie. Zaczęła szeptać. To były dawne słowa, prastara mowa, i las szeptał je razem z nią. Echa takich słów nigdy nie milkną. Nawet kiedy miną wieki, one zawsze będą szumieć wśród drzew tego miejsca.

Bardzo lubię sagę o Lipowie Katarzyny Puzyńskiej, choć przyznaję, że nie wszystkie tomy podobały mi się równie mocno. Kiedy wyszedł piętnasty tom serii pt. Zgłoba – nie mogłam się doczekać i od razu zabrałam się za jej odsłuchanie w formie audiobooka w interpretacji Laury Berszki. Wszystko za sprawą wbijającego w fotel zakończenia poprzedniej części. 

Do Lipowa przybywa tajemnicza kobieta. Daniel Podgórski zgadza się pomóc jej w śledztwie dotyczącym mężczyzny niesłusznie oskarżonego o cztery morderstwa. Mieszkańcy maleńkiego Puszczykowa boją się zapuszczać do lasów wokół wsi. Kryje się tam wąwóz od lat uważany za nawiedzony. W dziewiętnastym wieku schwytano tam pewną kobietę i oskarżono ją o czary. Mówi się, że zanim spłonęła na stosie, rzuciła klątwę na potomków swoich dręczycieli. W latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku w Puszczykowie ginie mała dziewczynka. Nawet śledczy nie mogą oprzeć się wrażeniu, że rany na jej ciele przypominają zadane przez strzygę. Czy dziewczynka jest ofiarą dawnej klątwy? Kilkadziesiąt lat później grupa nastolatków próbuje rozwikłać zagadkę jej śmierci. Wydaje się to jedynie niewinną zabawą na długie letnie dni, ale ma swoje konsekwencje. Nie wszyscy przecież chcą, żeby prawda wyszła na jaw. Mikołaj Zieliński wraca po latach do miejscowości, gdzie spędzał wakacje. Tym razem – żeby szukać zaginionego ojca. Towarzyszy mu dziewczyna. Razem próbują rozwikłać tajemnicę, ale Sara wkrótce umiera. Zostaje odnaleziona w nawiedzonym wąwozie. Leży niemal dokładnie w tym samym miejscu, gdzie przed kilkudziesięciu laty spoczywało ciało zabitej dziewczynki. W wąwozie ukrytych jest więcej trupów. Wszyscy zabici zdają się być związani z Mikołajem. Mężczyzna trafia do więzienia. Daniel Podgórski robi wszystko, żeby wśród mieszkańców maleńkiej wsi znaleźć prawdziwego sprawcę. Czy sam uniknie pułapki? Kim jest tajemnicza kobieta, która wciągnęła byłego policjanta do śledztwa? Czy na pewno ma dobre intencje?                                                                                                          opis wydawcy

Zgłoba jest tą częścią o Lipowie, po którą sięgnęłam z wielką ciekawością tego co autorka wymyśliła tym razem. Zaczęłam słuchać tej powieści w cudownej interpretacji Laury Berszki (która moim zdaniem świetnie pasuje jako lektorka tej serii) i już samo rozpoczęcie mnie wbiło w fotel niemal równie mocno, co zakończenie Żadanicy. Osobiście chyba wolałam, jak akcja książki działa się na miejscu – w okolicach Lipowa i Brodnicy. Jednak muszę przyznać, że sam pomysł na fabułę naprawdę ciekawy. Najbardziej chyba mi się podobały pierwsze tomy tej sagi, odnoszę wrażenie, że było tam więcej mroku i psychologii, ale pomysł na ten tom – no naprawdę ciekawy. Uśmiercenie jednego z głównych bohaterów jest już wystarczająco ciekawym zabiegiem – sama autorka w posłowiu pisała, że nie jest to zasadniczy koniec serii, ale koniec w takiej wersji jaką znamy – w końcu bez jednej z głównych postaci, ale nie zdradzę, której, żeby nie spojlerować. Książka jest napisana charakterystycznym dla Puzyńskiej językiem, całkiem przyjemnym w odbiorze, a całość słuchało mi się naprawdę dobrze i spędziłam z tą historią naprawdę bardzo dobrze. 

Podgórski wzdrygnął się, kiedy użyła swoje prawdziwego imienia. Znów poczuł do niej niechęć, jak do uzurpatorki. Starał się zdusić to uczucie. Nie można było ulec pokusie zbytniego polubienia kogoś i oceniania go na tej podstawie. Nie powinno się też jednak słuchać podszeptów uprzedzeń. Nie był jeszcze pewien, czy może jej ufać, czy nie. Na razie musiał zachować ostrożność, ale bez wrogości.

Zgłoba jest książką, którą zdecydowanie mogę polecić, ale koniecznie w kontekście poprzednich części – bez tego zdecydowanie można się pogubić w całej fabule. No i oczywiście jestem ciekawa, co autorka wymyśli w kolejnych częściach, jak ta seria będzie wyglądać bez owej uśmierconej postaci. 

niedziela, 3 września 2023

Podsumowanie sierpnia 2023



Sierpień był dla mnie dość trudnym i emocjonalnym miesiącem. 
Wybrałam się do Wrocławia ma kolejny (już czwarty) tatuaż – mimo że z tatuażu jestem naprawdę bardzo zadowolona, ale nie zmienia to faktu, że i tak sam pobyt w tym mieście był dla mnie wyjątkowo trudny emocjonalnie. Do tego stres związany z wrześniem na uczelni, ale również z niepewnością czy będę miała przedłużoną umowę o pracę. Wszystko dało się we znaki w postaci bolących pleców oraz zapaleniu zatok – organizm postanowił się zbuntować.

W tym miesiącu udało mi się zapoznać z 6 książkami
Z czego:
-3 audiobooki
-3 ebooki
Z tych wszystkich książek 3 wzięły udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło

Topiel
Hamish Macbeth i śmierć plotkary
Podglądaczka
Obsesja piękna

Na blogu pojawiło się 6 postów z czego: podsumowanie miesiąca, relację z wyjazdu do Pragi, a pozostałe cztery to recenzje. 

Własnej roboty wędlina drobiowa

Pierwsza od kilkunastu lat martwa natura

Najświeższy tatuaż - wszystkie moje pasje (najważniejsze).
Pierwszy kolorowy i do tego zakrycie blizn


A Wam jak minął sierpień?

czwartek, 31 sierpnia 2023

"Momo" Michael Ende

Tytuł: Momo
Autor: Michael Ende
Wydawnictwo: Mamania
Ilość stron: 320
Ocena: 6/6



Cały świat to wielka opowieść, a my gramy w niej różne role.







Momo to książka, na którą po raz pierwszy natrafiłam na przełomie swojej podstawówki i gimnazjum – to musiały być mniej więcej lata 2005-2007. Zgarnęłam wtedy tę książkę z którejś z bibliotek (szkolna, miejska – nieważne) i czytałam zachwycona w szkole na przerwach. Dopiero po wielu, wielu latach przypomniałam sobie o tej książce i postanowiłam sobie ją odświeżyć – dopiero wyzwanie Abecadło z pieca spadło mnie do tego zmotywowało, więc zapraszam na recenzję książki pt. Momo autorstwa Michaela Ende.

Tajemnica czasu, magia i niezwykła dziewczynka. Momo zjawia się znikąd, ale wokół niej niemal od razu znajdują się przyjaciele. Jest niezrównaną towarzyszką zabaw, potrafi wspaniale słuchać, a każda chwila z nią to wspaniała przygoda. Kiedy jednak w jej świecie znikąd pojawiają się szarzy panowie, wszystko się zmienia. Znika wolny czas i znika radość. Ale Momo jest odporna na działania szarych panów. Z pomocą przyjaciół jest w stanie uratować świat przed obezwładniającą szarą rozpaczą. […] Tylko Momo jest odporna na ich czary. I tylko ona, z pomocą tajemniczego mistrza Hory i żółwicy Kasjopei, może uratować świat przed wielką szarą rozpaczą.                                                                                                                                                z opisu wydawcy

Momo to książka, za którą zabierałam się ze sporym entuzjazmem i sentymentem – zaczęłam czytać, wciągnęłam się od samego początku i zdecydowanie się w niej zakochałam na nowo. Całość jest napisana w sposób naprawdę barwny i obrazowy, a także przyjazny każdemu – niezależnie od wieku. Język nie należy do skomplikowanych, ale barwny i wcale nie prostacki, a świetnie oddaje magię tego świata. Główna bohaterka jest taką postacią, której nie da się nie lubić, ale jednocześnie postacią, w której widzę trochę siebie – niesztampowa i idąca pod prąd. W książce zresztą znajdziemy całą plejadę najróżniejszych, bardzo barwnych bohaterów, który podczas całej akcji przechodzą różnorakie przemiany. Nie dość, że jest filozoficzny wątek czasu, to jeszcze jest wątek różnych przygód małej Momo i jej przyjaciół, co sprawia, że książkę czytałam z zapartym tchem – zarówno teraz, jak i te kilkanaście lat temu. A w tym wszystkim tak naprawdę urzekł mnie sam pomysł na książkę, a także jego realizacja – pozycja pełna mądrości, bez zbędnego moralizatorskiego tonu i formy wykładu czy kazania. Moim zdaniem autor spisał się z tą książką na medal, chociaż przyznaję się bez bicia, że nie znam innych jego pozycji. 

Nigdy nie wolno myśleć o całej ulicy, rozumiesz? Trzeba tylko myśleć o następnym kroku, o następnym oddechu, o następnym pociągnięciu miotłą. I zawsze tylko o następnym.

Momo to książka, która klasyfikuje się jako literatura dziecięca, ale moim zdaniem każdy powinien po nią sięgnąć – chociaż napisana w latach siedemdziesiątych to dzisiaj, po pięćdziesięciu latach jest wciąż bardzo aktualna. Moim zdaniem każdy powinien po nią sięgnąć – i dziecko, i dorosły, zwłaszcza ten, który wiecznie narzeka na brak czasu. Bardzo, bardzo, bardzo polecam – bardzo ponadczasowa, mądra, ciekawa i zarazem osobliwa książka.

Istnieje pewna wielka, a przy tym całkiem zwyczajna tajemnica. Wszyscy ludzie ją dzielą, każdy ją zna, lecz bardzo niewielu zastanawiało się nad nią kiedykolwiek. Większość ludzi przyjmuje ją jako oczywistość i nie dziwi się jej ani trochę. Tą tajemnicą jest czas.

Książka bierze udział w wyzwaniu