poniedziałek, 28 lutego 2022

"Dom (nie)spokojnej starości" Anna Kasiuk, Alek Rogoziński

Tytuł: Dom (nie)spokojnej starości
Autor: Anna Kasiuk, Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Czyta: Joanna Gajór
Długość: 7 godz. 52 min.
Ocena: 5/6


Czasem miłość musi walnąć w człowieka młotem, żeby zrozumiał, że ma ja przed nosem. Ludzie są ślepi. Często marzą o czymś nierealnym, a szczęście stoi tuż obok.





Twórczość Alka Rogozińskiego urzekła mnie już od samego początku i co jakiś czas z chęcią sięgam po jego kolejne książki. Tym razem zabrałam się za pozycję napisaną w duecie razem z Anną Kasiuk, której książek wcześniej w ogóle nie znałam, ale byłam jej bardzo ciekawa. Wybór padł na książkę pt. Dom (nie)spokojnej starości w formie audiobooka w interpretacji Joanny Gajór. 

Losy czterech kobiet krzyżują się w jednym miejscu. W dodatku takim, które mało komu dobrze się kojarzy... Kiedy Ludmiła i Emilia trafiają do domu opieki dla seniorów, są pewne, że wszystko, co w życiu najlepsze, mają już dawno za sobą. Paradoksalnie to samo myśli Justyna, młodsza od nich o dwadzieścia lat kierowniczka tej placówki, rozwódka, zdradzana latami przez męża i to z jej byłą najlepszą przyjaciółką. Jedyną kobietą, która ma jeszcze nadzieję na to, że czeka ją coś dobrego, jest Lena, zbuntowana nastolatka, która pomaga pensjonariuszom jako wolontariuszka. Kiedy okaże się, że jesień życia wcale nie musi być monotonna i nudna, dom spokojnej starości zamieni się w dom bardzo niespokojnej starości, na jaw wyjdą mrożące krew w żyłach tajemnice z przeszłości starszych pań, a we wszystko wmiesza się niesforny Amor, nagle okaże, że placówce, którą wszystkie cztery kobiety zaczęły traktować jak swój dom, grozi zamknięcie. Aby ją uratować potrzeba cudu! Na szczęście zbliża się pora, kiedy cuda lubią się wydarzać...                                                                                                                                                                          opis wydawcy

Dom (nie)spokojnej starości to komedia romantyczna w nieco bożonarodzeniowym klimacie, ale mi zupełnie nic nie przeszkadzało się zabrać za nią praktycznie dwa miesiące później. Chciałam czegoś lekkiego, pozytywnego, ciepłego – i tego właśnie dostałam. W moim odczuciu książka jest podobna nieco stylem do pozycji Pudełko z marzeniami napisanej przez Alka Rogozińskiego w duecie z inną pisarką – Magdaleną Witkiewicz. Pomysł na umieszczenie akcji w domu spokojnej starości – naprawdę przedni, zresztą jak sam pomysł na fabułę. Znając już twórczość Alka Rogozińskiego – spodziewałam się jakiegoś wątku kryminalnego, jakiś trup, zagadka czy coś w tym stylu, ale niestety tego nie było. Dostałam za to przyjemną obyczajówkę z naprawdę sporą dawką humoru – niejednokrotnie się zaśmiałam podczas odsłuchiwania tej książki. W tym miejscu muszę również zaznaczyć, że lektorka spisała się naprawdę świetnie w swojej roli, do tego jej głos rewelacyjnie pasuje do tej pozycji – przynajmniej moim zdaniem. Styl pisarski autorów jest lekki i naprawdę przyjemny w odbiorze – czego mogłam się domyślić znając już twórczość Rogozińskiego. Jak dla mnie jedynym minusem są różne polityczne aluzje, generalnie wciskanie polityki do komedii romantycznej – jakieś czerwone błyskawice, komentowanie ZUS-u, czy wstawianie na kartkach świątecznych przez pensjonariuszy napisów składających się ze sławetnych ośmiu gwiazdek ze spacją pomiędzy gwiazdką piątą a szóstą. Jak dla mnie średnio śmieszne w komedii. 

Nie sposób było też zauważyć, że wszyscy staruszkowie, choć jęczący i narzekający na rozmaite dolegliwości spowodowane niedawną aktywnością fizyczną, wyglądali na bardziej optymistycznych, niż to wcześniej bywało.

Dom (nie)spokojnej starości to bardzo przyjemna pozycja z pogranicza powieści obyczajowej i komedii kryminalnej, a do tego jest to książka niejako międzypokoleniowa, opowiadająca o tym jak historie ludzi z różnych pokoleń mogą się przeplatać. Poczucie humoru jest pojęciem względnym, ale dawka humoru w tej pozycji zdecydowanie mi przypadła do gustu – z wyjątkiem politykowania, o którym wspominałam. Książkę zdecydowanie polecam, a sama z chęcią sięgnę po inne książki Anny Kasiuk, no i po kolejne książki Alka oczywiście. Ciekawa, lekka, ciepła pozycja, która niejednokrotnie może wywołać uśmiech na twarzy – szczególnie w okresie około bożonarodzeniowym. Ja zdecydowanie polecam! 

Książka bierze udział w wyzwaniu

"Diabeł stróż" Marek Krajewski




Tytuł: Diabeł stróż
Autor: Marek Krajewski
Cykl: Eberhard Mock
Tom: jedenasty
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 400
Ocena: 5.5/6







Twórczość Marka Krajewskiego darzę wielką miłością już od wielu, wielu lat, dlatego zawsze wypatruję jego kolejnych książek. Choć kilka ostatnich książek wciąż czeka na swoje przeczytanie – jak znalazłam pod choinką Diabła stróża to prawie od razu zabrałam się za lekturę tej pozycji. Jak ja tęskniłam za twórczością tego autora!

Wrocław, rok 1934. Podczas perwersyjnej orgii zostaje porwany, a następnie zamordowany urzędnik pocztowy Sepp Frömel. Kilkanaście dni później z rąk oprawców ginie jego kochanka. Ich syn z nieprawego łoża, niemy, niepełnosprawny Rolf dziwnym zrządzeniem losu trafia pod opiekę radcy kryminalnego Eberharda Mocka. Ten niespodziewanie odkrywa w sobie pokłady ojcowskich uczuć. Śledztwo w sprawie dwóch morderstw prowadzi do grupy ludzi połączonych osobliwą emocjonalną więzią, opartą na wspólnych przeżyciach i ponurych doświadczeniach. Mock wie, że aby rozbić to tajne stowarzyszenie, musi odkryć, kto stoi na jego czele. Stawka rośnie z dnia na dzień. W plugawych lupanarach, eleganckich gabinetach i jaskiniach nielegalnego hazardu Mock staje twarzą w twarz z mrocznymi żądzami i własną słabością. Czerwone i czarne pola ruletki podpowiadają mu, że klucz do zagadki może mieć tylko Rolf. Tymczasem chłopiec znika, a nad Mockiem gromadzą się burzowe chmury.                                                                                                                                                                    opis wydawcy

Instagram

Diabeł stróż jest kolejnym kryminałem retro pióra Marka Krajewskiego, który akcję swojej książki po raz kolejny umieścił w Breslau – przedwojennym Wrocławiu. Nie dość, że tęskniłam za twórczością autora, to jeszcze tęskniłam za kochanym Wrocławiem, no i oczywiście za samym Eberhardem Mockiem. Znając już twórczość pisarza – wiedziałam czego mogę się spodziewać – retro klimat, mrok przedwojennego Wrocławia i duszy Mocka. Zdecydowanie się nie zawiodłam. Do tego klimaty ruletki, uzależnienia od hazardu, a do tego spojrzenie na autystyczne dziecko w latach 30 ubiegłego wieku – to coś co mnie dodatkowo interesuje po latach studiów psychologicznych. Styl Marka Krajewskiego oczywiście na najwyższym poziomie – łacińskie powiedzonka, niemieckie, przedwojenne nazwy ulic i miejsc we Wrocławiu, oczywiście z odpowiednimi przypisami z tłumaczeniami. Do tego nawiązania do wcześniejszych części perypetii życiowych Eberharda Mocka oraz sam fakt, że mamy już 11 części i jak ewoluuje główny bohater – pokazuje, że Marek Krajewski tworzy nadal na wysokim poziomie i jak dobrze czuje się z tą postacią. Akcja książki jest bardzo wartka i wciąga (i to bardzo) już od samego początku, już od pierwszych stron. Pomysł na fabułę – zdecydowanie bardzo ciekawy i dobrze wykorzystany, a do tego niebanalni bohaterowie – z samym Mockiem na czele.

Diabeł stróż jest zdecydowanie jedną z lepszych książek Marka Krajewskiego, który miewa słabsze pozycje jak np. Mock. Pojedynek, ale mimo tego potknięcia wciąż utrzymuje wysoki, poziom – zarówno pod względem fabularnym, jak i językowym. Cała seria o Eberhardzie Mocku jest tak napisana, że nie trzeba jej czytać według kolejności chronologicznej – tak jest z Diabłem stróżem, którego można czytać niezależnie od znajomości wcześniejszych pozycji autora, przynajmniej moim zdaniem. Zdecydowanie polecam – literatura kryminalna na najwyższym poziomie.

 Książka bierze udział w wyzwaniu
Abecadło z pieca spadło 

piątek, 25 lutego 2022

"Perfekcyjne kłamstwo" Minka Kent

Tytuł: Perfekcyjne kłamstwo
Wydawnictwo: Filia
Długość: 9 godz. 43 min.
Czyta: Anna Cieślak
Ocena: 3/6



Pieniądze sprawiają jedynie, że dobrzy ludzie robią złe rzeczy, a źli ludzie robią jeszcze gorsze.





Po ostatniej lekturze Złego miejsca jako drugiej książki Minki Kent z jaką miałam okazję się zapoznać, a jednocześnie dość mocno mnie zafascynowała – czym prędzej zabrałam się za kolejną książkę autorki. Tym razem zabrałam się za kolejny thriller psychologiczny - również w formie audiobooka, ale tym razem w interpretacji Anny Cieślak, tym razem wybór padł na pozycję pt. Perfekcyjne kłamstwo. 

Zaginięcie pewnej kobiety odsłania sieć tajemnic w pozornie spokojnym miasteczku, w którym wszyscy wiedzą o sobie wszystko. Meredith Price wiedzie niemal idealne życie. Jej mąż – Andrew – to niezwykle przystojny i spełniony makler giełdowy. Oboje żyją w słynącym z bezpieczeństwa kurorcie wypoczynkowym. Po trzech latach małżeństwa życie Meredith jest doskonale przewidywalne. Aż do dnia, w którym znika. Jej samochód, z kluczykami w stacyjce, torebką i telefonem na siedzeniu, znaleziono na pustym parkingu przy galerii handlowej. Brak śladów walki sugeruje, jakby rozpłynęła się w powietrzu. Meredith była powszechnie lubiana i nie miała żadnych powodów, by opuszczać najbliższych. Kiedy przybywa jej zdesperowana siostra – Greer – na powierzchnię wypływają głęboko ukryte sekrety. Bardzo, bardzo mroczne sekrety.                                                                                                            opis wydawcy

Perfekcyjne kłamstwo to kolejny thriller psychologiczny, kolejna książka Minki Kent, za który zabrałam się niejako rzutem na taśmę. O ile Idealne życie zupełnie mi nie przypadło do gusty, dlatego dość długo zbierałam się za kolejną pozycję – Złe miejsce, które zdecydowanie bardziej mi przypadło mi do gustu, ale generalnie nie oczekuję fajerwerków od masowo wydawanych thrillerów psychologicznych. Tak było i w tym wypadku – nie oczekiwałam arcydzieła powalającego na kolana. W Perfekcyjnym kłamstwie pojawiają się dwa dość sztampowe motywy – porwanie bogacza (lub kogoś z jego rodziny) oraz obecność stalkera. W tej pozycji dość szybko się domyśliłam, kto okaże się porywaczem Meredith i okazało się, że moje domysły okazały się trafne, co przyznaję bez skromności. W ogóle bohaterowie… mogliby być bardziej dopracowani i mniej sztampowi. Porwana kobieta i jej mąż – wydają się zdecydowanie zbyt idealni i przesłodzeni, Greer – niby roztrzęsiona i histeryczna, a wykreowana bardzo płytko. Najbardziej realni, kolorowi i adekwatni wydają się być matka porwanej oraz jej partner. Moim zdaniem zakończenie jest dość bardzo przewidywalne i zdecydowanie mogłoby być bardziej zaskakujące. Język i styl pisarki są proste i nieskomplikowane, odnosiłam wrażenie, że momentami zbyt proste i banalne. Całość wydaje mi się zupełnie przeciętna i zwyczajna, zupełnie bez fajerwerków. Ot, zwykłe czytadło zupełnie bez zachwytów i nie rzucające na kolana. 

Potwory istnieją. Istnieją i są zdolne do niewyobrażalnych rzeczy. Nie chowają się pod łóżkami ani w szafach, tylko na widoku. Po prostu nie zawsze je zauważamy.

Perfekcyjne kłamstwo to jeden z wielu thrillerów medycznych, który w moim odczuciu zupełnie niczym się nie wyróżnia. Zwyczajny, sztampowy i przeciętny, a do tego banalny i przewidywalny. Fabuła i bohaterowie jacyś tacy sztampowi, mdli i płytcy. Całość jest zupełnie nieporywającym czytadłem. Czy polecam? W sumie nie ma czego. Thriller psychologiczny jakich wiele na rynku, zupełnie niezachwycające i mało wciągające czytadło, które wcale nie powala na kolana. Zwyczajny przeciętniak.

Książka bierze udział w wyzwaniu

 

czwartek, 24 lutego 2022

Piosenki na przywołanie wiosny, czyli co u mnie ostatnio w głośnikach (#HOM 1/2022)


 Dawno nie było żadnych odkryć muzycznych.
Ostatnio słucham sporo audiobooków, ale jednak muzyka też musi być. Zawsze i wszędzie musi być. Zdecydowanie. Kto obserwuje tę serię - wie, że lubię polską muzyką, ale też ostrzejsze nuty. 

Ostatnio (w Sylwestra) straciłam pracę.
Ogarniam praktyki i pracę magisterską, do tego ostatni semestr studiów. 
No i dużo więcej czytam - wyszłam w końcu z czytelniczego dołka. 

Zapraszam na kilka utworów!

I Have a Right
Sonata Arctica 

Trafiona na jakiejś playliście na stremingach. Wcześniej zupełnie nie znałam tego zespołu, a teraz tak wpadła w ucho, że bardzo często do niej wracam 

I have a right to be heard, to be seen,
To be loved, to be free,
To be everything I need,
To be me, to be safe, to believe
In something.


 Sweet Dreams
Eurythmics, Annie Lennox, Dave Stewart 

Kojarzyłam już wcześniej tę piosenkę, może usłyszałam ją u taty.
Ostatnio do mnie wróciła.
Na szczęście 🖤


We drink your blood
Powerwolf 
 (Acoustic Cover by Melodicka Bros)

Powerwolf bardzo lubię już od lat, ale jak usłyszałam ten cover - zakochałam się na nowo. Cudowny jest 🖤

Kocham wolność
Cover. Matheo & Damian Ukeje

Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem
Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Sama piosenka już jest świetna, ale jeszcze ten teledysk 🖤


Gdybym miał kogoś 
KAZIK I KWARTET PROFORMA 

Pieśni bym wyśpiewał. Ech, pieśni nad pieśniami
Temu, co nie wie, co nie czuje, zwleka
Hymn bałwochwalczy temu, co mą duszę
Bogom wyrwawszy, znów wcielił w człowieka.

Znacie coś z tych piosenek?
A u Was co w głośnikach słychać?