piątek, 11 marca 2022
Pierwszy stosik w 2022 (#1/2022)
czwartek, 10 marca 2022
"Bezmatek" Mira Marcinów
W brawurowej prozie Miry Marcinów wszystko jest dzikie i dziwne, a najdziwniejsza jest śmierć, której miało nie być. Bo na świecie są tylko dwie okoliczności końca: ktoś zmarł śmiercią tragiczną lub po długich cierpieniach. W tej książce jest inaczej. Są lata dziewięćdziesiąte i te teraz, są małe dziewczynki i młode matki. Marcinów próbuje znaleźć nowy język na opisanie straty i ze skrajnej intymności robi literaturę: transową, mocną, dowcipną, a jednocześnie drżącą, okrutnie szczerą, pełną czułości i tęsknoty nie wiadomo za czym, choć wiadomo, że tej pustki wypełnić się nie da. „Bezmatek” to brutalna opowieść o pragnieniu życia i ucieczce od umierania oraz historia wielkiej, szalonej i zachłannej miłości, jaka może wydarzyć się tylko między matką a córką. opis wydawcy
Bezmatek jest książką, która podejmuje bardzo ważny temat odchodzenia matki, jej trudnej obecności, a także uzależnienia swojego istnienia od istnienia matki. Pozycja odnosi się do autentycznych doświadczeń autorki związanych z jej matką i w sumie to trudno jednoznacznie stwierdzić, do jakiego gatunku można ją zaliczyć. Ni to wspomnienia, ni filozoficzno-psychologiczne rozważania… Książka jest napisana w sposób bardzo obrazowy i nieskomplikowany, co sprawia, że czyta się ją naprawdę szybko, choć temat nie należy do najłatwiejszych. Autorka jest doktorem psychologii, ale w moim odczuciu nie popisała się tutaj wiedzą z tej dziedziny nauki. Marcinów jest również filozofką, co zdecydowanie bardziej tutaj widać. Co do fabuły i akcji – trudno tu mówić o czymś takim, tak samo jak o intrydze czy morzu niesztampowych bohaterów - w końcu to pozycja wspomnieniowo-refleksyjna. Nie uchroniło to jej od dramy, która wybuchła wokół niej - swego czasu, krótko po premierze Anna Augustyniak zarzuciła Mirze Marcinów plagiat swojej książki pt. Kochałam, kiedy odeszła wydanej siedem lat wcześniej. W końcu drama się rozwiała, Marcinów nie została pociągnięta do odpowiedzialności, ale po tym jak o tym przeczytałam – niesmak niestety pozostał, a szkoda, bo książka ma potencjał.
Bo nie ma nic ohydniejszego na świecie niż to, gdy człowiek umiera drugiemu człowiekowi. Gdy zwierzę umiera drugiemu zwierzęciu.
Bezmatek jest książką, którą zdecydowanie można przeczytać dość szybko, a także może wzbudzać sporo emocji – zwłaszcza dla osób, które w jakikolwiek straciły matkę. Muszę jednak przyznać, że książka zupełnie mnie nie zachwyciła ani nie porwała. Można przeczytać, ale naprawdę szału nie ma. Jak na doktora psychologii piszącego o ważnym psychologicznym aspekcie, jakim jest żałoba – dość słaba pod względem psychologicznym. Ciekawe porównanie do ula i bezmatka w nim panującym, ale nie zmienia to faktu, że w moim odczuciu książka wypada dość słabo.
Póki żyła moja matka, byłam córką. Ale kiedy umarła, ja tę tożsamość straciłam: nie będę już nigdy niczyją córką. [...] kawał mnie odpadł. Jej śmierć zabiła we mnie córkę. Albo ja ją w sobie zabiłam.
Książka bierze udział w wyzwaniu
Abecadło z pieca spadło
niedziela, 6 marca 2022
"Testament" Remigiusz Mróz
Znany warszawski ginekolog niespodziewanie otrzymuje ogromny spadek od jednej ze swoich pacjentek, choć przyjął ją w gabinecie tylko raz. W skład masy spadkowej wchodzi zapuszczona nieruchomość, która lata temu po reprywatyzacji stała się własnością kobiety. Kiedy lekarz jedzie na miejsce, czeka go kolejne zaskoczenie – odnajduje zwłoki w stanie zaawansowanego rozkładu, a niedługo potem ginekologiem interesuje się policja, gotowa aresztować go za przestępstwo. Lekarz chce, by reprezentowała go Joanna Chyłka, która jakiś czas temu była jego pacjentką. Mecenas waha się, jest bowiem zaabsorbowana obroną kogoś innego. Kiedy jednak okazuje się, że ginekolog może pomóc w wyciągnięciu tej osoby z więzienia, natychmiast się zgadza. Nie wie, jak wiele sekretów drzemie w rodzinnej przeszłości spadkodawczyni… opis wydawcy
James Bond ma licencję na zabijanie, a my na kłamanie. Tylko dla niepoznaki nazywamy ją dyplomem ukończenia studiów prawniczych.
Testament jest w moim odczuciu częścią jedną ze słabszych, bez pomysłu i polotu, a do tego co chwilę natrafiamy na jakieś kolejne lokowanie produktu. Sięgnę zapewne po kolejny tom z Joanną Chyłką w roli głównej, żeby przekonać się jak wypadnie, ale nie jest to część, którą będę polecać. Zdecydowanie za mało kryminału w kryminale, zbyt mało intrygi przy dość słabym pomyśle na fabułę. Tym razem wypada raczej słabo. Nie jest tak beznadziejnie jak w serii z Wernerem, ale dalej jest miernie.
Jak usłyszę, że nie mam prawa być kurewsko przybita, bo są tacy, którzy mają gorzej, wytłumaczę panu, że to tak, jakby zabronić szczęśliwemu się radować, bo są tacy, którzy mają lepiej.
środa, 2 marca 2022
Podsumowanie lutego 2022
Jak radzicie sobie z sytuacją ma Ukrainie?