piątek, 11 marca 2022

Pierwszy stosik w 2022 (#1/2022)

W ciągu ostatnich 1.5-2 lat naprawdę rzadko wrzucam stosiki, bo w sumie niewiele książek kupuję. W sumie najbardziej jest to związane najbardziej z tym, że przede wszystkim czytam na czytniku, plus do tego sporo audiobooków. Mało co kupuję, bo już nie za bardzo mam gdzie trzymać te książki - dlatego też pozbywam się części swojego księgozbioru. Jak ktoś jest zainteresowany to zapraszam na moje Allegro. 

W końcu się nazbierało trochę pozycji, więc zapraszam na stosik!


Harry Potter pocztówki do kolorowania
Zakupy w księgarni Aros

Ja Cię kocham, a ty miau
Dziewczynka z zapałkami
chyba moje pierwsze zamówienie w księgarni TaniaKsiążka.pl

Chąśba
Prawda o kobiecej depresji
prezenty bożonarodzeniowe
pierwsze dwie od Dziadków, kolejna od bardzo dobrej znajomej

Lęk off
Miej wyj**ne, będzie ci dane
zakupy z Allegro

Emocje zadbane i masz wyje**ne
Jak wyzwolić się spod wpływu niedojrzałych emocjonalnie rodziców 
Zakupy w księgarni Aros


W martwym śnie
z polecenia koleżanki z listów
kupiona na allegro za 10 zł już z przesyłką




W ogóle chyba byłam grzeczna skoro znalazłam pod choinką takie prezenty - świeca od Brata, zestaw drutów z wymiennymi żyłkami KnitPro od Taty, słuchawki bezprzewodowe od Brodacza, no i książki i banknoty. 

Jak u Was wygląda z kupowaniem książek ostatnimi czasy?
Co tam właśnie czytacie?

 

czwartek, 10 marca 2022

"Bezmatek" Mira Marcinów

Tytuł: Bezmatek
Autor: Mira Marcinów
Wydawnictwo: Czarne
Ilość stron: 256
Ocena: 2/6



Matki nieumarłe są trudne. Te martwe nie chcą stać się ani trochę łatwiejsze.







Matka. Niezwykle ważna osoba w życiu dziecka, szczególnie w życiu córki. Nie tylko u ludzi. W ulu również najważniejsza jest królowa matka. A co jak matka umrze, odejdzie? Chaos. Ból. Jak radzi sobie z tym córka, której matkę zabrał rak? O tym pisze Mira Marcinów w oparciu o własne doświadczenia w książce pt. Bezmatek.
W brawurowej prozie Miry Marcinów wszystko jest dzikie i dziwne, a najdziwniejsza jest śmierć, której miało nie być. Bo na świecie są tylko dwie okoliczności końca: ktoś zmarł śmiercią tragiczną lub po długich cierpieniach. W tej książce jest inaczej. Są lata dziewięćdziesiąte i te teraz, są małe dziewczynki i młode matki. Marcinów próbuje znaleźć nowy język na opisanie straty i ze skrajnej intymności robi literaturę: transową, mocną, dowcipną, a jednocześnie drżącą, okrutnie szczerą, pełną czułości i tęsknoty nie wiadomo za czym, choć wiadomo, że tej pustki wypełnić się nie da. „Bezmatek” to brutalna opowieść o pragnieniu życia i ucieczce od umierania oraz historia wielkiej, szalonej i zachłannej miłości, jaka może wydarzyć się tylko między matką a córką.                                                                                                           opis wydawcy

Bezmatek jest książką, która podejmuje bardzo ważny temat odchodzenia matki, jej trudnej obecności, a także uzależnienia swojego istnienia od istnienia matki. Pozycja odnosi się do autentycznych doświadczeń autorki związanych z jej matką i w sumie to trudno jednoznacznie stwierdzić, do jakiego gatunku można ją zaliczyć. Ni to wspomnienia, ni filozoficzno-psychologiczne rozważania… Książka jest napisana w sposób bardzo obrazowy i nieskomplikowany, co sprawia, że czyta się ją naprawdę szybko, choć temat nie należy do najłatwiejszych. Autorka jest doktorem psychologii, ale w moim odczuciu nie popisała się tutaj wiedzą z tej dziedziny nauki. Marcinów jest również filozofką, co zdecydowanie bardziej tutaj widać. Co do fabuły i akcji – trudno tu mówić o czymś takim, tak samo jak o intrydze czy morzu niesztampowych bohaterów - w końcu to pozycja wspomnieniowo-refleksyjna. Nie uchroniło to jej od dramy, która wybuchła wokół niej - swego czasu, krótko po premierze Anna Augustyniak zarzuciła Mirze Marcinów plagiat swojej książki pt. Kochałam, kiedy odeszła wydanej siedem lat wcześniej. W końcu drama się rozwiała, Marcinów nie została pociągnięta do odpowiedzialności, ale po tym jak o tym przeczytałam – niesmak niestety pozostał, a szkoda, bo książka ma potencjał.

Bo nie ma nic ohydniejszego na świecie niż to, gdy człowiek umiera drugiemu człowiekowi. Gdy zwierzę umiera drugiemu zwierzęciu.

Bezmatek jest książką, którą zdecydowanie można przeczytać dość szybko, a także może wzbudzać sporo emocji – zwłaszcza dla osób, które w jakikolwiek straciły matkę. Muszę jednak przyznać, że książka zupełnie mnie nie zachwyciła ani nie porwała. Można przeczytać, ale naprawdę szału nie ma. Jak na doktora psychologii piszącego o ważnym psychologicznym aspekcie, jakim jest żałoba – dość słaba pod względem psychologicznym. Ciekawe porównanie do ula i bezmatka w nim panującym, ale nie zmienia to faktu, że w moim odczuciu książka wypada dość słabo.

Póki żyła moja matka, byłam córką. Ale kiedy umarła, ja tę tożsamość straciłam: nie będę już nigdy niczyją córką. [...] kawał mnie odpadł. Jej śmierć zabiła we mnie córkę. Albo ja ją w sobie zabiłam.

 Książka bierze udział w wyzwaniu
Abecadło z pieca spadło

niedziela, 6 marca 2022

"Testament" Remigiusz Mróz

Tytuł: Testament
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: siódmy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Czyta: Krzysztof Gosztyła
Długość: 12 godz. 54 min.
Ocena: 2/6


Ciąża jest jak awans w pracy. Nigdy nie wiesz, ile razy trzeba dać dupy, żeby doszedł do skutku.





Twórczość Remigiusza Mroza wciąż bije rekordy popularności, choć moim zdaniem jego książki są bardzo nierówne = od pozycji napisanych na dość dobrym wysokim poziomie, aż po dno i trzy metry mułu, przynajmniej moim zdaniem. Osobiście ze stworzonych przez autora serii najbardziej lubię tę z Joanną Chyłką w roli głównej, dlatego ze sporą dawką sympatii do głównej bohaterki zabrałam się za siódmą część pt. Testament.
Znany warszawski ginekolog niespodziewanie otrzymuje ogromny spadek od jednej ze swoich pacjentek, choć przyjął ją w gabinecie tylko raz. W skład masy spadkowej wchodzi zapuszczona nieruchomość, która lata temu po reprywatyzacji stała się własnością kobiety. Kiedy lekarz jedzie na miejsce, czeka go kolejne zaskoczenie – odnajduje zwłoki w stanie zaawansowanego rozkładu, a niedługo potem ginekologiem interesuje się policja, gotowa aresztować go za przestępstwo. Lekarz chce, by reprezentowała go Joanna Chyłka, która jakiś czas temu była jego pacjentką. Mecenas waha się, jest bowiem zaabsorbowana obroną kogoś innego. Kiedy jednak okazuje się, że ginekolog może pomóc w wyciągnięciu tej osoby z więzienia, natychmiast się zgadza. Nie wie, jak wiele sekretów drzemie w rodzinnej przeszłości spadkodawczyni…                                                                                                    opis wydawcy
Testament miał być książką do lekkiego posłuchania przy sprzątaniu, zakupach i ogarnianiu rzeczywistości, przy okazji miała sprzyjać niemyśleniu o wojnie u naszych wschodnich sąsiadów. Wiedząc, że Mróz jest bardzo niestabilny w swojej twórczości i tak w ogólności nie tworzy literatury wysokich lotów – nie spodziewałam się pozycji, która mnie powali na kolana i nie wiadomo, jak zachwyci. W moim odczuciu sam pomysł na fabułę jest dość przeciętny, wręcz marny – bez potencjału, bez zachwytów… Wieje nudą, a do tego cała historia jest wyjątkowo sztampowa i ciągnie się jak flaki z olejem. Autor ma zdecydowanie lekkie pióro, a do tego głos Krzysztofa Gosztyły, sprawiły, że dość szybko przebrnęłam przez książkę, ale sama treść zupełnie mnie nie zachwyciła. Mnóstwo krążenia wokół zasadniczego tematu, Chyłka i Zordon wciąż wokół siebie tańczą, Joanna twardzielka cały czas stara się uporać ze stratą Pasożyta, a do tego intrygi i napięcia praktycznie nie ma, co ze sztampowym i nudnym pomysłem daje raczej dość mierny wynik. Jasne, są owe błyskotliwo-aroganckie dialogi, które lubię, ale zdecydowanie nie ratują sytuacji.

James Bond ma licencję na zabijanie, a my na kłamanie. Tylko dla niepoznaki nazywamy ją dyplomem ukończenia studiów prawniczych.

Testament jest w moim odczuciu częścią jedną ze słabszych, bez pomysłu i polotu, a do tego co chwilę natrafiamy na jakieś kolejne lokowanie produktu. Sięgnę zapewne po kolejny tom z Joanną Chyłką w roli głównej, żeby przekonać się jak wypadnie, ale nie jest to część, którą będę polecać. Zdecydowanie za mało kryminału w kryminale, zbyt mało intrygi przy dość słabym pomyśle na fabułę. Tym razem wypada raczej słabo. Nie jest tak beznadziejnie jak w serii z Wernerem, ale dalej jest miernie. 

Jak usłyszę, że nie mam prawa być kurewsko przybita, bo są tacy, którzy mają gorzej, wytłumaczę panu, że to tak, jakby zabronić szczęśliwemu się radować, bo są tacy, którzy mają lepiej.

Książka bierze udział w wyzwaniu

środa, 2 marca 2022

Podsumowanie lutego 2022


24 lutego oczy całego świata skierowały się ku zaatakowanej Ukrainie. 
Warto jednak zachować pozory normalności, żeby mieć siłę do pomocy najróżniejszym ludziom z Ukrainy. Tak jak u nas, kiedy staramy się z Brodaczem być wsparciem dla naszych znajomych Ukraińców, którzy zupełnie nie mają głowy np. do gotowania. 

Dlatego zachowując normalność – sporo czytam, naprawdę sporo. No i sporo szydełkuję, co można zobaczyć na moim rękodzielniczym blogu
Nie dość, że udało mi się wyjść z czytelniczego zastoju, trochę ucieczki w książki plus nie mam pracy, więc trochę więcej czasu.  

Udało mi się zapoznać z 10 książkami, a w tym 
1 papierowa
2 e-booki
7 audiobooków

Ilość książek w ramach Wyzwania Abecadło z pieca spadło: 7

Agatha Raisin i upiorna plaża
Agatha Raisin i mordercze święta

Na blogu pojawiło się 13 postów, z czego 10 to recenzje.
Pojawiły się Hadzine odkrycia muzyczne, ale także Urodzinowa wymianka książkowa, na którą serdecznie zapraszam.



Jak Wam minął luty?
Jak radzicie sobie z sytuacją ma Ukrainie?