piątek, 16 września 2022

Stosik na początek jesieni (#2/2022)

W ciągu ostatnich 2-3 lat bardzo rzadko kupuję książki, bo w sumie większość, z którymi się zapoznaję to ebooki i audiobooki. Ostatnio jednak udało mi się zapisać do biblioteki miejskiej w Krakowie - po ponad 3 latach mieszkania tutaj. Ale jednak kilka książek się nazbierało.

A o tym dlaczego kocham ebooki - pisałam tutaj. 


Toksyczna pozytywność 
Zakup w lokalnej księgarni w rodzinnym Kluczborku

Szczątki
Teatr lalek
Karuzela samobójczyń
Szramy
wypożyczone z biblioteki krakowskiej

Ofiary w sutannach
Uzależniony. Droga do trzeźwości
Wkrętośrubek - w poszukiwaniu szczęścia
egzemplarze recenzenckie



Demonomachina
prezent urodzinowy
a w tle obraz (reprodukcja) namalowana przez Teściową


Jakie u Was plany czytelnicze?
Co teraz czytacie?

czwartek, 15 września 2022

"Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy" Laura Priestess

Tytuł: Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy
Autor: Laura Priestess
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 400
Ocena: 3/6

Nikt nie zadaje takich pytań, bo wszyscy wiedzą, że klepanie kobiety po pośladkach to molestowanie. Natomiast gdy mowa o dzieciach, klapsy w pupę nie gorszą, nie wywołują rumieńców.




Ostatnimi czasy chętnie sięgam po szeroko pojętą literaturę faktu, szczególnie bliska jest mi tematyka związana z molestowaniem (#metoo). Parę razy mignęła mi w blogosferze książka tego gatunku autorstwa Laury Priestess pt. Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy i to właśnie za nią postanowiłam się niedawno zabrać. Zapraszam na recenzję!

Poruszająca książka o niełatwej tematyce, spisana na podstawie przeżyć i doświadczeń autorki, która zgodziła się wpuścić czytelnika do najbardziej intymnych zakamarków swojej duszy. Autorka porusza trudny temat wpływu bicia, którego doświadczała w dzieciństwie, często w miejsca intymne, na jej późniejsze problemy z seksualnością. Dopiero kiedy dorosła, zrozumiała i uświadomiła sobie, że jako dziecko była „seksualnie dojrzałą kobietą uwięzioną w ciele małej dziewczynki”.                                                                                                              z opisu wydawcy

Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy to książka, której byłam ciekawa – w sumie byłam ciekawa losów autorki i tego jak poradziła sobie z traumą. Nie oczekiwałam względem niej niczego konkretnego, byłam po prostu ciekawa i otwarta na tę historię. Jednak muszę przyznać, że skończyłam ją z mieszanymi odczuciami. Jasne - zgadzam się z autorką, że zarówno klaps, jak i wykorzystywanie seksualne, przekraczanie granic dziecka są karygodne. Jednak miała być książka o molestowaniu, a jest o dawaniu klapsów. Ponadto całość jest napisana w sposób bardzo chaotyczny, jakby zupełnie bez planu, bez ładu czy składu, bez usystematyzowania treści. Podczas lektury odniosłam wrażenie, że autorka w kółko i wciąż powtarza jedno i to samo, w tym samym schemacie – klaps pobudza do dziecięcej masturbacji, a to w dorosłym życiu do zamiłowania BDSM. Ponadto odniosłam wrażenie, że autorka tak naprawdę nie przepracowała swojej traumy, a w swojej książce jedynie chciała wywołać do tablicy wszystkich rodziców, nauczycieli i opiekunów, którzy pochwalają klapsy, a także przedstawicieli Kościoła katolickiego, jakby właśnie to miało ją uzdrowić. Temat książki – może i ciekawy, i ważny, ale zrealizowany dość przeciętnie, a szkoda. 

Granic dziecka nie powinno się przekraczać w żadnych formach – również poprzez tak do niedawna powszechne zmuszanie do całowania na powitanie cioć i wujków. Natomiast gdy pocałunek oraz przytulenie są wyrazem troski i czułości, której dziecko oczekuje od dorosłego, jest to sprawa zupełnie innej kategorii.

Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy to książka, którą trudno ocenić jakkolwiek, ale u mnie nie wywołała żadnego efektu wow. Nowe i ważne jest w tej książce mówienie wprost o tym, że klaps jest formą molestowania seksualnego i chyba to jest najważniejszy argument za tym, żeby ją przeczytać. Jednak całość jest bardzo chaotyczna, pełna powtórzeń, ale dostrzegam w niej również pełna nieprzerobionego żalu. We mnie książka wywołała mieszane odczucia…

Ofiary przemocy seksualnej w kwestii masturbacji nie mają taryfy ulgowej. Jeśli się masturbują, to według Kościoła są grzeszni. Dochodzi tutaj do szczególnego paradoksu: dziecko lub nastoletnia osoba, skrzywdzona i wykorzystana – zostaje obarczona dodatkową traumą. Została wykorzystana oraz rozbudzona wbrew własnej woli, to sprawca popchnął ją ku masturbacji, która w wielu przypadkach ma przynieść ulgę od powracających seksualnych retrospekcji. Tymczasem to ofiara zostaje obarczona winą, wyrzutami sumienia i poczuciem grzechu, natomiast sprawca często nie ponosi żadnych konsekwencji.

piątek, 9 września 2022

"Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem" M.C. Beaton



Tytuł: Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem
Autor: M.C. Beaton
Cykl: Agatha Raisin
Tom: dwudziesty
Wydawnictwo: Edipresse
Czyta: Paulina Holtz
Długość: 6 godz. 15 min.
Ocena: 2.5/6





Serię z Agathą Raisin polubiłam już od samego początku, więc dlatego dość regularnie sięgam po kolejne części tego cyklu i dlatego ubolewam, że koniec jest już coraz bliżej. Zapraszam na recenzję dwudziestego tomu pt. Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem.

Apodyktyczna, impulsywna, a przy tym niepoprawnie romantyczna Agatha z przerażeniem myśli o rychłym ślubie swojego byłego męża, Jamesa Laceya. Choć ostatnio wzdycha do przystojnego i czarującego Francuza, nie może uporać się z miłosnymi demonami przeszłości. Gdy jednak postanawia definitywnie zapomnieć o Jamesie, okazuje się, że jego młoda narzeczona zostaje zastrzelona kilka minut przed złożeniem przysięgi małżeńskiej. Agatha jest główną podejrzaną...                                                                                                                                  opis wydawcy

Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem to kolejny tom, w którym prym wiodą romanse i porywy serca głównej bohaterki, no i pojawia się jej były mąż. Wątek powracającego Jamesa jest w moim odczuciu ewidentnym odgrzewaniem kotleta – już trudno zliczyć, ile razy on się pojawia i powraca, a Agatha po raz kolejny naiwnie ma motyle w brzuchu. Całość napisana jest jak zawsze – w sposób bardzo lekki, nieskomplikowany, bardzo przyjemny w odbiorze, co sprawiło, że czas z nią spędziłam był naprawdę miły, choć osobiście uważam, że owa część jest jedną z tych słabszych. Nawet jak na komedię kryminalną – za dużo zawirowań sercowych głównej bohaterki, które wydają się być wciąż tak samo naiwne, a za mało wątków kryminalnych. Choć jak zawsze Agatha jak zawsze jest w coś zaplątana – tego nie mogło zabraknąć, choć nie zmienia to faktu, że miłosne wzloty głównej bohaterki względem Jamesa są już męczące. 

Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem jest w moim odczuciu częścią dość przeciętną, wręcz jedną ze słabszych z tego cyklu – nawet w standardach jak na czytadło, jakim jest w sumie cała seria. Czy polecam? Jako kontynuacje – może i tak, ale myślę, że nawet pomijając tę część na spokojnie można czytać kolejne części.

piątek, 2 września 2022

Podsumowanie sierpnia 2022


Sierpień był miesiącem pełnym najróżniejszych emocji i wydarzeń.
85. urodziny babci, szukanie pracy (w końcu znalazłam), przygody z motocyklem (trzeci sezon robienia prawka), moja wywrotka na hulajnodze elektrycznej (a co za tym idzie – trzeci tydzień obolałego lewego boku, głównie łopatka, a RZS nie pomaga w tym wszystkim). Do tego zakup nowych glanów po 13. latach i nowego telefonu (mój talent do rozbijania ekranów). A do tego w końcu, po 3.5 roku mieszkania w Krakowie – rozstawiłam w końcu sztalugę i mam w końcu swój kąt do rysowania na większych formatach.

Dlatego to był miesiąc, w którym przeczytałam tylko 6 książek – co jak na ten rok jest dość słabym wynikiem
Wśród tych 6 książek znalazło się:
- 3 ebooki
- 3 audiobooki

A w nich 4 książki w ramach wyzwania Abecadło z pieca spadło

Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy

Na blogu pojawiło się 6 postów – 5 recenzji i podsumowanie poprzedniego miesiąca. 

Do tego było sporo rękodzieła – np. robienia sporej ilości opasek czy przygotowywanie haftów już pod Boże Narodzenie. 
Przy okazji zapraszam na mojego rękodzielniczego bloga - Hadzia handmade

Moje przedstawienie zaburzeń odżywiania

Jak Wam minął sierpień?
Czujecie już jesień?