piątek, 16 września 2022
Stosik na początek jesieni (#2/2022)
czwartek, 15 września 2022
"Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy" Laura Priestess
Poruszająca książka o niełatwej tematyce, spisana na podstawie przeżyć i doświadczeń autorki, która zgodziła się wpuścić czytelnika do najbardziej intymnych zakamarków swojej duszy. Autorka porusza trudny temat wpływu bicia, którego doświadczała w dzieciństwie, często w miejsca intymne, na jej późniejsze problemy z seksualnością. Dopiero kiedy dorosła, zrozumiała i uświadomiła sobie, że jako dziecko była „seksualnie dojrzałą kobietą uwięzioną w ciele małej dziewczynki”. z opisu wydawcy
Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy to książka, której byłam ciekawa – w sumie byłam ciekawa losów autorki i tego jak poradziła sobie z traumą. Nie oczekiwałam względem niej niczego konkretnego, byłam po prostu ciekawa i otwarta na tę historię. Jednak muszę przyznać, że skończyłam ją z mieszanymi odczuciami. Jasne - zgadzam się z autorką, że zarówno klaps, jak i wykorzystywanie seksualne, przekraczanie granic dziecka są karygodne. Jednak miała być książka o molestowaniu, a jest o dawaniu klapsów. Ponadto całość jest napisana w sposób bardzo chaotyczny, jakby zupełnie bez planu, bez ładu czy składu, bez usystematyzowania treści. Podczas lektury odniosłam wrażenie, że autorka w kółko i wciąż powtarza jedno i to samo, w tym samym schemacie – klaps pobudza do dziecięcej masturbacji, a to w dorosłym życiu do zamiłowania BDSM. Ponadto odniosłam wrażenie, że autorka tak naprawdę nie przepracowała swojej traumy, a w swojej książce jedynie chciała wywołać do tablicy wszystkich rodziców, nauczycieli i opiekunów, którzy pochwalają klapsy, a także przedstawicieli Kościoła katolickiego, jakby właśnie to miało ją uzdrowić. Temat książki – może i ciekawy, i ważny, ale zrealizowany dość przeciętnie, a szkoda.
Granic dziecka nie powinno się przekraczać w żadnych formach – również poprzez tak do niedawna powszechne zmuszanie do całowania na powitanie cioć i wujków. Natomiast gdy pocałunek oraz przytulenie są wyrazem troski i czułości, której dziecko oczekuje od dorosłego, jest to sprawa zupełnie innej kategorii.
Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy to książka, którą trudno ocenić jakkolwiek, ale u mnie nie wywołała żadnego efektu wow. Nowe i ważne jest w tej książce mówienie wprost o tym, że klaps jest formą molestowania seksualnego i chyba to jest najważniejszy argument za tym, żeby ją przeczytać. Jednak całość jest bardzo chaotyczna, pełna powtórzeń, ale dostrzegam w niej również pełna nieprzerobionego żalu. We mnie książka wywołała mieszane odczucia…
Ofiary przemocy seksualnej w kwestii masturbacji nie mają taryfy ulgowej. Jeśli się masturbują, to według Kościoła są grzeszni. Dochodzi tutaj do szczególnego paradoksu: dziecko lub nastoletnia osoba, skrzywdzona i wykorzystana – zostaje obarczona dodatkową traumą. Została wykorzystana oraz rozbudzona wbrew własnej woli, to sprawca popchnął ją ku masturbacji, która w wielu przypadkach ma przynieść ulgę od powracających seksualnych retrospekcji. Tymczasem to ofiara zostaje obarczona winą, wyrzutami sumienia i poczuciem grzechu, natomiast sprawca często nie ponosi żadnych konsekwencji.
piątek, 9 września 2022
"Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem" M.C. Beaton
Apodyktyczna, impulsywna, a przy tym niepoprawnie romantyczna Agatha z przerażeniem myśli o rychłym ślubie swojego byłego męża, Jamesa Laceya. Choć ostatnio wzdycha do przystojnego i czarującego Francuza, nie może uporać się z miłosnymi demonami przeszłości. Gdy jednak postanawia definitywnie zapomnieć o Jamesie, okazuje się, że jego młoda narzeczona zostaje zastrzelona kilka minut przed złożeniem przysięgi małżeńskiej. Agatha jest główną podejrzaną... opis wydawcy
Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem to kolejny tom, w którym prym wiodą romanse i porywy serca głównej bohaterki, no i pojawia się jej były mąż. Wątek powracającego Jamesa jest w moim odczuciu ewidentnym odgrzewaniem kotleta – już trudno zliczyć, ile razy on się pojawia i powraca, a Agatha po raz kolejny naiwnie ma motyle w brzuchu. Całość napisana jest jak zawsze – w sposób bardzo lekki, nieskomplikowany, bardzo przyjemny w odbiorze, co sprawiło, że czas z nią spędziłam był naprawdę miły, choć osobiście uważam, że owa część jest jedną z tych słabszych. Nawet jak na komedię kryminalną – za dużo zawirowań sercowych głównej bohaterki, które wydają się być wciąż tak samo naiwne, a za mało wątków kryminalnych. Choć jak zawsze Agatha jak zawsze jest w coś zaplątana – tego nie mogło zabraknąć, choć nie zmienia to faktu, że miłosne wzloty głównej bohaterki względem Jamesa są już męczące.
Agatha Raisin i śmierć przed ołtarzem jest w moim odczuciu częścią dość przeciętną, wręcz jedną ze słabszych z tego cyklu – nawet w standardach jak na czytadło, jakim jest w sumie cała seria. Czy polecam? Jako kontynuacje – może i tak, ale myślę, że nawet pomijając tę część na spokojnie można czytać kolejne części.
piątek, 2 września 2022
Podsumowanie sierpnia 2022
![]() |
| Moje przedstawienie zaburzeń odżywiania |





