wtorek, 14 czerwca 2022

"Kłamstwa" T.M. Logan

Tytuł: Kłamstwa
Autor: T.M. Logan
Wydawnictwo: Bukowy Las
Czyta: Michał Lesień-Głowacki
Długość: 12 godz. 37 min.
Ocena: 2/6



Najbardziej ślepy jest ten, kto nie chce widzieć.







T.M. Logan to autor, o którego twórczości nigdy wcześniej nawet nie słyszałam, ale trafiłam na jego książki w poszukiwaniu pozycji do zapoznania się w ramach wyzwania Abecadło z pieca spadło. I właśnie w taki sposób zabrałam się za pozycję pt. Kłamstwa w formie audiobooka w interpretacji Michała Lesień-Głowackiego.

Joe Lynch przypadkiem zauważa, że jego żona, zamiast być w pracy, jedzie na hotelowy parking. Nie potrafiąc tego wyjaśnić, rusza za nią. Zaraz potem staje się świadkiem jej kłótni z ich wspólnym znajomym, Benem i wie, że musi interweniować. Starcie obu mężczyzn przeradza się w szarpaninę, w wyniku której Ben traci przytomność. Jednak Joe musi błyskawicznie stamtąd odjechać, by ratować synka, który pod wpływem emocji ma atak astmy. Kiedy wraca na miejsce bójki, z przerażeniem odkrywa, że Ben zniknął. To właśnie wtedy dostaje pierwszą wiadomość… Ten trzymający w napięciu, porywający, wypełniony od pierwszej do ostatniej strony zaskakującymi zwrotami akcji, niesamowity thriller sprawi, że sami nie będziemy już wiedzieli, czy możemy ufać tym, których kochamy…                                                                                                                                             opis wydawcy

Kłamstwa to książka, względem której nie miałam w sumie żadnych oczekiwań, po prostu chciałam poznać twórczość nowego autora. I w sumie dobrze, że miałam takie podejście, bo gdybym spodziewała się dobrego, powalającego thrillera – moje rozczarowanie nią byłoby o wiele większe. Pomysł na fabułę jest w sumie dość sztampowy, ale byłam ciekawa co autor z tego pomysłu wyciśnie. Okazało się, że nie wymyślił nic nowego i odkrywczego, a książka jest wyjątkowo infantylna, nudna, a samo zakończenie naciągane niemiłosiernie. Zresztą główny bohater – Joe – irytujący, infantylny i naiwny tak mocno, aż do granic możliwości. Widać, że autor próbował budować napięcie, ale wszystkie wykreowane przez niego wydarzenia okazały się wyjątkowo nużące i przewidywalne. W moim odczuciu zabrakło tu intrygi i akcji, a przede wszystkim pomysłu na to wszystko. 

Umiejętność kłamania jest o wiele trudniejsza niż się wydaje. Jak to mówią, kłamca powinien mieć dobrą pamięć. Większość ludzi jej nie ma, a przynajmniej nie na tyle dobrą, żeby dać sobie z tym radę.

Kłamstwa to książka, która w moim odczuciu jest wyjątkowo mierna i przekombinowana. Napisana zupełnie bez pomysłu i polotu. Napisać o niej, że jest przeciętna – to napisać naprawdę sporo. Moim zdaniem zdecydowanie szkoda czasu – ani to fascynujące, ani ciekawe, ani dobrze napisane… Nawet w kategorii czytadeł jest to wyjątkowo słaba i marna pozycja.

Książka bierze udział w wyzwaniu

sobota, 11 czerwca 2022

Hadzine dyskusje: 7 powodów, za które pokochałam e-booki


Przez długie lata uważałam, że nic nie jest w stanie zastąpić klasycznej, papierowej książki, ich zapachu, dotyku… Powoli zaczęłam się przekonywać do e-booków, najpierw na tablecie, dopiero później był pierwszy czytnik. Doszło w końcu do tego, że w ciągu ostatnich 2-3 lat zdecydowanie większość pochłanianych przeze mnie woluminów jest w wersji nie-papierowej. Zapraszam na powodów, dzięki którym przekonałam się do e-booków. 

1.Gabaryty czytnika
Od kilku lat choruję na RZS (reumatoidalne zapalenie stawów), co objawia się u mnie bólem nadgarstków – zwłaszcza w zaostrzeniach choroby. Nawet w czasach remisji – nie mam w nadgarstkach już tyle siły co wcześniej. Z racji tego trzymanie książki w rękach bywa upierdliwe i nieraz bolesne, dlatego mniejszy i lżejszy czytnik w dłoniach jest dla mnie o wiele wygodniejszą opcją. No i wygodniej czyta mi się na czytniku w zatłoczonej komunikacji miejskiej. Ponadto w bagażu czy torebce zajmuje mniej miejsca i mniej waży.

2.Mnóstwo książek w jednym miejscu
Najbardziej przydatne przy różnych wyjazdach. Na miesięczny wyjazd zamiast brać 5-10 książek – mam sporo książek w jednym miejscu, do tego dużo większy wybór niż przy zabraniu tych 5-10 książek. A nie zawsze i wszędzie jest dostęp do księgarni czy biblioteki. 

3.Brak problemu z przeczytanymi już książkami i pozbywaniem się ich
W sumie połączone z dwoma wcześniejszymi punktami. Jak książka jest słaba i nie przypadnie mi do gustu – nie widzę sensu jej trzymać na półce. I tak do niej nie wrócę, poza tym mieszkanie ma jednak ograniczony metraż. E-booka jak przeczytam – usuwam. Papierowa zalega, bo nie zawsze się uda ją odsprzedać. Jasne, można oddać do biblioteki czy innej instytucji, ale prawda jest taka, że nie zawsze przyjmują. A książki wyrzucać? Nie ma mowy. 

4.Podświetlenie w czytniku
Tutaj trzy sytuacje, które pokazują, za co polubiłam czytnik z podświetleniem
Sytuacja pierwsza: partner chce już spać, mi jeszcze niekoniecznie się chce. Nie ma problemu – mogę czytać do woli, nie potrzebuję światła, mogę czytać choćby do rana. Jasne mogłabym wyjść do kuchni i czytać na taborecie przy stole w kuchni, ale jest to dla mnie o wiele mniej wygodne niż czytanie w łóżku. Albo wkurzanie partnera w łóżku zapalonym światłem.
Sytuacja druga: dzielę z kimś w pokój na wyjeździe (sanatorium, wyjazd rodzinny – cokolwiek) i inni mieszkańcy pokoju chcą już iść spać, a mnie, jako nocnego marka jeszcze sen nie gnie. Mam czytnik z podświetleniem, więc nie ma problemu – mogę czytać do woli, nie potrzebuję światła, mogę czytać choćby do rana.
Sytuacja trzecia: jadę pociągiem wieczorem lub nocą, światło w przedziale zgaszone – inni podróżujący śpią, więc ja mogę sobie czytać na podświetlonym czytniku. Analogicznie sytuacja ma się, kiedy jadę wieczorem/nocą jako pasażer samochodem czy autokarem. 

5.Tańsze czytanie 
Czytanie wychodzi najczęściej dużo taniej, aniżeli kupowanie papierowych wersji książek. Płacę za pakiet Legimi niecałe 40 zł miesięcznie i czytam w sumie do woli. Co prawda jest miesięczne ograniczenie e-booków na Kindle (aktualnie mam Kindla) do 10 sztuk, ale mam jeszcze nieograniczony dostęp do audiobooków na tej platformie. W sumie cena pakietu to średnia cena jednej, nowej, papierowej książki. Do tego dostęp do darmowych e-booków – np. Wolne lektury. Pojedyncze e-booki, które kupuję i tak często są tańsze. Jasne, trzeba kupić czytnik, ale w dłuższym rozrachunku i tak to wychodzi taniej – zwłaszcza, że są również niewiele droższe pakiety od razu z czytnikiem. 

6.Łatwiejsze czytanie w językach obcych
Przy podłączonym Internecie lub wgranym słowniku – wystarczy, że zaznaczę słowo, którego nie znam i już mam tłumaczenie. Nie znam angielskiego (włoskiego tym bardziej) na tyle, żeby czytać zupełnie bez słownika, a tak nie muszę mieć ze sobą słownika czy telefonu ze słownikiem. 

7. Czytam szybciej
Zauważyłam, że jak czytam e-booki – czytam szybciej. Wynika to z tego, że mogę dopasować czcionkę i jej rozmiar do siebie, a także te ułamki sekund przeznaczone na przewracanie stron - idą na czytanie. 


Przyznam szczerze, że czytanie papierowych dla samego zapachu jest dla mnie trochę słabe, przy tym jak już te zalety mnie przekonałam do czytników i e-booków. 

A Wy jak się zapatrujecie na e-booki? Lubicie?
Czy jednak wygrywają u Was papierowe?

Zapraszam do dyskusji

piątek, 10 czerwca 2022

"W martwym śnie" Greg Iles

Tytuł: W martwym śnie
Autor: Greg Iles
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 432
Ocena: 4.5/6



Wszyscy widzimy to, co chcemy, dopóki nie zostaniemy zmuszeni do zobaczenia czegoś innego.






Greg Iles to autor, o którego twórczości nigdy wcześniej nie słyszałam, aż do momentu, w którym znajoma nie napisała mi o jednej z jego książek pt. W martwym śnie. Zaintrygowana książką – czym prędzej ją zakupiłam i zabrałam się za jej lekturę, więc zapraszam na recenzję. 

Fotograf Jordan Glass, podczas wizyty w muzeum w Hongkongu, rozpoznaje na jednym z obrazów swoją zaginioną siostrę bliźniczkę, Jane. Z katalogu dowiaduje się, że anonimowy artysta namalował aż dziewiętnaście portretów kobiet w cyklu Śpiące kobiety. W kręgach koneserów panuje przekonanie, że obrazy przedstawiają osoby martwe. Jordan wie, że w Nowym Orleanie, oprócz jej siostry, w tajemniczych okolicznościach zaginęło dziesięć innych kobiet, prawdopodobnie zostały zamordowane. Postanawia odnaleźć autora prac. Składa wizytę jego marszandowi ten jednak ginie w wyniku podpalenia, nie ujawniając tożsamości poszukiwanego. Jordan nawiązuje współpracę z FBI. Tajemniczy malarz morderca to przypuszczalnie jeden z trzech uczniów sławnego artysty, Rogera Wheatona. Coraz więcej poszlak wskazuje, że to nie Jane, lecz Jordan miała być modelką...                                                                                                                                   opis wydawcy

W martwym śnie to książka, której byłam ciekawa, ale nie miałam względem niej żadnych większych oczekiwań, ale niestety książkę czytałam z przerwami dość długo. W sumie sama nie wiem z czego to wynikało, ale jak już się do niej dorwałam – trudno mi było się od niej odessać, ale jak miałam przerwę to miałam przerwę, więc w sumie czytałam ją tak trochę na raty. Nie zmienia to faktu, że w moim odczuciu pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy i niesztampowy, a przede wszystkim wykorzystany całkiem nieźle. Postaci mogłyby być lepiej wykreowane i bardziej barwne, charakterne, wyraziste, ale generalnie nie są złe – po prostu są trochę zbyt mało zróżnicowane. W sumie coś, co mi nie przypadło do gustu, to beznadziejnie oczywisty, sztampowy romans i to cukierkowe, przesłodzone zakończenie.

Człowieka nie można uleczyć. On nie chce być, uleczony. Tylko dziecko jest naprawdę czyste, lecz świat prędko przygniata je całym swoim ciężarem, swoim zepsuciem i brudem, swoją przemocą.

Podsumowując książkę pt. W martwym śnie – jest to ciekawa pozycja, z fascynującą historią i całkiem dobrze napisaną. Ma swoje wady, jest też trudno dostępna, ale osobiście żałuję, że o twórczości autora dowiedziałam się tak późno i nie zmienia to faktu, że uważam, że jest to lektura warta przeczytania i polecenia. 

środa, 1 czerwca 2022

Podsumowanie maja 2022


Maj… Uwielbiam maj…
Zapach rzepaku, truskawki – cudowności.
Zwłaszcza, że w tym roku większość tego miesiąca spędzam w Centrum Terapii Nerwic (coś w klimacie sanatorium) w Mosznej, nieopodal pałacu i pięknego parku pałacowego. Sporo wolnego czasu i piękna pogoda sprawiają, że sporo czytam, sporo piszę sporo chodzę, a także rysuję i szydełkuję. 

W tym miesiącu udało mi się przeczytać 10 książek, a w tym:
3 audiobooki
6 e-booków
1 papierowa

W tym 6 w ramach wyzwania Abecadło z pieca spadło

Martwiec
W martwym śnie

Jeden z moich rysunków

Nowy kubek i szydełko, bo w końcu też tworzę rękodzieło
Hadzia handmade

Jak Wam minął maj?