Autor: Dean Koontz
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 326
Ocena: 5/6
Są pewne siły, mroczne i potężne, które chcą, aby wydarzenia
potoczyły się zgodnie z ich planami. Dążą do tragedii. Chcą znów być świadkiem
jej końca, pełnego gwałtu i krwi... Rosną w siłę... dobre i złe, wrogie i
przyjazne.
Maska jest pierwszą książką Deana Koontza, którą czytałam, a
znalazła się ona na mojej półce dzięki mojemu wspaniałemu Księciowi z bajki.
Pierwszą, choć o tym autorze słyszałam o nim już dość często i już dość dawno. Jak
już się za nią zabrałam – przepadałam w niej.
Bohaterami Maski są Carol i Paul Tracy. Ona jest psychiatrą
dziecięcym, on nauczycielem akademickim i pisarzem. Prowadzą dość szczęśliwe
życie, lecz do jego pełni brakuje im tylko dziecka. Z racji tego, że Carol jest
bezpłodna para decyduje się na adopcję. Któregoś dnia na maskę samochodu kobiety
wpada młoda dziewczyna. Jej zachowanie wskazuje na to, że była w jakimś dziwnym
transie albo była pod wpływem jakiś środków odurzających, a po wypadku ma
amnezję. Kobieta z poczucia winy odwiedza ją i za pomocą hipnozy próbuje od
niej wydobyć od dziewczyny informację, kim była przed wypadkiem, jak się
nazywa. Podczas ich trwania podaje ona trzy różne imiona i nazwiska, początkowo
wydaje się, że są one nieprawdziwe. Jednak z czasem okazuje się, że wszystkie
trzy dziewczynki w przededniu swoich szesnastych urodzin zostały zamordowane.
Ale jaki związek z nimi ma dziewczyna, która wpadła na maskę Carol? Kłamała?
Czy może ona jest ich wcieleniem? Wszystko okaże się dzień przed szesnastymi
urodzinami dziewczyny…
Od razu jak zaczęłam czytać Maskę, skojarzyła mi się ona z
filmem pt. Sierota (moja recenzja filmu TU), choć fabuła obu trochę się różni.
Pozycję czyta się szybko i przyjemnie spędza się z nią czas, a autor z wielką
łatwością buduje napięcie i atmosferę grozy, które są dość mocno widoczne w tej
pozycji. Język nie jest skomplikowany, fabuła w zasadzie też nie, ale pozycja naprawdę
mi się spodobała. Jedyną rzeczą, która mnie w niej rozczarowała to zakończenie,
a w zasadzie jego brak. Brak jakiejkolwiek puenty, brak wyraźnego i
jednoznacznego końca książki. Spodziewałam się jakiegoś ciekawie i zaskakująco
wykreowanego zakończenia, a tu lipa… Jedyny minus dla książki jak dla mnie.
Polecam wszystkim fanom thrillerów i literatury grozy (pozycja jest z pogranicza obu gatunków).
Wyzwanie: PRZECZYTAM TYLE, ILE MAM WZROSTU! - 2 cm
Zaintrygowałaś mnie, lubię takie książki:)
OdpowiedzUsuńInteresująca recenzja :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam całkiem sporo książek Koontza i szczerze mówiąc Maskę uważam za jedną ze słabszych.
OdpowiedzUsuńSpokojnego wieczoru:)